Native Instruments Maschine - hybrydowy groovebox

Oprogramowanie | 22.07.2009  | Maciej Polański
Marka:  Native Instruments
Nasz Typ

Od kiedy firma Akai stworzyła pierwsze bit-maszyny o charakterystycznym układzie padów 4×4, pojawienie się kolejnego modelu wywoływało ekscytację w środowisku producentów muzycznych, którzy natychmiast porównywali go z pierwowzorem. Szybki rozwój komputerowych systemów DAW spowodował z jednej strony częściowe wyparcie z rynku sprzętowych samplerów ze względu na ich ograniczone możliwości i czasochłonną obsługę, a z drugiej narastające poczucie tęsknoty za fizycznymi interfejsami tychże, które wydatnie ułatwiały kreatywną pracę. Native Instruments podjęło próbę pogodzenia tych dążeń, tworząc pierwszy na świecie hybrydowy groovebox, który łączy zalety sprzętowych kontrolerów i rozbudowanych możliwości programów komputerowych. Na ile jest to wirtualna reinkarnacja klasycznych urządzeń tego typu, a na ile nowe spojrzenie na współczesną muzykę elektroniczną? Z pewnością to jeden z tych produktów, o których było głośno na długo przed wprowadzeniem na rynek.

Przypomnijmy, że firma Native Instruments powstała w roku 1996 i rozpoczęła swoją działalność od konstruowania, jak wskazuje nazwa, instrumentów natywnych. Dzięki konsekwencji w tworzeniu i pielęgnowaniu społeczności artystów, którzy wykorzystują jej narzędzia, firmie udało się w ciągu kilku lat zgromadzić wokół siebie tysiące pasjonatów muzyki elektronicznej. Dziś niemal każdy, kto korzysta z komputerowych systemów DAW, zna markę NI. W ostatnich latach firma, na drodze ewolucji i dywersyfikacji, zdobywa uznanie w kręgu didżejów i gitarzystów.

Produkty firmy zawsze należały do czołówki najbardziej rozbudowanych w swojej dziedzinie - wystarczy wspomnieć o Reaktorze, syntezatorze Absynth czy samplerze Kontakt. Dobre przyjęcie przez rynek pakietów sprzętowo-programowych Kore i Guitar Rig zachęciły firmę do dalszej pracy. A jak jest w przypadku Maschine? Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia ze znacznie głębiej sięgającą integracją sprzętowo-programową niż w przypadku wspomnianych produktów.

Pierwsze wrażenie Native Instruments Maschine

Maschine to platforma do tworzenia muzyki w oparciu o sample. W jej skład wchodzi dość rozbudowane oprogramowanie do tworzenia sekwencji, które można łączyć w kompletne aranżacje, wraz z bogatą biblioteką zestawów perkusyjnych, multisampli różnych instrumentów i pętli oraz sprzętowy kontroler, który przypomina klasyczny groovebox. Estetyczne kartonowe opakowanie kryje kontroler, drukowaną wersję skróconej instrukcji, kod aktywacyjny, instalacyjną płytę DVD (oddzielnie dla komputerów Mac i PC) oraz kabel USB. W czasach, w których producenci bardzo często zapominają o kablach, ucieszyło mnie, że nie musiałem podłączać sfatygowanego, beżowego kabla USB od drukarki do nowego, czarnego Maschine. Kontroler zasilany jest przez port USB i jedyne złącza, w jakie został wyposażony, to MIDI IN/OUT. Na szczęście kontroler nie stanowi sprzętowego zabezpieczenia, dlatego z całkiem przyjaznego w obsłudze oprogramowania można korzystać bez jego udziału, np. podczas podróży z laptopem na kolanach. Założenie jest jednak inne: kontroler daje dostęp do niemal wszystkich funkcji oprogramowania, w tym również do biblioteki sampli. W tym miejscu wspomnę tylko, że podczas intensywnego testowania wciąż automatycznie wygasał mój monitor komputerowy… Oznacza to, że w powyżej opisanej sytuacji to Maschine trzymamy na kolanach, a do laptopa podłączamy jedynie kabel USB i słuchawki. Zabezpieczyć przed kradzieżą można natomiast sam kontroler - za pośrednictwem portu Kensingtona, często stosowanego przez producentów laptopów.

Już pierwszy kontakt z kontrolerem utwierdził mnie w przekonaniu, że mam do czynienia z najwyższą jakością wykonania. Sztywna, zwarta konstrukcja, ze starannie zeszlifowanymi krawędziami, budzi zaufanie. Nie od razu zauważyłem, że większość obudowy wykonano z plastiku, ponieważ do produkcji panelu frontowego kontrolera wykorzystano wysokiej klasy aluminium. W przeciwieństwie do powierzchni niektórych syntezatorów Rolanda, jego powierzchnia jest matowa i nie odbija światła. Obrotowe enkodery są bezszelestne i stawiają lekki, acz przyjemny opór. Bardzo istotne jest także to, że zamontowano je w optymalnej, moim zdaniem, odległości od siebie, co zapewnia pełen komfort obsługi. Wszystkie przyciski są gumowane, a te z nadrukowanymi nazwami przypisanych im funkcji, przypominają przyciski instalowane we flagowych modelach instrumentów uznanych marek. Kontroler jest stosunkowo płaski, więc można mieć nadzieję, że zmieści się w torbie razem z laptopem. Zainstalowane od spodu gumowe nóżki mają dużą powierzchnię i dzięki temu niezwykle skutecznie utrzymują Maschine w miejscu - podczas intensywnego wystukiwania rytmów kontroler zdawał się "wrosnąć" w powierzchnię drewnianego blatu, na którym go postawiłem. A jakie są pady? Przede wszystkim czułe i pełnowymiarowe. Odniosłem wrażenie, że materiał, z którego są wykonane, jest odrobinę twardszy niż ten, który znam z serii MPC marki Akai, lecz w dotyku są bardzo podobne. Wydają też podobny odgłos. W zasadzie nie można im nic zarzucić. Nie też mowy o tzw. "podwójnym trigerowaniu", na które skarżyli się czasem użytkownicy nieprodukowanego od kilku lat modelu MPC 4000. Od razu się z nimi "zaprzyjaźniłem" i przeszedłem do procedury testowania.

Instalacja Native Instruments Maschine

Proces instalacji jest czasochłonny. Należy go rozpocząć od uruchomienia programu instalacyjnego, który w wybranym przez nas miejscu na dysku umieści główną aplikację, jej odmiany VST i obszerną, bo liczącą ponad 5 GB, bibliotekę sampli. W przypadku Windows Vista procedura podłączenia w tak zwanym "międzyczasie" kontrolera za pomocą złącza USB nie jest konieczna, ponieważ proces przebiega automatycznie. Przy pierwszym uruchomieniu program poprosi o aktywację i związaną z nią koniecznością założenia specjalnego konta na stronie producenta. Za jego pośrednictwem można pobierać aktualizacje, a także brać czynny udział w funkcjonowaniu społeczności twórców korzystających z produktów firmy. Kilkuset-megabajtowa aktualizacja do wersji 1.03 okazała się istotna, ponieważ zawiera aplikację Control Center [patrz opis poniżej], oprogramowanie w wersjach efektu VST FX [zarówno w wersji 32-bitowej, jak i 64-bitowej], dodatkowe 400 MB sampli oraz wiele funkcjonalnych ułatwień związanych z obsługą sekwencera.

Pierwsze uruchomienie Native Instruments Maschine

Uruchomienie programu Maschine na komputerze powoduje uaktywnienie kontrolera, którego wyświetlacz i odpowiednie przyciski rozświetlają się. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że większość przycisków ma dwustopniowe podświetlenie w kolorach pomarańczowym (większość) i niebieskim (przyciski grup A-H). Kwadratowe pady służące programowaniu zostają podświetlone tylko wtedy, gdy przypiszemy im jakieś brzmienie. Kiedy się w nie uderza, rozświetlają się ciepłym odcieniem pomarańczowego koloru, zupełnie jak chodnik pod stopami świętej pamięci Michaela Jacksona w kultowym teledysku do utworu pt. Billie Jean. To samo dotyczy przycisków grup - wybrana grupa świeci intensywnym niebieskim światłem, zajęta, lecz nie aktywowana do edycji, na granatowo, a wolna - wcale.

Przed przystąpieniem do pracy, należy jeszcze udostępnić co najmniej jedno stereofoniczne wyjście audio naszego interfejsu (urządzenie obsługuje maksymalnie 10 stereofonicznych wyjść). Jeśli zamierzamy samplować, należy też wskazać wejścia, które będą źródłem rejestrowanych próbek. Oczywiście, kluczowe dla wygody pracy jest ustawienie niewielkiego bufora latencji oraz odpowiedniej częstotliwości próbkowania. Ta ostatnia może przyjąć wartości dostępne w ramach posiadanej karty.

Latencja w praktyce

W trybie stand-alone dość złożony projekt muzyczny o nazwie Cube mogłem bez żadnych kłopotów i zniekształceń odtwarzać przy buforze o wielkości 32 sampli, przy częstotliwości 44.1 kHz, oraz buforze o wielkości 128 sampli, przy częstotliwości 88,2 kHz. Łączna latencja interfejsu Echo Layla 3G, który wykorzystywałem podczas testu, uwzględniająca przejście przez przetworniki i przetwarzanie sygnału, wyniosła 3,4 ms i 3,8 ms odpowiednio. W praktyce średnie wartości były jeszcze mniejsze, co wynika z fluktuacji czasu opóźnień. Fluktuacje niweluje działanie sekwencera, ale warto pamiętać o ich występowaniu. Z tego właśnie powodu, kilka lat temu, moje próby wykorzystania grooveboksu Yamaha RM1x do sterowania programowym samplerem były nieudane - po prostu rytm nie był odtwarzany równo i było to wyraźnie słychać przy kilkumilisekndowych opóźnieniach. Purystom przypominam jedynie, że istotne znaczenie dla łącznej wartości opóźnienia ma odległość naszych uszu od głośników - dźwięk pokonuje dystans 1 metra w czasie ponad 3 ms! Poza tym większość sprzętowych samplerów również charakteryzuje pewne opóźnienia, wynikające chociażby z samych układów C/A. Posiadany przeze mnie sampler Yamaha A5000 potrzebuje od 0,5 do 1,5 ms na wygenerowanie dźwięku na wyjściu. Dlatego z całą stanowczością stwierdzam, że wartości opóźnień do 5 ms zapewniają bardzo duży komfort gry, który pozwala śmiało porównywać Maschine z jego sprzętowymi rywalami. Należy tylko wyposażyć się w interfejs, którego sterowniki zapewniają niskie wartości latnecji. Sytuację poprawiłoby dodatkowo wprowadzenie obsługi procesorów wielordzeniowych przez Maschine - czekam na ten ruch ze strony Native Instruments, w formie aktualizacji oprogramowania. Warto w tym miejscu przypomnieć, że rozdzielczość sekwencerów sprzętowych modeli 500, 1000 i 2500 serii MPC (z wyłączeniem flagowego MPC 5000) wynosi 96 ppq (pulses per quarter note, czyli uderzeń na ćwierćnutę), co oznacza że w tempie 120 BPM nuty są "kwantyzowane" z ok. 5 milisekundową dokładnością.

Zobacz także test wideo:
Audient iD4/iD14 - interfejsy audio
Audient iD4/iD14 - interfejsy audio
Z nowymi wersjami modeli iD4 oraz iD14 firma Audient zamierza mocno powalczyć o klienta z całą „budżetowo-interfejsową” konkurencją, z Focusrite Scarlett na czele. Trzeba powiedzieć, że nie jest w tej walce skazana na porażkę.

Zaczynamy!

Przy uruchamianiu oprogramowania otwierany jest projekt, nad którym ostatnio pracowaliśmy. Jeśli więc zamierzamy skupić się na jego rozbudowywaniu, możemy nadpisywać wszystkie ustawienia za pomocą kombinacji klawiszy SHIFT i SNAP. Komputer nie będzie nam do niczego potrzebny. Z poziomu Maschine nie można tylko zapisywać projektu pod inną nazwą ani poszczególnych dźwięków czy sekwencji - wówczas na ekranach Maschine pojawia się napis BUSY… SEE SOFTWARE.

Żeby rozpocząć zabawę, należy załadować pojedyncze próbki lub wybrany zestaw perkusyjny. Co ciekawe, zestaw perkusyjny można zapisać wraz sekwencjami, których może być maksymalnie 64. Można przy tym całkowicie zapomnieć o korzystaniu z komputera. Wciskamy przycisk BROWSE, a następnie klawisz nad wyświetlaczem, który odpowiada sekcji GROUP, i potencjometrami określamy zakres poszukiwań, np. Group/Kits/Artist Kit, aby przeglądać zestawy perkusyjne według ich twórców (o przeglądarce i brzmieniach więcej w dalszej części testu). Na podświetlanym ekranie pojawi się lista dostępnych zestawów. Możemy ją przeglądać/przewijać za pośrednictwem enkoderów i kiedy znajdziemy interesujący nas zestaw, po prostu wciskamy LOAD. Można też ładować zestawy po kolei, za pośrednictwem przycisków PREV i NEXT. Jest to szczególnie przydatne podczas doboru poszczególnych próbek czy zastępowania wcześniej załadowanych próbek innymi: wciskamy wybrany pad, a następnie przycisk NEXT, i znowu pad i NEXT. Ładowanie zestawu trwa maksymalnie kilka sekund, a wgrywanie nawet kilkutaktowych pętli jest błyskawiczne. Ładowanie i odtwarzanie kolejnych brzmień nie tylko nie powoduje żadnych nieprzyjemnych trzasków, ale też nie przerywa wybrzmiewania poprzednich. Co ważniejsze, po załadowaniu zestawu perkusyjnego możemy przejść w tryb przeszukiwania pojedynczych próbek, tj. SOUND. Jeśli nie podoba się nam stopa, wciskamy pierwszy pad, a w oknie wyszukiwarki wyświetlona zostanie lista brzmień z kategorii DRUMS/KICK. Przyciskami NEXT i PREV możemy przeglądać zawartość tego wycinka bazy lub zmienić kryteria wyszukiwania. Sposób implementacji przeglądarki eliminuje jedną z najbardziej nieprzyjemnych czynności przeglądania zawartości katalogów z samplami w komputerze i ładowania ich metodą przeciągnij/upuść lub, co jeszcze gorsze, za pośrednictwem skomplikowanego menu.

Tryby nagrywania w Native Instruments Maschine

Mamy załadowane próbki, więc czas coś nagrać. Wystarczy ustalić tempo [można to także zrobić poprzez wybicie klawiszem NOTE REPEAT, przytrzymując klawisz SHIFT - przyp. red.], długość sekwencji w taktach i rozpocząć nagrywanie. W każdej chwili można włączyć i wyłączyć metronom (kombinacja klawiszy SHIFT i PLAY). Operację można anulować [SHIFT + PAD 1] i powtarzać do skutku. Zagraliśmy nierówno? Nie ma problemu, nutki można całkowicie lub "połowicznie" wyrównać z ustaloną siatką za pomocą opcji QUANTIZE 50%, którą możemy stosować do momentu, kiedy będziemy zadowoleni z rezultatów. Szesnastkowe sekwencje talerzy, możemy nagrać za pomocą funkcji NOTE REPEAT. Podobnie, jak w przypadku MPC, głośność poszczególnych uderzeń można różnicować za pomocą siły docisku na pad. Szkoda tylko, że nie ma możliwości wykorzystania Aftertouch w celu modulacji innych parametrów. Stronę można zablokować, a cztery przyciski w prawym górnym rogu wykorzystać do zmian podziałów podczas gry, np. z szesnastkowego na ósemkowy itd. Nie zabrakło też edytora krokowego, kojarzonego najczęściej z pochodnymi kultowych maszyn marki Roland, takich jak TR-808 czy TR-909. Programowanie wydatnie ułatwia podświetlenie padów oraz możliwość ustalenia określonego poziomu głośności wbijanych w sekwencer komunikatów MIDI. Pozbawione naturalnego feelingu sekwencje można poddać działaniu funkcji SWING, w ramach grupy lub globalnie. Zaprogramowany bit lub poszczególne jego elementy można przemieszczać w czasie w oparciu o ustaloną rozdzielczość sewkencera (funkcja NUDGE <>) oraz transponować w dół lub w górę. Menu edycji ścieżki jest dość rozbudowane i liczy pięć stron. Pierwsza uwzględnia możliwość zmonofonizowania próbek, parametr GLIDE oraz opcję przypisania do grupy wzajemnie wyłączających się próbek, np. talerza otwartego i zamkniętego. Na prawym wyświetlaczu ustalamy siłę wpływu uderzenia na głośność, wybrzmienie i głębokość filtracji, jakiej może być poddana próbka/próbki na danej ścieżce.

Druga strona pozwala dostroić próbkę/próbki, odwrócić je w czasie i ustalić ich obwiednię. Trzecia zawiera efekty: automatyczny kompresor, przester, moduł redukcji jakości bitowej (pozwala uzyskać ciekawe efekty typu bit-crush) oraz filtr w trzech podstawowych odmianach: dolno-, górno- i pasmowoprzepustowej. Czwartą i piątą stronę zajmują obwiednie modulacji i LFO, które mogą sterować wysokością dźwięku, częstotliwością odcięcia filtru, natężeniem przesteru i umiejscowieniem w panoramie. Ponadto każdej ścieżce, a więc brzmieniu/brzmieniom przypisanym do padu, można przyporządkować dwa efekty. Efekt wybieramy w taki sam sposób, jak sample czy zestawy perkusyjne - za pośrednictwem wyszukiwarki. Zapis automatyki ich parametrów warunkuje przytrzymanie przycisku AUTO WRITE. Dźwięk z każdej ścieżki można wysłać w różnej ilości na trzy różne wyjścia. Oznacza to, że stopę można jednocześnie przypisać do grupy i poddać działaniu wybranych w jej ramach efektów, wysłać na wyjście główne z ominięciem tychże efektów oraz skierować na jedno z ośmiu wyjść dodatkowych, np. w celu przetworzenia przez sprzętowy lub wtyczkowy (o ile Maschine działa pod wodzą hosta) procesor efektów. Lista parametrów grupy została ograniczona do ustawień dwóch kolejnych efektów, regulacji wysokości dźwięku, maksymalnej polifonii oraz parametrów SWING: użytkownik określa odległość, jaka dzieli nutki podlegające przesunięciu (1/8, 3/16, 1/4, 6/16, 1/2, 9/16, 1/1, 2/1). Alternatywnie przesuwać można nutki występujące na raz. Poza tym głośność i umiejscowienie w panoramie dźwięków odtwarzanych w ramach poszczególnych grup podlega regulacji w sekcji MASTER.

Sekwencer Native Instruments Maschine - inna filozofia

Niech nas nie zwodzi podobny wygląd. Struktura Maschine i filozofia jej konstrukcji jest zupełnie inna. W przeciwieństwie do urządzeń serii MPC marki Akai, gdzie w ramach jednej grupy mogą funkcjonować 64 dźwięki złożone z maksymalnie 4 warstw każdy, Maschine pozwala użyć w ramach każdej grupy szesnastu różnych, pełnoprawnych instrumentów. Każdy pad może zawierać pojedynczą próbkę, np. stopy, albo cały zestaw próbek, rozłożony na 128 klawiszach od C-2 do G8, co pozwala na stosowanie wielowarstwowych multisampli. Do sterowania tymi ostatnimi można wykorzystać klawiaturę MIDI lub pady, po przełączeniu się w tryb KEYBD. W praktyce oznacza to, że do naszej dyspozycji jest 128 ścieżek (po 16 w ramach każdej z ośmiu grup). Dlatego rozmieszczenie sampli w określonych grupach to raczej wybór pragmatyczny, uwarunkowany chęcią przypisania różnym instrumentom określonych efektów w ramach całej grupy i wygodą sterowania na żywo poprzez wyciszanie poszczególnych grup instrumentów. Istotne jest także to, że polifonia każdej grupy jest ograniczona do 32 głosów, czyli oprogramowanie Maschine to 256-głosowa "bestia".

W pamięci sekwencera można zapisać do 64 różnych patternów w ramach jednej grupy, które są oznaczone jako A1-D16. Po przejściu w tryb PATTERN, na prawym ekranie zostanie wyświetlonych 16 komórek. Wciśnięcie padu powoduje wybór określonej sekwencji. Przełączanie pomiędzy podgrupami A, B, C, D następuje za pośrednictwem czterech klawiszy umieszczonych nad wyświetlaczem. Nie jest konieczne trzymanie wciśniętego przycisku PATTERN, ponieważ można przełączyć się w ten tryb niejako na stałe, co jest przydatne przy konstruowaniu aranżacji.

Nagrywamy sekwencje

Budulcem aranżacji są tzw. sceny. Każda SCENE może się składać z dowolnej kombinacji patternów przypisanych do każdej z ośmiu grup. Każdy projekt mieści maksymalnie 64 sceny, co w zupełności wystarcza do nawet bardzo skomplikowanych produkcji. Sceny są odtwarzane w zapętleniu lub po kolei, zgodnie z określonym zakresem. Jeśli więc chcemy dokonać automatycznego zgrania w taki sposób, aby scena 1. została powtórzona dwukrotnie, a po niej odtworzona została scena 5., musimy powielić scenę 1. na scenę 2., a scenę 5. przenieść na 3. pozycję. Zdecydowanie brakuje dodatkowego edytora, który pozwoliłby ułożyć kilkuminutową aranżację w oparciu o zaledwie kilka scen, z uwzględnieniem wyciszania poszczególnych ścieżek i automatyką kluczowych parametrów brzmienia. Mam na myśli coś w rodzaju specjalnej ścieżki Arranger Track, której obsługę zaimplementowano w sekwencerze Cubase. Można wprawdzie wykorzystać Cubase w roli hosta, stworzyć bloczki odpowiadające długości poszczególnych scen i ułożyć je w pożądany łańcuch, ale i tak nie ma możliwości przeprowadzenia wewnętrznego, cyfrowego zgrania tak przygotowanej aranżacji - chyba że jednokrotne przejście przez przetworniki C/A i A/C nam nie przeszkadza lub zamierzamy użyć zewnętrznych, sprzętowych procesorów masteringowych. Niestety, nie ma innej metody rejestracji naszych występów na żywo.
Możliwości manipulacji na żywo są za to ogromne. Wyciszać lub włączać w tryb solo można brzmienia przypisane poszczególnym padom, jak i całe grupy. Sceny można zmieniać z ustaloną w sekwencerze rozdzielczością, tj. 1/8, 1/4, 1/2 taktu, wraz z rozpoczęciem kolejnego taktu lub wielotaktowej sceny, a także w zgodzie z uderzeniami w poszczególne pady, czyli bez narzuconej kwantyzacji. Kiedy jednak zawzięcie wymuszałem odtwarzanie wybranej sceny od początku, umieszczone "na raz" rozwlekły pad i pętla perkusyjna zaczęły się nakładać i spowodowały nieprzyjemne przesterowanie. Maschine brakuje bowiem inteligentnych trybów, które jakiś czas temu zaimplementowano w serii MPC, m.in. funkcji Continuous Sample Tracks, dzięki której nie trzeba czekać na komunikat Note On w przypadku odtwarzania od środka sekwencji zawierającej kilkutaktowe pętle lub inne długie sample.
Jeden z potencjometrów w sekcji MASTER dedykowany jest regulacji wartości SWING. Zakres jej działania jest bardzo głęboki, ale nie ma możliwości różnicowania siły jej oddziaływania na poszczególne części taktu. Zresztą nie jest to także mocna strona maszyn marki Akai, więc w tym wypadku zwolennicy żadnego z obozów nie zyskują argumentów na korzyść ulubionej platformy. Warto jednak zaznaczyć, że na tym polu zdecydowanym liderem pozostaje firma Roland, której Groove Templates od lat stanowią silną stronę wielu grooveboxów serii MC. Dość rozbudowane możliwości w tym względzie mają także systemy DAW, takie jak Cubase czy Reason. Myślę, że w tym kierunku podążą programiści z Native Instruments podczas kolejnej aktualizacji oprogramowania w przyszłości.

Sampling w Native Instruments Maschine

Do tej pory programowe samplery nazywaliśmy odtwarzaczami lub sample-playerami. Dlatego należy zaznaczyć, że Maschine to pełnoprawny sampler. Jakość sampli jest tak dobra jak przetworniki interfejsu, za pomocą którego zdecydujemy się je tworzyć. Maschine rejestruje sygnały pojawiające się na zdefiniowanych wejściach naszego interfejsu lub swoim wyjściu. W przypadku zgrywania sygnału generowanego przez Maschine, użytkownik ma pełną swobodę w wyborze określonych instrumentów lub grup instrumentów i pomocniczo może się posługiwać funkcjami SOLO i MUTE. Nagrywanie rozpoczyna się automatycznie wraz z nowym taktem lub po przekroczeniu określonego progu, którego najniższa graniczna wartość wynosi -59,5 dB. Proces może być również sterowany ręcznie, za pomocą przycisków START i STOP. Możliwość nagrywania pętli o długości 1, 2, 4, 8 lub 16 taktów do odtwarzanego w tle projektu świetnie się sprawdza. Jeśli jesteśmy zadowoleni z nagrania, wciskamy inny, wolny pad, aby nagrać kolejną próbkę. Sample otrzymują oznaczenia numeryczne ,określające moment ich rejestracji z dokładnością co do sekundy, a więc i w tym wypadku nie ma potrzeby sięgania po myszkę. Jeśli jednak zapragniemy nadać im nazwy lub zechcemy opisać je na potrzeby przeglądarki, np. jako DRUMS, DIRTY, musimy je odnaleźć, co nie jest trudne i zrobić to ręcznie dla poszczególnych próbek lub grup próbek za pomocą funkcji EDIT. Dopóki tego nie zrobimy, dopóty próbki będą zapisane w katalogu ProjectsRecordings, a nie w katalogu Sounds. Wyszukiwarka wskaże jednak ich obecność niezależnie od umiejscowienia.

Natychmiast po zakończeniu każdej operacji, na wyświetlaczu pojawia się przebieg fali. Możemy teraz doprecyzować punkty startu i zakończenia oraz zapętlić wybrany fragment. Ustawień można dokonać z dokładnością do kilkudziesięciu sampli po wciśnięciu przycisku SHIFT. Wartości przestrajane są płynnie, co natychmiast znajduje odzwierciedlenie na wykresie fali. Jeśli nagranie ma charakter rytmiczny, możemy podzielić je na równe części lub według transjentów, podobnie jak w przypadku programu Recycle firmy Propellerheads. Każdy z plasterków możemy przypisać wybranym padom lub zapisać całość jako instrument. Wówczas w sekwencerze pojawi się ścieżka do odtwarzania pętli w synchronizacji z tempem projektu, a po przełączeniu w tryb "klawiaturowy" możemy tworzyć wariacje na jej temat. Takie rozwiązanie jest szybsze i nie pochłania padów, które stanowią niejako samodzielne ścieżki [maksymalnie 128 - przyp.red.]. Z poziomu Maschine możemy też tworzyć multisample instrumentalne: w zakładce MAP należy określić zakres klawiatury i dynamiki zajmowany przez próbkę, jej oryginalną wysokość, głośność oraz umiejscowienie w panoramie. Możliwości edycji próbek są więc dosyć ograniczone, zwłaszcza jeśli porównamy je z możliwościami maszyn AKAI serii MPC. Jako że Maschine jest urządzeniem zupełnie nowym, a wszystkie funkcje realizowane są programowo, widzę duży potencjał rozwoju tej sekcji. Na koniec ciekawostka: Maschine uruchomione jako VST FX na ścieżce grupowej sekwencera-hosta pozwala samplować dźwięki generowane przez instrumenty wirtualne pod warunkiem, że sygnał trafi na wspomnianą ścieżkę grupową.

Oprogramowanie

Do tej pory, w niniejszym teście nie poświęciłem uwagi oprogramowaniu, ponieważ... nie było takiej potrzeby. Oprogramowanie zostało zaprojektowane pod kątem pełnienia funkcji pomocniczych: pomaga wizualizować nagrane sekwencje, wskazuje aktywne obszary edycyjne i zawartość poszczególnych scen. Pozwala też sprawdzić poziom sygnału na wyjściu, obciążenie procesora, przeszukiwać, uzupełniać i kategoryzować bazę próbek, zestawów, sekwencji czy projektów. Wyszukiwarkę można ukryć, a okno programu powiększyć do dowolnych rozmiarów. Oczywiście program służy także zmianom w doborze sterowników oraz wejść i wyjść wykorzystywanych przez Maschine. Istotne jest także to, że do jego działania nie jest potrzebny sprzętowy kontroler, a więc na miks wystarczy wziąć "pod pachę" laptopa.

Podsumowanie

Maschine to urządzenie o tak dużym potencjale, że można spodziewać się, iż wykształci kolejne pokolenie muzyków i producentów muzyki elektronicznej. Czy nadszedł czas, aby pozbyć się wszystkich innych urządzeń zewnętrznych z naszych studiów? Wręcz przeciwnie - samplowanie akordów, linii basu czy kilkutaktowych zagrywek okazało się z udziałem Maschine tak łatwe, że z przyjemnością odkurzyłem stare syntezatory, w tym również te bez portów MIDI. Jedynym minusem jest to, że obecnie Maschine sampluje, podobnie jak najnowsze MPC 2500 i 5000 firmy Akai, z 16-bitową rozdzielczością.

Czy Maschine to hybrydowy substytut MPC? Po części na pewno tak, jednak jest wiele innych powodów, dla których pozycja MPC wydaje się niezagrożona. Sprzętowe wersje MPC zawsze były bogato wyposażane w złącza MIDI [MPC 4000 miał ich aż cztery - przyp. red.] i do tej pory pracują w wielu studiach jako sekwencery, które sterują wieloma zewnętrznymi syntezatorami i efektami. Póki co, nie można w tej roli wykorzystać Maschine. Poza tym MPC swoją pozycję zawdzięcza reputacji świetnie brzmiących przetworników. Trudno porównywać brzmienie niedrogich interfejsów muzycznych z brzmieniem flagowych modeli Akai, w szczególności legendarnego MPC 4000. Kolejnym istotnym czynnikiem jest niezawodność i stabilność działania sprzętowych grooveboksów. Jako szczęśliwy posiadacz MaschineDrum MKII firmy Elektron, Maschine jawi mi się nie tylko jako znakomite narzędzie tworzenia kompleksowych projektów muzycznych, ale także jako uzupełnienie MD MKII. Po ustawieniu w głównym menu oprogramowania Maschine wartości SYNC OFFSET odpowiadającej latencji, obie maszyny zaczęły grać w idealnej synchronizacji.

Na pokładzie Maschine nie ma żadnych syntezatorów wirtualnych, które potrafią czasem dość mocno dociążyć komputer, a jedynie stosunkowo nieskomplikowane algorytmy efektów. Ich jakość jest jednak wystarczająca do wyprodukowania profesjonalnie brzmiącego materiału muzycznego. Zaimplementowany pogłos jest znacznie lepszy niż wiele urządzeń z lat 90., których używali pionierzy współczesnej elektroniki. Muzykę użytkową można śmiało realizować z użyciem pokładowego limitera, choć w celu osiągnięcia lepszych rezultatów warto poddać zgranie masteringowi w innym środowisku, z użyciem dedykowanych procesorów cyfrowych i/lub analogowych. Brak tego typu narzędzi na pokładzie Maschine jest zrozumiały - nowoczesne limitery działają w oparciu o funkcję look-ahead, która wprowadza dodatkowe opóźnienie, a to byłoby niepożądane w tym wypadku. Brakowało mi trochę kompresji z opcją kluczowania, ale i tę funkcję można zrealizować, np. uruchamiając wielowyjściową wtyczkę Maschine pod kontrolą ulubionego hosta.

Nie ulega wątpliwości, że firma Native Instruments wykonała kawał świetnej roboty. Procedury samplowania, edycji brzmień i manipulacji sekwencjami na żywo zostały zorganizowane w sposób, który nie pozwala mieć żadnych uwag. W przypadku wielu urządzeń sprzętowych zawsze wynajdowałem coś, co utrudniało ich obsługę, np. skomplikowane menu, złe ułożenie przycisków itp. W przypadku Maschine było odwrotnie - wielokrotnie okazywało się, że procedury są łatwiejsze i przebiegają szybciej niż się tego spodziewałem. Ważne jest także to, że Maschine pozwala użytkownikowi wybrać ulubiony sposób pracy - oprogramowanie można traktować jako samodzielną aplikację, instrument VST, efekt VST lub jako kompana dla ulubionej maszyny perkusyjnej, której Maschine się podporządkuje (funkcja synchronizacji MIDI). Jestem przekonany, że Maschine sprawdzi się w produkcji każdego rodzaju muzyki elektronicznej - od hip-hopu, poprzez odmiany muzyki breakbeatowej, klubowej czy drum’n’bass, po muzykę ilustracyjną, chilloutową, a może nawet pop-rockową. Wskazują na to znakomite utwory demonstracyjne, bogata biblioteka sampli, jakość przetwarzania dźwięku oraz szeroki wybór algorytmów efektowych.

Maschine to pierwsza próba stworzenia hybrydowej maszyny perkusyjnej tego typu i muszę przyznać, że niezwykle udana. Jednocześnie, to najszybszy w programowaniu groovebox na rynku. Kontroler wyprodukowany jest bez kompromisów materiałowych, a oprogramowanie funkcjonalne i dopracowane. Po dwóch tygodniach spędzonych z Maschine mogę wypowiadać się na jego temat w samych superlatywach. Oczywiście, nauka obsługi wszystkich trybów pracy tej "maszyny" wymaga trochę czasu i wprawy, ale to proces dający wiele radości i satysfakcji. Biorąc pod uwagę doświadczenie firmy w tworzeniu wirtualnych sample-playerów, można by jedynie oczekiwać odrobinę bardziej rozbudowanego menu zapętlania i przetwarzania próbek w trybie off-line, a także obsługi formatów multisampli wykreowanych przez producenta. Jednocześnie przyznaję, że już dawno nie testowałem podobnego produktu z tak dużym entuzjazmem i uważam, że mamy do czynienia z urządzeniem przełomowym.

 

Nasze spostrzeżenia

+ niezwykle inspirujący i szybki w obsłudze groovebox
+ znakomity stosunek ceny do możliwości
+ ścisła integracja kontroler-oprogramowanie pozwala na pracę bez spoglądania w monitor komputera
+ możliwość pracy z ultra-niską latencją (zależne od interfejsu audio)
+ obsługa procesu samplowania z poziomu kontrolera
+ dołączona biblioteka (5 GB) znakomicie przygotowanych próbek, pętli i instrumentów oraz możliwość integracji (w tym również kategoryzowania) kolekcji próbek użytkownika
+ ogromna liczba parametrów podlegających automatyce
+ wysoka jakość wykonania wszystkich elementów kontrolera
+ działa jako plug-in VST/AU/RTAS z 10 stereofonicznymi, wirtualnymi wyjściami audio oraz jako wtyczka "samplująca" lub efekt pod kontrolą hosta.
+ gotowe wzorce ustawień sterowania wybranymi aplikacjami poprzez MIDI (w szczególności NI Traktor i Ableton Live)
+ eksport całości lub fragmentów projektu do plików WAV w 24-bitowej rozdzielczości, przy dowolnej częstotliwości próbkowania

- 16-bitowy sampling
- podział taktu 4/4 nie podlega zmianom
- przeciętne brzmienie algorytmów efektowych i filtrów
- brak możliwości importowania natywnych formatów multi-sampli producenta
- ograniczone możliwości edytora sampli i ubogie menu zapętlania

 

Informacje

opis Hybrydowy groovebox składający się z oprogramowania sterowanego za pośrednictwem dedykowanego kontrolera
kontroler 16 podświetlanych, czułych na dotyk padów z funkcją Aftertouch; 41 podświetlanych klawiszy, 11 enkoderów, dwa podświetlane wyświetlcze ciekłokrystaliczne
złącza MIDI In/Out
zasilanie i sterowanie port USB 2.0.
wymagania Windows XP (SP2, 32-bit)/Vista (SP1, 32-bit, 64-bit) z procesorem Pentium lub Athlon XP 2 GHz, 2 GB RAM; lub Mac OS X 10.4 z procesorem Intel Core Duo 2 GHz, 2 GB RAM
wymiary 320×295×60 mm
waga 1,8 kg
sekwencer 128 ścieżkowy, w podziale na 8 grup A-H
pamięć 64 sceny złożone z sekwencji programowanych w ramach 8 grup; 64 sekwencje dla każdej grupy o maksymalnej długości 256 taktów każda
efekty 21 algorytmów; 2 na każdą ścieżkę; 2 na każdą grupę, 2 w sekcji MASTER
polifonia 256
synchronizacja midi External MIDI Sync (tryb Slave)
format instrument/wtyczka VST/AudioUnit/RTAS
obsługiwane sterowniki ASIO, CoreAudio, Direct Sound, WASAPI
liczba wyjść 10 wirtualnych wyjść (2 główne plus 8 pomocnicznych)


EiS 08-2009

Cena
2400,00 zł
599 EUR
Producent
Native Instruments

Copyright © AVT 2020 Sklep AVT