Więcej...

Arturia Farfisa V

Sprzęt studyjny | 19.12.2017 
Marka:  Arturia

Hammond, Minimoog to nazwy, które potrafi wymienić niemal każdy, komu sztuka dźwięku nie jest obca. Farfisa takiej sławy nie zdobyła, choć trudno sobie wyobrazić rozwój muzyki bez organów noszących logo włoskiej firmy.

Arturia Farfisa V generalnie jest wirtualną repliką modelu Compact Deluxe, ale z pewnymi elementami Compact Duo (ten model stał się szczególnie sławny dzięki wczesnym nagraniom Pink Floyd). Oryginalnie seria Compact była wytwarzana w latach 1964-69 i miała być tańszą, a także wyraźnie mniejszą i lżejszą alternatywą dla drogich organów Hammonda. Technicznie były to elektroniczne organy, których barwę ustalało się poprzez włączanie określonych rejestrów. Instrumenty miały kilka innych funkcji, ale ich brzmienie było raczej proste. Muzycy jednak szybko nauczyli się poszukiwać ciekawych dźwięków wykorzystując możliwości przetwarzania za pomocą efektów przesterowania, phaserów (bardzo popularnych w latach 70.), efektów delay, a z czasem nawet filtrów syntezatorów. Co dało się zrobić z organami Farfisa pokazał m.in. Richard Wright z Pink Floyd-warto obejrzeć koncert zespołu w Pompejach.

Co dało się zrobić z organami Farfisa pokazał m.in. Richard Wright z Pink Floyd-warto obejrzeć koncert zespołu w Pompejach

Farfisa dostała drugie życie w latach 70. za sprawą takich wykonawców jak Tangerine Dream, Klaus Schulze, czy Ash Ra. W tamtym okresie większość syntezatorów była wciąż monofoniczna i wiele barw stringowych, akordów, padów grano właśnie na organach Farfisa, których brzmienie dodatkowo przetwarzano i w efekcie wiele osób do dziś myśli, że to syntezatory.

Struktura

Arturia przyzwyczaiła nas już do GUI będącego wiernym odwzorowaniem oryginału i także w przypadku omawianego instrumentu mamy wrażenie, że patrzymy na fotografię. Kryje się w tym jednak pewna niedogodność, bo opisy są czytelne dopiero po odpowiednim powiększeniu (zakres wynosi od 60% do 200%).

Farfisa V odtwarza wszystkie funkcje oryginału (oprócz automatu perkusyjnego z ostatnich wersji instrumentu), dodając też sporo nowych. Większość z nich dostępna jest po odsłonięciu panelu zaawansowanego, widocznego po zdjęciu wirtualnej obudowy. Wtyczka charakteryzuje się typowymi dla francuskiego producenta cechami, jak organizacja i zarządzanie pamięcią, sposób przywoływania ustawień globalnych, mapowania kontrolerów MIDI itd. Niektóre z jej parametrów (np. tremolo) można synchronizować z tempem DAW.

Wzorem swego poprzednika, Farfisa V pozwala na podział klawiatury na dwie strefy (Bass i Treble), ze zróżnicowaniem barwy w każdej z nich. Manuał basowy można poszerzyć o kolejną oktawę, ale można też go wyłączyć i mieć do dyspozycji całą klawiaturę z jedną barwą. Manuał basowy ma regulację poziomu, przełączany efekt perkusyjny (patrz niżej) i przełącznik barwy. W położeniu Soft uzyskamy ciemniejszy ton, podczas gdy Sharp da nam wyraźnie ostrzejszy dźwięk.

W analogowym pierwowzorze dźwięk powstawał dzięki generatorom, dzielnikom częstotliwości oraz filtrom, które miały kilka stałych, przełączanych ustawień odpowiadających określonym grupom barw (flet, obój, sekcja dęta i smyczki). W wirtualnej replice znajdziemy także rząd białych przycisków, które aktywują głosy/rejestry wysokiego manuału. Odpowiadają one piszczałkom organowym (oznaczenie oktaw) oraz określonym barwom: Bass 16, Strings 16, Flute 8, Oboe 8, Trumpet 8, Strings 8, Flute 4, Strings 4 i najwyższy głos, oznaczony jako 2 i 2/3. Jeśli ostatni z nich jest włączony, możemy dodatkowo podbić wyższe pasmo aktywując funkcję Brilliant. Działanie analogowych filtrów w przypadku oryginału było dość specyficzne i włączenie kombinacji barw nie dawało prostej sumy, ale coś zupełnie nowego-i tę własność odtworzono w przypadku wirtualnej repliki.

Sześć zielonych przycisków odpowiada sekcji Multi Tone Booster. To barwa tworzona przez cztery przełączniki rejestrowe (od 16 do 2 i 2/3). Innymi słowy, albo grają nam tony z białych, albo z zielonych przełączników. Te drugie oferują mniej ustawień, ale mają inną właściwość. Otóż sprzętowy oryginał posiada osobliwą wajchę, którą przesuwało się kolanem prawej nogi, otwierając filtry i dodając więcej wysokich częstotliwości. Wspomniana dźwignia została odtworzona w postaci wirtualnej. Tak jak w oryginale, specjalny przełącznik pozwala na uzyskanie maksymalnej jasności dźwięku na.

Efekty

Charakterystyczną cechą organów Farfisa była funkcja tonów perkusyjnych (zmiana ustawienia obwiedni). Obrotowy przełącznik pozwala na wybranie krótszych czasów ataku i opadania, albo nieco dłuższych. Pieczołowicie odtworzono też funkcję zapętlenia odcinka ataku i opadania, nazwaną Repeat. Częstotliwość powtórek można regulować, uzyskując w ten sposób intrygujące tremola, w wersji V podlegające synchronizacji z DAW. Oprócz tego instrument wyposażono w tradycyjne tremolo, wprawdzie bez regulacji jego częstotliwości (podlegającej jednak synchronizacji z DAW), ale z płynnym kształtowaniem przebiegu LFO-od sinusoidy do trójkąta. Oryginalna Farfisa oraz jej cyfrowa replika mają też wibrato z dwoma ustawieniami częstotliwości i głębokości.

Farfisa V może szumieć i straszyć brumem niczym kapryśna staruszka, ale także zagrać idealnie czysto, jak pierwowzór nigdy by nie zabrzmiał

Kolejnym obowiązkowym elementem wyposażenia organów elektronicznych był pogłos sprężynowy. W wersji V odtworzono go w wersji splotowej, posługując się próbkowaniem odpowiedzi impulsowych, a finalny efekt efekt robi wrażenie. Wirtualna Farfisa oferuje także inne typy pogłosów, dostępne w ustawieniach zaawansowanych.

Krótka historia

Firma Farfisa powstała w 1946 roku i od początku zajmowała się produkcją elektroniki, jej asortyment był zresztą bardzo szeroki – od produktów konsumenckich do instrumentów muzycznych. Sama nazwa to w istocie skrót od Fabbriche Riunite di Fisarmoniche. W historii muzyki na trwałe zapisała się jednak przede wszystkim seria organów elektronicznych, które w nazwie miały Compact i wytwarzane były w latach 1964-1969. Pod pewnymi względami oferowały one ciekawsze możliwości niż konkurencja, nic więc dziwnego, że cieszyły się uznaniem prominentnych muzyków-choć w pierwotnym zamyśle miały być jedynie niedrogą alternatywą dla dużych i ciężkich organów elektrycznych.

W skład serii wchodziły cztery modele: Mini-Compact, Compact/Combo Compact, Compact Deluxe oraz Compact Duo. Niektóre z nich można także podzielić na podtypy, jak wczesne i późne Compact.

Gdybyśmy mieli wymienić najważniejszych użytkowników, artykuł ten szybko stałby się leksykonem muzyki od lat 60. do dziś. Co ciekawe, nawet nadejście syntezatorów polifonicznych nie pogrzebało całkowicie takich organów, a od lat 90. można dostrzec renesans ich popularności. Jego konsekwencją jest także szereg wirtualnych emulatorów, jak omówiony w tym tekście.

Funkcje zaawansowane

Klikniecie na ikonę panelu funkcji zaawansowanych odkrywa wirtualną obudowę instrumentu, ukazując dodatkowe możliwości. Jedną z nich w zasadzie znamy z oryginału, dostrojenie każdego z oscylatorów generujących ton. Służyło to do korekcji niedoskonałości stroju, co w przypadku analogowego pierwowzoru było normą. Cyfrowa replika jest idealnie stabilna, ale użytkownik może zmienić wysokość dźwięku oscylatorów, np. w celu uzyskania innego stroju.

Rozszerzeniem możliwości oryginału jest dodanie siedmiu przebiegów do rejestru basowego. Ponadto zaaplikowano filtr dolnoprzepustowy (24 dB/oktawę), który pozwala na przetworzenie tylko tonu basowego, z regulacją częstotliwości i rezonansu. Ponadto programiści Arturii starannie odtworzyli szum własny oryginału i przydźwięk. Poziom tych artefaktów możemy definiować, z opcją ich wyłączenia. W wirtualnej replice wprowadzono też obwiednię głośności w najprostszym wariancie AR (atak i wybrzmienie). Możemy także przełączyć tryb polifoniczny/parafoniczny-w pierwszym z nich każda nuta ma własną obwiednię, a w drugim atak jest wspólny, ale wybrzmienia są indywidualne.

Bardzo interesującym dodatkiem jest możliwość tworzenia własnych przebiegów. Z jednej strony jest to prosta synteza addytywna, w której używamy 48 tłumików do ustalenia proporcji składowych, zaś z drugiej kreślenie tłumikami dowolnego kształtu, który zostanie użyty do budowy tonu. W tej opcji przełączniki na panelu (rejestry) przestaną mieć zastosowanie. Ponadto w tych dwóch wypadkach mamy do dyspozycji kolejny filtr (12 dB/oktawę, LPF, bez rezonansu) do modyfikacji barwy.

Za pomocą Farfisa V wykreujemy wiele intrygujących i całkiem współczesnych barw. Ogranicza nas nie technika, ale wyobraźnia

W ustawieniach zaawansowanych znajdziemy też poziom wyjściowy, prosty korektor oraz balans pogłosu i sygnału czystego. Możemy także wybrać inny typ pogłosu niż oryginalna sprężyna Farfisy. Są to generalnie pogłosy oparte na odpowiedziach impulsowych szeregu klasycznych urządzeń, nie tylko analogowych.

Dodatki

Inżynierowie firmy Arturia postanowili zaaplikować kilka innych elementów, które emulują urządzenia, tak chętnie ongiś stosowane wraz z oryginałem. Pierwszym z nich jest wzmacniacz, oparty na emulacji modelu Fender Twin. Znajdziemy w nim korektor, przełącznik Bright, a nawet przełącznik pozycji wirtualnego mikrofonu.

Uzupełnieniem całości jest procesor efektów zaaranżowany w postaci pięciu efektów podłogowych. Jest on stały i składa się z kostki przesterowania, phasera, chorusa, flangera i delaya (oczywiście "analogowego"). Efekty te znane są także z innych instrumentów marki Arturia, a ich umieszczenie także w tych organach to znakomity pomysł. Każdy oferuje po kilka parametrów, dokładnie jak w przypadku prawdziwych efektów, a także "nożny" przełącznik. Brzmią bardzo dobrze, zwłaszcza w zestawieniu z tonem organowym. Szczególnie przypadł mi do gustu soczysty phaser, ale też ten efekt był-i nadal jest-bardzo często używany w zestawieniu z takimi instrumentami.

Zakres zastosowań

- instrument doskonale odtwarza z zachowaniem najdrobniejszych niuansów funkcje i brzmienie organów elektronicznych z drugiej połowy lat 60.

- dzięki licznym dodatkom i blokowi efektów może zaoferować wiele interesujących i świeżych brzmień, przydatnych w każdym gatunku muzycznym

 

Nasze spostrzeżenia

+ wyjątkowo udana wirtualna replika klasycznego instrumentu
+ łatwa obsługa i poza paroma drobiazgami czytelny GUI
+ wiernie odtworzone brzmienie
+ znaczące poszerzenie potencjału pierwowzoru, także dzięki efektom

- legenda niektórych parametrów jest czytelna tylko przy odpowiednim powiększeniu

 

Podsumowanie

Farfisa V może szumieć i straszyć brumem niczym kapryśna staruszka, ale także zagrać idealnie czysto, jak pierwowzór nigdy by nie zabrzmiał. Być może wiele osób pomyśli, że to narzędzie dla miłośników barw retro, że to tylko organy, a nie syntezator i ich możliwości są jednak mocno ograniczone. W tych słowach kryje się i prawda, i fałsz. Nie lekceważyłbym tak wyspecjalizowanego narzędzia. Za jego pomocą wykreujemy wiele intrygujących i całkiem współczesnych barw. Ogranicza nas nie technika, ale wyobraźnia. Wiele osób często zachwyca się klasycznymi nagraniami z przeszłości i intrygującymi tonami elektroniki. Często nawet nie mamy pojęcia, że to właśnie odpowiednio przetworzona Farfisa.

Omówiony instrument brzmi soczyście i autentycznie. Jeśli ktoś wie czego spodziewać się po elektronicznych organach, na pewno się nie zawiedzie. Jeśli jeszcze nie wie-wystarczy ściągnąć demo ze strony producenta.

 

Informacje

Funkcja:

wirtualna emulacja klasycznych organów elektronicznych Farfisa Compact Deluxe.

Synteza:

modelowanie fizyczne, pełna polifonia.

Efekty:

klasyczne kostki gitarowe, pogłos splotowy

Format:

VST 2.4, VST 3, AAX, Audio Unit, NKS.

Zabezpieczenie:

Arturia Software Center.