HOFA CD-Burn DDP Master Pro - program do masteringu

Oprogramowanie | 01.03.2020  | Marcin Staniszewski
Marka:  HOFA
Nasz Typ

Mastering w ramach DAW to nic zdrożnego, jednak w wielu przypadkach dedykowana aplikacja sprawdza się o wiele lepiej, pozwalając zaoszczędzić czas i nerwy. Szczególnie jeśli można w niej wykonać mastering na potrzeby dowolnego formatu i kanału dystrybucyjnego – od streamingu po winyl. A to właśnie oferuje HOFA CD-Burn DDP Master Pro.

Do niedawna sesje masteringowe realizowałem w Reaperze. To bardzo wydajny program, który ma genialnie zaprojektowany system zarządzania presetami i pozwala na swobodną żonglerkę formatami – do tego stopnia, że ma nawet wbudowaną opcję tworzenia obrazów DDP, wymagającą jedynie ściągnięcia skryptu i umiejscowienia go w konkretnym folderze. Nie jest to jednak szybkie i schludne rozwiązanie – trzeba ręcznie opisywać markery i tworzyć przerwy między utworami, co w przypadku pełnych płyt zabiera dużo czasu.

W przypadku programu CD-Burn DDP Master Pro firmy HOFA sytuacja wygląda diametralnie inaczej. Już poprzednia wersja, bez zaimka Pro (wciąż dostępna i kosztująca mniej) oferowała porządną stację roboczą, ale do ideału brakowało jej obsługi zewnętrznych wtyczek. W nowej wersji niemieccy inżynierowie to naprawili. Możemy ładować dowolne wtyczki (również w formacie VST3), choć zakup programu upoważnia nas do korzystania ze wszystkich pluginów firmy HOFA, które są naprawdę dobrej jakości (np. doskonały de-esser oraz korektor). W nowej wersji zyskujemy też możliwość tworzenia i zapisywania presetów z łańcuchami efektów, zaawansowane zarządzanie metadanymi oraz dodatkowe opcje ditheringu.

W praktyce HOFA CD-Burn DDP Master Pro

Zaczynamy od wrzucenia materiału do głównego okna edytora audio. Piękno tego programu polega na tym, że wszystkie potrzebne narzędzia znajdują się w jednym oknie i nie ma potrzeby otwierania ukrytych menu. Po zaimportowaniu ścieżek (jeśli mają one inną częstotliwość próbkowania niż ta, w której pracuje program, pojawi się okno oferujące resampling), zostają one nazwane na podobieństwo nazw plików. Program automatycznie tworzy markery i standardowe odstępy między utworami, więc oszczędzamy sporo czasu. Na dole widzimy wszystkie ścieżki audio w formie fal dźwiękowych, tak jak w każdym edytorze audio, ale powyżej ułożone są one w formie playlisty. Tu możemy modyfikować tytuły utworów, dodawać kody ISRC i EAN oraz modyfikować inne metadane. Nawet tak banalne procedury egzekwowane są tu automatycznie. Nie trzeba np. wpisywać ręcznie kodu EAN na każdej ścieżce. Wystarczy wpisać go raz, a puste pola na pozostałych ścieżkach uzupełniają się samoczynnie. Niby nic wielkiego, ale sytuacja się zmienia, gdy do otagowania jest kilkadziesiąt ścieżek... Podobnie rzecz ma się z kodami ISRC – po wklejeniu pierwszego, reszta zapełnia się sekwencyjnie. Program nas ostrzeże, jeśli np. kod ISRC nie będzie miał właściwego formatu.

Choć nazwa programu wskazuje na obsługę autoryzacji krążków CD, to CD-Burn pozwala także na przygotowanie materiału na potrzeby mediów strumieniowych oraz plików pod kątem tłoczenia płyt gramofonowych.

Aplikacja działa w trybach Insert i Slide przełączanych w lewym górnym rogu. Jeśli trzeba zmienić kolejność utworów, wystarczy przełączyć się w ten pierwszy i przesunąć utwory na wybrane miejsca. Wszystkie markery i odstępy zostaną zachowane. Podobnie rzecz się ma, gdy chcemy zmienić odstępy pomiędzy ścieżkami. W tym celu wybieramy tryb Slide. Po każdej modyfikacji wszystkie inne utwory i markery przesuwają się na właściwe pozycje. Coś, co w Reaperze zajęłoby mi pół godziny, tutaj trwa kilka sekund. Założenie wyciszeń działa jak w większości DAW-ów – klikamy skrajny kwadrat linii obwiedni i przeciągamy, prawym przyciskiem wybierając jeden z sześciu kształtów kolana. Jeśli chcemy przetwarzać utwory na osobnych ścieżkach, wystarczy ponownie przejść do trybu Insert i przeciągnąć dany utwór w dół na nowy ślad. Po lewej stronie mamy menu z dostępnymi wtyczkami, które można aktywować, ale też zapisywać w łańcuchach presetów, co znacznie przyspiesza pracę. Zanim jednak będziemy mogli cieszyć się zewnętrznymi wtyczkami, najpierw trzeba wskazać w opcjach folder, w którym mamy je zainstalowane. Gdy jakaś wtyczka jest niekompatybilna albo z jakichś powodów nie może być załadowana, będzie widoczna w dolnej części okna zakładki Plugins w menu ustawień (Settings). Można wtedy ręcznie przeciągnąć ją do okna z wtyczkami zainstalowanymi i dostępnymi. Chcąc zapisać łańcuch presetów, wystarczy kliknąć ikonkę Chain Preset tuż pod slotami efektów. Możemy dodać preset do ulubionych, a nawet opatrzyć dodatkowymi uwagami w pojemnym oknie tekstowym, co bywa bardzo przydatne, gdy mamy do czynienia z wieloma klientami i różnymi sesjami. W tym samym obszarze znajduje się kolejna nowość, czyli ikona Automation. Otwiera ona okno z aktywnymi wtyczkami, po kliknięciu których rozwija się lista z wszystkimi dostępnymi parametrami gotowymi do automatyzacji.

Po prawej stronie edytora audio można z kolei załadować wtyczki do sekcji master. Idealnie sprawdzi się tutaj np. emulator taśmy, analizator widma albo limiter. Tu też mamy opcję zapisywanie łańcuchów. Powyżej edytora umiejscowiono bardzo dokładny miernik głośności (Peak, Hold, EBU, LRA) oraz goniometr, więc nie trzeba używać zewnętrznych wtyczek. Trzy przyciski z różnymi opcjami eksportu dają dostęp do funkcji bezpośredniego wypalania płyty CD/Red Book, tworzenia obrazów DDP lub zapisu w standardowych formatach audio: WAV, AIFF, MP3, OGG i FLAC. W tym ostatnim przypadku mamy opcję zapisania wszystkich utworów jako jeden, dwa (na potrzeby winylu) bądź indywidualne pliki. Jest nawet możliwość stworzenia pakietu ITMSP wymaganego przez Apple Store oraz wyeksportowania tracklisty (PQ-Sheet) w formie dokumentu PDF. Na uwagę zasługują drobne usprawnienia, które na dłuższą metę mają ogromny wpływ na efektywność pracy, takie jak np. dowolnie definiowane skróty klawiszowe umożliwiające otwieranie i zamykanie paneli z wtyczkami, skalowanie ścieżek oraz tworzenie markerów i subindeksów. Użytkownik może nawet dodać okładkę albumu, przenosząc plik graficzny na kwadrat znajdujący się tuż przy ikonach transportu. A co powiecie na kompletną customizację nazw eksportowanych plików? Mogą one zawierać niemal każdy rodzaj danych – od częstotliwości próbkowania, po kody ISRC/EAN, a nawet nazwisko dyrygenta czy wydawcy. Nie wspominając o automatycznym ditheringu (program rozpoznaje, czy używamy zewnętrznej wtyczki z ditheringiem i w zależności od potrzeby aktywuje, bądź dezaktywuje wbudowane narzędzie).

Podsumowanie

Masteringu dokonuję okazyjnie, a mimo to postrzegam ten program jako dar niebios. Gdybym zajmował się tym na co dzień, to byłbym w stanie zapłacić znacznie więcej niż 150 euro za aplikację, która drastycznie skraca czas pracy i pozwala skupić się na rzeczy najważniejszej, czyli muzyce. Biorąc pod uwagę prostotę obsługi, przejrzystość interfejsu, elastyczność, zestaw dołączonych narzędzi i usprawnień, wnoszę o przyznanie CD-Burn DDP Master Pro odznaki Nasz Typ! 

 

Nasze spostrzeżenia

+ kompleksowe rozwiązanie w zakresie finalizacji materiałów audio
+ doskonałe wtyczki HOFA wchodzące w skład pakietu
+ pełna kompatybilność z innymi wtyczkami w systemie, w tym z VST3
+ zaawansowane możliwości indywidualnej konfiguracji

- brak możliwości precyzyjnego kształtowania wyciszeń

 

Zobacz także test wideo:
HEDD Audio Type-20 - trójdrożne monitory studyjne
HEDD Audio Type-20 - trójdrożne monitory studyjne
Gdy pojawia się określenie „monitory trójdrożne”, to osoby oczekujące bezkompromisowego przetwarzania dźwięku stają się bardzo czujne. Zwłaszcza gdy za taką konstrukcją stoi Klaus Heinz.

Zakres zastosowań

- profesjonalne narzędzie do finalizacji pod kątem płyt (CD i gramofonowych) oraz pakietów dla mediów strumieniowych