Więcej...

Kali Audio IN-8 - trójdrożne monitory studyjne

Sprzęt studyjny | 07.04.2020  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Kali Audio

Już same zapowiedzi pojawienia się na rynku nowych monitorów Kali Audio u wielu osób wywołały radosny nastrój oczekiwania. Co otrzymamy w nagrodę za naszą cierpliwość?

Wobec deklaracji producenta, że optymalna odległość odsłuchu dla IN-8 to blisko 3 metry, trudno byłoby zakwalifikować te monitory do grupy zestawów bliskiego pola. Na monitory główne są z kolei nieco zbyt małe. Znajdą się w zatem w niejednoznacznej funkcjonalnie kategorii średniego pola dla mniejszych obiektów studyjnych. Ale nie to jest w nich najważniejsze. W ich przypadku dominantą jest to, że są trójdrożne, mają współosiowy przetwornik środkowych i wysokich tonów, a ich cena zeszła do poziomu, o jakim nikt w tej galaktyce jeszcze nie słyszał.

Konstrukcja Kali Audio IN-8

O teoretycznej wyższości monitorów trójdrożnych nad dwudrożnymi nikogo zainteresowanego tematem przekonywać nie trzeba. Kluczową kwestią jest tutaj reprodukcja częstotliwości środkowych przez jeden przetwornik, bez podziału pasma w tym zakresie, na który nasz słuch jest wyczulony w sposób szczególny. Ponadto woofer nie musi przetwarzać częstotliwości wyższych niż kilkaset Hz, a driver wysokotonowy może zacząć swoją pracę znacznie wyżej niż w typowym dla konstrukcji dwudrożnych paśmie 1,5-2,5 kHz. Każdy głośnik zestawu może zatem przetwarzać węższy zakres częstotliwości, zachowując wyższą liniowość, efektywność i dając bardziej optymalną kontrolę nad kierunkowością emisji. Dodatkowo w przypadku IN-8 mamy do czynienia ze współosiowym ustawieniem przetworników środka i góry, więc reprodukcja odbywa się bez wzajemnych przesunięć fazowych oraz interferencji nieuniknionych w sytuacji, gdy przetworniki są od siebie fizycznie oddalone.

Niskie tony do częstotliwości 330 Hz są przetwarzane przez 8-calowy woofer z papierową membraną powlekaną polietylenem i wentylacją w osi ferrytowego magnesu. Zespolony przetwornik tonów środkowych i wysokich ma częstotliwość podziału 3 kHz i bazuje na głośnikach z 4- i 1-calową membraną. W pierwszym przypadku jest to powlekany polietylenem papier, a w drugim materiałowa kopułka. Do zasilania tych trzech elementów zastosowano pracujące w klasie D wzmacniacze o mocy 60, 40 i 40 watów, pozwalające uzyskać z całego systemu maksymalne ciśnienie dźwięku 114 dB. Ponieważ odległość między środkami akustycznymi woofera oraz zespolonego przetwornika środka i góry wynosi 18 cm, co jest ćwiercią długości fali o częstotliwości 470 Hz, a zatem powyżej podziału Bass-Mid wynoszącego 330 Hz, można założyć, że przetwarzanie systemu w tym paśmie częstotliwości odbywa się w sposób zgodny fazowo.

Zespół mikroprzełączników na tylnym panelu pozwala dopasować charakterystykę przetwarzania monitorów do warunków akustycznych pomieszczenia, ich pozycji oraz preferencji użytkownika.

Boki, góra i dół obudowy wykonane są z płyty MDF; przedni panel stanowi jednolitą kształtkę z tworzywa, a tylny jest aluminiową płytą. Chłodzenie wzmacniaczy mocy odbywa się konwekcyjnie, ze „wspomaganiem” poprzez ruch powietrza systemu bass-reflex, opartego na odpowiednio wyprofilowanym tunelu z wyprowadzeniem na przedniej płycie. Zespolony przetwornik środka i góry jest odizolowany akustycznie od wnętrza obudowy, co zapobiega modulacji niskiego środka zmianami ciśnienia powodowanymi ruchem tylnej części membrany woofera. Wzmacniacze mocy to znane już z takich monitorów jak Kali Audio LP-6 czy JBL 306P MkII układy STA350B, zaliczane do kategorii FFX (Full Flexible Amplification), będące w istocie całym cyfrowym torem sygnałowym wzmacniacza, z pełnym programowaniem funkcjonalności. Do tego dochodzi mikrokontroler STM32, 24-bitowy przetwornik A/C Cirrus CS5341 oraz impulsowy zasilacz. Mamy zatem elektronikę, która już zdążyła sprawdzić się w przypadku LP-6 i LP-8, w tym wypadku poszerzoną o trzeci moduł wzmacniacza i drugą zwrotnicę cyfrową.

Kali Audio IN-8, czyli Mission Impossible

Nazwa nowych monitorów wywodzi się tym razem od miejscowości Independence – kolejnej w drodze z Lone Pine na północ szosą 395, wiodącą od granicy z Meksykiem do granicy z Kanadą. Miejscowość trudno byłoby nazwać malowniczą, bo jest to typowe dla tych obszarów Kalifornii „nic pośrodku niczego”, niemniej jest tam bardzo ładny widok na Mount Williamson, a i sama kamienna pustynia ma swoisty urok. IN-8 po części bazują na konstrukcji LP-8, mając taką samą strukturę bass-refleksu, tylny panel oraz przetwornik wysokich tonów. Nie ma w nich jednak falowodu, którego miejsce zajął 4-calowy przetwornik tonów środkowych, wewnątrz którego umieszczono driver. W tej konfiguracji to właśnie jego membrana służy jako falowód drivera. Nie jestem przekonany do tego typu rozwiązań, ponieważ drgający falowód to najlepszy sposób na modulację fal o wysokich częstotliwościach, ale producent deklaruje, że przy maksymalnym wychyleniu 1 mm, zjawisko to jest pomijalne.

Wyróżniającym się elementem modelu Independence jest przetwornik współosiowy, w którym wewnątrz 4-calowego głośnika tonów środkowych pracuje 1-calowy driver.

Czy tak jest w istocie? Zacznijmy od tego, że firma Kali Audio podjęła się czegoś, co można nazwać Mission: Impossible – skonstruowania monitorów trójdrożnych w cenie ok. 400 dolarów netto za sztukę. Użyto elektroniki, która na drodze cyfrowej pozwala dość swobodnie kształtować charakterystyki zwrotnic i starannie dobierać parametry przetwarzania, więc przynajmniej od tej strony realizacja tej koncepcji miała duże szanse powodzenia. 8-calowy woofer i ciekawy bass-reflex również zostały „oblatane” podczas prac nad LP-8 i nic im nie można zarzucić. Największą niewiadomą był zatem zespolony przetwornik środka i góry. Trzeba przyznać, że zrobiono dokładnie wszystko, aby uzyskać jak najlepszy efekt, ale ubocznych efektów intermodulacji w oktawie poniżej częstotliwości podziału nie dało się obejść. Poziom zniekształceń harmonicznych (głównie trzeciej harmonicznej) w paśmie 2-3 kHz wzrasta od 3 do 10 dB w sytuacji, gdy oba przetworniki grają razem. Generalnie to niedużo, bo wciąż utrzymujemy odstęp od sygnału nominalnego wynoszący ok. 40 dB, ale da się to usłyszeć jako nieznaczne rozjaśnienie wspomnianego pasma.

Głośnik niskich tonów oraz interesujący bass-reflex tworzą strukturę pozwalającą na efektywne i bardzo precyzyjne przetwarzanie basu od 45 Hz.

Jeśli nie będziemy brać pod uwagę tego niuansu, to zespół obu przetworników sprawuje się doskonale pod względem efektywności, kierunkowości i precyzji. Najbardziej wyrównane brzmienie zestawy oferują przy odsłuchu pod niewielkim kątem względem osi (15 stopni odchylenia na zewnątrz wydaje się tu najbardziej optymalnym ustawieniem). Jest zatem tak, jak to zwykle bywa w przypadku zestawów wyższej klasy – lekki „zez rozbieżny” poprawia komfort pracy, dając szersze pole odsłuchowe i pozwalając na dłuższą pracę bez zmęczenia słuchu (patrz pomiary charakterystyk kierunkowych). Bass-reflex zestrojono z wooferem tak, że maksima obu źródeł dźwięku wypadają przy częstotliwościach 45 Hz i 110 Hz. Nachylenia charakterystyk woofera i bass-refleksu w kierunku wyższych częstotliwości są bardzo łagodne (6 dB/okt.) zatem mamy bardzo wyrównane przetwarzanie w newralgicznym paśmie basu 40-150 Hz bez jakiegokolwiek słyszalnego rezonansu. Wprawdzie druga harmoniczna dla bass-refleksu i maksimum efektywności woofera jest dość wysoka, ale jeśli taka ma być cena za krótki i wyjątkowo precyzyjny bas w IN-8, to ja to biorę w ciemno. Zestaw mikroprzełączników na tylnym panelu pozwala nie tylko skompensować efekt bliskości ścian, pulpitów i konsolet, ale też w dość szerokim zakresie dostosować przetwarzanie wysokich tonów. Wolę konfigurację z ich tłumieniem, ale jeśli ktoś ma mocno opiankowane studio, to będzie raczej preferował podbicie. Tak czy owak, w paśmie powyżej 3 kHz mamy pole manewru ±2 dB, co powinno zadowolić każdego i nie odbija się niekorzystnie na zapasie dynamiki. Ten ostatni nie jest przesadnie wysoki, głównie z uwagi na stosunkowo niewielką moc wzmacniaczy przy takich gabarytach i efektywności przetworników. Najniższe tony nie zdominują brzmienia (i bardzo dobrze), ale jednocześnie uzyskanie deklarowanego przez producenta maksymalnego poziomu SPL sięgającego 114 dB może być niemożliwe bez wyraźnych zniekształceń harmonicznych.

Kali Audio IN-8 w praktyce

Na wstępie dość istotna uwaga: nie ustawiajcie regulatora czułości wejściowej w położenie maksymalne. Gdy monitory będą pracować w bliskim polu ich wyjątkowo czuły przetwornik tonów średnich będzie emitował szum. Niezbyt duży, ale w kontekście wielogodzinnej pracy zauważalny. Przy ustawieniu Gain w położeniu środkowym problem znika, choć monitory potrzebują wówczas sygnału wejściowego o poziomie nominalnym +4 dBu, a nie każdy interfejs audio taki sygnał oferuje. W ostateczności można skorzystać z gniazda RCA (-10 dBV), choć jest to wejście niesymetryczne.

Charakterystyki woofera (niebieska) oraz bass-refleksu (czerwona) z uwzględnieniem ich harmonicznych: drugiej (linia ciągła poniżej) i trzeciej (linia przerywana). Oba źródła dźwięku mają dość wysoki poziom drugiej harmonicznej w swoich częstotliwościach rezonansowych, ale nie wpływa to negatywnie na odbiór dźwięku.

Dla osób nieprzyzwyczajonych do pracy z trójdrożnymi zestawami o takich gabarytach pierwszy kontakt z IN-8 nie będzie łatwy. Ich marzenia o potężnym, muskularnym dźwięku, w konfrontacji z rzeczywistością mogą się rozwiać jak poranna mgła. Ale nie traćcie nadziei, albowiem nigdzie nie jest powiedziane, że monitory studyjne muszą grać pięknie, a każdy nasz utwór zabrzmi na nich cudownie. Jest dokładnie odwrotnie – kiepski miks zagra jeszcze gorzej. Do tego stopnia, że za jego koślawość zaczniemy winą obarczać właśnie IN-8, podczas gdy one są po prostu uczciwe. Porażą nasze uszy źle użytą korekcją w zakresie wyższego środka, rozniosą na strzępy obraz przestrzenny, w którym przesadziliśmy z szerokością efektów i odbiorą resztki godności partii basu, który w trybie solo brzmiał jak najniższy dół w kulminacyjnej części muzyki Hansa Zimmera do trailera najnowszej kinowej superprodukcji. IN-8 nie są łatwe w odsłuchu, mają wręcz niezwykle wyrazisty środek, a subtelność brzmieniowa to cecha, której w przypadku tych monitorów chyba nigdy nie doświadczymy. A jeśli tak się jednak stanie, to będzie oznaczało, że zrobiliśmy miks życia.

Podsumowanie

Przez tę zadziorność, niepokorność, momentami wręcz hałaśliwość, a jednocześnie bardzo wstrzemięźliwy bas i rozbrajającą szczerość soniczną, IN-8 wyjątkowo przypadły mi do gustu. Podczas pracy momentami aż korci, żeby znaleźć w nich jakąś gałkę, którą przyciszymy przetwornik tonów środkowych, ale dokonanie tego na ścieżkach naszego miksu sprawi, że finalny efekt naszych prac będzie przejrzysty i naturalnie brzmiący. Oczywiście to nie działa w sposób automatyczny – wcześniej musimy zrozumieć język, w jakim mówią do nas IN-8. Nie jest to język łatwy, a jego poznanie będzie od nas wymagało nieco wysiłku. Mam jednak wrażenie, że zdecydowanie warto to zrobić. W tej cenie nie ma na rynku równie funkcjonalnych monitorów trójdrożnych. I choć praca z nimi nie jest jazdą luksusową limuzyną, to mam wrażenie, że znacznie szybciej osiągniemy cel niż w przypadku monitorów dwudrożnych w podobnej grupie cenowej.

 

Nasze spostrzeżenia

+ niezwykle wyraziste przetwarzanie środka
+ krótki, dobrze kontrolowany bas
+ przejrzyste brzmienie pasma wysokich tonów
+ duże możliwości dopasowania charakterystyki
+ spójny obraz przestrzenny
+ wyjątkowo atrakcyjna cena jak na monitory 3-drożne tej klasy

- słyszalny szum przy ustawieniu Gain powyżej 0 dB
- nie wszyscy będą w stanie zaakceptować sposób reprodukcji środka pasma

 

Zakres zastosowań

- monitor bliskiego/średniego pola w projektowych studiach nagrań, których użytkownikom zależy na bardzo precyzyjnej, niekiedy wręcz ponadnaturalnej wierności środka pasma; oferują wiarygodne przetwarzanie basu i zapewniają szeroki obraz przestrzenny

 

Informacje

Funkcja trójdrożne monitory aktywne tri-amp, bass-reflex, współosiowy przetwornik środka i góry
Przetworniki 8”, 4”, 1”. Wzmacniacze 60+40+40 W, klasa D
Częstotliwości podziału 330 Hz, 3 kHz
Pasmo przenoszenia 45 Hz-21 kHz
Wejścia symetryczne XLR (+4 dBu), niesymetryczne RCA (-10 dBV)
Zasilanie sieciowe, zasilacz impulsowy
Wymiary 44x29x25 cm
Waga 10,4 kg (jedna sztuka)