IK Multimedia Space Delay - Witajcie Ziemianie!

26.07.2020  | Marcin Staniszewski
IK Multimedia Space Delay - Witajcie Ziemianie!

Space Echo RE-201 firmy Roland, to jeden z najbardziej ikonicznych efektów wszechczasów i jednocześnie jeden z najtrudniejszy do emulacji w środowisku software’owym. Tym razem rękawicę podjęła włoska firma IK Multimedia kilka dni temu przedstawiając swoją wizję Space Echa, pod nazwą Space Delay. Z jakim, nomen omen, efektem?

RE-201 to echo taśmowe - trzy głowice, taśma i wbudowany pogłos sprężynowy. Wszystko to sprawia, że do czynienia mamy z dynamicznym, elektroakustyczny wręcz systemem, który w dodatku cały czas się zmienia, bo przecież taśma i głowice się zużywają, podobnie jak inne elementy mechaniczne, nie wspominając o konkretnym szumie, który jest nieodłączną częścią uroku oryginału. Do niedawna odtworzenie tych wszystkich niuansów kończyło się co najwyżej czymś na podobieństwo Space Echa, ale kilka lat temu pojawiła się nadzieja. Najpierw w środowisku Live’a pojawiła się rewelacyjna emulacja Dub Machines Magnetic firmy Surreal Machines, a potem sama firma Ableton w dziesiątej odsłonie Live’a pokazała światu Echo, które wciąż pozostaje jednym z  najlepszych zawodników w tej kategorii. Nie zapominajmy też o świetnej wersji na platformę UAD oraz przyzwoitej opcji Delay TAPE-201 autorstwa firmy Arturia. Jednak bank rozbiła firma Audio Thing, która kilka lat temu pokazała Outer Space - efekt wręcz wzorcowy, który nie tylko brzmi zatrważająco blisko oryginału, ale oferuje kilka bardzo przydatnych usprawnień niedostępnych w RE-201. I do niego właśnie będziemy porównywali Space Delaya.

Włoscy programiści mają spore doświadczenie w klonowaniu klasycznych pogłosów i delayów wszak całkiem niedawno zaprezentowali fenomenalny zestaw pogłosów rodem z legendarnego Sunset Studio a wcześniej w ich ofercie znalazła się też wtyczka Tape Echo, czyli klon legendarnego Echoplexa EP3. Można więc było się spodziewać czegoś co najmniej bardzo dobrego, tym bardziej że Włosi podeszli do sprawy poważnie i zanim w ogóle zabrali się za programowanie, najpierw znaleźli oryginał i doprowadzili go wręcz do fabrycznego stanu, by potem odwzorować każdy niuans systemu za pomocą algorytmiczno-impulsowej hybrydy. Efekt? Brzmi to rewelacyjnie, choć  nie lepiej niż Outer Space. Mamy do czynienia z tą samą gęstą, matową fakturą, za którą kochamy oryginał. Efekt pięknie "miauczy" i wije się przy zmianie parametrów bez cienia przykrych, cyfrowych artefaktów, a gdy podkręcić parametr "Feedback" pojawia się charakterystyczna ściana dźwięku z miłym dla ucha przesterem. Brzmieniowo więc wszystko się zgadza - jest melasa, pogłos sprężynowy brzmi naprawdę przekonująco i trójwymiarowo (podoba mi się chyba nawet bardziej niż ten w Outer Space), co wciąż nieczęsto się zdarza ITB.

Bardzo przydatne są też usprawnienia, których na próżno szukać w oryginale jak choćby filtry na wejściu i wyjściu, możliwość odpalenia pogłosu w trybie stereo, czy rozstawienie każdej głowicy w dowolnej pozycji panoramy (daje to bardzo ciekawe efekty stereo). Z radością przyjąłem też obecność opcji "Ducking", która przydaje się w przypadku bardziej ekstremalnych ustawień i pozwala zachować przejrzystość sygnału oryginalnego (nieodzowna rzecz w przypadku przetwarzania wokali). Używałem Space Delaya na miksach które obecnie kończę. Zgodnie z oczekiwaniami wtyczka sprawdziła się świetnie w typowych zastosowaniach - jako pogłos sprężynowy na wokalach i gitarach, jako pogrubiacz werbla czy ocieplacz zbyt sterylnych partii syntezatorowych. W każdej z tych ról Space Delay sprawdzał się doskonale i brzmiał bardzo plastycznie i naturalnie. W porównaniu do Outer Space brzmienie jest trochę bardziej wyraziste i nasycone. Wtyczka firmy Outer Space wydaje się bardziej miękka i puchata, ale to nie jest ani wada ani zaleta - po prostu minimalnie inne brzmienie.

I wszystko byłoby pięknie i cacy, ale… Wszystkie te opcje i bardzo podobne brzmienie znajduję na pokładzie Outer Space’a. Ten ostatni w dodatku oferuje jeszcze więcej, bo np. w przypadku panoramowania głowic mamy też możliwość ustawiania indywidualnych głośności tychże, nie wspominając o obecności sekcji preampu, czy stopnia pogięcia taśmy - w obu wtyczkach można wybrać "starość" taśmy, ale Outer Space oferuje dodatkowo "Wow&Flutter". Poza tym na pokładzie Outer Space’a jest też opcja Oversamplingu (maksymalnie x16), która co prawda zżera zasoby komputera jak narkoman pizzę, ale brzmi jak milion dolarów. No i last, but not least - Outer Space kosztuje 69 EUR zaś Space Delay 99 EUR… W tym przypadku do czynienia mamy z brzmieniowym remisem ze wskazaniem na Outer Speca’a, bo jednak więcej opcji i tańszy.