Newfangled Audio Generate - czuły barbarzyńca

27.09.2020  | Marcin Staniszewski
Newfangled Audio Generate - czuły barbarzyńca

Od pewnego czasu mam wrażenie, że wszystko już było i ostatnią rzeczą, jakiej mi trzeba jest kolejny syntezator. To pewnie starość, ale z drugiej strony spójrzmy prawdzie w oczy - co nowego można wymyślić w temacie oscylator plus filtr i VCA modulowane przez obwiednię i LFO? Większość syntezatorów to te same składniki, tylko w różnej szacie graficznej, liczbie i odmianach. Jest oczywiście synteza tablicowa, addytywna i modularne piekło, ale tu też po pewnym czasie trafiamy na ścianę.  Okazuje się, że wbrew pozorom większość syntezatorów, szczególnie tych programowych, brzmi podobnie (polecam porównać sobie wtyczki które macie, na takiej samej głośności - wielce pouczająca lekcja) a nieograniczona paleta dźwiękowa, wcale nie jest tak nieograniczona. Dlatego z  dużą dozą sceptycyzmu podchodziłem do pierwszego w ofercie firmy Newfangled Audio syntezatora Generate.

Pierwsze wrażenie było średnie, gdyż nie jestem fanem kosmicznych interfejsów, a tu dodatkowo mamy pstrokate animacje wijące się nieustannie w tle, co po chwili staje się dość męczące. Szczęśliwie można je wyłączyć w zakładce "Settings" znajdującej się u góry. Po lewej stronie mamy też możliwość wybrania jednej z trzech szat graticznych tego potwora. A jest to potwór o wielu głowach i mackach i na dzień dobry oferuje niebanalne brzmienia, które trudno by było zduplikować za pomocą innego instrumentu. Sercem Generate jest bowiem unikalna kombinacja oscylatorów, która zamiast tradycyjnych, regularnych przebiegów w rodzaju kwadrata, sinusoidy, czy trójkąta, oferuje kilka ciekawych algorytmów chaotycznych. Brzmi to trochę jak połączenie syntezy tablicowej i syntezy FM, co częściej niż rzadziej owocuje agresywnym, punktowym dźwiękiem. Instrument ten nadaje się więc idealnie dla fanów industrialu czy trapu. Ale bardziej niż agresja, przemawia do mnie dynamika tego instrumentu, który nieustannie wierzga, pulsuje i zmienia się, i to bez konieczności stosowania sążnistej modulacji.

Dźwięk rodzi się w górnym lewym rogu w sekcji "Chaotic Generator". Do wyboru mamy pięć głównych algorytmów o dość fantazyjnych nazwach. "Double Pendulum" (ten sam co w skromniejszej wersji wtyczki, którą można za darmo ściągnąć ze strony producenta), ma dość łagodną formę wyjściową przypominającą organy, którą można jednak dość szybko przekształcić w bulgocącą ścianę szumu. Z kolei "Vortex" celuje w szorstkich, twardych harmonicznych. Jego przeciwieństwem jest "Pulsar" nadający się do tworzenia ciepłych padów o wintydżowym, analogowym posmaku. Jest jeszcze "Discharger" brzmiący jak elektrostatyczne wyładowania i "Turbine". Ten ostatni jest najmniej przewidywalny, gdyż może być mięciutki jak półroczny kotek, by po chwili zmienić się w podstarzałego, wrednego pitbulla. Najlepiej sprawuje się, gdy opcja synchronizacji oscylatorów jest aktywna.

Ale jak to działa? Ano tak: podstawą dźwięku są dwa oscylatory - czysty i brudny/chaotyczny. Gdy pokrętło "Chaos Amount" jest w pozycji zerowej, słyszymy tylko ton podstawowy w wykonaniu sinusoidy, ale gdy tylko podkręcimy ten parametr, do gry wkracza brudas zaburzając statyczny charakter. W pozycji 100% słyszymy tylko brudasa. Najciekawsze rzeczy, jak to w życiu bywa, dzieją się jednak pomiędzy, szczególnie gdy zaczniemy zmieniać kształt brudasa za pomocą suwaka "Chaos Shape" (jego charakter zależy od wybranego algorytmu i może skutkować przesterem, szumem albo modulacją z pogranicza FM) oraz "Animate" (rozstrojenie obu oscylatorów względem siebie). W tej sekcji mamy też dwa suboscylatory (oktawa i dwie oktawy w dół) oraz możliwość synchronizacji oscylatorów.

Już samo to pozwala osiągnąć niezliczoną ilość barw. A to dopiero początek zabawy, gdyż tuż za rogiem, po prawej stronie, czai się sekcja wavefoldingu. A w niej trzy rodzaje tegoż: klasyczny wavefolder zaczerpnięty z oscylatora Buchla 259 (dość miły i naturalnie brzmiący), "Animated" (upichcony na "pogiętej" i modulowaniej sinusoidzie) oraz "Fractal", bazujący na geometrii fraktalnej i skomplikowanych działaniach matematycznych, czego rezultatem może być naprawdę bezlitosna ściana hałasu i przesteru. Obsługa jest bardzo prosta: "Drive" decyduje o tym jak głośny jest sygnał wpuszczany do sekcji, zaś "Fold" decyduje o tym ile harmonicznych chcemy w sygnale. "Symmetry"  z kolei pozwala dodawać, bądź odejmować parzyste harmoniczne a "Shape" umożliwia zmianę kształtu fali i generalnie dodaje harmoniczne. W przypadku modelu Buchli dostajemy jeszcze dodatkowo łagodny filtr dolnoprzepustowy o nachyleniu 6db/oct pozwalający zaokrąglić nieco kanty wygenerowane przez wavefoldera.

Przedostatnim elementem toru audio jest sekcja filtra, pod postacią modułu Lowpass Gate, również inspirowanego dokonaniami Dona Buchli. Lowpass gate jest czymś pomiędzy filtrem a VCA i charakteryzuje się bardzo naturalnym, miękkim brzmieniem. Nie inaczej jest w przypadku Generate. Tutaj ważna uwaga - jeśli chcecie usłyszeć działanie parametru "Resonance" trzeba najpierw podbić parametr "Poles" powyżej jednego. W tej sekcji mamy też typową obwiednię głośności ADSR, nad którą nie ma co się rozwodzić. Podobnie jak nad sekcją efektów, którą można określić jako przyzwoitą. Do dyspozycji mamy zwyczajowy pogłos, delay, chorus i czterozakresowy korektor. Cieszy mnie  też obecność limitera na końcu toru audio, szczególnie, że akurat firma Newfangled wie jak się robi dobre limitery (fenomenalny Elevate). W przypadku tego syntezatora, sytuacja może się rozwijać BARDZO dynamicznie, więc ewentualne przykre niespodzianki, dzięki jego czujnej obecności, mogą być mnie przykre.

Bardzo przypadła mi do gustu bogata sekcja modulacji, która jest prosta i skuteczna. Generate ma bowiem półmodularną strukturę. Każdy niemal parametr oferuje "plusik" oznaczający wejście modulacyjne, do którego można podłączyć jedno z siedmiu źródeł modulacyjnych znajdujących się na dole interfejsu. Do dyspozycji mamy globalną modulację (Velocity, Modwheel, Keytrack, Pressure), dwa LFO, dwie obwiednie (w odcieniach ADSR, AD oraz ASR), Sample&Hold i ośmiokrokowy sekwencer. No i last but not least, Generate oferuje też bogatą implementację MPE, więc jeśli dysponujecie kontrolerem w rodzaju Roli albo Sensel, to z tego synta można uczynić wyjątkowo ekspresyjny instrument. Cieszy opcja chowania kabli (menu "Settings") oraz intuicyjna obsługa. Wystarczy kliknąć daną sekcję modulacji, a jej parametry pojawiają się poniżej. Proste i przejrzyste.     

Niełatwo jest zabłysnąć we współczesnym świecie, w którym nawet synteza modularna stała się masowa, a sensowny syntezator analogowy można kupić za tysiąc złotych. Firmie Newfangled Audio to się bez wątpienia udało. Ostatni raz kiedy bawiłem się tak dobrze przy syntezatorze wtyczkowym miało miejsce przy premierze Aalto firmy Madrona Labs i było to naprawdę dawno temu. Polecam!

Więcej informacji TUTAJ.