Więcej...

Dynaudio LYD 48

Akustyka | 11.01.2018 
Pozostałe testy marki:  Dynaudio

Idealnym teoretycznie źródłem dźwięku, jeśli myślimy o głośniku, jest jeden punkt, z którego docierają do nas wszystkie istotne częstotliwości, bez przesunięć w czasie, bez wzajemnych interferencji.

Takie źródło, póki co, nie istnieje. Podejmuje się oczywiście próby "emulacji" np. za pomocą głośników współosiowych czy szerokopasmowych, ale ze względu na naturalne ułomności tworzyw z jakich produkuje się tego rodzaju głośniki, a szczególnie membrany, próby te pozostają emulacjami i daleko im jeszcze do ideału.

Z problemem od lat świat radzi sobie dzieląc sygnał za pomocą filtrów na interesujące nas części i wysyłając pasma na odrębne głośniki. Współpraca dwóch głośników zawsze kończy się w miejscu, gdzie jeden kończy przetwarzać a drugi zaczyna. Tu rodzą się problemy z zachowaniem liniowości przetwarzania i powstawaniem zakłóceń fazowych wynikających z pracy filtrów. Przy dwóch przetwornikach problem jest jeden, bo istnieje jeden punkt podziału. Dwa punkty podziału to co najmniej cztery filtry i aż prosi się o kłopoty. Co zatem popycha konstruktorów do budowania monitorów więcej niż dwudrożnych? Chęć uzyskania jak najwyższej jakości dzięki temu, że każdy z przetworników pracuje w takiej części pasma, w której robi to najbardziej liniowo. Z pomocą przychodzi tu technologia cyfrowa DSP, która pozwala precyzyjnie zorganizować podział pracy między poszczególne przetworniki.

Konstrukcja

Dynaudio LYD 48 to przykład monitorów trójdrożnych, nazwanych przez producenta mianem referencyjnych. Cała linia monitorów LYD składa się z czterech modeli: LYD 5 z pięciocalowym wooferem, LYD 7 z siedmiocalowym, LYD 8 z ośmiocalowym oraz wersji trójdrożnej LYD 48 zbudowanej w oparciu o ten sam 8-calowy woofer z dodatkowym czterocalowym przetwornikiem średniotonowym. We wszystkich modelach LYD pracuje ta sama kopułka wysokotonowa 28 mm chroniona charakterystycznym dla Dynaudio trójramiennym elementem. Konstruktorzy twierdzą, że LYD jest wynikiem doświadczeń z poprzednich serii, przemyślanym inżyniersko i skonsultowanym ze światem muzyków i realizatorów dźwięku.

Mamy do czynienia ze zwartą konstrukcją obudowy typu bass-reflex. Rozmiary LYD 48 są rozsądne, to znaczy, że są tak małe jak tylko być mogły i że nie marnowano przestrzeni, stosując się do zasady, że każda zbędna płaszczyzna obudowy jest... zbędna i szkodzi dźwiękowi. Rozmieszczenie przetworników na płycie czołowej zmierza do maksymalnego zbliżenia do siebie ich środków akustycznych. Chodziło też o to, by LYD 48 mogły pracować zarówno w pozycji poziomej jak i pionowej. Miejsca na wylot tunelu bass-reflex oczywiście już zabrakło i źródło najniższych częstotliwości jest po drugiej stronie obudowy, zintegrowane z nią pod postacią szerokiej, wyprofilowanej szczeliny.

Przetwornik niskotonowy zaczyna efektywnie pracować od 32 Hz, a więc naprawdę nisko. Głośnik średniotonowy gra w paśmie 490 Hz-5,6 kHz, a pozostałe częstotliwości do 21 kHz przetwarza 28-milimetrowa kopułka wysokotonowa. Każdy z przetworników ma własny wzmacniacz: woofer 80-watowy, a pozostałe dwa 50-watowe. Wszystkie wzmacniacze pracują w klasie D. Całość systemu może wyprodukować maksymalne SPL na poziomie 112 dB.

Na panelu tylnym nie ma żadnego pokrętła i żadnego technologicznego slangu w opisach. Sygnał może być podany tylko drogą analogową do wejścia symetrycznego (XLR) lub niesymetrycznego (RCA). Czułość wejścia ma, poza neutralnym, dwa dodatkowe poziomy +6 dB i -6 dB. W podobny sposób możemy wpływać na ograniczanie przetwarzania basów zwiększając lub zmniejszając zakres o 10 Hz. Kompensacji przetwarzania w zależności od umiejscowienia monitorów dokonujemy przełącznikiem Wall/Free, a o charakter brzmienia wyższego zakresu zmieniamy przełącznikiem Bright/Neutral/Dark. Monitory zostały wyposażone w mechanizm automatycznego przechodzenia w tryb czuwania, który to mechanizm można wyłączyć.W praktyce okazało się, że aby wyprowadzić LYD 48 z letargu potrzebny jest dość mocny sygnał - słaby nie budzi ich z drzemki. Wzmacniacze nie mają żadnych zewnętrznych radiatorów, a same monitory włączają się płynnie bez trzasku. Estetyka i jakość wykonania wszystkich komponentów jest najwyższej klasy, ale do tego Dynaudio zdążyło już wszystkich przyzwyczaić.

W praktyce

LYD 48 zachowują się w zasadzie jak monitory bliskiego pola, jednak bez przeszkód sprawdzą się w roli monitorów pola średniego. Mocy nie brakuje i wraz z oddalaniem się od pulpitu scena nie zamierza się zawężać, a pasmo nie traci na wyrazistości - oczywiście na tyle, na ile pozwalają warunki w pomieszczeniu. Odsłuch pozostaje komfortowy nawet w odległości ponad 2,5 m. Bliższa, a nawet bardzo bliska lokalizacja nie stwarza wrażenia głowy w imadle, głównie ze względu na rozmiary obudów.

Skoro LYD 48 są monitorami referencyjnymi, to na pierwszy rzut poszły referencyjne nagrania, z których zwykle korzystam. Zabrzmiały zaskakująco znajomo, to znaczy po prostu przyjemnie. Wprawdzie gdy chodzi o monitory studyjne "przyjemne brzmienie" nie zawsze jest zaletą, ale zestawy referencyjne powinny umieć dobrze oddać końcowy efekt pracy realizatora. LYD 48 robią to bardzo uczciwie. Grają pełnym pasmem, czyli razem z basem, który nie jest przesadnie masywny, ale za to precyzyjny, bez typowej dla bass-refleksu zwłoki, uzupełnia dół.

W użyciu studyjnym LYD 48 sprawdziłem miksem, który akurat miałem na ukończeniu. Produkcja, nad którą pracowałem z użyciem systemu z subwooferem, zabrzmiała bardzo przyzwoicie. Po krótkim odsłuchu wykonałem miks tego samego utworu od początku, wyłącznie z użyciem LYD 48. Wszystko co nie jest głębokim basem realizuje się komfortowo; panowanie nad barwą jest doskonałe i nawet najdrobniejsze zmiany są słyszalne. Problemem jest bas, gdyż jest i kusi, by z nim eksperymentować. Niestety za daleko pójść nie można i efekty takich zabiegów na każdym innym, niereferencyjnym przetworniku przyjemne już nie są. Monitory nie męczą, nie krzyczą i nie huczą i można z nimi długo pracować nawet z większym poziomem głośności. Ale i przy cichszym graniu zachowują równowagę brzmieniową.

Zakres zastosowań

- monitory bliskiego i średniego pola do każdego studia nagrań - od domowego do produkcyjnego
- możliwość zastosowania w charakterze odsłuchu referencyjnego, a także przy pracach masteringowych, pod warunkiem optymalnej adaptacji akustycznej pomieszczenia

 

Nasze spostrzeżenia

+ doskonałej jakości materiały
+ szerokie pasmo przetwarzania
+ możliwość pracy w różnych umiejscowieniach
+ liniowe przetwarzanie

- wysoka cena

 

Podsumowanie

To rzeczywiście monitory referencyjne. Mając LYD 48 można pokusić się nawet o zabiegi czysto masteringowe, głównie ze względu na równowagę tonalną jaką oferują i wysoką kulturę oraz jakość przetwarzania szczegółów w całym zakresie. Czy, zgodnie z zamiarem konstruktorów, nadają się do homerecordingu? Czemu nie. Dobry monitor zawsze znajdzie zastosowanie, zwłaszcza tak dobrze wykonany jak LYD 48. Jednak ich cena do homerecordingowych już nie należy. Co tu kryć - produkt jest europejski w każdym calu i wykonany bez jakichkolwiek kompromisów. Także w kontekście ceny.

 

Informacje

Konstrukcja: aktywne, tri-amp, trójdrożne, bass-reflex.
Przetworniki: woofer 8”, mid 4”, tweeter 1,1” (28 mm).
Wzmacniacze: LF 80 W, MF 50 W, HF 50 W, klasa D.
Podział częstotliwości: 490 Hz, 5,6 kHz.
Wejścia: analogowe, XLR, RCA.
Regulacja: Sensitivity (-6/0/+6 dB), Bass Extension (-10/0/+10 Hz), Sound Balance (bright, neutral, dark), Position (wall, free).
Zasilanie: sieciowe, 100-240 V, 60 W.
Wymiary: 369 x 234 x 328 mm.
Waga: 10,55 kg.