Więcej...

PreSonus Studio One 4 Professional - system DAW

Oprogramowanie | 08.09.2018  | Tomasz Wróblewski
Marka:  PreSonus

W przypadku profesjonalnej obróbki zdjęć naturalnym wyborem jest Photoshop. W zakresie prac z dźwiękiem opcji jest już znacznie więcej. Zawodowe studia są wprawdzie zdominowane przez Pro Tools, ale to narzędzie do postprodukcji. Przy samej produkcji stosuje się inne programy. Wybór tego właściwego jest trudny, a będzie jeszcze trudniejszy, bo nowy Studio One 4 ma wiele do zaoferowania.

Studio One jest na wskroś nowoczesnym programem DAW, który w założeniach firmy PreSonus ma pełnić taką samą funkcję jak obecnie Pro Tools, ale w przeciwieństwie do niego oferując znacznie więcej możliwości w zakresie samej kreacji dźwięku na poziomie artystycznym i sound designerskim. Niemożliwe? Młodszym Czytelnikom przypomnę tylko, że programowi Ableton Live – wiodącemu dziś narzędziu dla kreatorów – w pierwszych wersjach nikt nie wróżył powodzenia, a jego prawdziwa popularność zaczęła się gdzieś w okolicach numeru 7. Studio One ma natomiast coś, czego nie ma żaden inny program DAW poza Pro Tools (i ukierunkowanymi na tzw. duże media systemami w rodzaju Pyramix) –systematycznie rozbudowywane wsparcie sprzętowe przy jednoczesnej pełnej funkcjonalności w trybie natywnym. To może być ten element, który w pewnym momencie sprawi, że popularność Studio One zacznie rosnąć.

Aktualnie, jeśli wierzyć różnego typu zachodnim ankietom, DAW firmy PreSonus znajduje się tuż poza pierwszą piątką, którą tworzą Live, Logic, Pro Tools, Cubase i FL Studio. Nasze badania pokazują jednak, że w Polsce pierwszą piątkę tworzą Live, FL Studio, Reaper, Studio One i Pro Tools, a tuż za nią znalazły się Cubase i Logic. Sytuację tę ugruntowuje fakt, że Live i Studio One w swoich „lżejszych” wersjach są dołączane do wielu różnego typu urządzeń, FL Studio wciąż pozostaje „królem krakowa”, z Reapera można długo korzystać bez konieczności jego zakupu, a Pro Tools jest obowiązkowym wyposażeniem każdego profesjonalnego studia.

Od Crystal do Studio One

PreSonus Studio One nie jest oprogramowaniem, które wzięło się znikąd. Tylko twórca Reapera, jako młody multimilioner na emeryturze, mógł sobie pozwolić na to, by zrealizować swoją pasję poprzez stworzenie DAW od podstaw. Wszystkie inne programy mają długą i często bardzo powikłaną historię. Korzenie Studio One sięgają 1999 roku, kiedy to Matthias Juwan, jeszcze jako student, zaczął pracę nad swoim projektem Crystal Audio Engine, który zmaterializował się pięć lat później jako bezpłatny Kristal Audio Engine dla Windows. W 2006 roku do Matthiasa dołączył były programista Steinberga, prawdziwy weteran w świecie programów DAW Wolfgang Kundrus, a dalsze prace nad nową wersją KAE, określanym jako K2, prowadzono we współpracy z prężnie rozwijającą się amerykańską firmą PreSonus. W efekcie ta ostatnia wykupiła KristalLabs w 2009 roku. Można przyjąć, że człowiekiem, który miał największy wpływ na to, jak obecnie wygląda i funkcjonuje Studio One był Kundrus, choć jego nazwiska nie znajdziemy na „liście płac” w informacjach o programie. Widać jednak wyraźnie wpływ tego, że to on właśnie, pracując w Steinbergu od 1987 roku, współtworzył od podstaw takie programy jak Cubase i Nuendo. W 2015 roku opuścił PreSonusa, przenosząc się do EastWest, zaś Matthias Juwan pozostał w firmie i do dziś odpowiada za rozwój Studio One. Innym byłym „człowiekiem Steinberga” w Studio One jest natomiast Arnd Kaiser, szef produktu, zaś widocznym śladem po Kristal Audio Engine w programie PreSonus wciąż pozostaje logo.

ARA 2.0

Przez cały ten czas Studio One jako program DAW dojrzał i stał się wyjątkowo funkcjonalnym narzędziem do pracy z dźwiękiem. W nim to po raz pierwszy zaimplementowano protokół wtyczek ARA (Audio Random Access), który obecnie staje się coraz bardziej powszechny. Ten powstały we współpracy z Celemony format pozwala na korzystanie z takich narzędzi jak np. korektory intonacji (w tym Melodyne) w czasie rzeczywistym, bez konieczności wcześniejszego wgrywania dźwięku.

 

PreSonus Studio One 4 obsługuje protokół ARA 2.0, który pozwala m.in. na jednoczesną pracę z wieloma śladami. Aby móc skorzystać z tej możliwości trzeba jednak mieć Melodyne w wersji Studio, a w programie Studio One Professional moduł ten funkcjonuje w wersji Essential.

 

W obecnej wersji ARA 2.0 jest jedną z nowych funkcji Studio One 4. Pozwala na jednoczesną obróbkę wielu ścieżek audio, transfer informacji ze ścieżki z akordami oraz możliwość cofania poleceń Undo. ARA 2.0 już nieco wcześniej pojawił się w Logic Pro X 10.4, ale to Studio One jest pierwszym DAW, który pozwala korzystać z tej opcji także w komputerach Windows. Ponadto w wersji Professional program PreSonus oferuje już wbudowany moduł korekcji intonacji Melodyne, a w Logic to narzędzie firmy Celemony trzeba dokupić. Moduł Melodyne dostarczany wraz ze Studio One 4 w wersji Professional też nie daje pełni szczęścia w zakresie możliwości ARA 2.0, ponieważ wyświetla w oknie tylko jedną, aktualnie wybraną ścieżkę. Jeśli chcemy jednocześnie edytować więcej śladów, wtedy już należy mieć Melodyne w wersji Studio (Melodyne w Studio One Professional funkcjonuje w wersji Essential).

Niemniej to, co mamy, czyli zintegrowany ze ścieżkami widok korekcji intonacji, praca w czasie rzeczywistym oraz wizualizacja wysokości dźwięku w całych śladach i klipach to duże udogodnienie. Nie ma już bowiem konieczności wgrywania audio czy obróbki w zewnętrznych oknach, a przebieg naszej pracy nad korekcją intonacji i rytmiki możemy obserwować w kontekście całej sesji.

Intrygująca edycja

Najmocniej akcentowaną funkcją w nowym Studio One jest Harmonic Editing. To jakby nadrzędna nad całą sesją ścieżka akordowa, do której można dopasować wybrane partie w aranżacji. W praktyce wygląda to tak, że poprzez opcję ekstrakcji akordów z pliku audio lub MIDI tworzymy swego rodzaju mapę harmoniczną, którą możemy przenieść do ścieżki Chord. W niej dokonujemy odpowiednich zmian, np. dur na moll, zmiana kolejności akordów czy dobór innych na bazie koła Chord Selector.

Jeśli teraz we właściwościach dowolnej ścieżki wskażemy jedną z opcji Follow Chords, to w zależności od wybranego trybu akordy lub partie na tejże ścieżce będą się dopasowywać do mapy akordów. Działa to zarówno w odniesieniu do ścieżek MIDI jak i audio, i o ile w pierwszym przypadku rzecz funkcjonuje niemal bezbłędnie, o tyle w przypadku audio dużo będzie zależeć od charakteru dźwięku. Jeśli będą to najeżone nutami, skomplikowane akordy to efekty takiego dopasowania mogą być kreatywno-komiczne, ale jeśli proste partie instrumentalne, a nawet wokalne, to przy niewielkiej zmianie akordu względem oryginału funkcja ta prezentuje się bardzo interesująco. Jedno nie ulega wątpliwości – na etapie komponowania Harmonic Editing pozwoli nam trzymać w akordowych ryzach wszystkie partie; MIDI na pewno, audio niekiedy też.

 

Widoczna u góry aranżacji ścieżka akordów została wyekstrahowana z partii audio i w trybie Follow Chords dokonuje odpowiednich zmian w akordach na ścieżce MIDI. Akordy na ścieżce można poddawać edycji, także z wykorzystaniem koła kwintowego.

 

Ripple Edit to nowa funkcja, którą spotkałem wiele lat temu w programie Vegas i bardzo przypadła mi do gustu. Polega ona na tym, że klipy umieszczone na śladzie mogą być dowolnie przemieszczane względem siebie, a pozostałe odpowiednio się przesuwają, by zachować jednolitość ścieżki. Jeśli zatem przyjdzie nam do głowy, żeby drugi refren znalazł się zaraz po wstępie, a dopiero po nim pojawiła się pierwsza zwrotka, to po prostu przeciągamy tenże drugi refren w miejsce pierwszej zwrotki. Ta się grzecznie przesuwa do tyłu, odpychając też pozostałe klipy tak, by wypełniły lukę po drugim refrenie. Co więcej, jeśli takiego przeciągnięcia dokonamy z klawiszem Alt, to możemy powielić wybrany klip i wstawić go w dowolnym miejscu ścieżki. Jeśli natomiast poszerzamy zakres któregoś z klipu, to sąsiadujące ładnie się przemieszczają, by ten poszerzony się zmieścił. Działa to wszystko dość sprawnie, choć trzeba zadbać o to, aby klipy były docięte równo z siatką. Jeśli po takiej obróbce wyłączymy Ripple Edit, to możemy przeciągnąć granice wybranych klipów na sąsiadujące, by np. wyeliminować jakieś trzaski, które mogą pojawić się na ich styku.

XT i Pattern Editor

Sampler perkusyjny Impact XT został imponująco wzmocniony o ponad 20 nowych funkcji. Szczególnie spodobała mi się możliwość grupowego karmienia samplera próbkami – zaznaczamy, powiedzmy, 16 sampli i przeciągamy je na pierwszy pad, a następnie upuszczamy z wciśniętym klawiszem Shift. Wszystkie od razu rozkładają się po padach, więc nie musimy ich przeciągać po jednym. Z kolei przeciągając w ten sam sposób całą pętlę, jej fragmenty automatycznie mapują się do padów. Rewelacja!

Inne ciekawostki to możliwość zdefiniowania trybu odtwarzania każdej próbki (pojedynczo, w pętli, z przełączeniem), 23 grupy wyciszania, nowy filtr z nasyceniem i obróbką transjentów oraz możliwość automatycznej synchronizacji wyzwalania pojedynczych padów do tempa lub jednostki rytmicznej.
Sample One w wersji XT też przeszedł poważny lifting. Materiał między Impact a Sample możemy obecnie swobodnie przenosić, a sam Sample pozwala na bezpośrednie nagrywanie prosto z wybranej ścieżki (także swojej własnej!), nie wspominając już o przenoszeniu sampli z sesji, tu także z opcją cięcia na fragmenty z automatycznym lub ręcznym mapowaniem.

 

Edycja MIDI w trybie patternowym to sama radość tworzenia. Każda ścieżka może mieć inną liczbę kroków i metrum, wstawianie poszczególnych elementów podlega automatyzacji, a dla pojedynczych dźwięków można aktywować powtórki, velocity i akcenty oraz definiować prawdopodobieństwo ich wystąpienia w pojedynczym przejściu. Można też tworzyć wiele wariantów, przemieszczać je na ścieżki MIDI, regulować Swing i globalne bramkowanie dźwięków. Edytor funkcjonuje w trybie perkusyjnym i melodycznym.

 

Sample One okazał się jednym z najłatwiejszych i najbardziej zrozumiałych w obsłudze samplerów, z jakimi miałem do czynienia. Wszystko w nim jest proste i oczywiste, a zestaw dostępnych efektów pozwala dosłownie w kilka minut z przeciętnej pętli zrobić arcydzieło glitchu, zwłaszcza wykorzystując efekt Gater. Nawet jeśli nie zdecydujemy się na pobieranie wielu gigabajtów dodatkowego materiału, który otrzymujemy wraz ze Studio One 4, to mając „goły” program z Sample One XT oraz Impact XT możemy naprawdę dużo wykręcić z dowolnego pliku audio.

Przy szybkim programowaniu doskonale natomiast sprawdzi się Pattern Editor, świetnie znany użytkownikom FL Studio. Można tworzyć różne wersje paternów, przenosić je między ścieżkami, w szerokim zakresie modyfikować, a także programować je w trybie perkusyjnym lub klawiaturowym. Niesamowicie wygodne i łatwe w obsłudze narzędzie, ze wszystkimi opcjami automatycznego wstawiania, przesuwania, łączenia i przemieszczania nut, niezależnego programowania długości i siatki rytmicznej każdej linii, powtarzania i randomizacji występowania dźwięków oraz aplikowania wielu wariacji. To kolejna fantastyczna funkcja, której opanowanie zajmuje trzy minuty, otwierając nieskończone możliwości kreowania różnego typu partii, zwłaszcza rytmicznych. Kto raz popracuje w Pattern Editor nowego Studio One, ten już nigdy nie wróci do programowania jakichkolwiek bębnów w zwykłym edytorze pianolowym. To wynalazek na miarę kolei żelaznej!

Inne, także istotne

Kolejna godna uwagi funkcja to możliwość eksportu i importu sesji w formacie AAF (obsługiwanym m.in. przez Logic Pro X i szereg programów do postprodukcji). Możemy także importować dane z innej sesji Studio One. Wbrew pozorom to bardzo ważna rzecz, która bez otwierania sesji pozwala m.in. skopiować tempo, przejrzeć wykorzystane w niej ścieżki, znaczniki, obwiednie, a przede wszystkim umieścić w nowej sesji te ślady z tymi elementami, nad którymi chcemy dalej pracować. Jest też to, za co wielu uwielbia Pro Tools – możliwość aplikowania notatek bezpośrednio na ścieżkach. Dodano również możliwość regulacji luminancji, dzięki czemu można przyciemniać i rozjaśniać interfejs graficzny programu.

Podsumowanie

Czy wszystkie zmiany, udoskonalenia i nowości sprawiły, że Studio One 4 przenosi nas na zupełnie inny poziom i staje się groźnym konkurentem np. dla Ableton Live czy nawet Pro Tools? Nie sądzę, ale dotychczasowi użytkownicy tego DAW będą z nich bardzo zadowoleni. Szereg elementów, jak ścieżka harmonizacji, doskonały Impact XT, jeszcze lepszy Sample One i genialny Pattern Editor mogą skłonić użytkowników innych aplikacji do bliższego przyjrzenia się Studio One, bo są to funkcje, które trudno znaleźć w konkurencyjnych systemach, a jeśli już są, to ich użycie nie jest takie proste i oczywiste.

Z mojego, czysto subiektywnego punktu widzenia program PreSonus, jakkolwiek bardzo dobrze przemyślany, niesamowicie sprawny i wydajny ma pewną cechę wrodzoną, którą jedni lubią, a inni nie – jest bardzo przeładowany informacjami, z których wiele się powtarza pod różną postacią, a drugie tyle jest zupełnie niepotrzebnych. Jest też mnóstwo maleńkich ikonek o wielkim znaczeniu i szereg dużych, mało istotnych. A do tego pełno liczb, opisów, opisików, strzałek, trójkącików, plusów i plusików oraz minusów i minusików. Studio One 4 wciąż pozostaje jednym z najbardziej barokowych wizualnie programów, co w żaden sposób nie umniejsza jego funkcjonalności. Jest naprawdę wiele osób, które w takim środowisku czują się doskonale. Ja do nich nie należę, ale gorąco zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie znają z praktyki Studio One do bliższego przyjrzenia się tej wybitnej aplikacji. Mając już jakieś doświadczenie można się nauczyć jej obsługi na podstawowym poziomie w dość krótkim czasie. Bardzo często przy tym pojawia się myśl – „dlaczego inne programy tego nie mają, przecież to takie oczywiste!”.

I choć ślubną nieomal właścicielką mojego serca jest inna aplikacja DAW, to często miewam krótsze lub dłuższe „skoki w bok” z jej konkurentkami. Ten ze Studio One 4 był zdecydowanie jednym z najprzyjemniejszych i najbardziej rozwijających. Jeśli zatem ktoś poszukuje naprawdę kreatywnego środowiska do pracy, dającego ogromne możliwości pod każdym względem, to program PreSonus jawi się jako znakomite, a do tego najbardziej przyszłościowe i obiecujące na każdej płaszczyźnie narzędzie do kompleksowej obsługi naszych artystycznych wizji.

 

Nasze spostrzeżenia

+ stabilny, przewidywalny i rozbudowany funkcjonalnie system DAW
+ pełna integracja ze sprzętem PreSonus
+ Pattern Editor jest mistrzem świata w swojej dyscyplinie
+ Impact XT oraz Sample One XT otwierają przed nami nowe horyzonty
+ obsługa AAF
+ bezbłędne rozpoznawanie akordów i funkcjonalna ścieżka harmonii
+ zintegrowana obsługa ARA 2.0
+ gigantyczny pakiet dostępnych dodatków brzmieniowych

- bardzo dużo informacji w oknie programu
- najciekawsze nowe funkcje dostępne tylko w wersji Professional
- mało przejrzysta instrukcja obsługi

 

Zakres zastosowań

- w pełni funkcjonalny system DAW do pracy w każdego typu studiu muzycznym i dźwiękowym
- doskonałe, wszechstronne i w pełni samowystarczalne narzędzie dla producentów muzycznych, kreujących kompozycje od pierwszego dźwięku aż do ich finalizacji i publikacji



Informacje

Wymagania od Windows 7 wzwyż (64 bity), Intel Core 2 Duo lub AMD Athlon X4; OS X 10.10, 8 GB RAM, połączenie internetowe, monitor 1366x768, 40 GB przestrzeni na twardym dysku.
Producent PreSonus
Dystrybucja Audiostacja
cena 1.495 zł - Studio One 4 Professional
375 zł - Studio One 4 Artist