Arturia OB-Xa V - syntezator wirtualny

Oprogramowanie | 05.07.2020  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Arturia

Jak łatwo się domyślić, Arturia OB-Xa V jest wirtualnym odwzorowaniem oryginalnego Oberheima. Choć przykładów jego brzmienia jest bez liku, to jednym z najbardziej znanych jest partia syntezatora z utworu "Jump!" grupy Van Halen. Taką nazwę nosi też pierwszy preset, jaki ujrzymy po uruchomieniu instrumentu.

Jednym z cichych bohaterów syntezy analogowej jest Doug R. Curtis. Założona przez niego w 1979 roku firma Curtis Electromusic Specialties (we współpracy z Interdesign) jako pierwsza zaoferowała specjalizowane układy scalone do syntezatorów. Dzięki temu stały się one stabilniejsze i pozwoliły na grę polifoniczną, choć z ograniczeniem do 8 lub 16 głosów. Stworzony przez Toma Oberheima syntezator OB-Xa był jednym z pierwszych, które wykorzystały układy Curtisa – zresztą firmy Oberheim oraz Arp Instruments od samego początku współpracowały z CES w zakresie tworzenia układów „na miarę”, a pierwsze oficjalne produkty CES od razu trafiły do syntezatorów Oberheima, w tym właśnie do OB-Xa. Zastosowanie specjalistycznych układów nie tylko zwiększyło stabilność, ale też pozwoliło obniżyć cenę i zwiększyć polifonię. OB-Xa dostępny był w wersji 4-, 6- i 8-głosowej, stając się groźnym przeciwnikiem dla Sequential Prophet 5 (od wersji v3 także budowanego w oparciu o układy CES).

Stworzona przez firmę Arturia wersja V jest znacząco poszerzona funkcjonalnie w porównaniu do sprzętowego wzorca, a wymienianie tych różnic chyba mija się z celem. Dość powiedzieć, że Arturia OB-Xa V to nowoczesny instrument wirtualny bazujący na klasycznym analogowym brzmieniu, które możemy kształtować w bardzo szerokim zakresie.

Synteza Arturia OB-Xa V

Instrument ma dwa oscylatory i generator szumu, z których sygnały miksowane są w bloku filtru. Sam szum nie ma żadnej regulacji, ale ma bardzo ciekawie ukształtowaną charakterystykę, dzięki czemu jest istotnym składnikiem barwy instrumentu. Oscylatory mogą wytwarzać cztery różne przebiegi bazujące na prostokącie, trójkącie i pile, co jest kolejnym elementem charakterystycznego, masywnego brzmienia OB-X oraz OB-Xa. Oscylator 2 może modulować krzyżowo oscylator 1, co daje efekt metalicznie brzmiącej modulacji pierścieniowej. Oscylatory można synchronizować (2 synchronizuje się do 1), aby każdy kolejny dźwięk uruchamiał oba przebiegi z tego samego punktu. Ciekawe efekty można uzyskać aktywując synchronizację i modulując X-Mod – coś na kształt wibrato, ale o bardzo specyficznym brzmieniu. Gdy w wykorzystanym przebiegu bierze udział sygnał prostokątny, gałka PW pozwala zmieniać jego wypełnienie w obu oscylatorach jednocześnie. Zmianę tego wypełnienia można zróżnicować korzystając z dedykowanej sekcji LFO (Modulation), która „obsługuje” wypełnienie przebiegów prostokątnych, częstotliwości oscylatorów oraz odcięcie filtru i obwiednię VCA. LFO ma siedem przebiegów, możliwość synchronizacji do tempa projektu oraz włączenia startu modulacji wraz z wciśnięciem klawisza klawiatury (Key Trig).

Okno zaawansowanych ustawień oferuje dwa rodzaje modulacji: MSED i artykulacyjną. Pierwsza pozwala programować dowolne przebiegi mogące pełnić rolę obwiedni lub zaawansowanego LFO (w trybie Loop), które na czterech slotach można przypisać do dowolnych parametrów instrumentu. Znajdująca się z boku modulacja artykulacyjna uwzględnia Velocity, wysokość nuty, Aftertouch i kółko modulacji, a także obwiednię filtru, która w oryginale mogła sterować odstrojeniem oscylatora.

Ten prosty, zdawać by się mogło, tor syntezy dźwięku, ma olbrzymi potencjał soniczny. Nie znając bliżej instrumentów z serii OB-X, nawet nie przypuszczałem, że ich dźwięk może być tak uniwersalny. Z założenia dość ostry i dynamiczny, może być ukształtowany filtrem do niemal każdej postaci. W połączeniu z nietuzinkowym generatorem szumu uzyskujemy wszechstronną maszynę do wytwarzania potężnych barw o każdym charakterze, nie wyłączając brzmień typowo perkusyjnych.

Filtr Arturia OB-Xa V i reszta

Filtr dolnoprzepustowy 12 lub 24 dB/oktawę wnosi swoją sygnaturę brzmieniową do dźwięku nawet wtedy, gdy jest całkowicie otwarty, więc nie można go ot tak sobie ominąć. Filtr, podobnie jak głośność sygnału, ma dedykowaną obwiednię ADSR, a zmianę jego częstotliwości odcięcia można przyporządkować do wysokości granych dźwięków (Track) i włączyć w system modulacji przez LFO, z głębokością regulowaną wspólnie dla odstrojenia oscylatorów. Może się to wydawać pewnym ograniczeniem i w istocie tak jest w oryginalnym instrumencie, ale wersja wirtualna ma indywidualny system modulacji dostępny w panelu Advanced, pozwalając niejako nałożyć na znaną z klasyka modulację jej własną, nowoczesną i niczym nie ograniczoną wersję. Mając zatem silnik brzmieniowy leciwego analogu, możemy go wmontować w system zarządzania animacją dźwięku typowy dla współczesnych instrumentów.

Trzy spośród dziewięciu dostępnych efektów można konfigurować w trybie szeregowym lub równoległym, a funkcja MIDI Learn umożliwia sprawne przypisanie regulatorów i przycisków kontrolera MIDI do dowolnych funkcji instrumentu.

Wśród „korzennych” cech instrumentu znajdziemy oddzielne LFO pod postacią Vibrato w stylu retro, czyli z trzema przebiegami, bez możliwości synchronizacji do tempa i z takim samym poziomem aplikowane do jednego bądź obu oscylatorów syntezatora. Portamento, czyli płynne przechodzenie między dźwiękami, tu wzbogacono o funkcję kwantyzacji do wysokości poszczególnych półnut. Nie mogło zabraknąć klasycznych funkcji Hold (zagrany dźwięk jest podtrzymywany tak długo, jak długo funkcja pozostaje aktywna) oraz Chord (tutaj jest to aktywowanie jednym klawiszem akordu, którego dźwięki wcześniej zaprogramowaliśmy po kliknięciu przycisku Sel). Te ostatnie funkcje mogą się wydawać mało przydatne wobec możliwości sekwencerów DAW, ale podobnie jak wbudowany arpeggiator mają one zastosowania głównie wykonawcze, udostępniając nam dodatkowe narzędzia do kreowania intrygujących barw.

Arturia OB-Xa V w praktyce

O sile Arturia OB-Xa V jako nowoczesnego instrumentu wirtualnego decyduje sekcja Advanced, w której znajdziemy cztery modulatory typu MSED, będące wielopunktową obwiednią z funkcją zapętlenia w trybie LFO, oraz sekcję efektów. Modulatory można programować graficznie, synchronizować ich pracę do tempa projektu i wyzwalania startu, aplikować do jednego lub wszystkich głosów instrumentu i przypisać do dowolnego parametru syntezatora – bez ograniczeń oryginału. Mogą one sterować nawet funkcjami LFO i wibrato, nie wspominając już o wszystkich obwiedniach i parametrach efektów. W tej sekcji instrumentu wyraźnie „czuć ducha” supersyntezatora Arturia Pigments, zwłaszcza jeśli chodzi o efekty. Możemy osadzić do trzech modułów FX wybieranych z dziewięciu dostępnych, łącząc je łańcuchowo (jeden z drugim) lub równolegle. Wszystkie brzmią znakomicie i są istotnym elementem tego syntezatora.

Okienka, aktywujące się po włączeniu funkcji Stereo i Pan, pozwalają wprowadzić element niestabilności do oscylatorów i filtru, a także rozstawić w panoramie poszczególne głosy polifonii.

Swoistym wehikułem czasu jest sekcja wyjściowa, z działającymi stereofonicznie trybami Unisono i Spread, poszerzającymi i pogrubiającymi brzmienie. Po wciśnięciu przycisków Stereo oraz Pan, możemy ustawić stopień zróżnicowania międzykanałowego parametrów LFO, oscylatorów i filtru. To emulacja starzenia się elementów obu kanałów – OB-Xa był jednym z pierwszych syntezatorów stereo. Jest też opcja rozstawiania poszczególnych głosów polifonii w panoramie, w której będą pozycjonowane w sposób sekwencyjny. Tryb panoramowania głosów niesamowicie ożywia każdą partię, animując ją przestrzennie w sposób trudny do uzyskania innymi metodami. To, jak i szereg innych dość egzotycznych funkcji (np. aplikowanie pitchbendera tylko do oscylatora 2) decyduje o oryginalności OB-Xa oraz jego współczesnego, wirtualnego wcielenia.

Podsumowanie

Najnowszy syntezator Arturii po prostu mnie oczarował. Do tej pory moim faworytem, jeśli chodzi o „syntezator pierwszego kontaktu” do klasycznych analogowych barw był Juno pod postacią TAL U-No-LX, ale wirtualny OB-Xa oferuje więcej możliwości brzmieniowych przy równie prostej, intuicyjnej obsłudze. Niektórym może trochę brakować suboscylatora, ale brzmienie oscylatorów jest wystarczająco tłuste i głębokie, by zrekompensować ten fakt. Po zaaplikowaniu trybu Unisono bazującego na więcej niż 4 głosach (może ich być 8) zużycie CPU znacząco wzrasta, nawet do kilkunastu procent, ale brzmienie staje się jeszcze bardziej masywne. Dźwięk z OB-Xa V doskonale układa się w gęstych aranżacjach, czy to pod postacią basu, podkładów, partii prowadzących czy nawet perkusyjnych. Mimo pozornej prostoty, to prawdziwa bomba soniczna.

Choć instrument tani nie jest (obecnie w promocji kosztuje 149 euro), to zdecydowanie warto zwrócić uwagę na ofertę jego zakupu wraz z całym pakietem V Collection 7 (aktualnie 299 euro). Posiadanie takiego zestawu definitywnie i raz na zawsze załatwia kwestię instrumentów elektronicznych vintage w naszym studiu. 

 

Nasze spostrzeżenia

+ wierne odwzorowanie charakteru brzmieniowego oryginału
+ zaawansowane możliwości w zakresie współcześnie rozumianej modulacji
+ bogaty zestaw doskonałych presetów
+ wyjątkowo interesująca stereofonia
+ wysoka jakość efektów

- przydałaby się optymalizacja kodu przy większej liczbie głosów Unisono

 

Zakres zastosowań

- wielofunkcyjny syntezator o klasycznym, mocnym brzmieniu, mogący znaleźć zastosowanie w każdym rodzaju muzyki i w różnych obszarach aranżacji

 

Informacje

Funkcja instrument wirtualny pod postacią wtyczki i samodzielnego programu
Kompatybilność ≥Windows 7 (64 bity); macOS ≥10.11
Format VST 2.4, VST 3, AAX, Audio Unit, samodzielny program
Zabezpieczenie Arturia Software Center
Wersja demo tak, ograniczenie czasowe do 20 min przy każdym uruchomieniu