Więcej...

Line 6 Spider II 30/212 - wzmacniacze gitarowe z modelowaniem brzmienia

Sprzęt estradowy | 26.01.2005  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Line 6
Nasz Typ

Oba opisane tu komba należą do grupy nowoczesnych wzmacniaczy gitarowych z blokiem cyfrowego modelowania brzmienia i procesorem efektów zaprojektowanym pod kątem współpracy z gitarą elektryczną. Mając takie "pajączki" na dobrą sprawę nie potrzebujemy już nic oprócz samego instrumentu.

Protokół rozbieżności

Różnica między obydwoma urządzeniami nie sprowadza się li tylko do wymiarów, wagi i mocy wyjściowej. W przeciwieństwie do stereofonicznego 212 model 30 jest całkowicie monofoniczny - tak jeśli chodzi o blok efektów, jak i tor wzmacniacza mocy. Druga ważna różnica to brak we wzmacniaczu Spider II 30 dwunastu wstępnie zaprogramowanych modeli wzmacniaczy, które znajdziemy w modelu 212. Część z nich możemy uzyskać w "maluchu" odpowiednimi ustawieniami wysterowania i korekcji, ale niektórych, jak np. brzmień typu Insane czy symulacji klasycznych tweedów podrobić nie da rady. Model 212 ma też niezależny procesor pogłosowy i przypisany do niego regulator poziomu pogłosu; w trzydziestce także jest pogłos, ale z efektu tego możemy korzystać zamiennie z efektem echa (albo echo, albo pogłos). Tu i tu znajdziemy natomiast niezależny od reszty blok efektów modulacyjnych, w którym mamy do wyboru chorus/flanger, phaser lub tremolo.

Oba wzmacniacze mogą współpracować z zewnętrznymi przełącznikami nożnymi FBV2 i FBV4 (starsze przełączniki - Floor Board i FB 4 - nie współpracują ze wzmacniaczami Spider II), ale model 212, głównie z uwagi na swe większe możliwości, może być obsługiwany także przez największy sterownik nożny Line 6, czyli FBV Shortboard. Producent nie zmienił swych wcześniejszych "przyzwyczajeń" co do gniazd łączących przełączniki nożne ze wzmacniaczami i w dalszym ciągu stosuje wyjątkowo delikatne, plastikowe złącza sieciowe RJ45, których jedyną zaletą jest to, że kable nimi zakończone można kupić niemal w każdym sklepie na rogu.

Anatomia dużego pająka

Model 212 zbudowany jest z czterech zasadniczych bloków - układu wejściowego z modelowaniem i regulacją barwy dźwięku, modułu efektów Smart Control FX, bloku master oraz stereofonicznego wzmacniacza mocy. Do wzmacniacza możemy podłączyć dwie zewnętrzne kolumny (kanał lewy i kanał prawy) oraz dowolny pedał sterujący z serii FBV. Ustawienia wszystkich gałek na panelu (za wyjątkiem regulatora MASTER) możemy zapisać pod postacią presetów użytkownika. Cztery presety możemy przywoływać przyciskami na panelu (CHAN A-D) lub sterownikiem nożnym. Jeśli dysponujemy sterownikiem Shortboard wówczas możemy zapisać jeszcze dwadzieścia osiem dodatkowych presetów. Każdy preset może bazować na innym modelu wzmacniacza, może mieć inny stopień wysterowania wejścia, barwę, efekty, a także głośność. Istnieje możliwość kopiowania presetów, która przyda się zwłaszcza wtedy, gdy na bazie już istniejącego presetu chcemy uzyskać nieco inne brzmienie.

W bloku modelowania (gałka AMP MODELS) znajdziemy sześć podstawowych modeli brzmieniowych, z których każdy ma dwie skrajnie różne odmiany sygnalizowane świeceniem odpowiedniej diody - zielonej lub czerwonej. Za wyjątkiem modelowania o nazwie Insane każdy z modeli oparty jest na brzmieniu klasycznych wzmacniaczy gitarowych - od wczesnych konstrukcji amerykańskich, poprzez brytyjskie klasyki, aż po nowoczesne rozwiązania typu hi-gain.

Blok FX oferuje siedem typów efektów, w tym trzy działające jednocześnie - jeden modulacyjny, jeden typu echo i pogłos. Kręcąc w prawo pierwszą gałką bloku efektów uzyskujemy kolejno flanger, chorus, phaser i na końcu tremolo. W miarę pokręcania każdy z tych efektów ma inną intensywność oraz brzmienie. Podobnie jest w przypadku efektu echa, gdzie mamy do dyspozycji klasyczny delay, symulację echa taśmowego oraz echo z przestrajanym filtrem. Wprawdzie oba regulatory działają płynnie, a nie skokowo, jednak dość łatwo można powrócić do już uzyskanego tonu. Skręcenie gałki maksymalnie w lewo wyłącza dany efekt. W przypadku echa można nabić tempo powtórek przyciskiem TAP lub sterownikiem nożnym (tylko w FBV4 i Shortboard). Przycisk ten uruchamia również inne funkcje: tuner (niechromatyczny, ale za to działający bardzo precyzyjnie), Distortion Boost i włączenie bądź wyłączenie bramki szumów.

Wzmacniacz wykonany jest bardzo solidnie, efektownie prezentuje się na scenie i mimo dużej mocy nie jest zbyt ciężki. Znajdujący się u góry uchwyt umieszczono tak, by wzmacniacz był wygodny w przenoszeniu. Narożniki wykonane są z twardego, odpornego na ścieranie plastiku, mającego jednak tendencję do przesuwania się po gładkiej powierzchni. Model 212 wyposażony jest w dwa 12-calowe głośniki Celestion G12P-80 z blaszanymi, wytłaczanymi koszami.

Co może maluch?

W przypadku modelu Spider II 30 cztery fabryczne presety (Clean, Crunch, Metal i Insane) możemy zastąpić własnymi ustawieniami, uwzględniającymi ustawienia wszystkich regulatorów za wyjątkiem potencjometru MASTER. Tu też mamy sekcję FX z możliwością skorzystania z sześciu efektów, w tym dwóch jednocześnie (efekt modulacyjny oraz echo lub pogłos). Sekcja FX jest monofoniczna, ale jej możliwości i zakres regulacji dorównują tym, które udostępnia model 212. Przycisk TAP, nominalnie służący do nabicia tempa powtórek echa, może także uruchamiać funkcję Distortion Boost (dodatkowe zniekształcenie sygnału) oraz włączać lub wyłączać sprawnie działającą bramkę szumów. Wzmacniacz wyposażono w wejście do podłączenia zewnętrznego odtwarzania (przydatne jeśli chcemy potrenować z automatem perkusyjnym lub nagraniem z przenośnego odtwarzacza CD) i wyjście słuchawkowe. Wyjście to, podobnie jak w modelu 212, pełni także funkcję wyjścia liniowego. Nie pomyślano niestety o dedykowanym wyjściu liniowym, z którego można skorzystać podczas pracy studyjnej czy koncertu. W przyjętym rozwiązaniu włożenie wtyku do gniazda PHONES/ RECORD OUT w obu wzmacniaczach bez pardonu wyłącza sygnał na głośnikach.

Kombo Spider II 30 wyposażone jest w doskonały, 12-calowy głośnik Celestion G12E-50. Podobnie jak w modelu 212 głośnik ma papierową membranę i blaszany, wytłaczany kosz.

No to posłuchajmy...

Zacznijmy od wzmacniacza 212. Modele czyste i przesterowane prezentują się doskonale, perfekcyjnie oddając nie tylko lekko skompresowaną dynamikę klasycznych wzmacniaczy, ale i wszystkie niuanse towarzyszące grze przy dużej głośności, takie jak lekko chrapliwy, ciepły overdrive. Pięknie prezentuje się symulacja 100-watowego wzmacniacza Hiwatt, która - choć brzmi czysto - nasycona jest dużą zawartością składowych harmonicznych dających jej mięsiste, bogate brzmienie, bardzo atrakcyjne przy grze akordowej. Symulacje lekko przesterowane (Twang i Blues) mają zaskakująco mocny i stabilny dół, ciepły, dający się łatwo kontrolować środek i tę odrobinę "szkiełka" w górnym zakresie pasma, umożliwiającą wtopienie gitary w resztę aranżacji. Wśród tego typu brzmień znajdziemy też ciekawie brzmiący model fenderowskich "kocyków" z lat pięćdziesiątych, charakteryzujących się nieco pudełkowatym brzmieniem, które odnajdziemy we wszystkich utworach rock’n’rollowych tamtych lat, a i dzisiaj chętnie stosowanym przez wykonawców spod znaku rockabilly i country. Brzmienia Crunch, jednoznacznie kojarzone ze sprzętem Marshalla, jak zawsze w przypadku Line 6 brzmią dobrze, podobnie jak symulacja legendarnego Vox AC-30. W departamencie brzmień ciężkich jest lepiej niż się spodziewałem. Te najtrudniejsze do odtworzenia na drodze cyfrowej barwy tutaj wypadają co najmniej przyzwoicie. Na szczególną uwagę zasługuje "zielony" model Metal, w którym gałką regulatora MID praktycznie definiujemy cały charakter brzmienia - od masywnego przesterowania wspomaganego klasycznym fuzzem, poprzez brzmiący jak piła tarczowa w tartaku dźwięk typu Mesa, aż po wysuszoną, praktycznie pozbawioną środka barwę idealną do diabolicznych gatunków metalu. Modele Insane to już typowe wariacje na temat "jak maksymalnie przesterować dźwięk, a potem poddać go dalszej obróbce w zakresie przesterowania"...

Brzmienie wzmacniacza Spider II 30 okazało się dużym zaskoczeniem. To małe kombo wydaje z siebie dźwięki brzmiące przekonywująco, dynamicznie i precyzyjnie. Choć na dobrą sprawę mamy do dyspozycji cztery modele brzmieniowe, to jednak kreatywna barwa dźwięku i blok efektów pozwalają uzyskać dźwięk, jaki chciałbym usłyszeć w niejednym wzmacniaczu z paczką 2×12... Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to jeden z najciekawszych małych wzmacniaczy z modelowaniem, jakie możemy obecnie znaleźć na naszym rynku. Brzmienia typu Metal (czyli bazujące na wzmacniaczach Mesa) wprawdzie nie mają tego dołu i mocy sieczkarni, jaką charakteryzuje się oryginał z zestawem 4×12, ale w zakresie od niskiego środka w górę możemy się spodziewać naprawdę inspirującego soundu. Sprawdzi się on nie tylko w partiach solowych, ale w dynamicznych podkładach. Jedyne zastrzeżenia mam do wybrzmiewania dźwięku, którą to fazę wyjątkowo trudno wiernie oddać na drodze symulacji; sygnał gaśnie głucho, bez owego charakterystycznego, śpiewnego sustainu. Brzmienia czyste są odpowiednio "zeszkliwione" i przy włączonej przystawce przy mostku oraz podkręconych wysokich tonach w barwie dźwięku brzmią fantastycznie przenikliwie.

Podczas gry barwą Crunch cały czas miałem wrażenie, że obok mnie w miejscu małego komba stoi poważny lampowy i mocno nagrzany wzmacniacz.

Wnioski

Po konfrontacji możliwości brzmieniowych opisanych tu produktów z ich cenami postanowiliśmy w gronie redakcji przyznać znak Nasz Typ wzmacniaczowi Spider II 30. Wbrew pozorom nie jest to tylko wzmacniacz dla początkujących czy sprzęt dla muzyków chcących ćwiczyć w domu. Podczas testów dobrze sprawdził się w studiu jako uniwersalny sprzęt do nagrań gitar, nawet tych nieco cięższych, a wręcz rewelacyjnie na scenie, głównie z uwagi na przejrzyste, dynamiczne brzmienie oraz wyjątkowo małą wagę.

A Spider II 212? To sprzęt dla bardziej wymagających gitarzystów, oferujący duże możliwości w zakresie kreowania brzmienia, większy wachlarz efektów (niezależny od reszty pogłos), stereofoniczny dźwięk, a przede wszystkim większą moc niż jego mniejszy brat. W zakresie symulacji różnego typu brzmień gitarowych, nie wyłączając pięknie brzmiącego modelowania Mesy, trudno będzie znaleźć tej samej klasy sprzęt, który byłby w stanie mu dorównać. Poza brzmieniem warto zwrócić uwagę na intuicyjny interfejs użytkownika, choć w dalszym ciągu brak prezentacji rzeczywistych ustawień gałek po przywołaniu nowego presetu nie daje tego komfortu, jaki mamy w sprzęcie, nazwijmy go, analogowym.

Choć na całym świecie powstało już mnóstwo wzmacniaczy z modelowaniem, to jednak z każdą nową serią urządzeń Line 6 daje innym producentom do zrozumienia, że muszą się oni jeszcze bardziej postarać. Marcus Ryle, założyciel firmy Line 6, powiedział mi kiedyś: "Cały czas pamiętamy, że naszymi odbiorcami są muzycy, dlatego najważniejsze jest dla nas brzmienie produktu; jego cena jest na drugim planie..." Trudno o lepsze podsumowanie tego tekstu.  

EiS 02/2005