Więcej...

PreSonus Eris E5 XT - monitory bliskiego pola

Sprzęt studyjny | 30.01.2020  | Tomasz Wróblewski
Marka:  PreSonus
Nasz Typ

E5 XT dość znacząco różnią się od swoich poprzedników E5. Producent określa nowy model terminem „remastered”.

Amerykański PreSonus jest jedyną firmą na świecie, mającą w swej ofercie dokładnie wszystko, czego potrzebujemy do nagrywania, nie wspominając już o bogatej ofercie instalacyjnej i live. Możemy „ubrać” całe swoje studio od programu DAW do monitorów i wszystko będzie mieć tę samą metkę.

Co oznacza XT?

Cechą szczególną modelu XT jest zastosowanie falowodu eliptycznego współpracującego z przetwornikiem wysokich tonów. Z kolei zmieniony port bass-reflex pozwala zejść z przetwarzanymi częstotliwościami o 7 Hz niżej niż w E5, czyli do 48 Hz. Zestaw manipulatorów i gniazd na tylnej płycie oferuje tę samą funkcjonalność, choć przy nieco innym rozłożenie elementów. Przetworniki, wzmacniacze oraz zasilacz pozostały w zasadzie bez zmian. Inna jest natomiast płyta czołowa, głównie z uwagi na nowe rozwiązania w zakresie falowodu HF i bass-refleksu. Aktualna różnica w cenie między E5 a E5 XT (539 zł vs 645 zł) wynika wyłącznie z 17-procentowej promocji na te pierwsze, co jest dość typowym zabiegiem tzw. „czyszczenia magazynów”. W tym kontekście E5 są obecnie jednymi z najtańszych markowych monitorów 5-calowych dostępnych na rynku.

Konstrukcja PreSonus Eris E5 XT

Wykonana z płyty MDF obudowa pokryta jest winylową strukturą, a przedni panel to jednolita kształtka z tworzywa z odpowiednim wyprofilowaniem krawędzi oraz zintegrowanym falowodem. Ten ostatni to dzieło Hugh Sarvisa z należącej do PreSonusa firmy WorxAudio, w ramach grupy Commercial Division odpowiedzialnej za tworzenie wysokiej klasy systemów nagłośnieniowych. Zadaniem tego falowodu jest maksymalizacja kąta emisji wysokich częstotliwości w poziomie, który tutaj wynosi aż 100 stopni kątowych (a w praktyce znacznie więcej) oraz uzyskanie spójności fazowej z wooferem w zakresie częstotliwości podziału 3 kHz. Rolę tweetera pełni miniaturowy przetwornik z neodymowym magnesem i 1-calową kopułką z tkaniny – rozwiązanie coraz częściej stosowane nawet w systemach znacznie droższych niż E5 XT. Do magnesu przytwierdzony jest radiator rozpraszający ciepło wydzielające się ze struktury magnetycznej podczas pracy.

Korekcja obejmuje filtr HPF 800/100 Hz, półkowy filtr niskich częstotliwości z tłumieniem 2 lub 4 dB, półkowy filtr wysokich częstotliwości w zakresie ±6 dB oraz pasmowy filtr 1 kHz regulowany od -6 do +6 dB.

Woofer ma średnicę roboczą 4,75” (deklarowane przez producenta 5,25” to całkowity wymiar głośnika wraz z koszem). Do zasilania przetworników służą dwa wzmacniacze scalone TDA7294, a napięcia dostarcza zasilacz liniowy bazujący na transformatorze. Jednym słowem, klasyka w klasycznym wydaniu. Funkcje tzw. dopasowania akustycznego obejmują załączany filtr górnoprzepustowy 80/100 Hz (wykorzystywany głównie podczas współpracy z subwooferem); półkowy filtr częstotliwości poniż 800 Hz, tłumiący je z poziomem 2 lub 4 dB; pasmową korekcję 1 kHz/±6 dB oraz półkowy filtr dla częstotliwości powyżej 10 kHz, również działający w zakresie ±6 dB. Te dwa ostatnie regulatory są potencjometryczne, z wyraźnie wyczuwalnym punktem w pozycji neutralnej. Jak na tego typu monitory to niespotykanie rozbudowana i głęboko działająca korekcja, pozwalająca dopasować charakterystykę brzmieniową do każdych warunków akustycznych i preferencji użytkownika. Równie duże możliwości mamy w zakresie wprowadzania sygnału, dysponując złączami symetrycznymi XLR i TRS 6,3 mm oraz niesymetrycznym RCA. Czułość wejściową reguluje się potencjometrem Gain od całkowitego wyciszenia do poziomu oznaczonego jako Max, z punktem środkowym w położeniu nominalnym.

PreSonus Eris E5 XT, czyli prosto i skutecznie

Na pierwszy rzut oka E5 XT niczym nie zachwyca pod względem konstrukcyjnym. Ale to tylko pozory, bo za pomocą prostych rozwiązań uzyskano niezwykłe efekty. Nowy falowód okazał się rewelacyjny. Nie tylko zapewnia wyrównane i bardzo szerokie rozproszenie dźwięku (dla 60 stopni od osi spadek efektywności wynosi raptem 6 dB, nie wykazując jakiejkolwiek nierównomierności przetwarzania), ale też nie wprowadza znaczących zniekształceń nieliniowych ani fazowych. Odstęp harmonicznych od sygnału nominalnego utrzymuje się na poziomie średnim 65 dB, co oznacza THD rzędu 0,056% w całym paśmie przetwarzania tweetera. Z kolei nierównomierność fazy przy oddalaniu od osi nie przekracza 9 stopni. Zaprawdę, trudno o lepszą rekomendację dla całego układu przetwarzania wysokich częstotliwości.

Driver oraz współpracujący z nim falowód eliptyczny mają znaczący wpływ na wysoką jakość reprodukcji dźwięku.

Ale to nie wszystko, bo niepozorny bass-reflex we współpracy z przetwornikiem niskich tonów też ma kilka niezaprzeczalnych atutów. Poprzez wprowadzenie rezystancji akustycznej, polegającej na zasłonięciu wlotu do tunelu materiałem dźwiękochłonnym, zredukowano poziom energii w samym tunelu, tym samym znacząco zmniejszając jego dobroć. Efekt jest taki, że bass-reflex nie ma wyrazistego rezonansu, działa bardzo płytko, a jednocześnie pozwala przesunąć punkt odtwarzania najniższych częstotliwości o ok. 10 Hz w dół. Bas nie jest więc sztucznie napompowany, ale bardzo krótki i efektywny, co wynika ze sztywności membrany, dużego jej wychylenia i wysokiej sprawności zasilacza liniowego. Zastosowany zabieg w pewnym stopniu przypomina zasłonięcie wylotu bass-refleksu jakimś elementem tłumiącym, ale ponieważ dzieje się to wewnątrz obudowy, na wlocie tunelu, rozkład drgań mas powietrza jest znacznie lepiej kontrolowany. Konstruktorzy nie ulegli pokusie zwiększenia efektywności najniższych tonów kosztem zniekształceń i gorszych parametrów czasowych, i chwała im za to.

PreSonus Eris E5 XT w praktyce

Większość osób już przy pierwszym odsłuchu użyje zapewne filtru półkowego dla wysokich tonów, zmniejszając ich poziom o 2 dB. Dźwięk jest bowiem bardzo jasny i sądzę, że wynika to z chęci zapewnienia optymalnego odsłuchu w mocno przegłuszonych wnętrzach. Kolejny punkt dla PreSonusa. Pasmowa regulacja 1 kHz to następna nietypowa, ale wyjątkowo przydatna funkcja. Nieznaczne podbicie tego zakresu sprawdzi się np. przy montażu głosu i wokalu, a stłumienie, gdy chcemy uzyskać symulację pracy zestawów konsumenckich. W kontekście swojej ceny monitory E5 XT brzmią wręcz znakomicie. Jak już wspomniałem, są jasne, ale rzecz jest do opanowania wbudowanym filtrem. Do środkowego pasma nie mam większych zastrzeżeń – w tym zakresie produktów jest on optymalny. Dół jest wyjątkowo wiarygodny – zwarty, szybki, bardzo konkretny i stanowczy. Deklarowane przez producenta 48 Hz teoretycznie się zgadza, ale w praktyce przetwarzanie zaczyna się od około 55 Hz, co i tak jest znakomitym wynikiem.

Oceniając monitory tylko na podstawie charakterystyki wodospadowej nikt nie będzie w stanie jednoznacznie stwierdzić, że to bass-reflex... Podobnie jest przy odsłuchu – bas jest szybki, sprężysty i dynamiczny. Jak na 5-calowe monitory to niebywałe osiągnięcie.

Nowy falowód, którego nie zawaham się określić mianem arcydzieła, daje nieprawdopodobnie wręcz szerokie rozproszenie. Nawet stojąc całkowicie z boku tracimy bardzo niewiele wysokich częstotliwości. Nie trzeba więc ćwiczyć bokserskiego unikania ciosów w polu odsłuchowym, by złapać „sweet spot”. Wszystko dostajemy jak na talerzu, dobrze uporządkowane, zgodne fazowo i z pełną informacją przestrzenną. Monitory nie są zbyt głośne – 102 dB SPL w odległości 1 metra to wszystko, co można z nich uzyskać. Domówki na nich nie zrobimy, ale przy normalnej pracy w bliskim polu poziom ciśnienia dźwięku jest wystarczający.

Podsumowanie

Eris E5 XT to dla mnie jedno z największych pozytywnych zaskoczeń ostatnich miesięcy. Kiedy wydawało się, że w tym przedziale cenowym i funkcjonalnym trudno jest przebić takich wytrawnych graczy jak KRK, JBL, Kali Audio czy ADAM, PreSonus pokazał, że można zrobić dobrze grający sprzęt wykorzystując starą szkołę, technikę analogową i proste, ale bardzo skuteczne rozwiązania. Moja jedyna obawa związana jest z niewielkimi gabarytami transformatora w zasilaczu, a w zasadzie z niewielkim przekrojem środkowej kolumny rdzenia. Transformator dostarcza moc rzędu 100 W do wysokoprądowych wzmacniaczy i w efekcie ponadnormatywnie się nagrzewa. Nadzieją napawa jednak to, że obudowa jest wentylowana przemieszczającymi się masami powietrza i że konstruktorzy zadbali o stabilność termiczną całego systemu (chodzi tu głównie o warunki pracy kondensatorów elektrolitycznych w zasilaczu, które nie przepadają za gorącym klimatem).

Poza tą, mam nadzieję, drobną sprawą, wszystko w E5 XT jest tak, jak powinno być. Dźwięk jest precyzyjny, monitory nie oszukują sonicznie, zapewniają bardzo szerokie pokrycie i jak na swoje wymiary reprezentują bas w stopniu co najmniej dobrym. A gdy spojrzymy na ich cenę, która wynosi raptem 1.290 zł za parę, to nogi same nas zaniosą do najbliższego sklepu, gdzie będziemy mogli ich posłuchać i, ewentualnie, kupić. W związku z powyższym przyznanie znaku Nasz Typ jest tylko formalnością. A jeśli ktoś ma więcej miejsca i pała żądzą większych wrażeń w zakresie niskich tonów, to na sklepowych półkach czekają na niego E8 XT, których para może stać się Waszą własnością już za 2.170 zł.  

 

Nasze spostrzeżenia

+ niska cena
+ doskonały falowód eliptyczny dający szeroki i wyrównany dźwięk
+ punktualny, wiarygodnie brzmiący bas
+ pełne spektrum możliwości w zakresie korekcji i dopasowania akustycznego
+ trzy rodzaje gniazd wejściowych

- niewielka efektywność
- bez filtracji wysokich tonów brzmią przesadnie jasno

 

Zakres zastosowań

- atrakcyjne cenowo, aktywne, dwudrożne monitory bliskiego pola do każdego studia nagrań, studia multimedialnego i stanowiska montażu dźwięku

 

Informacje

Konstrukcja aktywna bi-amp, dwudrożna, bass-reflex
Wejścia XLR, TRS 6,3 mm, RCA
Pasmo przenoszenia 48 Hz - 20 kHz
Podział częstotliwości 3 kHz
Wzmacniacze 45 W (LF), 35 W (HF), klasa A/B
Maks. poziom SPL 102 dB (1 m)
Przetworniki woofer 5”, tweeter 1”
Zasilanie sieciowe, 100 lub 220 V
Wymiary 203x228x279 mm
Waga 4,99 kg (1 sztuka)
cena 1290.00 zł (cena za sztukę)