Dynaudio Core 47 - trójdrożne monitory aktywne

Sprzęt studyjny | 09.07.2020  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Dynaudio

W lipcowym numerze z 2019 roku zamieściliśmy test dwudrożnych monitorów Dynaudio Core 7, ale trójdrożne Core 47 to jeszcze wyższa półka – zarówno pod względem funkcjonalnym jak i cenowym. Nic jednak na to nie poradzimy, ta duńska firma od dawna należy do elity wśród producentów monitorów studyjnych.

Po niedawnym okresie w swojej historii, kiedy to Duńczycy nieśmiało próbowali sił na rynku budżetowych produktów, postanowiono wrócić do korzeni, a seria Core jest tego najlepszym przykładem. Tak wyspecjalizowanym twórcom głośników i zestawów głośnikowych, do jakich należy Dynaudio, niezmiernie trudno jest bowiem konkurować z ekstremalnie zoptymalizowanymi kosztowo produktami z Dalekiego Wschodu. Muszą po prostu walczyć o swoje na rynku najbardziej wymagających użytkowników, nie biorących pod uwagę żadnych kompromisów.

Dynaudio Core 47, czyli duży kaliber

I tak też jest w przypadku Core 47, w którym już pobieżny przegląd podstawowych parametrów mówi nam z jakiego kalibru armatą studyjną mamy do czynienia: ponad 15 kg masy, 10.000 zł za sztukę (bez złotówki, aby kwota jednak pozostała czterocyfrowa), 7-calowy woofer, blisko 1 kW mocy wzmacniaczy, 112 dB SPL, pasmo przenoszenia od 37 Hz, pełne DSP oraz cyfrowe wejścia AES i wordclock. Przy całym tym przepychu i trójdrożności monitory pozostają wyjątkowo kompaktowe. Obudowę pokryto warstwą lakieru utwardzalnego stosowanego w scenicznych zestawach głośnikowych. Mamy też gwintowane otwory do montażu zawieszenia lub opcjonalnych uchwytów oraz wyfrezowane wgłębienia do przyklejenia dołączonych podstawek amortyzujących.

W sytuacji, gdy nie ma miejsca na ustawienie monitorów, warto zastosować statywy głośnikowe oraz opcjonalne uchwyty do mocowania.

Monitory przeznaczone są do pracy w pozycji poziomej i produkowane jako lewe i prawe. Dzięki temu właśnie udało się zachować ich kompaktowe wymiary – w znacznie większych Core 59 jest możliwość obrócenia całego zespołu przetworników Mid-Hi (określanego przez Dynaudio jako Orbit Baffle) dla pracy w pionie lub w trybie „do góry nogami”, gdy np. montujemy je w ścianie lub podwieszamy. W modelu Core 47 takiego luksusu nie mamy – powinny zawsze pracować poziomo i raczej w pozycji wooferem do środka. Zewnętrzne pozycjonowanie driverów Mid-Hi w sposób naturalny daje wrażenie szerszego planu, co może być zaletą lub wadą. Zaletą, gdy nie możemy monitorów rozstawić zbyt szeroko, a wadą, gdy musimy. Zbyt szeroka przestrzeń prezentowana przez monitory może bowiem sprawić, że dopóki nie nauczymy się miksu na szerokim polu odsłuchowym, przestrzeń w naszych produkcjach będzie zbyt wąska.

W większych pomieszczeniach całkiem dobrym pomysłem jest więc zamiana lewo/prawo, aby przetworniki Mid/Hi znalazły się w środku, a nie na zewnątrz. Proponuję też (jak zawsze w przypadku nowoczesnych, jasno grających monitorów) zaaplikować lekkiego zeza rozbieżnego przy ustawianiu kątów. Bądźmy jednak szczerzy, sposób ustawienia, rozstawienia i odległości narzuci nam charakter, budowa i akustyka wnętrza, zatem bardziej istotne będą eksperymenty i możliwości w zakresie ustawień wbudowanego DSP.

Konstrukcja Dynaudio Core 47

Core 47 wyposażono w 7-calowy woofer, 4-calowy przetwornik tonów średnich i 1-calowy kopułkowy tweeter. Obudowę wykonano w oparciu o konstrukcję typu bass-reflex z prostokątnym otworem z przodu. Do zasilania przetworników wykorzystano pracujące w klasie D wzmacniacze o mocy 500 W (LF), 500 W (MF) i 150 W (HF), a cała elektronika zestawu to zintegrowany system duńskiej firmy Pascal Audio. Podział pasma realizowany jest przy częstotliwościach 475 Hz oraz 5250 Hz, zatem zasadniczy zakres odpowiedzialny za czytelność i prezencję dźwięków muzycznych odtwarzany jest przez 4-calowy głośnik tonów środkowych. Wszystkie przetworniki wykorzystane w zestawie to własne produkty Dynaudio, dla której to firmy wytwarzanie głośników stanowi najważniejszy sektor działalności. Mając komfort pod postacią nieograniczonego dostępu do projektowanych przez siebie przetworników (poza francuskim Focalem nikt ze znaczących europejskich producentów monitorów nie może sobie na to pozwolić), można dopracować system w najdrobniejszych szczegółach.

Konstrukcję tych monitorów da się wyłącznie podziwiać. Każdy z trzech przetworników to klasa sama dla siebie – z odlewanymi koszami, wentylowanymi centralnie obwodami magnetycznymi i najwyższej klasy materiałami, z jakich wykonano obwody magnetyczne, elementy drgające i zawieszenie. Perforowany, lekki karkas cewki woofera skonstruowano tak, aby zapewnić jak najlepsze chłodzenie przetwornika. Niski profil wygięcia membrany głośnika niskotonowego oraz zastosowanie specjalnej kopułki, pozwoliło uzyskać wyjątkową sztywność, przy jednoczesnym efektywnym tłumieniu rezonansów wynikających z ugięcia membrany. Przetwornik wysokich tonów z wewnętrznym korektorem fazy Hexis minimalizuje poziom zniekształceń, jednocześnie poprawiając kierunkowość. Jest to taka sama konstrukcja Esotar Pro, z jaką mamy do czynienia w przypadku wcześniej opisywanych Core 7. Przetwornik średnich tonów to w zasadzie zminiaturyzowana wersja woofera, także z perforowanym karkasem cewki, choć z uwagi na jej mniejszy skok odpowiednio krótszym. Wszystkie trzy głośniki użyte w Core 47 są montowane ręcznie w Dani oraz indywidualnie testowane.

Panel czołowy ma grubość 35 mm i dodatkowo jest wzmacniany dwiema wręgami, z których jedna stanowi wewnętrzną, górną krawędź portu bass-reflex, a druga redukuje oddziaływanie tylnej części membrany woofera na przetworniki środka i góry. Przetwornik częstotliwości środkowych ma ponadto własny, wytłumiany wełną mineralną „koszyk” zapewniający mu izolację akustyczną od niskich tonów. Wnętrze obudowy wyłożono płytami z pianki Basotect, będącej jednym z najlepszych materiałów dźwiękochłonnych na rynku (z takiego samego materiału wykonywane są także słynne „magiczne gąbki” – w obu przypadkach to nic innego jak pianka stworzona na bazie żywicy melaminowej). Bass-reflex jest symetryczną wewnętrznie tubą ukształtowaną po bokach przez dwa półkrążki, z pozbawionym ostrych krawędzi wylotem. Jego ciśnieniowe oddziaływanie zostało odpowiednio zrównoważone (poprzez wyrównanie impedancji akustycznej przed i po zwężeniu), a możliwość wystąpienia turbulencji ograniczona do minimum. Bardzo inteligentna choć niełatwa do zaprojektowania konstrukcja.

Odizolowana akustycznie od komory głośników elektronika to moduł mocy i zasilania Pascal T-PPro 2 (z 500-watowym rozszerzeniem pod postacią S-A1 zasilającym przetwornik średnich tonów) oraz blok DSP z przetwornikiem A/C Cirrus Logic CS8416 (24 bity, 192 kHz). Część elektroniczna to kolejny element całego monitora świadczący jednoznacznie o tym, że to najwyższa półka jakościowa. Na palcach jednej ręki mogę policzyć widziane przeze mnie przez ostatnie 25 lat monitory, które mają równie zaawansowaną konstrukcję. Ponadto Dynaudio Core mają możliwość aktualizacji firmware’u za pośrednictwem portu USB i dedykowanego oprogramowania, co pozwala producentowi na wprowadzanie udoskonaleń i ewentualnych poprawek. Na tylnym panelu umieszczono wejście zewnętrznej synchronizacji wordclock (rzecz bardzo istotna np. w profesjonalnych systemach wielokanałowych), wejście i wyjście cyfrowe AES (to drugie pod podłączenia drugiego z monitorów) i wejście analogowe XLR. Gniazdo zasilania współpracuje z napięciem sieciowym od 100 do 240 woltów, a średnia moc pobierana przez jeden zestaw to 70 W. Skoro o mocy mowa, to monitory mają możliwość pracy w trybie zasilania ciągłego lub w trybie stand-by, automatycznie wyłączając się po dłuższym braku sygnału na wejściu. Podobnie jak w Core 7, tu także nie ma dedykowanego włącznika zasilania, czego, przyznam się szczerze, do końca nie rozumiem.

Zestaw dostępnych na tylnym panelu przełączników poza wspomnianym już trybem zasilania pozwala skorzystać z funkcji odcięcia niskich tonów (przy współpracy z subwooferem), zaaplikować filtry stosownie do ustawienia monitorów względem ścian i wybrać jedną z trzech charakterystyk brzmieniowych (Bright, Neutral lub Dark). Pozostałe przełączniki wskazują kanał dla wejścia cyfrowego (lewy lub prawy) oraz nominalną czułość dla wejścia analogowego w zakresie od 0 do +24 dBu – pamiętajmy, że monitory nie mają żadnej innej regulacji czułości. Ostatni przełącznik definiuje poziom maksymalnego ciśnienia SPL dla nominalnego poziomu wejściowego. Nie jest to żaden limiter czy inny ogranicznik, ale regulator wzmocnienia, pozwalający zachować optymalne dla komfortowej pracy proporcje między poziomem sygnału na wejściu a odpowiadającą mu mocą wyjściową. Przydaje się, gdy za długo pracujemy z miksem – jeśli zaczyna nam „brakować suwaka” na uzyskanie właściwej głośności, to wyraźny znak, że jesteśmy przemęczeni. Monitory są bowiem tak głośne, efektywne i czysto brzmiące, że naprawdę warto jest kontrolować poziom SPL wszelkimi dostępnymi środkami.

Dynaudio Core 47 w praktyce

Jeśli ktoś z Was miał kiedyś taką sytuację, że znajomy dał mu się przejechać jakimś wspaniałym samochodem, po wyjściu z którego długo nie mogliście dojść do siebie, a wejście do własnego auta sprawiło wręcz fizyczny ból, to tak właśnie jest z Core 47... I nie chodzi tutaj o luksus czy jakiś wyjątkowy komfort, ale o poczucie, że jesteście panami sytuacji. Po jakimś czasie nazwałem te monitory „tropicielami środka”, bo jak mało które potrafią wyłapać problemy w tym kluczowym paśmie. Od razu daje się usłyszeć, które ścieżki lub produkcje powstawały na monitorach dwudrożnych, a które na słuchawkach – wszystko słychać jak burczenie w brzuchu podczas chwili ciszy w trakcie spotkania biznesowego. Wokal, gitary, pogłosy, źle przetworzony werbel, brak energii w stopie, przesadzony chorus na syntezatorach – nic nie umknie naszej uwadze. Do tego bardzo konkretny, zrównoważony, szybki, ale gęsty bas i fantastyczna, idealnie wyrównana góra, którą oczywiście musiałem lekko przytępić funkcją Dark z uwagi na jasność brzmieniową mojego pomieszczenia.

Zobacz także test wideo:
Soma Laboratory Pulsar-23 (maszyna perkusyjna/syntezator modularny)
Soma Laboratory Pulsar-23 (maszyna perkusyjna/syntezator modularny)
Zdaniem autora testu, Marcina Staniszewskiego, Soma Laboratory Pulsar-23 zachwyca brzmieniem, wyglądem i funkcjonalnością, co sprawia, że za kilka lat będzie to klasyk pokroju EMS Synthi AKS.

Drugoplanowym, choć wcale nie cichym bohaterem Core 47 wydaje się być 4-calowy przetwornik średnich tonów, który wykonuje najważniejszą pracę w zakresie reprezentacji częstotliwości środkowych.

Pora na kropelkę dziegciu – wysokość posadowienia monitorów względem naszej głowy jest absolutnie kluczowa. Jeśli monitory są za nisko, wysoka góra wchodzi w obszar przejaskrawienia. Jeśli za wysoko, wówczas wokal staje się nieco kartonowy. I wreszcie odległość – gdy planujecie słuchać tych monitorów na dystansie 1,5-2 metrów, to nie ma o czym rozmawiać. Rozsądne minimum to 3 metry i nie warto się przejmować, że będzie za cicho. Na pewno nie będzie – monitory mają więcej pary niż elektrownia Kozienice i nie przejaskrawiają dźwięku przy wyższych poziomach SPL.

Podsumowanie

Core 47 to monitory marzeń, dające pełną kontrolę nad materiałem dźwiękowym. Koniecznie trzeba podkreślić fakt, że panująca tu i ówdzie opinia o lekko konturowym charakterze monitorów Dynaudio w tym przypadku jest całkowicie nieprawdziwa. Te zestawy grają szeroko i w sposób wyjątkowo wyrównany. Niektórzy mogą wręcz narzekać na zbyt dużo środka, ale to ewidentny skutek wielu lat pracy na monitorach dwudrożnych. Przejście na wysokiej klasy zestawy trójdrożne to jak przesiadka z małej żaglówki na szybką łódź motorową.

Dynaudio Core 47 mają kilku godnych przeciwników wśród konkurencji: HEDD Type 20, Eve SC407, KS Digital A200, Neumann KH310, Genelec 1032 i 8331, Focal Trio6 Be czy Adam S3H. Każdy z tych monitorów ma swoje cechy charakterystyczne i reprezentuje własną funkcjonalność. Gdy jednak zebrać w jedno takie elementy jak wejście cyfrowe AES, wejście wordclock, ponad 1 kW mocy wyjściowej, zaawansowane funkcje DSP oraz możliwość montażu podwieszanego, to Core 47 nie ma bezpośredniego odpowiednika. W tym segmencie cenowym tak już jest, a przypomnę, że mówimy tu o kompaktowych monitorach trójdrożnych średniego pola, powyżej których plasują się już tylko największe i najdroższe monitory główne.

Nie pozostaje mi już zatem nic innego, jak tylko wyrazić swoją głęboką satysfakcję z faktu, że mogłem bliżej się przyjrzeć i popracować na monitorach, które wyznaczają standard w zakresie podstawowego odsłuchu w profesjonalnych studiach produkcyjnych i średniej wielkości pracowniach masteringowych. To wykonane nienagannie i z dbałością o najdrobniejsze szczegóły arcydzieło w zakresie kompaktowych monitorów studyjnych.

 

Nasze spostrzeżenia

+ realistyczny, wyjątkowo precyzyjny dźwięk
+ wysoki poziom SPL generowany bez wprowadzania zniekształceń
+ bardzo szerokie pasmo przenoszenia
+ perfekcyjna dynamika impulsów i doskonała reprezentacja szczegółów
+ wejścia cyfrowe AES i wordclock
+ kompaktowa konstrukcja

- wymagają bardzo starannego ustawienia w płaszczyźnie pionowej
- brak regulatorów poziomu i włącznika zasilania

 

Zakres zastosowań

- najwyższej klasy, profesjonalne monitory bliskiego i średniego pola do wszelkiego typu studiów produkcyjnych audio/wideo; monitory główne do mniejszych pracowni masteringowych

 

Informacje

Funkcja trójdrożny monitor aktywny tri-amp średniego pola, bass-reflex, wyposażony w wejścia cyfrowe, DSP i wzmacniacze w klasie D
Przetworniki 7” LF, 4” MF, 1” HF. Podział pasma 475 Hz i 5,25 kHz
Wzmacniacze 500 W LF, 500 W MF, 150 W HF
Wejścia analogowe (liniowe, symetryczne, XLR), cyfrowe AES (bez konwersji próbkowania), wordclock
Przetwarzanie 24-bitowe, próbkowanie zależne od materiału (maks. 192 kHz)
Maks. SPL 112 dB (1 m, wolne pole), 118 dB (1m, półprzestrzeń)
Pasmo przenoszenia 37 Hz-31 kHz (-6 dB); 44 Hz-27 kHz (-3 dB)
Zasilanie sieciowe, 100-240 V, 70 W
Wymiary 390x355x240 mm
Waga 15,1 kg