PreSonus R80 v2 - monitory aktywne

Sprzęt studyjny | 31.12.2021  | Tomasz Wróblewski
Marka:  PreSonus

W rodzinie monitorów PreSonus R, model R80, obecnie w wersji V2, zajmuje najwyższą pozycję, będąc jednocześnie najdroższym monitorem studyjnym tego producenta. Za 2.050 zł otrzymujemy dwudrożny system z 8-calowym wooferem, przetwornikiem wysokich tonów typu AMT, wzmacniaczami o mocy 140 watów, kompletem wejść analogowych i pakietem oprogramowania Studio Magic. I wiecie co? Podoba mi się ta oferta!

Konstrukcja PreSonus R80 v2

Źródłami dźwięku w R80 v2 są 8-calowy woofer z membraną z kompozytowej plecionki, driver AMT z krótkim falowodem oraz bass-reflex na przednim panelu. Przyjrzyjmy się bliżej ich charakterystykom. Największa efektywność przetwornika niskich tonów przypada na 100 Hz, potem stopniowo maleje aż do 600 Hz, czyli do miejsca, w którym następuje swoisty zwrot akcji i reaktywacja. W okolicach 3 kHz możemy w zasadzie mówić o fizycznym kresie możliwości tego głośnika, zatem podział przy 2,6 kHz pojawia się dosłownie w ostatniej chwili. Przetwornik wysokich tonów sprostał jednak trudnemu zadaniu reprodukcji dźwięków od podziału wzwyż i zrobił to wręcz z wdziękiem baletnicy. To świetny, efektywny i wytwarzający wyrównane pasmo driver, któremu niestraszne są odchylenia od osi nawet o 30 stopni. A to oznacza szeroki i przejrzysty obraz stereo. Można zaobserwować, że różnica w efektywności pod kątem 15 i 30 stopni od osi jest żadna, a to zdarza się w niewielu przetwornikach, nawet najwyższej klasy. Co istotne, zniekształcenia utrzymane są na poziomie nawet -65 dB, co należy uznać za oszałamiający sukces. Idealną niemal gładkość zachowuje też charakterystyka fazowa przetwornika AMT. Pod względem pomiarów wszystko się tu idealnie zgadza, a zarówno przetworniki jak i punkt podziału w zwrotnicy dobrano perfekcyjnie.

Zastosowany w R80 V2 przetwornik typu AMT charakteryzuje się wyrównanym pasmem przetwarzania i spójną charakterystyką kierunkową w płaszczyźnie poziomej.

Dopasowaniu woofera i bass-refleksu też nie można niczego zarzucić. Jeśli jednak ktoś oczekiwał od tego monitora „masakrycznych” basów, to może czuć pewien niedosyt. Bass-reflex został wstrojony dość wysoko – do 50 Hz. To była jedyna możliwość, by w tych gabarytach i z tym głośnikiem nie wprowadzić zniekształceń i zachować optymalne dopasowanie do przetwornika wysokich tonów. Efekt jest taki, że wprawdzie subbasowego tąpnięcia nie ma, ale zachowujemy panowanie nad energią basu. Umówmy się, kontrola najniższego dołu poniżej 100 Hz w domowych studiach jest iluzoryczna, więc eksponowanie tego zakresu w monitorach bliskiego pola to klasyczny hazard. Niemniej charakterystyka wodospadowa tych monitorów w kontekście ich ceny prezentuje się doskonale. Mamy wyraziste, ale dość krótkie wybrzmiewanie w częstotliwości rezonansowej bass-refleksu i przy jego trzeciej harmonicznej. To ostatnie bez żadnego wpływu na brzmienie.

Sam bass-reflex gra efektywnie, nie szumi i nie zniekształca ponad miarę – w każdym razie przy teście wolno przestrajanym sinusem nie pojawiają się żadne niepożądane dźwięki.

PreSonus R80 v2 w praktyce

Wszystko o czym wspomniałem wskazuje na to, że mamy do czynienia z bardzo dobrą konstrukcją za naprawdę atrakcyjne pieniądze. Praktyka jednak podpowiada, że pomiary pomiarami, ale rzeczywistym testem jest to, jak monitory zagrają w naszym pomieszczeniu. Dobra wiadomość jest taka, że nie będą generowały zbyt dużych problemów z percepcją niskich tonów. Są one bowiem zrównoważone, krótkie i czytelne, w sam raz do tego, by móc zapanować nad tym zakresem w niewielkich pomieszczeniach. Niskie tony nie są na siłę eksponowane i zrezygnowano nawet z półkowej filtracji tego zakresu, by nie zmniejszać zapasu dynamiki.

To też oznacza cechę, o której wspomniałem wcześniej. R80 v2 nie przytłoczą nikogo nadmiarem basu. Jeśli ktoś będzie go potrzebował więcej, to trzeba będzie skorzystać z subwoofera, pod kątem współpracy z którym zaimplementowano filtr górnoprzepustowy 80 lub 100 Hz. Tu świetnie sprawdzi się np. tani Eris Sub 8 lub Temblor T10, który umie zagrać już od 20 Hz.

Bardzo spodobała mi się możliwość wyeksponowania bądź stłumienia pasma środka w oktawie od 600 Hz do 1,2 kHz. Są takie sytuacje, gdy z wyraźniejszym środkiem po prostu lepiej się pracuje. Są też i takie, gdy nie jest on nam zbyt potrzebny, na przykład przy cichszym odsłuchu. Kolejna przydatna rzecz to możliwość płynnej regulacji półkowej pasma najwyższych tonów. W neutralnej pozycji tego potencjometru monitory grają nieco zbyt agresywnie, więc ujęcie 2-3 dB w całym paśmie reprodukowanym przez driver AMT to dobry pomysł. Chyba że ktoś akurat ma głuche, mocno przepiankowane pomieszczenie. Wtedy będzie mógł to skompensować regulatorem High Frequency. Warto przy okazji wspomnieć, że wszystkie trzy potencjometry – czułości wejściowej, regulacji środka oraz góry – mają wyraźnie wyczuwalny punkt spoczynkowy, co znacząco ułatwia ich ustawienie bez odwracania monitorów.

Każdy z trzech regulatorów obrotowych ma wyraźnie wyczuwalny punkt spoczynkowy w pozycji zerowej.

Przełączana funkcja Accoustic Space pozwala natomiast skorygować zbyt mocne eksponowanie basu wynikające ze sprzyjającej temu zjawisku odległości monitorów od ścian.

Zobacz także test wideo:
Apogee Symphony Desktop - interfejs audio
Apogee Symphony Desktop - interfejs audio
Historia interfejsów audio z serii Symphony, najwyższej w ofercie Apogee, sięga 2007 roku, kiedy to pojawił się współpracujący z komputerami Mac pierwszy Apogee Symphony, Audio Interface System. Kolejne „symfoniczne” produkty to Apogee Symphony I/O (obecnie w wersji MK II) i jego wersja HD, do współpracy z Pro Tools HD. I/O Mk II dostępne są ponadto w różnych wersjach: 2x5 SE, 8x8, 16x16 oraz 8x8+8MP. System Symphony jest więc w pełni modularną strukturą studyjną o funkcjonalności dostosowanej do potrzeb profesjonalnego studia nagrań.

Podsumowanie

Zalety tych monitorów to uczciwe zaprojektowanie i wykonanie oraz atrakcyjna cena. 8-calowy woofer obiecuje głęboki bas, ale producent nie dał się skusić jego gabarytami i postawił na zrównoważone przetwarzanie we współpracy z doskonałym driverem AMT. Ten ostatni gra jasno, nie tyle w górze, co w najwyższym środku, zatem w wielu sytuacjach sprawdzi się dostępna w monitorach możliwość regulacji poziomu odtwarzanego przez niego sygnału.

Monitory R80 v2 zdecydowanie należą do monitorów precyzyjnych i analitycznych, a nie tych puchatych sonicznie i pięknie brzmiących. Jako narzędzie realizatora i producenta sprawdzą się bardzo dobrze, choć z pewnością nie wszyscy klękną przed nimi z zachwytu. Ja natomiast uważam, że to bardzo udana i funkcjonalna konstrukcja. Można się zastanawiać, czy konieczne było angażowanie do jej stworzenia aż 8-calowego przetwornika niskich tonów, ale jeśli ten zabieg pozwolił uzyskać większy zapas dynamiki i wyższy poziom maksymalnego ciśnienia dźwięku, deklarowanego tu na 107 dB SPL, to jestem na tak.

Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó