Świeża porcja wtyczek - luty 2016

01.02.2016 
Świeża porcja wtyczek - luty 2016

W tym cyklu prezentujemy najnowsze narzędzia oraz pakiety brzmieniowe dla Ableton Live, omawiając ich przydatność i wskazując zakres potencjalnych zastosowań.

Spektro CV Toolkit 1.0 Free
Spektro CV Toolkit 2 Standalone (20 USD)
narzędzia programowe - Max for Live

Pod szyldem Spektro Audio ukrywa się brazylijski programista i muzyk Icaro Ferre. Specjalizuje się on w bezbolesnym łączeniu świata hardware’owej syntezy modularnej ze środowiskiem komputerowym. Do tej pory brakowało prostej, spójnej platformy, która pozwalałaby na swobodne manipulowanie modularem z poziomu komputera.

Owszem, istnieją podobne rozwiązania, jak choćby suita wtyczek Silent Way dedykowana do modułów firmy Expert Sleepers, ale łatwość obsługi nie jest ich najmocniejszą stroną... Pomysł był prosty - zaprojektować maksymalnie przyjazne środowisko do manipulowania sygnałami CV, zaopatrzone w przejrzysty interfejs, który użytkownik mógłby kształtować pod kątem swoich potrzeb. Plan był świetny, ale co ważniejsze, również jego realizacja.

Zacznijmy jednak od początku. Skompletowaliście swój system modularny - jest oscylator, filtr, VCA, mikser i może jakiś efekt. Chcielibyście ożywić ten zestaw, ale skończyła wam się kasa i zaczynacie się zastanawiać, czy to jednak nie przegięcie płacić 1.000 zł za sprzętowe LFO. Trafiacie nagle na artykuł w EiS i dowiadujecie się, że wszystkie sygnały sterujące możecie generować w komputerze i wysyłać je za pomocą wolnych wyjść swojego interfejsu audio (muszą mieć opcję DC coupled), poprzez dedykowany interfejs w rodzaju Expert Sleepers ES-3 (poprzez ADAT) albo ES-4 (poprzez S/PDIF). Co więcej, możecie to zrobić za darmo. Wystarczy, że odwiedzicie stronę Spektro Audio i ściągniecie wtyczkę Spektro CV Toolkit 1.0 w formacie M4L. Później wrzucacie ją na dowolny ślad MIDI, a jako wyjścia audio ustawiacie te wyjścia z interfejsu, którymi będziecie chcieli wysyłać sygnały CV do modulara. Teraz wystarczy już tylko na dole wtyczki wybrać tryb pracy, aby móc cieszyć się dwoma kanałami zdolnymi wypluwać LFO, AD (odpalane dowolną nutą MIDI), S&H oraz Offset, co naprawdę pozwala na zaawansowane sterowanie Waszym systemem. W dodatku jeśli posiadacie Pusha, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmapować gałki wtyczki. Tym sposobem macie do dyspozycji właściwie sprzętowy generator CV w pełni zsynchronizowany z Abletonem.

Ale gdybyście poczuli niedosyt, a z pewnością go poczujecie, bo "niedosyt" to synonim słowa "modular", to bezwzględnie polecam pełną wersję tego narzędzia. CV Toolkit 2 działa inaczej, bo na dzień dobry pracuje tylko w wersji samodzielnej, ale można ją bez problemu zsynchronizować z Abletonem przez komunikaty MIDI Clock i wirtualny port MIDI. Tę małą niedogodność w pełni rekompensują dodatkowe opcje, za które trzeba zapłacić niecałe 20 dolarów.

W zamian dostajemy prawdziwy kombajn do tworzenia i przetwarzania sygnałów CV - w wersji podstawowej (bo można jeszcze dokupić dodatkowe moduły) dostajemy 15 modułów. Oprócz wymienionych wyżej: LFO, S&H czy AD, są też m.in.: Clock Generator, Delay, Sequencer, Comparator, Slew czy MorphingVCO. Interfejs podzielony jest na trzy części. W centralnej mamy 12 slotów, do których możemy ładować dowolne moduły, po prawej jest matryca pozwalająca na szybkie przypisanie sygnałów z danych modułów do konkretnego wyjścia. W tej samej części dostępne są również ustawienia audio (wybór karty oraz wejść/wyjść) i przyciski transportu, wprawiające całą machinę w ruch. Z kolei w górnej części interfejsu radośnie migają cztery oscyloskopy, pomagające zorientować się co jest grane oraz pyszni się okno konwertera sygnałów CV na MIDI.

Praca z CV Toolkit to czysta przyjemność. Wszystkie parametry są logicznie rozmieszczone i nawet jeśli czegoś nie rozumiecie, wystarczy kliknąć w interaktywny znak zapytania umieszczony w rogu każdego modułu. Zabawę polecam zacząć od prostego LFO. W ustawieniach wskażcie właściwą kartę dźwiękową albo interfejs (fabrycznie wbudowane są już opcje m.in. dla wspomnianego ES-3 oraz interfejsu little bits). Moduł LFO załadujcie klawiszem M i zaznaczcie w matrycy, do którego wyjścia ma być skierowany jego sygnał. To wszystko.

A jeśli naprawdę jesteście nieuleczalnie chorzy, to zostaje Wam zakup dodatkowych rozszerzeń. Deluxe Pack, oferuje dziewięć dodatkowych modułów, m.in. Matrix Sequencer, Trigger Burst, VCA, Euclidian Sequencer czy Biased Switch. Z kolei Beat Pack, zgodnie z nazwą pozwala na dodatkową manipulację rytmem. To kolejne pięć modułów, których nie ma sensu opisywać, bo nie starczyłoby na to miejsca przez kolejne trzy wydania. Dość powiedzieć, że za pomocą tak rozbudowanego systemu możecie drastycznie podnieść wydajność i elastyczność swojego modulara, i to za śmieszne pieniądze.

K-Devices Terra (49 EUR)
syntezator - Max for Live

Czy naprawdę potrzebujecie kolejnego syntezatora? Prawdopodobnie nie. Sęk w tym, że Terra oferuje naprawdę ciekawe brzmienie i kilka unikalnych rozwiązań.

Zobacz także test wideo:
Nektar Impact GPX88 - klawiatura sterująca MIDI
Nektar Impact GPX88 - klawiatura sterująca MIDI
Manuał z 88 klawiszami velocity i aftertouch, z funkcjami powtarzania fraz, kontrolą programów DAW, a nawet zarządzaniem wtyczkami instrumentów i efektów. A wszystko to za 1.279 zł. Czy była kiedyś lepsza okazja ku temu, by wreszcie stać się właścicielem pełnowymiarowej klawiatury MIDI?

W sercu najnowszego dziecka firmy K-Devices tkwią trzy oscylatory wavetable. Do wyboru mamy klasyczną sinusoidę, trójkąt, piłę, kwadrat oraz "pulsara". Ten ostatni można potraktować jako zmutowaną wersję trójkąta. Drugi i trzeci oscylator mogą być zsynchronizowane w trybie Hard lub Soft do trzeciego oscylatora i oferują możliwość aplikowania modulacji pierścieniowej (RM). Dodatkowo każdy z oscylatorów może być przesterowany i wzmocniony, a drugi oscylator może być modulowany przez dwa pozostałe. Ciekawostką są obwiednie - każdy z oscylatorów dysponuje własną, co pozwala na uzyskanie dynamicznych, ewoluujących brzmień. Każdy oscylator może być również niezależnie panoramowany. To jednak dopiero początek. Prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy sygnał z sekcji oscylatorów trafia do potrójnego multiefektu oferującego kilkanaście algorytmów, m.in.: distortion, chorus, grainer, delay, reverb. Jakby tego było mało, owe trzy sloty efektowe można odpalić w czterech konfiguracjach - szeregowo, równolegle i jeszcze w dwóch dziwacznych ustawieniach, które dla zabawy nazwijmy efektową kamasutrą. A na deser bardzo zaawansowana matryca modulacyjna, na którą składa się sekwencer, mocno rozbudowane LFO oraz dwa rodzaje obwiedni. Minusem wtyczki jest jej mało przejrzysty interfejs. Niektóre przełączniki, jak np. Hard Sync i Soft Sync są słabo czytelne, a trójkącik sygnalizujący możliwość wyboru kształtu fali jest wręcz niewidoczny. Podobnie zresztą jak przycisk aktywujący matrycę - dla ułatwienia podpowiem Wam, że znajduje się na końcu wtyczki pod postacią ikony fali. Bardzo ciemnej fali...

Flatpack Darwin (39 EUR)
pakiet brzmień - Live 9

Coś dla twórców ambientu i muzyki filmowej. Darwin to zestaw 50 instrumentów perfekcyjnie nadających się do szybkiego szkicowania.

Zamiast skomplikowanej syntezy i dziesiątek parametrów, mamy dwa źródła dźwięku składające się na każdy instrument, dodatkowo okraszone elegancko dobranymi pogłosami. Kontrolę ograniczono do podstawowego zestawu ośmiu pokręteł Macro, pozwalających na ustalenie proporcji pomiędzy dwoma źródłami dźwięku (czasem są to sample, a czasem kombinacja sampli i syntezy - dostępne również w osobnym folderze do dowolnego łączenia) oraz aplikację filtracji, pogłosu i szerokości bazy stereo. Jest też prosta obwiednia głośności. Jako bonus dostajemy też 35 niebanalnych presetów dedykowanych do pokładowego pogłosu Live. Darwin to pozornie mało seksowna propozycja, ale jej prostota powoduje, że w sytuacji nagłego ataku deadline’ów może się sprawdzić lepiej niż moglibyście się spodziewać. Poza tym mniej parametrów to zawsze więcej muzyki.

SonArte Sound Objects (69 EUR)
zestaw sampli Live 9 

Samplowanie przedmiotów codziennego użytku to pomysł równie stary, co sama idea samplingu.

Większości z nas takie zabawy kojarzą się z nagraniem odgłosu patelni uderzanej tłuczkiem, tudzież poduszki okładanej pięściami. Po co więc komu biblioteka takich brzmień, skoro właśnie cała przyjemność polega na wyszukiwaniu własnych, oryginalnych dźwięków? Cóż, największą zaletą biblioteki Sound Objects jest to, że pokazuje jak bardzo można rozwinąć ten pozornie prosty koncept. Zgromadzone tu klipy, instrumenty i zestawy perkusyjne daleko wybiegają poza standardowy sampling okraszony korekcją i filtrem. Przede wszystkim próbki zostały nagrane z różnymi rodzajami ataku i w pięciu warstwach dynamiki. Mamy więc do czynienia z bardzo grywalnymi instrumentami. Poza tym wszystkie przedmioty (od ostrzy piły tarczowej, przez rury i ceramiczne płytki, po metalowe pręty i grabie ogrodowe) nagrano bardzo blisko, eliminując praktycznie odpowiedź akustyczną pomieszczenia, co pozwala na bardziej elastyczne manipulowanie próbkami, które podzielono na dwie główne kategorie: perkusjonalia oraz chordofony (czyli instrumenty wprawiane w drgania za pomocą smyczka). Jako dodatek zsamplowano też kilka egzotycznych chińskich gongów i dzwonów. Bardzo inspirujący zestaw, pobudzający wyobraźnię. 

Uppercusion Conundrums (39 EUR)
pakiet sampli -Live 9 

Conundrums to bardzo dziwna biblioteka. Do dyspozycji dostajemy 50 zestawów perkusyjnych zaopatrzonych w standardowe parametry filtrowania, wysokości dźwięku, przesteru i kompresora.

Dodatkowo wszystkie elementy zestawów elegancko stroją (zgadza się - bębny również stroimy) więc odpada żmudna część roboty, chyba że stopa będzie Wam się gryzła z basem. Na pierwszy rzut ucha nic szczególnego. Kłopot w tym, że owe zestawy są tak dziwaczne, że właściwie nie wiadomo w jakim gatunku mogłyby się sprawdzić. Ani to popowe brzmienia, ani hip-hopowe ani glitchowe wariactwo. I to jest ich największa zaleta. Sample pozbierane z różnych maszyn perkusyjnych, nagrań terenowych i akustycznych bębnów wtłoczono w trudny do sklasyfikowania, acz spójny zestaw, będący esencją muzycznych poszukiwań. Zamiast więc kupować ten pakiet, może po prostu zróbcie to sami. Chyba że potrzebujecie wzorca i pomocy naukowej.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
luty 2016
Kup teraz