Dobrze znane wtyczki na nowo

25.08.2015 
Dobrze znane wtyczki na nowo

Masz wrażenie, że standardowe wtyczki Logic są zbyt „oklepane”, by z nich korzystać? Nic bardziej mylnego. Poza swoimi możliwościami i fantastycznym brzmieniem są to narzędzia, na których można oprzeć całą aranżację, bez angażowania zewnętrznych procesorów.

Kluczową sprawą jest tutaj nie tylko odpowiedni dobór procesorów do konkretnych zadań, ale też ich właściwa konfiguracja. Przyznajcie się - większość z Was myśląc o zastosowaniu jakiejś wtyczki zazwyczaj widzi ją w układzie insertowym, włączoną wprost na torze sygnałowym, który chcecie w jakiś sposób zmienić. I w ten sposób zazwyczaj pierwsza pojawia się korekcja, potem kompresja, dalej dochodzą efekty modulacyjne, pogłos, delay, a na samym końcu znów jakiś procesor dynamiki, by zapanować nad poziomem maksymalnym sygnału i dodać do dźwięku „więcej energii”.

Zazwyczaj wtyczek mamy mnóstwo, więc korzystamy z nich bez żadnych ograniczeń i trochę bezwiednie, bo tak już się przyjęło. A to jakieś nasycanie, to znowu emulacja taśmy itd. Proponuję jednak podejść do tematu z rozsądkiem i zastosować tryb samoograniczania. Wyobraźcie sobie, że jesteście w klasycznym studiu z lat 70., gdzie liczba wszelkiego typu procesorów mimo wszystko była niewielka. Ot, kilka kompresorów, oddzielnych korektorów (plus korekcja na stole) oraz jeden, może dwa, procesory pogłosowe i efekty echo. Chodzi o to, by do maksimum wykorzystać możliwości posiadanych już podstawowych narzędzi, bez wrzucania wszystkiego do jednego worka, potrząsania i patrzenia co z tego wyjdzie.

Szeregowo i równolegle

Takie narzędzia jak korekcja zdecydowanie najlepiej sprawdzają się na pojedynczych torach, włączone szeregowo (insertowo) z sygnałem. Pod tym względem Logic nie ma żadnych powodów do wstydu, oferując dwa wysokiej klasy korektory paragraficzne (ze standardową i liniową fazą), Match EQ (który pozwala dopasować charakter widmowy jednego sygnału do drugiego) oraz prosty filtr z pięcioma trybami pracy i rezonansem. Pierwsze dwa oferują ponadto analizator widma, pracę stereo, mono, dual mono oraz Mid-Side, jak też opcję Q-Couple, aktywującą jednakowe ustawienie dobroci dla wszystkich filtrów, co pozwala zachować kontrolę nad całościowych efektem przy zmianach dokonywanych globalnie. W tych dwóch korektorach proponowałbym też zwrócić uwagę na ciekawą funkcję „przesuwania” całej charakterystyki w górę i w dół umieszczonym z prawej strony suwakiem. Choć może się on wydawać odpowiednikiem regulacji głośności, ale w praktyce pełni funkcję tzw. trymowania, co ma bardzo istotne znaczenie przy zachowywaniu odpowiedniego odstępu od przesterowań w szeregowym łączeniu procesorów.

Oczywiście efektów, z których można korzystać szeregowo jest dużo więcej, w tym cała gama filtrów, emulacji wzmacniaczy i efektów odstrajania/modulacji, ale proponuję zwrócić uwagę na bramkę (choćby w kontekście artykułu głównego tego numeru EiS). Standardowa bramka jest bardzo sprawnie działającym narzędziem do wszelkiego typu zadań polegających na dynamicznym tłumieniu lub wycinaniu sygnału, oferując też możliwość kluczowania sygnałem zewnętrznym. Ale jest też ciekawa bramka spektralna, w której możemy poddawać automatycznej modulacji wybrany zakres pasma, włącznie z modulacją częstotliwości odcięcia i szerokości przetwarzanego zakresu. Tu jednak, po pewnym czasie szybko zorientujemy się, że najlepsze efekty możemy uzyskać miksując sygnał czysty z sygnałem po efekcie. Często dokonuje się tego poprzez kopiowanie oryginalnej ścieżki i zmiksowania jej sygnału ze ścieżką, na której włączyliśmy dany efekt, ale w takich przypadkach najlepiej sprawdza się klasyczne przetwarzanie równoległe.

Rzeczywistość równoległa

Nie ma co ukrywać - moim ulubionym sposobem pracy z efektami jest tryb równoległy i taką też konfigurację zdecydowanie polecam wszystkim na etapie miksu. Kreowanie brzmień, budowanie struktur sonicznych i wstępna aranżacja, czyli tzw. preprodukcja, to zupełnie inna sprawa, tu wszystkie chwyty są dozwolone i główną regułą jest to, by nie trzymać się żadnych reguł. Ale już sam miks powinien przebiegać z zachowaniem pewnego ładu estetycznego, funkcjonalnego i technicznego. Dlatego właśnie - zakładając, że ścieżki rozłożone na torach konsolety już brzmią w sposób zbliżony do finalnego - dużo lepszym rozwiązaniem w zakresie wzbogacania brzmienia jest wysyłkowe aplikowanie wszelkiego typu efektów. Tworzą one swoistą drugą warstwę naszego miksu, dając lepszą kontrolę, szersze możliwości i wprowadzając kolejny element spajający brzmienie.

Standardowo już w ten właśnie sposób używam pogłosów, efektów delay, wszelkich „udziwniaczy” (jak wspomniana bramka spektralna), a często też kreatywnej kompresji. Zaczynam zwykle od stworzenia kilku grup z podstawowymi efektami (2-3 delaye, 2 pogłosy, kilka efektów modulacyjnych, efektów kreatywnych i 2-3 grupy z jakąś charakterystyczną, głęboką kompresją). Na każdej z tych grup, zaraz po efekcie włączam kluczowaną kompresję i kluczowaną bramkę. Wyjść z tych grup nie kieruję na sumę, ale na kolejną grupę, bym mógł jednym ruchem tłumika zamknąć wszystkie efekty wysyłkowe i usłyszeć „suchy” miks. To pozwala szybko sprawdzić, czy idziemy w dobrym kierunku.

Kolejny etap to stworzenie ścieżki instrumentalnej z włączoną wtyczką Guda Audio Kickr, wyłączenie jej z sumy i skierowanie na oddzielną grupę o nazwie Kluczowanie (wszystkim poprzednim grupom też nadajemy odpowiednie nazwy, by móc się sprawniej poruszać). Ścieżka ta, z paternem MIDI najczęściej zaprogramowanym narzędziem pędzla z ustawioną kwantyzacją 1/4, służy mi jako główna ścieżka kluczująca. Sygnał do kluczowania wybranych efektów będzie pobierany jednak nie bezpośrednio z samej ścieżki, ale oddzielnej grupy Kluczowanie, na którą ją skierowałem. Wtyczka Kickr natomiast pozwala mi uzyskać taki kształt sygnału kluczującego, jaki mi w danym momencie odpowiada. Dzięki automatyzacji parametrów oraz możliwości importowania własnych próbek instrument ten znakomicie się sprawdza nie tylko w roli generatora stopy, ale też doskonałego źródła kluczowania, które może podlegać zmianom w trakcie sesji.

Zalety

Co nam daje taki sposób konfiguracji sesji i jak to się ma do odkrywania już odkrytych rzeczy, o których w tytule artykułu? Dzięki przeniesieniu głównego ciężaru obróbki efektami na pracujące równolegle grupy nie tylko zaoszczędzamy moc obliczeniową procesora (dzięki czemu na grupach możemy stosować bardziej wyrafinowane wtyczki), ale też - i to jest chyba najważniejsze - zmieniamy nasz sposób myślenia o miksie. To już nie jest zbieranina poszczególnych śladów, na których zapinamy po kilka różnych wtyczek, edytując każdą z nich po to, by całość zabrzmiała lepiej, ale jedna spójna całość, która niejako „oddycha” tymi samymi procesorami, co jeszcze bardziej skleja oddzielne elementy w jeden zwarty i koherentny materiał muzyczny. Poza tym przestajemy myśleć o naszym miksie jak o elementach, które w jakiś sposób staramy się połączyć, a zaczynamy go postrzegać jako jednolitą strukturę, w której poszczególne ścieżki przenikają się w każdej jej warstwie, a suwakami na grupach tyko definiujemy głębokość tego przenikania. Z początku, zwłaszcza w przypadku osób przyzwyczajonych do dłubania w pojedynczych śladach, takie podejście może się okazać mało intuicyjne, ale zaufajcie mi. Jeśli tylko dysponujemy w miarę dobrze przygotowanym materiałem, taki sposób pracy jest znacznie bardziej efektywny.

Zobacz także test wideo:
The One Smart Piano Keyboard Pro - cyfrowe pianino
The One Smart Piano Keyboard Pro - cyfrowe pianino
Czy faktycznie Smart Piano The One Keyboard Pro to pianino, które nauczy Cię grać? Na to pytanie odpowie Tomasz Wróblewski, Redaktor Naczelny EiS.

Znane nam doskonale wtyczki w takiej właśnie konfiguracji zaczynają odgrywać zupełnie inną rolę. Nie pracują już bowiem z pojedynczym sygnałem, ale z jakimś miksem tych sygnałów, który stworzyliśmy za pomocą wysyłek w pojedynczych torach. W ten właśnie sposób np. Compressor dostępny w Logic X 10.1 zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Spróbuj skierować na jego grupę zarówno stopę, jak i bas oraz gitarę rytmiczną, zmieniając jednocześnie tryby jego pracy. Taka warstwa kompresji nałożona na jakąś grupę instrumentów zabrzmi zdecydowanie lepiej niż przy umieszczaniu oddzielnych kompresorów na poszczególnych kanałach. Całość natychmiast zyska na żywotności i spójności. Tak samo użyta kompresja wobec wszystkich wokali potrafi zdziałać prawdziwe cuda. Nagle przestajemy się zagłębiać w szczególiki związane z doborem czasów i kształtów kolana charakterystyki, ale nadając konkretną, charakterystyczną kompresję na grupie, brzmienie głosów ustawimy w kilka minut zwykłą regulacją poziomów wysyłek i poziomu powrotu. We wtyczkach włączonych na grupach chodzi bowiem głównie o to, aby ich ustawienie było dość głębokie i wyraziste. Tylko wtedy będą działały jak swoiste wypełnienie dla naszych muzycznych puzzli, zamieniając poszatkowaną układankę w spójny obraz.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
sierpień 2015
Kup teraz