Więcej...

OP-1 - zabawka, czy przenośny DAW?

09.04.2018  | Paweł Pruski
OP-1 - zabawka, czy przenośny DAW?

Firma Teenage Engineering znana jest z swojego niestandardowego podejścia do tworzenia różnorakich urządzeń. Wystarczy wspomnieć popularną serię miniaturowych syntezatorów oraz samplerów tzw. operatorów. Co ciekawe, pomimo upływu czasu, flagowym urządzeniem pozostaje OP-1. Pomimo wysokiej ceny, z półek sklepowych znika z prędkością światła.  Na czym polega fenomen tego urządzenia?

Powyższe pytanie jest jednym z pierwszych jakie pojawia się w głowie producentów zainteresowanych kupnem  OP-1. Pomimo, iż premiera sprzętu miała miejsce w roku 2011 kontrowersje z nim związane nie ucichły do dnia dzisiejszego.  Z jednej strony OP-1 jest sprzętem kultowym. Posiada liczne grono fanów, którzy nieustannie wymyślają nowe zastosowania, czy też przeróżne patenty związane z jego obsługą. Warto dodać, że samo urządzenie temu sprzyja. Pozwala na wiele niestandardowych zastosowań, daleko odbiegających od tego co zwykło się oczekiwać od syntezatora.  Z drugiej strony nie brak druzgocącej krytyki. Architektura urządzenia, będąca dla niektórych głównym plusem, w oczach innych producentów dyskwalifikuje urządzenie. Brak portów MIDI, możliwość czterośladowej rejestracji plików audio, brak standardowych parametrów sterowania syntezą. Często do dyspozycji mamy jedynie abstrakcyjną reprezentację graficzną wybranych parametrów.

 

 

 Zanim przejdziemy do próby rozwinięcia powyższego dylematu, warto wspomnieć co znajduje się na pokładzie OP-1:

- sampler (z kilkoma trybami rejestracji)
- syntezator (z kilkunastoma silnikami syntezy)
- kilkanaście efektów
- kilka trybów sekwencera
- mikser (z możliwością rejestracji na 4 śladach audio)
- wbudowany głośnik oraz mikrofon
- radio FM
- żyroskop
- bateria pozwalająca na 16h pracy

Widzimy więc, że możliwości są gigantyczne. Oczywiście otrzymujemy również cały pakiet ograniczeń. Nie jesteśmy w stanie na urządzeniu  zarejestrować śladów MIDI. Urządzenie dysponuje jednym wyjściem audio. Możemy nagrywać jedynie na czterech śladach. Otrzymujemy pakiet możliwości oraz ograniczeń. Istotne jest to na ile jesteśmy ich świadomi oraz czy jesteśmy w stanie wpasować się w ten model. 

Idąc dalej możemy zadać elementarne pytanie - jaka jest relacja pomiędzy OP-1, a zainstalowanych na komputerze programów DAW? Czy jest coś co jesteśmy w stanie zrobić wyłącznie na OP-1? Sensowna odpowiedź brzmi - nie. Ale będąc szczerym, podobna odpowiedź może być udzielona w odniesieniu do dowolnego syntezatora, czy też samplera sprzętowego. Czy tego chcemy, czy też nie - komputer dysponuje gigantyczną mocą obliczeniową, z którą trudno konkurować. To, co może stanowić element różnicujący dotyczy workflow danego urządzenia. Tak naprawdę wypływający z niego komfort, ergonomia, czy wspomniane dopasowanie do naszego stylu pracy wydaje się być decydujące.

Celowo pomijam kwestie dotyczące stylistyki muzycznej. Przy głębszym poznaniu sprzętu, rozstrzyganie czy jest on dobry do grania techno, produkowania hip-hopu, czy też house, nie ma najmniejszego sensu. Jeśli mamy pomysł jak wykorzystać oferowane brzmienia oraz specyficzne możliwości, to z pewnością nie musimy zbytnio przejmować się estetyką. Jedni producenci korzystają wyłącznie z samplera, niektórzy traktują go jako ciekawie brzmiący syntezator, inni wykorzystują pełną architekturę tworząc na nim całe utwory od początku do końca. Osobną kwestią jest bardziej eksperymentalne zastosowanie urządzenia. Nie brak ludzi, którzy traktują OP-1 jako dźwiękowy motor napędowy dla swoich systemów modularnych.

 

 

Podsumowując. Z pomysłem oraz odpowiednią dozą cierpliwości otrzymamy niezwykle kreatywne narzędzie. Bez tych elementów frajda skończy się dość szybko, a rezultatem będzie niepotrzebna strata dużej sumy pieniędzy.

Strona producenta: www.teenageengineering.com