Więcej...

Octatrack - maszynka dla każdego?

19.06.2019  | Paweł Pruski
Octatrack - maszynka dla każdego?

Ostatnio w przeróżnych serwisach aukcyjnych często pojawiają  się oferty sprzedaży Octatracka. Fakt ten może sugerować, że w wielu przypadkach nie był to szczęśliwy zakup. Dlaczego?

Rozpisywanie się, czym jest Octatrack nie ma w tym miejscu większego sensu. Osoby potencjalnie zainteresowane urządzeniem z pewnością przyswoiły już wiedzę pozwalającą zapoznać się z tematem. Na potrzeby tego wpisu zaznaczmy tylko, że w bardzo dużym uproszczeniu Octatrack jest rozbudowanym samplerem, pozwalającym na kontrolowanie innych, zewnętrznych instrumentów. Urządzenie pozwala na zaawansowaną edycję sampli, ich nagrywanie przetwarzanie itp. Co ciekawe, często nazywany bywa również sprzętowym odpowiednikiem programu DAW. Zbyt dosłowne potraktowanie powyższego hasła może być problematyczne. Traktowanie urządzenia jako alternatywy dla komputera, często jest przyczyną szybkiego rozstania. Dlatego też warto powyższą tezę nieco uszczegółowić i zobaczyć krok po kroku, w jakie dylematy mogą nas zaskoczyć.

W powyższym filmiku możemy zobaczyć jak inspirującym i przydatnym urządzeniem jest Octatrack, my skupmy się jednak na wskazanych "przestrogach".

1. Octatrack nie jest programem DAW. Nawet jeśli funkcjonalnie jego możliwości są zbliżone do prostego programu DAW - metodologia pracy jest zupełnie inna. Może być fascynująca, inspirująca, ale musimy pamiętać że jest to praca z urządzeniem, nie programem. Jeśli odpowiednio nie przyswoimy i nie zaakceptujemy charakterystycznego workflow - dłuższe użytkowanie może przysporzyć sporej frustracji.

2. Trudno wyeliminować komputer. Pomijając stosunkowo rzadkie przypadki warto mieć na uwadze, że muzyczna zawartość urządzenia wyląduje w końcu w komputerze. Octatrack w odróżnieniu od np. Digitact nie posiada możliwości pracy w trybie Overbridge. W tym przypadku oznacza to brak możliwości wysyłania wielu śladów jednocześnie (za pomocą USB). Do dyspozycji mamy oczywiście parę wyjść stereo oraz parę wyjść cue. Jeśli więc nas utwór składa się z 8 śladów musimy wypracować sposób jego nagrywania. Można oczywiście od razu próbować zgrać cały utwór, jednak w tej opcji nie mamy możliwości późniejszego miksowania, czy wyedytowania pojedynczego śladu. Ryzykowne przedsięwzięcie. Wydaje się, że nie uciekniemy od tego problemu, chyba, że nasze utwory mają na wieki zostać w urządzeniu. W praktyce możemy na kilka sposobów rozwiązać ten problem, jednakże trzeba mieć świadomość, że jest to pracochłonne przedsięwzięcie.

3. Cudowne możliwości, a efektów brak. Jeśli interesuje nas muzyka - warto już na wstępnie mieć pomysł, jaki profit uzyskujemy decydując się na urządzenie typu Octatrack. Kwesta trywialna, jednak jeśli nie chcemy jedynie fascynować się jego wspaniałymi funkcjami i podłączaniem kolejnych urządzeń - warto pomyśleć o muzycznych konsekwencja zakupu. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że urządzenie ma pomagać, a nie utrudniać nam prace (a pamiętamy, że konkurujemy np. z Abletonem) - sprawa przestaje być trywialna. Wystarczy zastanowić się, czy to co robiliśmy do tej pory możemy przenieść w obręb nowego workflow.

4. Nauka to dopiero początek. Można zauważyć, że dla niektórych opanowanie urządzenia i jego magia zaczynają się i kończą równocześnie na tym, co znajduje się w instrukcji. W przypadku Octatrack, ilość materiału do opanowania jest dość spora, jednakże nie zmienia to faktu, że tak naprawdę to tylko początek zabawy. Używając niezgrabnej metafory - znajomość roweru, to nie to samo co jeżdżenie nim na wycieczki. Wypracowanie własnego stylu pracy i patentów - to spora inwestycja czasu.

5. Wszyscy mówią o ograniczeniach, nie wszyscy się w nich odnajdują. Obecnie myślenie większości producentów idzie w kierunku nakładania ograniczeń. Wynika to z faktu, że dostępne możliwości przekraczają zapotrzebowanie pojedynczego użytkownika. Otrzymujemy paletę z której wybieramy to co potrzebne, niekoniecznie musimy korzystać z wszystkich dostępnych narzędzi. W przypadku Octatrack (i innych maszynek) ograniczenia bywają radykalne. Nie dodamy kolejnego kanału, nie wgramy nowego efektu, nie zwiększymy limitu pamięci. Super - tylko czy na pewno to czego mieć nie będziemy, nie jest dla nas niezbędne? Czy w imię ucieczki przed komputerem nie wpadniemy do świata który nas będzie męczył.

Powyższe uwagi nie są z pewnością niczym nowym, a tym bardziej odkrywczym. Mają jedynie uczulić osoby, które planują zakup urządzenia, które ma pomóc im w pracy i dostarczyć przy tym przyjemności. Być może warto raz jeszcze przemyśleć decyzję. Z drugiej strony może przekonamy się, że wspomniany produkt jest właśnie dla nas. Zapoznanie się z wspomnianą listą upewni nas, że dokonujemy doskonałego wyboru.