Fuse Audio Labs VCS-1 - audio scyzoryk na bezludną wyspę

24.11.2021  | Marcin Staniszewski
Fuse Audio Labs VCS-1 - audio scyzoryk na bezludną wyspę

Fuse Audio Labs to mała i niepozorna firma, która od kilku lat zdobywa coraz więcej oddanych fanów. Nietrudno to zrozumieć - w ich ofercie nie ma słabej wtyczki, a niektóre trzeba uznać za wybitne (jak choćby korektor VQA-154  czy kompresor VCL-864U). Nic dziwnego, że pierwszy channel strip w ofercie firmy, wywołał sporo zamieszania. Czy słusznie?

Jeśli czytaliście moje wcześniejsze recenzje, wiecie już zapewne, że jestem psychofanem Raimunda Dratwy - głównego programisty i spiritus movens Fuse Audio Labs. W ciągu ostatnich paru lat, gdy jakaś wtyczką zachwycała mnie swoim brzmieniem, najczęściej okazywało się, że stoi za nią właśnie Dratwa. Tak było z Vertigo VSM-3 Plugin Alliance, wspomnianym VQA-154, Magnetite firmy Black Rooster, czy całkiem niedawno, Warble firmy Neold. Dratwa złamał kod analogowego brzmienia i jak mało kto potrafi tchnąć życie w cyfrowe sygnały. Dlatego tak bardzo ożywiła mnie wiadomość o channel stripie jego autorstwa, bo tak się składa, że bardzo lubię pracować w ten sposób. Jako człowiek stary i żyjący z produkcji muzyki, nie mam czasu na pierdoły. Sprawdzanie setek wtyczek i niekończące się dywagacje nad ich zaletami i wadami już dawno przestały mnie podniecać. Kiedy pracuję zawodowo, liczy się czas i efektywność, a to właśnie daje mi channel strip, który łączy w sobie wszystkie najważniejsze narzędzia potrzebne do pracy - saturację, prosty korektor, bramkę i kompresor. Zamiast pięciu wtyczek jedna. Jest jeszcze Pro-Q3 firmy Fabfilter, ale to moja prawa ręka, więc bez niego chyba nie umiem.

Tak czy siak VCS-1 nie jest emulacją żadnego konkretnego stołu czy brzmienia jakiejś firmy, tylko średnią wyciągniętą z doświadczeń i gustu Dratwy. Jest to jednak jeden z najbardziej wszechstronnych i przyjaznych channel stripów z jakimi pracowałem. Zacznijmy od tego, że wtyczka podzielona jest na pięć sekcji: "Preamp". "Filter", "Equalizer", "Compressor" i "Gate". Każda z nich zorganizowana jest w bardzo przejrzysty i logiczny sposób (można jej również indywidualnie włączać lub wyłączać), aczkolwiek w sekcji korekcji przydałoby się jakieś zróżnicowanie kolorystyczne, by łatwiej odnaleźć się w konkretnych pasmach.

Na dzień dobry w sekcji preampów mamy do wyboru aż trzy algorytmy saturacji, w którą Dratwa potrafi jak nikt inny. Możemy więc wybrać od subtelnego "DOA" po agresywny "FET". Brzmi to naprawdę pięknie, czego raczej należało się spodziewać. Trochę razi brak najzwyklejszego pokrętła "Input". Jest co prawda "Drive", ale co innego nasycanie sygnału saturacją, a co innego higiena sygnału nakazująca ustawienie poprawnego gain stagingu.

Jeśli chodzi o sekcję filtrów i korekcji to jest to bardzo transparentna korekcja cyfrowa. Nie brzmi to jak komplement, ale w przypadku konia roboczego, do miana którego pretenduje VCS-1, to akurat zaleta. Do szybkiej obróbki potrzebuję po prostu wygodnego i bezszelestnego korektora. Jak będę chciał charakteru, to i tak sięgnę po Pulteca czy innego SSL-a. Podoba mi się środek i nieinwazyjna góra. Dół też jest w porządku, aczkolwiek mam problem z najniższymi pasmami. Wszystko jest OK do 40 Hz, ale gdy podbijam 30 Hz, dzieje się bardzo niewiele. Sprawdzałem to na naprawdę solidnych słuchawkach (Audeze LCD-X) oraz monitorach ADAM S3A i ATC SCM25A Pro. Dla pewności poprosiłem też kolegę inżyniera dźwięku o opinię. Obydwoje mieliśmy wrażenie, że przy 30 Hz i poniżej, ten korektor jest cokolwiek nieśmiały a ta sama operacja na innych channel stripach przynosiła pożądane rezultaty. Napisałem też do Raimunda w tej sprawie, ale potwierdził z całą stanowczością, że tak ma brzmieć ten dół i że nie jest to błąd. Możliwe więc że po prostu nie jest to dół w moim stylu, bo jednak jednak jestem przyzwyczajony do bardziej zdecydowanej korekcji w stylu SSL-a. Ale to drobnostka, biorąc pod uwagę, że do dyspozycji mamy aż pięć zakresów - trzy pełnoprawne z regulacją pasma, wzmocnienia i dobroci, oraz skrajne w górze i dole, z przełączaną półką oraz opcją "High Q" (każdą z sekcji można niezależnie aktywować lub dezaktywować). Jakby tego było mało, zarówno filtry, jak i główny korektor mogą działać nie tylko w stereo, ale również w trybie M/S, co znacznie zwiększa przydatność tego narzędzia.

Doskonały jest kompresor. Szczególnie w trybie limitera zachowuje się niezwykle plastycznie i charakterem przypomina mi oleiste klasyki ze stajni Neva’a. Bardzo szybko i przyjemnie się z nim pracuje zarówno na wokalach, jak i na bębnach czy basie. Tym bardziej, że przy bardziej złożonych sygnałach pomagają miłe dodatki w rodzaju płynnie przestrajanego kolana kompresji, opcji "Stereo Link", czy pokrętła do kompresji równoległej ("Parallel"). Sekcja bramkowania i ekspandera działa poprawnie i nie ma za bardzo się tu nad czym rozpisywać. Natomiast można i trzeba napisać o niepozornej, lecz niezwykle przydatnej sekcji kontroli bazy stereo, znajdującej sie na dole po prawej stronie. Chcesz zmonofonizować bas? Nic prostszego - przesuwasz gałkę "Width" w lewo. Trochę szersze pady? Ta sama gałka, ale w prawo.

Last, but not least, VCS-1 oferuje funkcjonalność zbiorowego miksera. Znamy to choćby z produktów firmy Slate, ale tutaj zaimplementowano to naprawdę zgrabnie i elegancko. Wystarczy kliknąć małą ikonkę miksera znajdującą się w prawym, dolnym rogu tuż koło ikonek odwrócenia fazy i "Mute", by naszym oczom ukazała się konsola mikserska z wszystkimi używanymi w sesji instancjami VCS-1. Co więcej - poszczególne instancje można przypisać do różnych grup co pozwala na sumaryczną kontrolę - np. jednoczesne wyłączanie sekcji korektora na kilku instrumentach. Bardzo przydatne na polu walki o lepszy miks.

Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z doskonale brzmiącą wtyczką bezlatencyjną, która oferuje zatrważającą wręcz funkcjonalność w cenie intro 29$ (do 12 grudnia), trzeba by być naprawdę nierozsądnym by jej nie kupić, choćby dla sportu.

Więcej informacji TUTAJ

Star icon
Produkty miesiąca
Antelope Zen Go Synergy Core - interfejs audio
Apogee Symphony Desktop - interfejs audio
MIPRO MI 58 — cyfrowy system bezprzewodowy IEM
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó