Das Moon - Dead

01.05.2017 
Nasza ocena:
5 /6

To już trzeci, i jednocześnie najlepszy, album warszawskiego tria dowodzonego przez Marka Musioła.

Podoba mi się idea „nawiedzonego” electro mieszczącego się gdzieś między szpitalem psychiatrycznym a dark roomem dobrego, berlińskiego klubu. Świetnym pomysłem było umajenie mocarnych, industrialnych brzmień (otwierający płytę, tytułowy Dead) złowieszczymi samplami rodem z filmów o zombiakach, tak jak w The Kill, gdzie wieje grozą, gdy pojawia się próbka przypominająca dźwięk otwieranej bramy cmentarnej z horrorów klasy B, albo sampel wyjących wilków i pohukującej sowy na początku Owl. Jestem wielkim fanem wokalu Kamili Janiak, która barwą i rozpustną manierą przypomina mi trochę Miss Kittin. Nie wyobrażam sobie innego głosu w muzyce Das Moon. „Jeśli chodzi o syntezatory, to wykorzystywaliśmy sprawdzone rozwiązania, m.in. Microkorga, DSI Mopho, a nawet śmiesznego Monotrona. Było też sporo wtyczek w rodzaju Absyntha albo Cakewalka Z3TA” – wylicza Marek Musioł. Płytę miksował ze stemów oraz masteringował Jacek Gawłowski.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
maj 2017
Kup teraz
Star icon
Produkty miesiąca
Sennheiser MD 421 Kompakt
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó