Oneohtrix Point Never - Garden Of Delete

01.01.2016 
Nasza ocena:
4 /6

O muzyce Daniela Lopatina ukrywającego się pod pseudonimem Oneohtrix Point Never, sporo mówi teledysk do utworu Sticky Drama.

Śmiało można powiedzieć, że w tym klipie jest WSZYSTKO - od zombie, przez drożdżowe potwory, drony, po gadające jajka tamagotchi i postnuklearnych maruderów rodem z Mad Maksa. Brzmi to jak połączenie Amona Tobina z Hudsonem Mohawke, Aphex Twinem i Coldcutem. Każdy utwór miga katarynkowymi melodiami upstrzonymi gwałtownie ciętymi, garażowymi samplami i chamskimi syntezatorami prosto z eurodance’owej potańcówki. Jeśli dodać to tego pokręcone wokale przepuszczone przez pitchshiftery, vocodery i rozrezonowane filtry, to otrzymamy iście chorą mieszankę. Z jednej strony imponuje mi rozmach i nieznająca granic wyobraźnia Lopatina. Wolę takie podejście, niż kolejny duet taplający się w homogenicznym EDM-ie. Z drugiej strony te wszystkie niekontrolowane zwroty akcji, nastroju i brzmień przyprawiają mnie o mdłości. Jeśli chodzi o arsenał do takich zabaw, to musicie się na pewno uzbroić w dobry pitchshifter (Little Alter Boy firmy Soundtoys?), którym będziecie opaździerzali co się tylko da. Na pewno przyda się też jakiś syntezator z wieśniackimi presetami w rodzaju Sylentha albo Virusa. Do tego trochę glitchowych multiefektów (sprawdzona w boju amunicja autorstwa Twisted Tools albo Glitchmachines) oraz porządny filtr z wieloma opcjami modulacji (FilterShaper firmy Cableguys sprawdzi się tu lepiej niż dobrze). Nie zapomnijcie też o sporej ilości kawy oraz poprawnej pozycji siedzącej przy komputerze, bo będziecie naprawdę sporo edytować...

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
styczeń 2016
Kup teraz
Star icon
Produkty miesiąca
Sennheiser MD 421 Kompakt
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó