John Lake - #void

12.03.2018 
Nasza ocena:
4 /6

Nagrania Łukasza Dziedzica, aka John Lake, to zawsze podróż w nieznane. Nie inaczej jest w przypadku minialbumu "#void", który można potraktować jako studium kreatywnego przetwarzania dźwięku.

Zapomnijcie o książkowych regułach miksowania i produkcji. Tutaj wkraczacie w świat pozbawiony reguł, który jednak zasysa słuchacza niczym czarna dziura materię i światło. "#void" stoi hipnotycznymi dronami i przemielonymi basami, które pulsują, wzbudzają się i rezonują na granicy przyzwoitości. Jeśli chcielibyście wyruszyć w podobną podróż, to z pewnością pomógłby w tym Wam sampler Octatrack firmy Elektron, który nawet najprostszą próbkę potrafi zmienić w wielowymiarową fakturę. John Lake postawił jednak na prostsze rozwiązanie. - Jestem zdeklarowanym minimalistą. Dlatego brzmienia poszukuję cały czas ograniczając się do dwóch Kaoss Padów – 2 i 3. Używam ich jako syntezatorów, efektorów, looperów i nawet do pewnego stopnia sekwencerów. Utwory nagrane na koncertach, praktycznie po kosmetycznych korektach i minimalnej edycji przepuszczam przez kilka wtyczek w Adobe Audition żeby wyrównać i podbić dynamikę – tłumaczy artysta.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
styczeń 2018
Kup teraz
Star icon
Produkty miesiąca
Sennheiser MD 421 Kompakt
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó