Franz Ferdinand - Always Ascending

15.03.2018 
Nasza ocena:
3 /6

Od ostatniego wydawnictwa szkockich pięknisiów minęło aż pięć lat. Nie wiem co w tym czasie robili Alex Kapranos i spółka, ale wygląda na to, że słuchali sporo muzyki klubowej z końca lat 70., bowiem Always Ascending mocno zakorzenione jest w disco.

Otwierający płytę, tytułowy Always Ascending spokojnie mógłby się znaleźć w repertuarze Blondie. Dominuje bas grany w oktawach, cekinowe syntezatory i prosta perkusja. Szczególnie podoba mi się brzmienie tej ostatniej. Zwróćcie uwagę na werbel we wspomnianym Always Ascending – jest skąpany wręcz w bardzo krótkim pogłosie typu room, który sprawia, że nagle banalna część zestawu perkusyjnego „robi” cały numer. Podobny patent zastosowano w utworze Lois Lane, tyle że na poziomie całego numeru – na zwrotkach słyszymy klaustrofobiczny krótki pogłos na wokalu, perkusji i basie, by w refrenie z większą siłą mógł eksplodować szeroki, długi reverb. Prosty zabieg, a tyle dramatyzmu. Szczęśliwie im dalej w las, tym mniej banalnego disco, za to więcej prostych, chwytliwych numerów, z których Szkoci przecież słyną (Finally). Jest nawet słodko-kwaśna ballada The Academy Award (bardzo precyzyjnie dobrano pogłos na wokalu, tak że wypełnia przestrzeń w skromniejszych częściach aranżu). Świetnie wyprodukowana przeciętna płyta.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
luty 2018
Kup teraz
Star icon
Produkty miesiąca
Sennheiser MD 421 Kompakt
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó