Więcej...

Anna Von Hausswolff - Dead Magic

14.09.2018 
Nasza ocena:
5 /6

„Żyjemy w czasach pozbawionych ciszy, a tylko w niej rodzą się legendy i magia” – cytuje w notce do swojej czwartej płyty poetę Waltera Ljungquista szwedzka wokalistka, pianistka i organistka. Na Dead Magic Hausswolff ponownie sięga po majestatyczny dźwięk organów kopenhaskiego „marmurowego kościoła”.

Bardzo to wszystko piękne i pełne powietrza. Powolne akordy organów, sample pękającego lodu, dzwony i lekko nawiedzony głos Szwedki mają swój unikalny, wybitnie skandynawski rys. Nie wspominając o wywołującej dreszcze charyzmie czarownicy, w pełni ujawniającej się na The Mysterious Vanishing Of Electra. Ten numer spokojnie mógłby zostać nagrany przez Behemotha – ten sam mrok i bezwzględny pochód masywnych akordów, tylko instrumentarium odmienne, więc cała heca tym ciekawsza. Warto posłuchać tej płyty choćby ze względu na nietypową produkcję.

 

 

Sądzę też, że fani Lisy Gerrard zdecydowanie powinni sięgnąć po ten album, bo chwilami byłem niemal pewny, że wokalistka Dead Can Dance zagubiła się gdzieś pośród fiordów (szczególnie słychać to w dwunastominutowym The Truth, The Glow, The Fall). No i przy takiej dozie skandynawskiej mitologii, chyba nie muszę pisać po jaki pogłos należy sięgnąć, by uzyskać tak odrealniony i przejmujący efekt. Valhalla Vintage Verb wydaje się jedyną słuszną opcją.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
sierpień 2018
Kup teraz