Więcej...

Daniel Spaleniak - Life Is Somewhere Else

17.02.2019 
Nasza ocena:
5 /6

Nie wiem jakim cudem omijała mnie do tej pory twórczość Daniela Spaleniaka, bo mimo młodego wieku wydał już trzy płyty. Nie wiem też jak to możliwe, że ten łódzki muzyk nie jest jeszcze gwiazdą sceny alternatywnej. I nie mam na myśli tej naszej lokalnej, nadwiślańskiej.

Dawno nie słyszałem tak dojrzałej, wysmakowanej płyty jak "Life Is Somewhere Else", brzmiącej jak połączenie Nicka Cave’a z Jose Gonzalesem i Trickym. Podoba mi się minimalizm tego albumu. Daniel dysponuje głębokim, matowym głosem i jest jednym z niewielu krajowych wokalistów, który potrafi śpiewać bez polskiego akcentu. Jeśli chcecie uzyskać tak ciepłe i grube brzmienie, to nic nie sprawdza się tak dobrze jak solidnie zdublowany wokal.

Głos Daniela nawet solo ma w sobie sporo charakteru i miłej dla ucha chrypki, więc po zdublowaniu brzmi to naprawdę szeroko i elegancko zagospodarowuje środek pasma. W takim wypadku nie ma sensu zagracać aranżu. Wystarczy prosta folkowa gitara i delikatna ambientowa elektronika w tle. Do tego trochę plemiennej perkusji i mamy jedną z najlepszych polskich płyty ubiegłego roku, której nie powstydziłby się David Lynch. Piękny mrok. Artysta zapowiada na dniach nowe wydawnictwo, więc pewnie niebawem przyjrzę się Danielowi bliżej.

(fot. https://www.facebook.com/danielspaleniakmusic)

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
styczeń 2019
Kup teraz