Więcej...
Retrospektywa - Jungle
Retrospektywa - Jungle

Muzyka jungle, obejmująca praktycznie wszystko od acid house po dancehall, była czymś więcej niż tylko krótkotrwałą modą.

Technologia
2020-04-07

Dużym niedopowiedzeniem byłoby stwierdzenie, że przełom lat 80. i 90. to okres rozkwitu brytyjskiej muzyki tanecznej. Istotne jest, aby zrozumieć, w jaki sposób technologia, kultura młodzieżowa i pomysły muzyczne zderzyły się, aby stworzyć nowe, odważne dźwięki. Katalizatorem tej szybkiej ewolucji były zwariowane imprezy (rave), na których dźwięki i trendy zmieniały się z tygodnia na tydzień, wspomagane błyskawiczną dystrybucją nowej muzyki na taśmach, nieoznakowanych płytach winylowych i w pirackich stacjach nadawczych.

Drzewo genealogiczne muzyki jungle jest rozłożyste. Brzmieniowo wyrosła ona z hardcorowych i breakbeatowych form techno, które z kolei bazowały na różnych stylach, w tym tak oczywistych jak acid house i hip-hop oraz bardziej ezoterycznych, jak na przykład belgijski beat i elektroniczna muzyka ciała (EBM). Korzeni jungle należy też szukać w liniach basu z muzyki reggae z lat 70. oraz funkowych breakach, jednak czymś, co sprawiło, że styl ten stał się łatwo rozpoznawalny, było cięcie materiałów muzycznych, takich jak połamane rytmy perkusyjne, sample i mocne basy rasta. Przykładem takiego podejścia jest między innymi On A Ragga Tip w wykonaniu SL2. Ostatnim elementem całej układanki są sami uczestnicy rave’ów – na ogół pod wpływem nielegalnych substancji – żądający coraz szybszej muzyki. Średnie tempo utworów, które w przypadku acid wynosi 120 BPM, w muzyce hardcore wzrosło do 140 BPM, a w jungle przekroczyło limit 160 i w zasadzie zdefiniowało ten gatunek.

Na temat pochodzenia nazwy wciąż trwają dyskusje, w trakcie których jedni odnoszą ją do producenta Johnny’ego Jungle, a inni do dzielnicy Arnett Gardens w Kingston na Jamajce, znanej jako Concrete Jungle lub po prostu Jungle. Tak czy owak muzyka jungle stała się odrębną formą, a jej miłośnicy zostali określeni mianem dżunglistów. Estetyka dżunglisty, czyli mieszanka hip-hopowej mody, markowych ubrań, graffiti i spliffów, stała się łatwo rozpoznawalna.

Pod względem produkcyjnym jungle skupiało się raczej na samplerach niż na syntezatorach i maszynach perkusyjnych. Wykorzystywano do tego celu wszelkiego typu narzędzia, które akurat były dostępne i oferowały możliwość kreowania sekwencji i samplingu. Na początku były to głównie komputery Atari oraz samplery Akai. Potem pojawiło się oprogramowanie, które pozwalało na cięcie i przetwarzanie bitów – przede wszystkim zaprezentowany w 1994 roku Steinberg/Propellerhead ReCycle. W większości przypadków wciąż jednak bazowano na edycji ręcznej, co bywało żmudnym zajęciem. Stąd też brała się chropowata estetyka soniczna takich kompozycji, podkreślana przez surowo brzmiące sample MC oraz partie wokalne inspirowane stylistyką dancehall i ragga.

W połowie lat 90. jungle już było sensacją, a muzykę tę reprezentowali tacy wykonawcy jak Goldie (Terminator), Shy FX (Original Nuttah) oraz Dead Dred (Dred Bass), którzy ostatecznie zdefiniowali jej charakter brzmieniowy. W Wielkiej Brytanii dużą popularnością cieszyła się audycja „One in the Jungle”, emitowana przez BBC Radio 1. W czerwcu 1995 roku Goldie (na zdjęciu powyżej) opublikował album Timeless, w którym dało się usłyszeć przejście do bardziej ekspansywnej muzyki drum & bass. Z tego też względu można się spotkać z opiniami, że jungle jest częścią znacznie szerszego gatunku o nazwie DnB.

I choć moda na jungle przeminęła, styl ten wciąż pozostaje stałym punktem odniesienia w muzyce tanecznej, w dalszym ciągu odgrywając rolę w kształtowaniu brzmienia współczesnych utworów i łącząc się z techno. Tacy producenci dubstepu jak Skream czy Burial wciąż umieszczają w swoich kompozycjach elementy jungle. Zomby, podobnie jak Burial wydający swoje płyty w Hyperdub, posunął się nawet do takich ekstremalnych działań jak publikacja utworów z mocno korzenną muzyką jungle. Jak to zwykle bywa, pewne prądy muzyczne wracają do łask, i tak też jest z jungle, choćby za sprawą Paula Woolforda, publikującego jako Special Request, który sampluje stare utwory i tworzy z nich zupełnie nową jakość.

Trzy podstawowe narzędzia jungle

1.

Atari 1040ST

Do tworzenia sekwencji w stylistyce jungle, narzędziem pierwszego wyboru był komputer Atari z programem Cubase lub Logic. W latach 90. Atari był najbardziej dostępnym komputerem domowym, oferującym ponadto możliwości obsługi MIDI i samplingu (za pomocą opcjonalnego rozszerzenia). Czy wciąż tak jest? Raczej nie, ponieważ współczesne programy DAW oraz komputery PC i Mac są pod tym względem dużo wygodniejsze. Jeśli jednak ktoś lubi takie klimaty i zamierza ortodoksyjnie trzymać się korzennej technologii, to nie widzimy przeszkód. Co nie zmienia faktu, że jest to bardziej narzędzie hobbystów niż poważnych producentów.

2.

Płyty gramofonowe

Zazwyczaj nie postrzegamy kolekcji płyt jako sprzętu do produkcji muzyki, ale w przypadku jungle i hardcore można o nich myśleć jak o instrumentach. W czasach przed internetem płyty były jedyną możliwością pozyskiwania sampli. Dodajmy, że bardzo ekskluzywną. Nawet sama znajomość takich stylistyk jak hip-hop czy dancehall była symbolem statusu, nie mówiąc już o posiadaniu płyt i możliwości ich samplowania. Stare płyty gramofonowe, często z bardzo dziwaczną zawartością, wciąż pozostają smakowitym kąskiem dla współczesnych producentów i to nie tylko w przypadku muzyki tanecznej.

3.

Akai S950

Samplery Akai pojawiają się w tej rubryce z regularnością szwajcarskich pociągów, ale dzieje się tak, ponieważ były stosowane praktycznie wszędzie. Bardzo trudno sobie wyobrazić muzykę jungle bez bardziej przystępnych cenowo w tamtym okresie samplerów takich jak na przykład S900, S950 czy S1000. Dzisiaj sampling jest znacznie łatwiejszy w realizacji, choćby za pomocą różnego typu programów. Wciąż jednak wielu producentów preferuje cięcie breaków oraz układanie ich w kompletne struktury właśnie z wykorzystaniem samplerów. Niektórzy argumentują korzystanie z tego stylu pracy specyficznym brzmieniem, jakie w ten sposób można uzyskać.

 

 

 

Artykuł pochodzi z
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
marzec 2020
Kup teraz