Więcej...

Softube Weiss DS1-MK3

Oprogramowanie | 17.06.2018  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Softube

Przyzwyczailiśmy się już do wirtualnych emulacji różnego typu analogowych urządzeń. Ale Softube Weiss DS1-MK3 to nie emulacja, ale sprzętowy oryginał pod postacią wtyczki.

Gdy mowa o branży pro-audio w Szwajcarii, to muszą pojawić się takie marki jak Studer oraz Nagra. Zwłaszcza ta pierwsza skupiła wokół siebie wielu ciekawych ludzi, którzy potem zaczęli funkcjonować samodzielnie. Jednym z nich jest Daniel Weiss. Po kilku latach pracy w firmie Studer, uruchomił Weiss Engineering Ltd. i wyspecjalizował się w wytwarzaniu cyfrowych procesorów przeznaczonych dla studiów masteringowych.

Od samego początku, a zatem od połowy lat 80. minionego wieku, były to urządzenia najwyższej klasy, a jednocześnie wyjątkowo kosztowne. W dobie coraz sprawniejszych komputerów i tanich rozwiązań programowych firma Weiss skierowała się w stronę rynku audiofilskiego, choć w jej ofercie wciąż pozostają takie klasyki jak korektor EQ1, denoiser DNA1 czy wreszcie kompresor, limiter i de-esser DS1.

EQ1 i DS1 to wciąż przedmioty pożądania wielu studiów masteringowych na świecie. Choć od ich premiery minęło ponad 20 lat, nadal stanowią swoisty punkt odniesienia dla urządzeń tego typu. Wszystko dzięki konstrukcji, w której największą rolę odgrywają cyfrowe algorytmy realizujące konkretne zadania. Pod względem sprzętowym te stworzone pod koniec lat 90. urządzenia wciąż „trzymają fason” dzięki 40-bitowemu przetwarzaniu zmiennoprzecinkowemu i próbkowaniu do 96 kHz.

Jeden do jednego

Kultowy w środowisku inżynierów masteringu DS1, aktualnie w wersji MK3, może zająć honorowe miejsce w naszym raku z aparaturą, jeśli tylko dysponujemy wolną kwotą rzędu 10.000 dolarów. Jeśli jednak nie mamy tyle pieniędzy, to możemy wejść w jego posiadanie pod postacią wtyczki VST/AU/AAX. Od oryginału różni się ona tylko brakiem fizycznych manipulatorów i obudowy oraz, co chyba jest najbardziej istotne, 20-krotnie mniejszą ceną!

Tak, to wciąż około 500 dolarów, a zatem wyjątkowo dużo jak na wirtualny procesor. Ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy. W przeciwieństwie do różnego typu emulacji, mniej lub bardziej zbliżonych do analogowych oryginałów, ta wtyczka jest lustrzanym odbiciem pierwowzoru, który też jest cyfrowy. Jak zapewnia firma Softube, a sam Daniel Weiss potwierdza, jej procesor ma dokładnie takie same algorytmy jak oryginał, włączając w to wszystkie presety stworzone dla niego m.in. przez Boba Katza. Co więcej, kupując Softube DS1-MK3 otrzymujemy też prosty w obsłudze i wyjątkowo efektywny limiter Weiss MM-1, który normalnie kosztuje 179 dolarów.

 

Sprzętowy oryginał będzie nas kosztować ok. 10.000 dolarów. W tym kontekście jego stuprocentowy odpowiednik pod postacią wtyczki, którą można kupić za 500 dolarów i uruchomić w tylu instancjach, ilu będziemy potrzebować, wydaje się propozycją co najmniej atrakcyjną.

Oba procesory Weiss, czyli DS1-MK3 oraz MM-1, są na tyle nowymi produktami, że nawet nie uwzględniono ich w zbiorczej instrukcji obsługi dołączonej do pobieranego pakietu... Znajdziemy ją natomiast na stronie firmy Weiss. Rzecz jest istotna, bo o ile MM-1 to stosunkowo prosty w obsłudze limiter pracujący „pod maską” w trybie Mid-Side, o tyle DS1 to rozbudowane, wielofunkcyjne narzędzie. Dużym ułatwieniem w przypadku wtyczki jest zestaw kilkudziesięciu dołączonych presetów, który nie jest zwykłą listą, ale oddzielnym oknem z możliwością wyszukiwania ustawień po słowach kluczowych i tagach. Autorem wielu z nich jest Bob Katz, choć jego ustawienia przeznaczone są dla osób bardziej ceniących przejrzystość brzmieniową niż ekstremalne ograniczanie. Ponadto presety są typu „blank” – obejmują komplet ustawień, za wyjątkiem głębokości ograniczania i ewentualnej obecności limitera progowego (Safe Limiter). Te parametry musimy już dopasować samodzielnie, dostosowując je do charakteru przetwarzanego materiału.

Burza ciemną nocą

I tu się pojawia haczyk. DS1-MK3 nie jest dla osób, które limiter kojarzą z narzędziem wyposażonym w 2-3 regulatory i przełącznik trybu ograniczania. Do takich prac został stworzony MM-1 i sprawdza się w tym doskonale. Wszystko funkcjonuje w nim jak na autopilocie, a nam pozostaje tylko komfort śledzenia, jak fajnie „robi się głośniej”.

W przypadku DS1-MK3 natomiast poczujemy się, jakby w tym samolocie, który pilotujemy, wyłączono łączność z ziemią, całą nawigację, automatykę i wspomaganie, a w dodatku sam aeroplan wpadł w koszmarną burzę i do tego ciemną nocą, we mgle, gradobiciu i w towarzystwie piorunów. Czerwone lampki przesterowania zapalają się co chwila, a dźwięk robi wrażenie nie dającego się niczym kontrolować.

No cóż, witamy w świecie drogich, profesjonalnych narzędzi, którymi bardzo łatwo jest zmasakrować każdy przyzwoicie brzmiący materiał. Gdy jednak nabierzemy wprawy i pojmiemy zasady działania poszczególnych elementów, a przede wszystkim nauczymy się słuchać efektów swojej pracy, to szybko zrozumiemy, z jak potężnym procesorem mamy do czynienia.

W DS1-MK3 obowiązują zasady z czasów kolonizacji Ameryki Północnej – „róbta co chceta, tylko nie dajta się zastrzelić”. Jest tylko jeden hamulec bezpieczeństwa pod nazwą Safe Limiter, ale całość pędzi tak, że nawet on nie zawsze pomaga. A wówczas zapalają się dwa czerwone wskaźniki TPK, co oznacza Game Over – próg 0 dBTP został przekroczony, choć wcale nie czujemy, by było aż tak głośno.

Promyk nadziei

Podstawowym problemem (dla nowych użytkowników) i zaletą (dla znających sprzętowy oryginał) jest to, że wtyczka jest... kopią sprzętowego oryginału. To oznacza specyficzny tzw. workflow, mający swoje uzasadnienie w wersji hardware, ale mało przyswajalny dla wtyczkowców. Wiele rzeczy jest tu nieoczywistych, jak np. regulator Gain, który jednocześnie pełni trzy funkcje, zaskakujące działania podsłuchu Monitor, że już nie wspomnę o kompletnym rozdwojeniu jaźni, gdy pracujemy w trybie Mid-Side. Wtyczka ma wprawdzie niedostępny w oryginale widok przebiegu fal, aktywowany przyciskiem WF, na którym można ustawiać poziomy metodą graficzną, ale nie sądzę, by to komukolwiek pomogło.

Dlaczego więc musimy aż tyle zapłacić za wirtualny procesor, którego intuicyjność obsługi pozostawia tak wiele do życzenia? Dlatego, że jest najlepszym procesorem do finalizacji materiału audio, z jakim kiedykolwiek przyjdzie Wam pracować. Przez długi czas sądziłem, że nie wymyślono jeszcze nic lepszego niż Oxford Limiter. Procesor Weiss zburzył moje poczucie komfortu w tej materii. Gdy porównałem mój najlepszy master zrobiony na Oxford Limiter z tym, co początkowo dość niezgrabnie ustawiłem na DS1-MK3, to zrozumiałem, jak mało wiem o limiterach. Zwłaszcza gdy uświadomiłem sobie, że Weiss pozwala na dalsze udoskonalanie finalnego efektu, podczas gdy każdy inny znany mi ogranicznik już dawno wystrzelał się ze wszystkiego, co ma. I już wiem, dlaczego są na tym świecie wariaci, którzy byli gotowi zapłacić 10.000 dolarów, by jeździć na tym szalonym mustangu. Teraz za ten swoisty komfort braku komfortu można zapłacić tylko 500, i czuć się z tym wspaniale.

Za sterami myśliwca

Darujmy sobie opis kontrolek, funkcji i wskaźników, bo każdy może pobrać wersję demo DS1-MK3 i pracować z nią przez 20 dni za darmo. Swoją drogą, wypożyczenie oryginału na ten sam okres czasu mogłoby kosztować więcej niż sama wtyczka, więc nie ma się co zastanawiać.

Nad poziomem wyjściowym z procesora czuwa Safe Limiter, który może pracować w trzech trybach ograniczania – oryginalnym z wersji sprzętowej oraz dostępnym tylko we wtyczce ograniczaniem typu RMS i True Peak. Docelowy poziom wyjściowy definiujemy regulatorem Gain, po wcześniejszej aktywacji przycisku Out Gain. To będzie nasz, teoretycznie nieprzekraczalny, poziom maksymalny. Teoretycznie, ponieważ wartości międzypróbkowe mogą go przekroczyć, zwłaszcza przy zbyt głębokim ograniczaniu lub agresywnie (nieumiejętnie) ustawionej kompresji; głównie poprzez nierozważne obchodzenie się z czasami ataku i powrotu. O takim stanie rzeczy poinformuje nas świecenie wskaźników TPK, nawet gdy mierniki w programie DAW nie będą sygnalizować żadnych problemów.

 

Jednym z elementów różniących wtyczkę od oryginału jest dostępność widoku przebiegu z zaprezentowaną wartością średnią (biała linia) oraz reakcją modułu tłumienia (czerwone pole).

Głębokość ograniczania ustawiamy tą samą kontrolką Gain, ale po wcześniejszym aktywowaniu przycisku Limiter. Określamy wtedy poziom wzmocnienia aplikowanego do sygnału, przed jego ograniczaniem. W ten sposób wyjątkowo przejrzyście zwiększamy poziom średni, a zatem definiujemy finalną głośność odczuwalną materiału audio. Na ile powinno się ustawiać tę kontrolkę? Na to ma wpływ wiele czynników. Przy materiale zgranym bez limitera do poziomu maksymalnego rzędu -3 dBFS na ogół będą to ustawienia od 6 do 10 dB, przy których ogranicznik DS1-MK3 będzie wprowadzał tłumienie ok. 3 dB. Ale jeśli materiał na to pozwala (czyt. nie ma w nim zbyt dużo basu, a aranżacja jest nieprzesadnie gęsta), można pójść dalej. A to dlatego, że limiter Weissa nie wykazuje tendencji do przesterowywania dźwięku, ani jego pompowania. Tu jednak wiele zależy od ustawień poprzedzającego limiter kompresora. W razie potrzeby można go ominąć, aktywując tryb Ganged (oba kanały pracują wtedy współbieżnie) i ustawiając Ratio na 1:1. Ale uwaga – kompresor może też pracować jako ekspander z tzw. ujemnym (lub ułamkowym) współczynnikiem, zatem ustawienie 1:1 nie jest wcale najniższe.

Kompresja

Wspomniany kompresor jest zasadniczym elementem odpowiedzialnym za finalną charakterystykę brzmieniową. Nie jest to żadne modelowanie rozwiązań typu FET, optycznych, ze zmienną transkonduktancją czy VCA, ale autorskie rozwiązanie Weiss. Za sterowanie procesem tłumienia odpowiada tu dwuelementowy blok kluczowania, podzielony na sekcję detekcji obwiedni oraz sekcję kształtowania jej wpływu na tłumienie. Do tej ostatniej należą kontrolki Soft-Knee, Threshold, Ratio oraz Gain Make-up. Warto zwrócić uwagę, że Gain Make-up nie znajduje się na wyjściu kompresora (jak praktycznie zawsze i wszędzie), ale w torze sterowania tłumieniem. Daje nam to możliwość przesuwania w górę lub w dół całego sygnału sterującego tłumieniem, pozwalając na dopasowanie ustawienia do aktualnie wybranego trybu pracy. Funkcja ta pełni zatem rolę swoistej nadrzędnej regulacji Ratio, z opcją Max, kiedy to Gain Make-up jest odnoszony do poziomu 0 dBFS, pozwalając nam uzyskać maksymalną odczuwalną głośność.

Również regulacja czasu powrotu Release nie jest tu taka oczywista jak w innych kompresorach. Detekcja obwiedni działa w trybach szczytowym i RMS, a wynikowy sygnał jest poddany analizie. Stąd też aż trzy regulatory w sekcji Release, a dodatkowo także kontrolka opóźniająca zadziałanie sekcji powrotu. Nie sposób jednoznacznie określić, jakie ustawienia sprawdzą się najlepiej, ale dość powiedzieć, że to właśnie ten element DS1-MK3 daje procesorowi Weiss przewagę nad innymi finalizatorami materiału audio, które co najwyżej oferują kilka algorytmów Release do wyboru. Tutaj krzywą wyjścia kompresora z trybu tłumienia, a w konsekwencji też odczucie głośności dźwięku, możemy bardzo precyzyjnie kształtować. Polecam przestudiowanie ustawień Release w dołączonych do procesora presetach.

Jazda w stylu dowolnym

Są jeszcze trzy inne elementy, które wyróżniają DS1-MK3 wśród narzędzi tego typu. Nie są one szczególnie oryginalne, ale zastosowano je tutaj w sposób dający kreatywnym realizatorom dużo możliwości kształtowania finalnego efektu.

Zwrotnica, która może działać w trybie górno-, dolno- lub pasmowoprzepustowym, pozwala wydzielić tę część sygnału, która będzie kierowana na kompresor. Pozostała część sygnału przechodzi bez kompresji i po odpowiednim dopasowaniu fazowym sumowana jest z materiałem po kompresorze. Można tę funkcję wykorzystać do wielu różnych zadań, jak np. kompresja najniższych lub najwyższych częstotliwości, albo dynamiczne tłumienie określonego pasma, bez istotnego wpływu na ogólne brzmienie. I tu właśnie wykorzystuje się funkcję Monitor, która pozwala odsłuchać materiał po kompresji pasmowej.

Drugi tryb pracy to kompresja równoległa, kiedy to sygnał czysty miksowany jest z sygnałem po kompresji. A jeśli kompresor pracuje w trybie pasmowym, to możemy tą metodą uzyskać bardzo ciekawe efekty nie tylko po stronie dynamicznej, ale i brzmieniowej, kształtując ogólny charakter soniczny przetwarzanego materiału.

I wreszcie tryb Mid-Side, w którym największą efektywność pracy uzyskamy po wyłączeniu funkcji Ganged. Oba kanały kompresora działają wówczas niezależnie, a o tym, który w danym momencie regulujemy, decydujemy przyciskami CH1 (Mid) i CH2 (Side). Przy takim sposobie pracy trzeba zachować dużą uwagę, bo można się pogubić w tym, co akurat regulujemy. Proponuję skorzystać z kontrolki Gain Make-up, która pozwala wyciszyć nie poddawany edycji tor i skupić się na tym, w którym chcemy dokonać zmian. Potem robimy odwrotnie, a odpowiednie proporcje między składowymi Mid i Side znów ustawiamy regulatorem Gain Make-up, odpowiednio przełączając się na CH1 i CH2.

Podsumowanie

DS1-MK3 zafascynował mnie swoimi możliwościami oraz znakomitą jakością dźwięku. Jest to masteringowy hi-end najwyższej próby, zatem cena, jaką trzeba zapłacić za ten procesor jest w tym kontekście wręcz śmiesznie niska. Tym bardziej, że jest to odpowiednik 1:1 jednego z najdroższych narzędzi masteringowych na świecie.

Kurczowe trzymanie się interfejsu graficznego oryginału obniża nieco komfort pracy osób przyzwyczajonych do intuicyjnych w obsłudze wtyczek. Pokusiłbym się choćby o dodanie informacji, że CH1 to Mid, a CH2 to Side, a może nawet o zmianę koloru kontrolek przy pracy w trybie dwukanałowym. Wypadałoby też, aby po kliknięciu przycisku Help pojawiła się instrukcja obsługi tego właśnie procesora, a nie wszystkich innych z oferty Softube. Wymiary okna presetów mogłyby być nieco mniejsze, bo nie ma w nim aż tylu informacji, by nie mogły się one zmieścić na ekranie 13-calowego MacBooka. Odświeżanie interfejsu graficznego przy pracy w programie Reaper też pozostawia sporo do życzenia, ale to norma w większości wtyczek Softube, zatem „sorry, taki mamy klimat”.

Wtyczka kosztuje tyle, że trochę powybrzydzać muszę, ale to nie zmienia faktu, że możliwość posiadania na własność procesora, z którego korzystają najsłynniejsi specjaliści od masteringu na świecie, całkowicie rekompensuje wspomniane niedociągnięcia. Zwłaszcza że w pakiecie otrzymujemy też MM-1, który doskonale sprawdza się w przypadku kontrolnych masteringów czy konieczności dokonania szybkiej, zgodnej z normami finalizacji materiału.

I wreszcie: nikt nie powiedział, że procesor musi pracować tylko w jednej instancji! Aktywując dwie lub więcej kopii możemy delegować je do realizacji różnych zadań i w efekcie kształtować sygnał praktycznie dowolnie. W przypadku sprzętu taka rzecz jest nie do pomyślenia, chyba że się dosłownie śpi na pieniądzach.

I jak tu nie polubić tej wtyczki? Każdy zawodowiec powinien mieć DS1-MK3. Przykro mi, ale od kiedy istnieje wersja wtyczkowa, to już nie ma wymówek, że za drogo i że się nie opłaca. 


      

Nasze spostrzeżenia

+ dokładna kopia legendarnego procesora masteringowego za 20-krotnie mniejszą sumę
+ praktycznie niedostępne w innych wtyczkach tego typu możliwości kształtowania brzmienia
+ dołączony zestaw najwyższej klasy szablonów ustawień
+ totalna przejrzystość brzmieniowa przy jednoczesnej możliwości aplikacji każdego typu obróbki: od subtelnej do ekstremalnej
+ poszerzenie możliwości wtyczki o wyświetlacz przebiegu, dwa nowe tryby ograniczania, próbkowanie do 192 kHz i 32-bitową rozdzielczość
+ możliwość stosowania wielu instancji procesora jednocześnie
+ Weiss MM-1 w pakiecie

- mało intuicyjna obsługa
- w instalatorze brak aktualnej instrukcji obsługi
- problemy z odświeżaniem grafiki w programie Reaper

 

Zakres zastosowań

- najwyższej klasy procesor masteringowy o praktycznie niczym nie ograniczonych możliwościach w zakresie finalizacji materiału muzycznego




Informacje

Funkcja dwukanałowy kompresor, de-esser i limiter masteringowy, będący wirtualną kopią procesora cyfrowego Weiss DS1-MK3
Format VST, VST3, Audio Units, AAX Native
Kompatybilność PC, Mac
Producent Softube
Dystrybucja Audiostacja
Cena 499 USD