Solid State Logic SSL 1 – minimum środków
Na rynku dostępnych jest wiele interfejsów audio, które próbują wygrać liczbą wejść, mikserem DSP, rozbudowanym panelem sterowania i funkcjami, o których istnieniu użytkownik dowiaduje się dopiero przy trzeciej wizycie w instrukcji. SSL 1 idzie dokładnie w przeciwną stronę. To niewielki interfejs 2×2, w którym producent wyraźnie założył, że jeśli do nagrania potrzebujemy mikrofonu, instrumentu, pary monitorów i słuchawek, to być może naprawdę nie potrzeba nam wiele więcej.
Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia z urządzeniem prymitywnym. Solid State Logic wykorzystało prostą konstrukcję jako punkt wyjścia do stworzenia interfejsu nastawionego przede wszystkim na jakość podstawowych torów, wygodną obsługę i kilka funkcji, które jeszcze niedawno trudno byłoby uznać za oczywiste w sprzęcie tej klasy cenowej. Określenie „2 wejścia” może być w przypadku SSL 1 nieco mylące, ponieważ nie dostajemy dwóch identycznych kanałów combo. Konstrukcja jest asymetryczna.
Kanał pierwszy przeznaczono dla mikrofonu. Na tylnej ściance znajduje się wejście XLR z przedwzmacniaczem oferującym 63 dB regulowanego wzmocnienia. Do dyspozycji mamy zasilanie fantomowe 48 V, filtr górnoprzepustowy oraz dobrze znany z innych niewielkich interfejsów producenta tryb Legacy 4K. Kanał drugi wyposażono natomiast w wejście jack 6,3 mm pracujące jako wejście instrumentalne lub liniowe. W tym przypadku maksymalne wzmocnienie wynosi 34 dB, a przełączanie między trybem INST i LINE odbywa się bezpośrednio z panelu. Takie rozwiązanie świetnie pasuje do typowego jednoosobowego stanowiska pracy. Wokalista z gitarą, producent z mikrofonem i syntezatorem, realizator przygotowujący podcast czy ktoś nagrywający głos i instrument nie płaci za drugi przedwzmacniacz mikrofonowy, którego prawdopodobnie przez większość czasu nie wykorzysta.

Ograniczenia są równie oczywiste. Nie nagramy dwóch mikrofonów jednocześnie, nie wykonamy stereofonicznego nagrania parą mikrofonów i szybko zabraknie nam wejść przy bardziej rozbudowanym zestawie sprzętu. SSL 1 nie próbuje jednak udawać interfejsu do rejestracji zespołu. To urządzenie przeznaczone do małego, osobistego stanowiska produkcyjnego. Najbardziej charakterystycznym dodatkiem w torze mikrofonowym jest Legacy 4K. Nazwa odwołuje się oczywiście do konsolet serii SSL 4000, choć nie należy traktować tej funkcji jako próby zamknięcia całego kanału legendarnego stołu mikserskiego w jednym przycisku. Po jej aktywowaniu do sygnału dodawana jest subtelna zawartość harmoniczna, a góra pasma zostaje lekko zaakcentowana. Efekt nie należy do tych, które zamieniają nagranie w coś zupełnie innego po jednym kliknięciu. Działa raczej jak delikatne przesunięcie charakteru sygnału w stronę większej obecności i czytelności.
W przypadku nieco ciemniejszego mikrofonu, wokalu czy nagrywanego głosu może się to okazać bardzo użyteczne. Co ważne, jest to proces realizowany jeszcze w torze analogowym, przed konwersją, więc jeśli zdecydujemy się go użyć, charakter 4K zostaje już zapisany w nagraniu.
Obok niego znajdziemy filtr górnoprzepustowy 75 Hz o nachyleniu 18 dB/okt., pozwalający ograniczyć dudnienie, odgłosy mechaniczne czy niepotrzebne składowe najniższego pasma jeszcze przed wejściem sygnału do DAW. Panel SSL 1 jest niemal demonstracją starej zasady „jedna funkcja, jeden element sterujący”. Oba kanały mają własne regulatory GAIN oraz pięciosegmentowe wskaźniki poziomu. Funkcje dodatkowe obsługujemy podświetlanymi przyciskami, a dużym pokrętłem MONITOR regulujemy poziom pary głównych wyjść. Osobny regulator odpowiada za słuchawki. Gniazdo słuchawkowe 6,3 mm umieszczono z przodu, co w urządzeniu stojącym na biurku ma więcej sensu niż zmuszanie użytkownika do każdorazowego sięgania za obudowę.

Całość jest przy tym odpowiednio ciężka. Przy masie około 640 g SSL 1 pozostaje konstrukcją przenośną, ale nie zachowuje się jak plastikowe pudełko ciągnięte po biurku przez każdy nieco sztywniejszy przewód. Pokrętła mają wyraźny opór i sam sposób obsługi sprawia wrażenie bardziej „studyjnego”, niż sugerowałyby niewielkie wymiary urządzenia. Z tyłu znajdziemy dwa symetryczne wyjścia TRS dla monitorów. Są one sprzężone stałoprądowo, dzięki czemu mogą zostać wykorzystane również do przesyłania napięć CV do kompatybilnych syntezatorów czy modułów. Nie ma natomiast MIDI. Dla części użytkowników nie będzie to miało żadnego znaczenia, ale przy stanowisku opartym na kilku sprzętowych syntezatorach brak klasycznego wejścia i wyjścia MIDI może oznaczać konieczność użycia kolejnego niewielkiego interfejsu. SSL 1 nie ma miksera DSP ani rozbudowanej aplikacji do routingu sygnałów monitorowych. Zamiast tego na panelu znajduje się przycisk MIX umożliwiający jednoczesne odsłuchiwanie sygnału z wejść analogowych oraz sygnału odtwarzanego z komputera.
Rozwiązanie jest bardzo proste i właśnie dlatego dobrze sprawdza się podczas nagrywania. Bez zmniejszania bufora do granic stabilności systemu możemy słyszeć bezpośredni sygnał wejściowy z opóźnieniem poniżej 1 ms. Nie otrzymujemy jednak potencjometru pozwalającego dowolnie ustawić proporcje pomiędzy sygnałem bezpośrednim a powrotem z DAW. Po włączeniu funkcji MIX interfejs odpowiednio obniża poziom sygnału USB, a dalsze proporcje trzeba korygować po stronie komputera. Jest to kompromis wynikający z maksymalnego uproszczenia obsługi.

Przy typowym nagrywaniu wokalu, gitary czy pojedynczego instrumentu sprawdza się dobrze. Jeżeli jednak ktoś oczekuje tworzenia kilku niezależnych miksów odsłuchowych czy zaawansowanego routingu, powinien spojrzeć na urządzenia z wyższej półki. Znacznie ciekawiej wygląda część programowa. SSL 1 oferuje trzy stereofoniczne strumienie loopback. Pierwsza para odpowiada głównemu wyjściu 1–2, a kolejne 3–4 i 5–6 są wirtualnymi wyjściami dostępnymi dla systemu i oprogramowania. Daje to w sumie sześć kanałów zwrotnych, które można ponownie przechwycić jako wejścia. W praktyce znacznie rozszerza to zastosowania interfejsu poza klasyczne nagrywanie. Możemy osobno przesyłać do programu streamingowego sygnał z DAW, komunikatora, przeglądarki czy innej aplikacji, bez fizycznego wyprowadzania i ponownego podłączania przewodów. Dla podcasterów, streamerów, osób przygotowujących materiały instruktażowe czy rejestrujących dźwięk z kilku aplikacji jednocześnie jest to funkcja znacznie cenniejsza niż kolejny efekt dołączony do pakietu oprogramowania.
SSL zastosowało konwertery pracujące z rozdzielczością do 32 bitów i częstotliwością próbkowania do 192 kHz. Sam zapis „32 bit” nie powinien oczywiście stanowić argumentu zakupowego – jakość interfejsu nie sprowadza się do liczby umieszczonej na pudełku.
Parametry całego toru są jednak bardzo dobre jak na urządzenie tej klasy. Producent deklaruje dla wejścia mikrofonowego dynamikę 113 dB(A) i EIN na poziomie -130,5 dBu. Wejście liniowe i instrumentalne osiągają 114 dB(A), a wyjścia monitorowe i słuchawkowe około 116 dB dynamiki. Przedwzmacniacz mikrofonowy ma wystarczający zapas wzmocnienia do zdecydowanej większości współczesnych mikrofonów. Przy 63 dB można pracować również z mniej czułymi mikrofonami dynamicznymi bez automatycznego dopisywania do listy zakupów zewnętrznego boostera.

Sam tor jest przy tym nastawiony przede wszystkim na czyste wzmocnienie. Jeśli chcemy nadać sygnałowi charakter, mamy wspomniane 4K. Jeśli nie – interfejs nie próbuje narzucać własnego brzmienia. Główne połączenie z komputerem odbywa się przez USB-C pracujące w standardzie USB 2.0. Drugie gniazdo USB-C służy wyłącznie do dostarczenia zewnętrznego zasilania 5 V. Na pierwszy rzut oka można byłoby uznać je za zbędne, ponieważ SSL 1 jest normalnie zasilany z magistrali USB. Drugie złącze nabiera jednak sensu przy urządzeniach mobilnych. Interfejs może współpracować z telefonami i tabletami zgodnymi z USB Audio Class 2.0, a energię pobierać niezależnie z ładowarki albo powerbanku. W ten sposób komputer przestaje być obowiązkowym elementem zestawu. Mikrofon, słuchawki, SSL 1, telefon lub tablet i zewnętrzne zasilanie wystarczą do zbudowania bardzo małego systemu nagraniowego. Na Macu interfejs działa zgodnie ze standardem class compliant. W Windows producent udostępnia własny sterownik ASIO/WDM.
SSL 1 kosztuje obecnie około 700 PLN, a więc trafia do jednej z najbardziej zatłoczonych kategorii interfejsów audio. W tym zakresie cenowym nietrudno znaleźć urządzenia oferujące dwa przedwzmacniacze mikrofonowe, MIDI albo bardziej rozbudowany zestaw wejść i wyjść. Dlatego przewaga SSL 1 nie polega na liczbie pozycji w tabeli. To sprzęt dla osoby, która wie, że najczęściej nagrywa jedną rzecz naraz i zamiast dwóch lub czterech przeciętnych torów woli jeden dobrze wyposażony kanał mikrofonowy, bardzo dobre parametry audio, porządne wyjście słuchawkowe oraz obsługę, przy której nie trzeba otwierać aplikacji tylko po to, by usłyszeć mikrofon. Jednocześnie trzy pary loopback i możliwość niezależnego zasilania sprawiają, że trudno traktować SSL 1 jako konstrukcję staromodną. Wręcz przeciwnie – jego funkcjonalność dobrze odpowiada współczesnemu modelowi małego studia, w którym ten sam interfejs jednego dnia służy do nagrania wokalu, następnego do gitary, a później do transmisji, wideokonferencji czy przygotowania materiału wideo.
Nie jest to urządzenie dla każdego. Jeżeli planujemy nagrywać dwa mikrofony jednocześnie, potrzebujemy MIDI albo rozbudowy systemu o kolejne źródła, jego granice odkryjemy bardzo szybko. W odpowiednio dobranym zastosowaniu właśnie brak tego wszystkiego okazuje się jednak jedną z jego zalet. SSL 1 jest bowiem rzadkim przykładem produktu, w którym „mniej” wygląda na świadomą decyzję projektową, a nie efekt cięcia kosztów.
Plusy:
- Bardzo dobre parametry toru audio
- 63 dB wzmocnienia przedwzmacniacza
- Legacy 4K i filtr HPF
- Trzy stereofoniczne pary loopback
- Bezpośredni monitoring
- Dobre wyjście słuchawkowe
- Możliwość niezależnego zasilania 5 V
- Wyjścia DC-coupled
- Prosta, czytelna obsługa
Minusy:
- Tylko jedno wejście mikrofonowe
- Brak MIDI
- Brak płynnej regulacji proporcji direct/USB w monitoringu.
