Więcej...

Genelec The Ones

Sprzęt studyjny | 01.12.2017 
Marka:  Genelec
Nasz Typ

Określane przez producenta jako "jedynki" (The Ones) monitory zserii 83X1, wskład której poza zaprezentowanym wcześniej 8351 wchodzą najnowsze 8331 i 8341, bez wątpienia są najbardziej kompaktowymi monitorami trójdrożnymi w świecie pro-audio.

Dzięki uprzejmości dystrybu­tora, firmy Konsbud Audio, miałem możliwość bliższego zapoznania się z modelami 8331 oraz 8341, funkcjonującymi we współpracy z systemem wielopłasz­czyznowej kalibracji SAM. Różnią się one gabarytami, wielkością przetworników niskotonowych, mocą wzmacniaczy, maksymal­nym poziomem SPL oraz wartością najniższej przetwarzanej często­ tliwości (45 Hz w 8331 vs. 38 Hz w 8341). Pod względem brzmienio­ wym są niemal identyczne, choć modelem 8341 powinny zaintereso­ wać się te osoby, które potrzebują tej samej jakości, ale w większym pomieszczeniu. Gdy bierzemy pod uwagę klasyczną konfigurację ste­ reo, zarówno w jednym, jak i w dru­ gim przypadku subwoofer nie jest potrzebny. Efektywność przetwa­rzania najniższych częstotliwości jest bowiem wystarczająca do więk­ szości standardowych zastosowań.

Numerologia

Warto wyjaśnić kwestię nazewnic­twa poszczególnych modeli, ponie­waż jej znajomość pozwala spraw­niej poruszać się w bogatym świe­cie studyjnych monitorów Genelec (firma produkuje też niemal iden­tyczne zestawy na potrzeby rynku komercyjnego, ale ich oznaczenia rządzą się swoimi prawami).

Ósemka na początku to ogólne oznaczenie wszystkich monitorów Genelec nowej generacji w alumi­niowych, zaokrąglonych obudo­wach; monitory, których ozna­czenie zaczyna się cyfrą 1, mają obudowy prostopadłościenne, zaścyfra 7 zarezerwowana jest dla sub­ wooferów. Druga cyfra to oznacze­ nie generacji - 0 oznacza monitory bez DSP, 2 to druga generacja mo­nitorów z DSP, a 3 to ich najnowsza wersja. Cyfra trzecia powiązana jest z wielkością woofera, ale bez kon­kretnego związku z jego średnicą - czym większa, tym monitor jest większy. Dlatego 8341 ma więk­sze przetworniki niskich tonów niż 8331, a 8351 większe niż 8341. I wreszcie cyfra końcowa, od któ­ rej opisywana seria wzięła swoją nazwę (The Ones), jest oznacze­ niem typu konstrukcji, który w tym wypadku oznacza współosiowy układ przetworników.

Jest w tym misternym kodzie kilka wyjątków, których genezy należy się doszukiwać w historii firmy. Np. oznaczony dwójką na końcu 1032 to klasyczny, znany od wielu lat monitor, który niebawem będzie dostępny w swojej najnow­szej odsłonie SAM. Są też monitory przeznaczone do montażu w ścia­nie, których oznaczenie zaczyna się liczbą 123. Litery, które pojawiają się przy oznaczeniach liczbowych, są oznaczeniami różnych wersji produkcyjnych i, jak mnie zapew­niono, w ramach tego samego mo­delu nie mają one większego zna­ czenia dla użytkownika.

W jednej osi

Znając już pochodzenie nazwy The Ones, przyjrzyjmy się konstrukcji tych wyjątkowych zestawów gło­ śnikowych. Do wykonanej z alu­miniowego odlewu, zaokrąglonej obudowy Genelec zdążył już nas przyzwyczaić. Jej wyjątkowa sztyw­ność jest rzeczą oczywistą, ale inną istotną cechą takiej struktury jest to, że monitory Genelec mają większą objętość wewnętrzną niż porównywalne z nimi gabarytowo monitory wykonane z MDF. Więk­szy litraż obudowy oznacza, że można zejść niżej z przetwarzanym pasmem audio i m.in. dlatego małe monitory tego fińskiego producenta potrafią wydobyć z siebie tak za­ skakująco niskie tony.

Po raz pierwszy udało mi się potwierdzić skuteczność działania cyfrowego systemu kalibracji, który w takiej konfiguracji może zaprezentować swoją funkcjonalność

Wszystkie The Ones są trój­ drożne i mają w pełni współosiową konstrukcję. To oznacza, że środki akustyczne każdego z trzech punktowych źródeł dźwięku znaj­dują się na tej samej osi. Można dyskutować długo i namiętnie na temat różnic między klasyczną konstrukcją zestawów głośniko­wych a układem współosiowym, ale kilka kwestii nie ulega wątpli­wości. Przede wszystkim mamy do czynienia z punktowym źró­dłem dźwięku, a zatem teoretycz­ nie uzyskujemy spójną emisję fal akustycznych. Pominąwszy już kierunkowość rozchodzenia się fal o różnych częstotliwościach, słuchacz będzie miał zapewniony koherentny przekaz niezależnie od pozycji w polu odsłuchowym. Wza­jemne oddziaływanie energii fal o różnych częstotliwościach też jest bardziej "muzyczne" niż w przy­ padku różnego rozmieszczenia źródeł dźwięku. Poza tym ewentu- alne kłopoty, związane z modulacją wysokich częstotliwości drganiami membrany przetwornika tonów środkowych, można w przypadku The Ones rozwiązać za pomocą DSP, choć i tak jest to znacząco mniejszy problem niż w zestawach dwudrożnych, gdzie wychylenia membrany przetwornika niskich tonów są znacznie większe.

Za odtwarzanie niskich tonów we wszystkich zestawach z nowej serii odpowiada para przetworni­ków wyposażonych w owalne mem­brany, umiejscowionych poziomo pod panelem czołowym, wzdłuż górnej i dolnej krawędzi. Takie ich rozmieszczenie sprawia, że zacho­wują się jak pojedynczy głośnik z dużą membraną (o powierzchni porównywalnej z powierzchnią całego panelu czołowego), jedno­cześnie wykazując znacznie lepszą kierunkowość. Fale dźwiękowe z zakresu niskich tonów emitowane są poprzez znajdujące się u góry i dołu szczeliny pomiędzy panelem czołowym - będącym jednocze­śnie falowodem dla współosiowego przetwornika średnich i wysokich częstotliwości - a korpusem moni­tora. W rezultacie cały panel czo­łowy staje się źródłem jednolitego i spójnego fazowo promieniowa­nia fal akustycznych z wyraźnym centrum w miejscu zespolonego przetwornika środkowych i wy­sokich częstotliwości. Wprawdzie monitorów opartych na podobnej zasadzie działania jest więcej, ale rozwiązanie zastosowane w The Ones, polegające na wyeliminowa­ niu wzajemnej modulacji poprzez fizyczne oddzielenie źródeł niskich i wysokich częstotliwości, jest je­dyne w swoim rodzaju i nie ma od­ powiednika wśród innych znanych mi monitorów.

Konstrukcja

Dojście do rozwiązań zastosowa­ nych w The Ones 8331 i 8341 za­jęło inżynierom z firmy Genelec kilka lat. Pierwszą współosiową konstrukcją był bazujący na tech­nologii Minimum Diffraction Co­ axial model 8260, w którym woo­fer zainstalowany był klasycznie, na płycie czołowej. Pod koniec 2014 roku zaprezentowano 8351 - pierw­szy z serii The Ones, opisywany przez nas w 8/2016. W nim to po raz pierwszy użyto rozwiąza­nia z dwoma owalnymi wooferami, umieszczonymi za panelem czoło­wym, oraz profilowanym wylotem bass­reflex umiejscowionym z tyłu.

Stworzenie mniejszych ga­barytowo odpowiedników 8351 wymagało podjęcia szeregu prac, począwszy od zmian w samej obu­dowie, poprzez stworzenie nowych przetworników, na elektronice skoń­czywszy. Jednym z najpoważniej­szych wyzwań było opracowanie driverów niskich tonów, w których odległości krawędzi membrany od jej geometrycznego środka zmieniają się na 1/4 obwodu. To sprawia, że kar­kas cewki przenosi różne obciążenia i może powodować powstawanie nie­ pożądanego falowania membrany. Problem ten rozwiązano poprzez zróżnicowanie profilu zewnętrznego resora, którego podatność kompen­suje różnice w obciążeniu.

Nowy jest też zespolony prze­twornik środkowych i wysokich to­nów. Jego centralny element, czyli tweeter z metalową kopułką o śred­nicy 0,75", pozostał taki sam, ale mniejsze wymiary wooferów pozwo­ liły zmniejszyć rozmiary membrany przetwornika tonów środkowych do 3,5” (w 8351 jest to 5"). W ten spo­sób można było skorzystać ze wspól­nego magnesu dla obu przetworni­ków zamiast dwóch oddzielnych, jak w 8351, co było kolejnym elementem mającym wpływ na rozmiary sys­temu przetwarzania MF/HF.

W monitorach 8331 zastosowano wzmacniacze o mocy 72 W (LF) i po 36 W (MF i HF). W przypadku modelu 8341 jest to, odpowiednio, 250 W i po 150 W. Dzięki temu mo­nitory te pozwalają uzyskać mak­symalny poziom SPL wynoszący 110 dB, gdy w przypadku 8331 jest to o 6 dB mniej. Częstotliwości po­działu w obu monitorach są takie same: 500 Hz oraz 3 kHz.

Na tylnym panelu 8341 znaj­dziemy cyfrowe i analogowe wej­ścia w formacie XLR, takie samo wyjście dla sygnału cyfrowego (do podłączenia drugiego monitora), a także dwa porty sieciowe służące m.in. do współpracy z systemem SAM i oprogramowaniem GLM. W przypadku 8331 zabrakło miej­sca dla oddzielnych wejść analogo­wych i cyfrowych, i oba są realizo­wane zamiennie poprzez pojedyn­cze gniazdo XLR.

Nawiasem mówiąc, takie rozwią­zanie podyktowane zostało chęcią większego zróżnicowania obu tych modeli, które pod względem brzmie­niowym są bardzo zbliżone i po­tencjalny klient mógłby się zasta­nawiać, dlaczego ma kupić droższe 8341, skoro 8331 aż tak bardzo się od nich nie różnią. A jednak róż­nice występują i są warte dopłaty - przede wszystkim jest to możli­wość uzyskania znacznie większego poziomu SPL, zejście z przetwa­rzaniem niskich tonów z 45 Hz do 38 Hz oraz możliwość zamiennego korzystania z wejścia cyfrowego i analogowego bez konieczności przepinania kabli, poprzez podanie sygnału na mające priorytet wejście cyfrowe lub przełączenie z poziomu oprogramowania GLM.

Na tylnym panelu znajdziemy zestaw mikroprzełączników pozwalających na ręczną konfigu­rację takich parametrów jak filtr górnoprzepustowy, filtr pasmowy 150 Hz, filtry półkowe dla niskich i wysokich tonów, wyłączenie sy­gnalizacji LED, aktywowanie funkcji automatycznego przechodzenia w stan spoczynku, wybór kanałów przy pracy z sygnałem cyfrowym, tłumik dla sygnału wejściowego i sposób zapisu ustawień (przełącz­ nikami lub w programie GLM).

Wbudowany system DSP, któ­rego pracą zarządzamy z poziomu oprogramowania GLM, pracuje 64­bitowo z arytmetyką zmienno­ przecinkową, umożliwiając użycie do 16 fazowo liniowych filtrów pa­rametrycznych oraz filtrów półko­wych dla niskich i wysokich tonów, jednocześnie zarządzając funkcjo­ nowaniem zwrotnicy oraz wszyst­kich systemów zabezpieczających. Opóźnienie, jakie blok cyfrowy wprowadza do sygnału, mieści się w przedziale do 4 ms.

Zrób to SAM

Ważną częścią najnowszej generacji odsłuchów Genelec jest opcjonalny system kalibracyjny SAM, składa­jący się z dedykowanego interfejsu, mikrofonu pomiarowego oraz opro­gramowania GLM. Jeśli ktoś się zastanawia, czy warto w niego do­datkowo zainwestować, to w przy­padku monitorów The Ones stwier­dzam jednoznacznie, że warto.

Zawsze byłem sceptycznie nasta­wiony do wszelkiego typu rozwią­zań, które na drodze automatycznej implementacji wąskich filtrów wycinających "wyrównywały" charak­ terystykę przetwarzania monitorów tak, aby skompensować pasmowe wzrosty ciśnienia dźwięku wynikające z geometrii pomieszczenia. I od razu podpowiem, że nie ma pomieszczeń idealnych, podobnie jak dwóch miejsc zapewniających takie same warunki odsłuchowe. Do pewnego stopnia można nad tym stanem rzeczy zapanować po­przez odpowiednią adaptację aku­styczną, ale w którymś momencie staje się ona zbyt droga lub zaczyna być mało efektywna w kontekście ponoszonych nakładów.

I w takich właśnie sytuacjach, zakładając, że już nic więcej nie poprawimy, można się wspomóc in­teligentnie przeprowadzoną korek­cją charakterystyki przetwarzania. Rzecz jest kontrowersyjna, bo rezo­nanse osiowe, styczne i skośne nie znikają - jak długo istnieją ściany, podłoga i sufit, tak długo będą istniały rezonanse. Adaptacją aku­styczną można jedynie zmniejszyć ich wartość dobroci, a tym samym rozłożyć towarzyszącą im energię w szerszym paśmie, co pozwala skrócić czasy ich wybrzmiewania. Zastosowanie filtrów jest jedynie nieco innym sposobem zmniejsze­nia owej energii rezonansów i wcale nie najlepszym, bo odciskającym swe piętno na charakterze brzmie­niowym. Ale...

The Ones są wręcz wymarzonym narzędziem do realizacji odsłuchu studyjnego na najwyższym poziomie i bez żadnych kompromisów

Niekiedy zastosowanie filtru do­ strojonego nieco wyżej lub niżej niż rezonans pomieszczenia pozwala uzyskać zaskakująco dobre efekty. Mam podstawy, by sądzić, że tak właśnie działa oprogramowanie GLM. Załóżmy, że mamy silny re­zonans pomieszczenia dla 120 Hz. Logicznie rzecz biorąc, można go skompensować, tłumiąc tę często­tliwość wąskim filtrem 120 Hz dla sygnału kierowanego na monitory. W praktyce jednak okazuje się, że takie działanie jest wprawdzie w ja­kimś zakresie skuteczne, ale przy­pomina leczenie dżumy cholerą. Rezonanse mają bardzo paskudną naturę, bo energia, która je wywo­łuje, nie znika i musi znaleźć jakiś obszar, gdzie będzie mogła zaist­nieć. W efekcie rezonans zachowuje się trochę jak ściskany balon, prze­suwając o ułamki herców w jedną lub drugą stronę. Znacznie lepsze będzie aktywowanie nieco płycej i szerzej działającego filtru, np. dla 110 Hz. Tym samym nie dajemy rezonansowi możliwości przesu­nięcia się w tę stronę i kosztem nieznacznego, często zupełnie nie­słyszalnego osłabienia tego pasma uzyskamy podobny efekt, jak po­przez instalację pułapek basowych wstrojonych na 120 Hz.

W praktyce

To działa na tyle efektywnie, że w trakcie odsłuchów 8331 oraz 8341 po raz pierwszy udało mi się wyraźnie dostrzec pozytywne efekty pracy tego typu systemu. Dźwięk stawał się bardziej spręży­sty i dobrze kontrolowany - słychać było nuty basu bez całej otoczki bę­dącej efektem dłuższego wybrzmie­wania niektórych częstotliwości w pomieszczeniu. Praca z takim materiałem jest zdecydowanie bar­dziej efektywna, bo zaczynamy le­piej panować nad miksem w zakre­sie basu i niskiego środka.

Moim zdaniem bywają jednak takie sytuacje, w których tę kom­pensację akustyki pomieszczenia należy wyłączyć, czego dokonuje się jednym kliknięciem w programie GLM. Ma to miejsce np. wtedy, gdy sam materiał źródłowy jest już na­sycony odpowiedzią pomieszczenia, w którym był nagrywany. Wpraw­dzie jego charakter brzmieniowy bę­dzie wtedy nieco podbarwiany aku­styką pomieszczenia odsłuchowego, ale zdecydowanie lepiej go się słu­cha; a dzięki możliwości szybkiego włączenia/wyłączenia kompensacji pojawia się jakaś alternatywa so­niczna i sprawniej podejmujemy optymalne decyzje związane z po­ziomami, dynamiką i korekcją.

Kalibracji z wykorzystaniem systemu SAM dokonuje się w pół minuty, a uwzględnia ona także niesymetryczne rozmieszczenie monitorów względem miejsca od­ słuchowego - tak pod kątem po­ziomów, jak i odpowiedniego opóź­nienia dla sygnału kierowanego do bliżej stojącego monitora. Ponadto całość obsługuje pracę sieciową, co jest szczególnie przydatne w przy­ padku wielokanałowego odsłuchu otaczającego, daje możliwość zdal­nego sterowania oraz zapisywa­nia i przywoływania konkretnych konfiguracji. Istotna jest możliwość kalibracji poziomów z uwzględnie­niem standardów normalizacji gło­śności ATSC A/85 oraz EBU R128, i to bez angażowania specjalnych mierników. W razie potrzeby mo­żemy również dokonać ręcznych korekt ustawień, ale przedstawi­ciele firmy Genelec zapewniają, że trudno będzie uzyskać tą metodą efekty lepsze niż przy ustawieniach aplikowanych automatycznie. Poza samą kompensacją system oferuje też szereg opcji "konsumenckich", jak np. zaaplikowanie filtru prze­chyłowego, determinującego cha­ rakterystykę brzmieniową.

Monitory bardzo dobrze spełniają rolę wiarygodnego źródła informa­cji na temat dźwięku, nad którym pracujemy. Jak niemal wszystkie ze­stawy Genelec, nieco nadrealistycz­nie prezentują najwyższy zakres częstotliwości, co przekłada się na wrażenie "świeżości" dźwięku, ale byłbym bardzo daleki od stwierdze­nia, że jest to jakakolwiek wada. Dzięki temu pozwalają na kom­fortowy odsłuch nawet w mocno przegłuszonych pomieszczeniach, znakomicie prezentując przestrzen­ność. Reprodukcja planów, reak­cja na zmiany ustawień, a także ogólna równowaga brzmienia nie pozostawiają wątpliwości, że mamy do czynienia z monitorami zdecy­dowanie najwyższej klasy. Jeśli do tego weźmiemy pod uwagę, że są to zestawy trójdrożne, i skonfrontu­jemy to z ich gabarytami, to okaże się, iż producent nie przesadza, re­klamując je jako wyjątkowe i jedyne tego typu wśród odsłuchów studyj­nych do użytku profesjonalnego.

Zakres zastosowań

- jedyne w swoim rodzaju trójdrożne monitory aktywne oferujące wzorcowy dźwięk w kompaktowej obudowie

- do pracy w profesjonalnych studiach nagrań, studiach radiowych i telewizyjnych, w wozach transmisyjnych, mobilnych systemach  rejestracji, na stanowiskach multimedialnych oraz w pracowniach masteringowych

- możliwość integracji w ramach sieciowego sterowania pracą, przydatnam.in. w wielokanałowych systemach dźwięku otaczającego

 

Nasze spostrzeżenia

+ najwyższa jakość brzmienia
+ trójdrożne odsłuchy aktywne w kompaktowej obudowie
+ możliwość odsłuchu z małej odległości
+ pełna spójność fazowa dźwięku
+ duże możliwości zastosowania w trudnych akustycznie wnętrzach
+ mogą pracować w pionie i poziomie

- wysoka cena

 

Podsumowanie

 

Monitory z serii The Ones otwierają nowy rozdział w historii tego typu produktów. Owszem, współosiowa konstrukcja to coś, co funkcjonuje od wielu dekad, ale w tym wy­padku rozwiązano jej największy problem, czyli modulację wysokich częstotliwości poprzez drgania membrany przetwornika niskich tonów (tzw. zniekształcenia dop­plerowskie). Niejako "za jednym za­ machem" uzyskano efekt propagacji basów poprzez źródło dźwięku, którego pole powierzchni płaszczy­zny aktywnej w praktyce jest takie samo jak pole powierzchni całego panelu czołowego. Tym samym mamy do czynienia z odpowiedni­kiem 12­calowego woofera (w 8331) przy znacząco zmniejszonych ga­barytach. Właśnie taka, w całym paśmie współosiowa konstrukcja pozwala na odsłuch nawet na bardzo krótkim dystansie (Gene­lec mówi o minimalnej odległości wynoszącej 40 cm), ponieważ nie występuje tu zjawisko swoistego oddzielenia źródeł dźwięku, które pojawia się w klasycznych monito­rach. To, plus system automatycz­nej kalibracji, pozwala uniezależnić się od akustyki pomieszczenia w takim stopniu, jakiego nikt wcześniej nie osiągnął. Dlatego właśnie po raz pierwszy udało mi się potwierdzić skuteczność działa­nia cyfrowego systemu kalibracji, który w takiej właśnie konfiguracji może w pełni zaprezentować swoją funkcjonalność.

Zarówno 8331, jak i 8341 wy­znaczają nowy standard wśród kompaktowych monitorów trój­drożnych, na ogół kojarzonych ze średnim i dalekim polem odsłucho­wym, a w tym wypadku mogących pracować także jako odsłuchy bliskiego pola. Z praktycznego punktu widzenia oznacza to, że można uzyskać najwyższą jakość w mniejszych pomieszczeniach o nie zawsze perfekcyjnej akustyce. To z kolei przekłada się na zdecy­dowanie niższe koszty adaptacji akustycznej i pozwala obniżyć po­ziom wymagań co do rozmiarów pomieszczenia. Do tej pory zwykło się mówić, że znacznie bardziej opłacalna jest inwestycja w samo pomieszczenie niż w monitory, ale w przypadku The Ones z systemem kalibracji SAM nie jest to już takie oczywiste. Wprawdzie każde wnę­trze, w którym pracujemy z dźwię­kiem, musi spełniać choć minimum wymagań wobec warunków od­ słuchowych, ale posiadanie 8331 lub 8341 oraz systemu kalibracji SAM/GLM to alibi, które pozwala zmniejszyć "wymiar kary" za nie do końca perfekcyjną akustykę.

W tym momencie nie widzę dla monitorów Genelec The Ones żadnej konkurencji w sektorze kompak­towych monitorów trójdrożnych. Są one wręcz wymarzonym narzę­dziem do realizacji odsłuchu stu­dyjnego na najwyższym poziomie i bez żadnych kompromisów. Do­ dając do tego możliwości systemu kalibracji SAM i oprogramowania GLM oraz innowacyjność zastoso­wanych rozwiązań, pomimo swej wysokiej ceny monitory 8331 oraz 8341 w pełni zasługują na znak Nasz Typ

 

Informacje

8331SAM

 

Konstrukcja:

trójdrożna,aktywna,bass-reflex.

Pasmo przenoszenia:

45Hz–7kHz(–6dB); 58Hz–20kHz(±1,5dB).

Podział częstotliwości:

500Hz,3kHz.

Przetwarzanie C/A:

16–24bity, 32–192kHz.

Maks. poziom SPL:

104dB (100Hz–3kHz;1m).

Przetworniki:

2×130×65mm (LF);3,5”+0,75”(MF+HF).

Wzmacniacze:

72W(LF), 36W(MF),36W(HF).

Zasilanie:

sieciowe100–240V, 60W.

Wymiary:

285×189×212mm (bez podstawki IsoPod).

Waga:

6,7kg.

8341SAM

 

Konstrukcja:

trójdrożna,aktywna,bass-reflex.

Pasmo przenoszenia:

38Hz–37kHz(–6dB); 45Hz–20kHz(±1,5dB).

Podział częstotliwości:

500Hz,3kHz.

Przetwarzanie C/A:

16–24 bity, 32–192 kHz.

Maks. poziom SPL:

110dB (100Hz–3kHz;1m).

Przetworniki:

2×165×89mm (LF);3,5”+0,75”(MF+HF).

Wzmacniacze:

250W(LF), 150W(MF),150W(HF).

Zasilanie:

sieciowe100–240V, 250W.

Wymiary:

351×237×243mm (bez podstawki IsoPod).

Waga:

9,8kg.