Więcej...

ADAM Audio T7V

Sprzęt studyjny | 23.06.2018  | Tomasz Wróblewski
Pozostałe testy marki:  ADAM Audio

Za sprawą monitorów Adam z serii T zrobiło się tej wiosny bardzo gorąco. Po raz pierwszy bowiem zdarzyło się, że cena za pojedynczy zestaw tego producenta spadła znacząco poniżej bariery 1.000 zł.

U osób przyzwyczajonych do faktu, że trudno jest znaleźć w pełni funkcjonalne zestawy do odsłuchu w bliskim polu w cenie mniejszej niż 8.000 zł za parę, informacja, że za niespełna 1.700 zł można nabyć dwa monitory Adam z 7-calowymi wooferami musi spowodować zapalenie wszystkich czerwonych lampek. Ten obszar cenowy zarezerwowany był do tej pory wyłącznie dla produktów firm, nie będących wyspecjalizowanymi jedynie w zakresie monitorów studyjnych. Skąd zatem wśród nich monitory Adam Audio, w których zastosowana technologia do tej pory nie pozwalała zejść z ceną detaliczną aż tak nisko?

Co my tu mamy?

W ramach serii T dostępne są obecnie dwa modele – z 5- i 7-calowym wooferem – oba z nowym przetwornikiem wysokich tonów U-ART. Choć producent deklaruje, że monitory mają większość cech zapożyczonych z flagowej serii S, to już rzut oka na obudowę pozwala stwierdzić, że pod tym względem nastąpił powrót do korzeni, czyli serii A z 2009 roku. W każdym razie, jeśli chodzi o wyprofilowanie panelu czołowego i brak sfazowanych krawędzi. Falowód nowego drivera przypomina natomiast ten sam element zastosowany po raz pierwszy w monitorach z serii S. To prowadzi do konkluzji, że użyty przetwornik wysokich tonów opiera się na podobnej konstrukcji jak drivery S-ART, choć zapewne zrealizowanej w bardziej ekonomiczny sposób.

 

 

Z użytym w monitorach wooferem spotykam się pierwszy raz. Producent ogranicza się do informacji, że ma on membranę wykonaną z polipropylenu i współpracuje z umieszczonym z tyłu portem bass-reflex. Oprócz tego ostatniego z na tylnym panelu znajdziemy przełączane wejścia XLR i RCA, regulator czułości i załączane filtry półkowe niskich i wysokich tonów działające w zakresie ±2 dB.

Przetworniki zasilane są z pracujących w klasie D wzmacniaczy o mocy 50 W dla woofera i 20 W dla drivera. Dokonany przy 2,6 kHz podział częstotliwości realizowany jest przez zwrotnicę DSP. Producent deklaruje dla T7V pasmo przenoszenia w zakresie 39 Hz-25 kHz i maksymalny poziom ciśnienia SPL wynoszący 110 dB – dla pary monitorów i w odległości 1 metr od zestawu.

W dołączonej instrukcji obsługi sporo uwagi poświęcono kwestii ustawienia monitorów i optymalnej adaptacji akustycznej pomieszczenia odsłuchowego, zamieszczając szereg cennych porad m.in. w kwestii tłumienności różnego typu materiałów i ich efektywności w funkcji częstotliwości. I nie bez powodu, ponieważ model T5V reklamowany jest jako „twój pierwszy monitor Adam Audio”. Określenia „compact powerhouse”, zastosowanego w odniesieniu do T7V, nie podejmuję się przetłumaczyć. Zapewne zakres znanych mi idiomów jest jeszcze zbyt wąski...

Adam, chodź cię zbadam

Pomiary wykazały, że monitory mają, rzecz jasna, szereg uproszczeń i rozwiązań wynikających z założonej ceny detalicznej. Przy bliższych oględzinach szybko okazało się, że bass-reflex ma tendencję do wprowadzania zniekształceń w oktawie 45-90 Hz, których jednak przy takiej konstrukcji nie można było uniknąć. Ponadto ich charakter będzie słyszalny tylko w przypadku dźwięków sinusoidalnych; w kontekście muzycznym nie odgrywa to większej roli.

Przetwornik wysokich tonów ma natomiast pewne problemy ze spójnością w zakresie kierunkowej propagacji, słyszalne zwłaszcza przy odchyleniach w pionie. Trzeba się też liczyć z 45-stopniowym przesunięciem fazowym w dość newralgicznym paśmie 4 kHz (w większości wyższej klasy konstrukcji maksymalne przesunięcie fazowe nie przekracza na ogół 20 stopni). Przy pracy z wysokim poziomem SPL wszystkie te elementy potęgują się, sprawiając, że monitory zaczynają brzmieć dość ostro, zwłaszcza w zakresie wyższego środka. Słyszalna staje się też kompresja mocy przetwornika niskich tonów i zakłócenie równowagi pasmowej. Podkreślam jednak, że daje się to zaobserwować tylko przy poziomie głośności, z jakim na ogół nie pracujemy w niewielkich studiach.

Teraz pora na dobre informacje. W normalnym trybie, czyli z SPL nie przekraczającym 95 dB, monitory grają bardzo plastycznie. Prezentowany przez nie bas zaskoczył mnie do tego stopnia, że – nie będąc przyzwyczajonym do tak niskich tonów w bliskim polu – aktywowałem dla nich filtr półkowy -2 dB. W mojej opinii powoduje to subtelne ożywienie przetwarzania w zakresie niskiego środka i jeszcze bardziej skraca dół, który i tak jest już bardzo sprężysty, jak na bass-reflex. Bez najmniejszego problemu monitory pozwalają słyszeć dźwięki od F0 (ok. 43 Hz), a pełną kontrolę nad basem mamy już od A0 (ok. 55 Hz). Wszystko to pozwala nam bardzo efektywnie pracować nad niskotonową podstawą w każdej stylistyce muzycznej, pod warunkiem wszak, że najniższa częstotliwość rezonansowa naszego pomieszczenia to umożliwia.

 

Siła tkwi w prostocie: dwie niewielkie płytki zawierają zasilacz impulsowy oraz cały układ wzmacniaczy wraz z manipulatorami, odizolowanymi od wnętrza obudowy osłoną z tworzywa. Uwagę zwraca ciekawie skonstruowany tunel bass-reflex, pozwalający zminimalizować słyszalność turbulencji pojawiających się na krawędziach portu.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że długość fali 40 Hz to nieco ponad 8,5 m i co najmniej tyle powinien mieć najdłuższy odcinek, jaki możemy poprowadzić w pomieszczeniu (między przeciwległymi narożnikami – np. lewym górnym i prawym dolnym). Jeśli odcinek ten jest krótszy, a zazwyczaj jest, to wszystkie częstotliwości, których długość fali jest większa, będą funkcjonować ciśnieniowo, a tym samym trudno będzie je kontrolować.

O średnim i wysokim paśmie także można się wypowiadać w samych superlatywach, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę monitorów. Ich reprodukcja jest dobrze poukładana, nic nie jest przerysowane i niczego w nich nie brakuje. Monitor określiłbym jako dość neutralny sonicznie, co sprzyja efektywnej i komfortowej pracy. Precyzja w odtwarzaniu mikroszczegółów nie jest może porywająca i niespecjalnie widziałbym T7V w roli monitorów masteringowych, ale do nagrań i miksu, zwłaszcza za te pieniądze, jest ona co najmniej dobra.

Reprodukcji przestrzeni stereofonicznej staram się na ogół nie oceniać, ponieważ będzie ona zależeć od tak wielu czynników, że trudno tu o wiarygodną opinię. Wolę się skupić na kierunkowości pojedynczego monitora, ponieważ sumaryczny obraz stereo będzie często jej implikacją. I tutaj, choć w pomiarach wszystko wygląda zupełnie przyzwoicie, można mieć pewne zastrzeżenia. Odsłuch przy przemieszczaniu się względem pojedynczego monitora w odległości ok. 1,5 m, z zakresem ruchów nie większym niż 0,5 m wyraźnie pokazuje nie do końca spójną reprodukcję. Nie jest to nic dyskwalifikującego, ale przy odrobinie wprawy daje się to usłyszeć. Będzie to oznaczać konieczność dość precyzyjnego ustawienia monitorów na ich miejscu docelowym, na ogół metodą kolejnych przybliżeń. Cotygodniowe nieznaczne zmiany ustawienia powinny po jakimś czasie zaowocować uzyskaniem optymalnych efektów.

Podsumowanie

Te pytania muszą się pojawić: Skąd taka niska cena przy relatywnie wysokiej jakości monitorów z serii T? Czy nie można było tego zrobić wcześniej i potrzebne były aż tak głębokie zmiany w strukturze firmy Adam Audio? Czy zasugerowane w tekście niedostatki znacząco wpływają na funkcjonalność monitorów?

Zacznijmy od końca – nie, większość potencjalnych użytkowników nawet nie zwróci na nie uwagi. Będą zachwyceni reprodukcją basu oraz neutralnością reszty pasma. Brzmienie nie jest może iskrzące szczegółami i ultraprecyzyjne, ale pozwala na komfortową pracę. Głośne granie nie ma większego sensu, a nierównomierności w dyspersji na etapie podstawowej pracy z miksem nie są czynnikiem krytycznym.

W przypadku dwóch pierwszych pytań odpowiedź jest stosunkowo prosta. Firma Adam Audio musiała dojrzeć do pewnych rozwiązań. Wyjść poza wyidealizowany świat, w którym do tej pory przebywała i wyzwolić się z magii, że marka sprzedaje się sama. Przede wszystkim skorzystano z najnowszych technologii i gotowych rozwiązań, które od pewnego czasu są już dostępne w świecie audiofilskim i systemach multimedialnych. Twórcy monitorów studyjnych zaczynają po nie sięgać „z pewną taką nieśmiałością”, cały czas sądząc, że oni sami zrobią lepsze zasilacze, wzmacniacze i moduły DSP. Nic z tych rzeczy! Dla branży motoryzacyjnej oraz ogólnie pojętych multimediów powstały już tak zaawansowane rozwiązania, że – jeśli zgodzimy się na pewne kompromisy – nic ich nie przebije.

Klucz do sukcesu nazywa się TAS5754 i został stworzony przez Texas Instruments i Burr-Brown. To dwukanałowy wzmacniacz o sumarycznej mocy 80 W wyposażony w kompletny moduł DSP i mieszczący się w kostce o wymiarach paznokcia małego palca u ręki. Podajemy mu sygnał cyfrowy (w tym wypadku z przetwornika PCM1862), napięcie dla układów sterujących, napięcie dla układów wykonawczych, wgrywamy oprogramowanie zrobione w PurePath Console i przykręcamy chipa do kawałka grubszej blachy aluminiowej. Programujemy całość tak, by w danej obudowie i z konkretnymi przetwornikami uzyskać jak najlepsze efekty, a potem całość korygujemy po serii testów odsłuchowych. W ten sposób cykl projektowy nowych monitorów skraca się co najmniej 10-krotnie, a koszty produkcji znacząco spadają.

W przypadku monitorów z serii T postanowiono zatem, że nikt nie będzie kopać się z koniem ani projektować całości od przysłowiowej białej kartki. Rzecz niby oczywista i przez wielu producentów budżetowych monitorów stosowana od dawna. Jednocześnie jednak doświadczenie inżynierów z Adam Audio pozwoliło całość spasować tak, by efekt finalny zostawił w tumanach kurzu całą resztę monitorowej branży pro-audio. Zwłaszcza tej polującej na klientów mocno liczących się z wydawanymi pieniędzmi.

Już widzę te kolejki, które ustawiają się po zakup nowych Adamów. A to, że monitory te zmienią układ sił na rynku producentów tego typu sprzętu jest dla mnie oczywiste. Podobnie jak to, że T7V zasłużyły na znak Nasz Typ.    

 

Nasze spostrzeżenia

+ wyjątkowo atrakcyjna cena w kontekście funkcjonalności i jakości
+ bardzo dobra reprodukcja niskich tonów
+ neutralne, wyważone brzmienie
+ przydatne korektory charakterystyki
+ dwa przełączane wejścia

+ wyższy poziom zniekształceń w paśmie do 90 Hz
+ niespójności w propagacji częstotliwości wyższego środka

 

Zakres zastosowań

- podstawowy monitor odsłuchowy w domowych studiach, pracowniach kompozytorów i twórców multimediów
- podstawowy lub alternatywny monitor bliskiego pola w studiach projektowych i profesjonalnych



Informacje

Konstrukcja dwudrożna, bi-amp, obudowa bass-reflex
Przetworniki woofer z polipropylenową membraną 7”, przetwornik U-ART
Wzmacniacze 50 W (LF), 20 (HF), pracujące w klasie D
Wejścia XLR (+4 dBu), RCA (-10 dBV), przełączane
Pasmo przenoszenia 39 Hz-25 kHz
Częstotliwość podziału 2,6 kHz
Maksymalny poziom SPL 110 dB (para monitorów, 1 m)
Zasilanie sieciowe, 100-240 V, maks. 132 W
Wymiary 347x210x293 mm
Waga 7,1 kg
cena 845 zł (za sztukę)
Producent Adam Audio
Dystrybucja Audiostacja