Więcej...

SONY C-100

Sprzęt studyjny | 17.07.2018  | Tomasz Wróblewski
Marka:  SONY

Dwuelementowa kapsuła, pasmo przenoszenia do 50 kHz, trzy charakterystyki kierunkowe i bardzo rozsądna cena (jak na mikrofon studyjny Sony), to wystarczające powody, by uważnie przyjrzeć się najnowszemu C-100.

Gdy mowa o mikrofonach studyjnych tego japońskiego producenta wówczas natychmiast nasuwa się skojarzenie z Sony C800 – ze słynnym „kaloryferem”. Ten ostatni element to część bazującego na ogniwie Peltiera systemu chłodzenia umieszczonej w środku pentody. C800, wciąż będący w produkcji od blisko trzech dekad, kosztuje dobrze ponad 40.000 zł, jeśli w ogóle uda się go kupić. Z używanym nie powinno być większego problemu, ale chcąc nabyć nowy trzeba to zrobić poza obszarem Unii Europejskiej, w której jest... nielegalny. Wprowadzona swego czasu dyrektywa zakazująca używania ołowiu podczas lutowania elementów elektronicznych wyeliminowała z rynku wiele produktów, których podzespoły nie tolerują wyższej temperatury, jaką ma spoiwo bezołowiowe. Ciekawe, bo duża obecność ołowiu w amunicji jakoś brukselskim urzędnikom nie przeszkadza. Widocznie lobby zbrojeniowe wykazało, że ołów stosowany podczas lutowania jest znacznie bardziej szkodliwy dla życia i zdrowia ludzi niż ten, który stanowi rdzeń pocisków dla broni palnej.

Firma Sony niespecjalnie spieszyła się z wprowadzeniem do sprzedaży mikrofonu, który mógłby być uznany za następcę C800, dostosowanego do współczesnych realiów technologicznych i cenowych. Właściciele C800, przechowujący je w pancernych, klimatyzowanych szafach, z pewnością nie zaczną ich masowo sprzedać, kupując nowe C-100. Ale ci, którzy chcieliby zakosztować magicznego brzmienia legendarnych mikrofonów Sony, bez których żadne szanujące się studio nagrywające hip-hop i r’n’b nie wyobraża sobie istnienia, teraz mają taką okazję.

Peli box

C-100 w bardzo niewielkim stopniu przypomina swojego przodka, ale o tym, że jest to produkt najwyższej klasy możemy się przekonać już na początku. Mikrofon jest bowiem zapakowany w walizeczkę typu Peli, której wykonanie nie pozostawia wątpliwości, że to sprzęt dla profesjonalistów. Świadczy o tym wszystko: zamknięcia, zawiasy, przetłoczenia, a także hermetyzowane wnętrze utrzymujące ciśnienie. To ostatnie jest bardzo istotne w sytuacji, gdy mikrofon podróżuje w przedziale bagażowym samolotu. Zadbano też o otwory, pozwalające zamknąć walizeczkę na kłódkę (choć nie radzę tego robić, gdy lecimy do USA, bo możemy się narazić na konieczność dodatkowej kontroli). Wewnątrz znajdziemy elastyczny uchwyt z bardzo wygodnym mocowaniem i masywnym reduktorem gwintu oraz piankową osłonę przeciwpodmuchową o rewelacyjnych właściwościach akustycznych. Generalnie rzecz ujmując – od lat nie widziałem lepiej zapakowanego i wyposażonego mikrofonu. Ale najciekawsze dopiero przed nami!

Konstrukcja mikrofonu C-100

C-100 zaskakuje swoimi kompaktowymi rozmiarami. Ma raptem 4 cm średnicy i 18 cm wysokości, co sprawia, że jest jednym z najmniejszych mikrofonów wielkomembranowych na rynku. Dolna część korpusu jest z mosiądzu, górna z aluminium, a całe chassis ze stopu znal. Wnętrze mikrofonu to wzór najwyższej precyzji i staranności, w porównaniu z którymi wiele innych, często droższych mikrofonów wygląda jak prace dyplomowe absolwentów technikum elektronicznego.

 

Mikrofony dwukapsułowe to nie jest zupełna nowość, ale w takiej konfiguracji, w której mniejsza kapsuła pracuje od 25 kHz w górę, to pierwsze rozwiązanie tego typu.

W środku znajdziemy podwójną kapsułę pojemnościową z membranami o średnicy 18 mm oraz element elektretowy z membraną 12 mm. Elektronika jest półprzewodnikowa, na elementach dyskretnych, z beztransformatorowym wyjściem. Użytkownik może zmieniać charakterystyki kierunkowe (nerkowa, ósemkowa, dookolna), aktywować 10-decybelowy tłumik oraz filtr górnoprzepustowy. Mikrofon zasilany jest fantomowo napięciem +48 V.

Dwie do pary

Skąd pomysł na dwie kapsuły? Czy tylko z chęci poszerzenia zakresu częstotliwości do teoretycznie niesłyszalnych przez ludzi 50 kHz? Po części tak, bo w wielu środowiskach coraz większą popularnością cieszy się teza, że nawet te niesłyszalne pasma mogą wpływać na brzmienie, choćby poprzez ich interferencje z zakresem wysokich tonów. Przy próbkowaniu 44,1 kHz rzecz może nie mieć żadnego znaczenia, ale już rejestracja dźwięku z próbkowaniem 88,2 kHz oraz wyższym może skutkować wyższym poziomem dźwięków użytecznych powyżej 20 kHz, a w konsekwencji „wypchnięciem” szumów daleko poza zakres słyszalny i wyraźną poprawą zakresu dynamiki.

Mikrofony wielkomembranowe, z kapsułami 1 i 1,2 cala mają swoje ograniczenia, jeśli chodzi o przetwarzanie częstotliwości wysokich. Jest to pochodną bezwładności samej membrany jak też faktu, że w tym zakresie długość fal zaczyna być porównywalna ze średnicą samej membrany, znacząco zmniejszając czułość kapsuły. Pod tym względem znacznie lepsze są mikrofony małomembranowe, które jednak charakteryzują się większym poziomem szumów. W przypadku C-100 zdecydowano się na rozwiązanie pośrednie. 18-milimetrowa kapsuła przetwarza częstotliwości do 25 kHz, a 12-milimetrowa (nb. pochodząca z mikrofonu ECM-100) wszystkie pozostałe. Odpowiednie dopasowanie fazowe uzyskano poprzez wzajemne przesunięcie płaszczyzn kapsuł względem siebie. Należy zaznaczyć, że kapsuła elektretowa bierze udział także przy pracy mikrofonu z charakterystyką ósemkową i dookolną, zatem zmiana charakterystyk nie wpływa na pasmo przenoszenia C-100.

W praktyce

Mikrofon określany jest przez producenta jako uniwersalny, co oznacza, że można go w naszym studiu wykorzystać zarówno do rejestracji wokalu, jak też instrumentów w bliskim i dalszym planie. Z równoważnym poziomem szumów 19 dB SPL (przy charakterystyce nerkowej), czułości -31 dB (dla 0 dB = 1 V/Pa przy 1 kHz) i wynoszącym 113 dB zakresie dynamiki C-100 może bez najmniejszych problemów „obsłużyć” wszystkie źródła dźwięku w naszym studiu. Z dalekimi planami w dużych pomieszczeniach może być jednak problem z uwagi na relatywnie wysokie szumy własne mikrofonu, zwłaszcza przy charakterystyce dookolnej.

Przy współpracy z kilkoma różnymi przedwzmacniaczami (klon 1073, wejście mikrofonowe w Universal Audio Apollo Twin, Focusrite OctoPre) C-100 oferuje nieznacznie większy poziom sygnału niż porównywane z nim Warm Audio WA-47Jr oraz Aston Spirit, ale nie na tyle większy, by zachodziła konieczność zmiany ustawienia regulatora Gain. Przy instrumentach oraz spokojnych partiach wokalnych zastosowanie pop-filtru nie jest niezbędne, a jeśli już, to głównie w charakterze „ogranicznika” odległości wykonawcy od mikrofonu. C-100 nie ma bowiem przesadnie wyeksponowanego dołu pasma, choć potrafi zejść bardzo nisko. Niskie tony są za to wyraziste, czytelne i sprężyste, dzięki czemu nie „oszukują” kompresora, który włączymy podczas rejestracji czy na już zapisanym materiale.

 

Porównanie w sposób wizualny odzwierciedlające różnicę w charakterze brzmieniowym mikrofonów Sony C-100 i Warm Audio AW-47Jr.

Nie przepadam za mikrofonami o jasnym brzmieniu, bo zbyt często jest z nimi więcej problemów niż rzeczywistych korzyści. Gdy jednak zacząłem serię nagrań z wykorzystaniem C-100 to szybko zrozumiałem, dlaczego C800 cieszy się taką estymą. Jeśli nowy model ma w pewnym sensie kontynuować tradycję swojego poprzednika, to z całą pewnością będzie to mikrofon dla tych, dla których otwartość w górze pasma jest kluczowa. C-100 nie tyle bowiem brzmi jasno, co wręcz krystalicznie. I nie jest to ta otwartość, która w tanich mikrofonach przejawia się kłującym, trudnym do okiełznania dźwiękiem, ale prawdziwy, głęboki oddech. Przy mikrofonie Sony wiele innych będzie po prostu brzmieć matowo i jakby nie do końca kompletnie. Istotne przy tym jest to, że w jego brzmieniu nie czujemy niedoboru szlachetnego środka, choć w porównaniu do WA-47Jr jest on lekko wycofany w zakresie 3-4 kHz. Dość dobrze widać to na charakterystyce wypadkowej tego samego fragmentu wokalnego, zarejestrowanego przez C-300 i WA-47Jr (patrz obok). Nie są to w żadnym wypadku charakterystyki mikrofonu, ale jako uśrednienie wszystkich częstotliwości na trwającym ok. 2 minut fragmencie wokalnym całkiem dobrze spełniają funkcję porównawczą.

Przy całej swojej otwartości C-100 brzmi łagodnie, nie faworyzując żadnych częstotliwości, a jednocześnie zachowując swój doskonale rozpoznawalny charakter. To jeden z tych mikrofonów, które nie tylko podobają się od razu, ale wciąż brzmią dla nas świetnie po wielu godzinach edycji i kolejnych sesjach nagraniowych. Niezmiernie trudno jest w nim zaobserwować jakąkolwiek dokuczliwość mającą znamiona wiecznie przeszkadzającej cechy dźwięku, z którą albo nauczymy się żyć, albo zaryzykujemy stratę czasu na uczenie się brzmienia innego mikrofonu. C-100, bez względu na charakter źródła prezentował się niezmiennie doskonale. Warto jednak pamiętać, że jego charakterystyka nerkowa jest dość szeroka, zatem akustyka wnętrza będzie w jego przypadku odgrywała istotną rolę. Jeśli mamy z tym kłopot, to nie pomogą tu żadne wynalazki typu „przenośne kabiny wokalowe”, średnio zdające egzamin nawet przy znacznie węższych charakterystykach. Ten mikrofon po prostu lubi dobre wnętrza, tak jak kamery lubią dobrze oświetlone obiekty.

Podsumowanie

Ponad ćwierć wieku czekania na mikrofon, który w jakimś zakresie będzie mógł dorównać takiej legendzie jak C800, zdecydowanie się opłaciło. Przez ten czas w branży producentów mikrofonów dokonało się kilka rewolucji, byliśmy świadkami spektakularnych wzlotów i nie mniej efektownych upadków. Ale firma Sony cierpliwie to przeczekała, przyjrzała się uważnie temu, co obecnie znajduje się na stole i zaprezentowała mikrofon, który chyba już teraz można uważać za klasyczny. Nie siląc się na żadne naśladownictwa, ale wykorzystując całą swoją wiedzę i możliwości technologiczne opracowano i wdrożono produkt, który ze wszech miar jest godny tego, by znaleźć się w każdym szanującym się studiu nagrań.

 

Przy cenie przekraczającej 6.000 zł C-100 nie jest, rzecz jasna, naturalnym kandydatem na główny mikrofon w domowym studiu czy małej pracowni muzycznej, ale z drugiej strony patrząc, to naprawdę znakomita inwestycja. Mikrofon jest kompletny pod każdym względem – uniwersalny, doskonale wyposażony, oferujący trzy charakterystyki kierunkowe, tłumik i filtr górnoprzepustowy. Do tego brzmi jak marzenie, a jego najwyższą jakość gwarantuje marka producenta. Kilka osób już mi powiedziało, że zakochały się w jego brzmieniu. Ja przesadnie kochliwy, zwłaszcza jeśli chodzi o mikrofony, nie jestem, ale przyznam, że C-100 zrobił na mnie doskonałe wrażenie.

 

Nasze spostrzeżenia

+ wyjątkowo łagodne, przejrzyste brzmienie
+ szczegółowa reprodukcja dźwięku
+ trzy przełączane charakterystyki
+ tłumik i filtr dolnozaporowy
+ elastyczny uchwyt i funkcjonalna walizka w zestawie
+ relatywnie niska cena

- z uwagi na poziom szumu może się nie sprawdzić w przypadku dalekich planów (zwłaszcza przy charakterystyce dookolnej)

 

Zakres zastosowań

- uniwersalny mikrofon do wszelkiego typu bliskich ujęć studyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem partii wokalnych oraz nagrań instrumentów akustycznych

 

Informacje

Kapsuła dwuelementowa – podwójna pojemnościowa 18 mm, elektretowa 12 mm
Pasmo przenoszenia 20 Hz-50 kHz
Charakterystyki kierunkowe nerkowa, ósemkowa, dookolna
Czułość -31 dB (nerka), -37 dB (dookolna), -35 dB (ósemkowa); przy 0 dB = 1 V/Pa, dla 1 kHz
Impedancja wyjściowa 90 Ω
Zakres dynamiki 113 dB (nerka), 114 dB (dookolna), 114 dB (ósemkowa)
Równoważny poziom szumu 19 dB SPL (nerka), 24 dB SPL (dookolna), 22 dB SPL (ósemkowa)
Maks. poziom SPL 132 dB (nerka), 138 dB (dookolna), 136 dB (ósemkowa)
Zasilanie fantomowe, 44-52 V
Wymiary 40x175 mm
Waga 290 g
Producent Sony Professional
Dystrybucja Audiostacja