Więcej...

KRK Rokit 5 G4 - monitory bliskiego pola

Sprzęt studyjny | 15.07.2019  | Tomasz Wróblewski
Marka:  KRK
Nasz Typ

Panie i panowie, czas na najnowszą generację monitorów KRK Rokit. Te jedne z najpopularniejszych na świecie monitorów bliskiego pola dostępne są obecnie w czwartej wersji i nie jest to tylko kosmetyczna zmiana względem G3.

Choć w grupie monitorów wchodzących w skład serii G4 znajdziemy cztery modele, uparłem się, że chciałbym przetestować najmniejszy, z 5-calowym wooferem. Są dwa główne powody, dla których zawsze tak robię, gdy tylko widzę, że wszystkie monitory w danej serii mają ten sam driver wysokotonowy. Pierwszy to taki, że nie wierzę w optymalną reprodukcję basu w małych pomieszczeniach, do których budżetowe monitory bliskiego pola trafiają najczęściej. Zwiększanie średnicy woofera, które niekiedy kojarzy się z obniżaniem najniższej częstotliwości przetwarzanej przez monitor, w takich warunkach nie ma większego sensu poza dostarczaniem wrażenia obecności niskiego basu. Taki bas pozostaje poza kontrolą i jest bardziej zjawiskiem psychoakustycznym niż wiarygodną informacją. Wystarczy też porównać podawane przez producenta pasma przenoszenia modeli 5, 7 i 8 – różnica w najniższej częstotliwości między 5 i 7 oraz 5 i 8 to, odpowiednio, 1 i 6 Hz. Jest wprawdzie spora różnica w maksymalnym poziomie SPL, ale nie mówimy tu o zestawach nagłośnieniowych, ale o monitorach bliskiego pola, które znajdują się w odległości maksymalnie 1,5 m od naszej głowy.

Do obsługi bloku DSP służy wyświetlacz ciekłokrystaliczny oraz enkoder z funkcją przycisku. Sam enkoder pozwala też regulować czułość wejściową monitorów.

Drugi powód, dla którego zawsze wybieram monitory z przedziału 5-6 cali, to wymuszona w większych zestawach niższa częstotliwość podziału skutkująca niższą efektywnością monitorów w zakresie środka. Ponadto membrany 7 i 8 cali zawsze będą cięższe od 5-calowych i bardziej podatne na zjawisko podziału. To oznacza zwiększenie poziomu drugiej harmonicznej i spowolnienie odpowiedzi impulsowej. Mniej wyrazisty środek, większy poziom zniekształceń i wolniejsza reakcja na dźwięk – to rzeczywista cena, jaką w przypadku budżetowych monitorów trzeba zapłacić za większą efektywność i teoretycznie mocniejszy bas. To wcale nie przekreśla szans innych zestawów niż 5-calowe. Wiele osób zdecydowanie preferuje brzmienie siódemek czy ósemek i wcale im się nie dziwię. Są głośniejsze, bardziej dynamiczne i efektowniej prezentują bas. Jeśli jednak mam wybierać, to na ogół decyduję się na piątki, bo będą one najbardziej reprezentatywne dla całej serii i najwięcej mogą powiedzieć o koncepcji, jaka za nią stoi. Wygląda na to, że i w tym wypadku udało mi się nie pomylić...

Kwestie finansowe a KRK Rokit 5

Przyglądając się cenom najnowszych kompaktowych monitorów, takich jak Adam Audio T5V, JBL 306P MkII, Kali Audio LP6 czy wreszcie KRK Rokit 5 G4 zaczynam wątpić w to, że ekonomia ma cokolwiek wspólnego z logiką. Wyprodukowanie w cenie detalicznej poniżej 800 zł monitorów tej klasy i o takich parametrach, jakie oferują wyżej wymienione po prostu nie ma prawa się udać! A jednak. Jeszcze kilka lat temu na pytanie, jakie monitory do 1.500 zł za parę mogę polecić, moją jedyną odpowiedzią był uśmiech. Teraz mogę bez wahania powiedzieć, że każde. Różnice między wspomnianymi zestawami są w zasadzie estetycznej natury. Zakup jakiegokolwiek z nich nie będzie pomyłką, jeśli tylko mamy świadomość tego, że są to monitory bliskiego pola przeznaczone do prac nad projektem i wstępnym miksem, a nie do zawodowych zgrań i masteringu. W tych ostatnich dwóch przypadkach trzeba bowiem zacząć od PDU (pomieszczenie, doświadczenie, umiejętności), a wówczas to, na jakie monitory postawimy, wyklaruje się samo. I gwarantuję, że nie będą to zestawy z przedziału do 1.500 zł. Ale do domowego i projektowego studia nagrań, i w tym zakresie prac, które na ogół w takich miejscach wykonujemy, takie właśnie monitory będą w sam raz. Na nich to powiem będziemy zwiększać swój osobisty współczynnik PDU.

Przetworniki KRK Rokit 5

Rokit 5 G4 to monitory dwudrożne, aktywne, pracujące w trybie bi-amp i bazujące na wykonanej z MDF obudowie bass-reflex – dokładnie tak, jak zdecydowana większość zestawów tego typu. Co je zatem różni od innych? Żółte, aramidowe membrany przetworników? Owszem, to charakterystyczny dla KRK znak rozpoznawczy, podobnie jak podświetlane logo. Bass-reflex biegnie wzdłuż dolnej krawędzi płyty czołowej i ma wyprofilowane krawędzie. Tak, to rzecz bardzo ciekawa. Jeszcze ciekawsze jest to, że tunel bass-refleksu ma specjalną konstrukcję – jest wygięty w kształcie zaokrąglonej litery L i dość długi, kończąc się w okolicach połowy wysokości monitora. To oznacza nadzwyczajnie dużą masę powietrza wewnątrz tunelu, zwiastując niskie jego strojenie, szybki spadek efektywności dla częstotliwości poniżej rezonansu oraz łagodne opadanie powyżej. Przekładając to na kwestie brzmieniowe – przy tych gabarytach obudowy można się spodziewać większego poziomu harmonicznych przy częstotliwości rezonansu bass-refleksu (tutaj jest to 55 Hz), a jednocześnie ładnego wypełnienia pasma między nią a punktem spadku efektywności woofera (tutaj 80 Hz).

Filtry dostępne w sekcji EQ funkcjonują pod postacią presetów: czterech dla niskich częstotliwości i czterech dla wysokich. W obu przypadkach ustawienie trzecie wyłącza filtrację. Dla niskich częstotliwości EQ obejmuje półkowy filtr 60 Hz oraz pasmowy 200 Hz, a dla wysokich półkowy 10 kHz i pasmowy 3,5 kHz.

A jak wyglądają kwestie turbulencji, poszumów i rezonansów pasożytniczych bass-refleksu? Szumy powietrza przemieszczającego się w tunelu bass-reflex i opuszczającego go słychać nisko, przy 30-40 Hz, przy dużej głośności i tylko wtedy, gdy odsłuchujemy dźwięk sinusoidalny. Rezonans pasożytniczy jest, i to nawet podwójny – przy 600 i 700 Hz. Jest on cichszy od rezonansu głównego jedynie o 10 dB, więc przy odtworzeniu ciągłego tonu sinusoidalnego 100 Hz usłyszymy wyraźnie, że nie jest on taki do końca czysty. Tylko kto i po co miałby to robić? Cała reszta pasma dołu i środka, aż do częstotliwości podziału jest wyrównana i taka, jakiej na ogół spodziewamy się od dobrej klasy głośników 5-calowych pracujących w optymalnie dobranej obudowie. Producent jest dość tajemniczy, jeśli chodzi o szczegółowe informacje techniczne na temat serii G4, ale na moje ucho i wyniki pomiarów wygląda na to, że podział następuje przy 2,6 kHz. To wystarczająco nisko, by mieć pewność, że woofer nie wejdzie jeszcze w „strefę mroku”, ale czy tweeter podoła zadaniu przetworzenia blisko 70% całego pasma audio?

Charakterystyka wypadkowa monitorów (zielona) oraz charakterystyki poszczególnych źródeł dźwięku: bass-refleksu, woofera i tweetera. Zauważalny rezonans pasożytniczy bass-refleksu dla 600 i 700 Hz znajduje swoje odbicie na charakterystyce całościowej. Bass-reflex mocno wspiera woofer w zakresie 50-80 Hz. Łagodne nachylenie podziału zwrotnicy w stronę wyższych częstotliwości pozwala zachować optymalną słyszalność w zakresie 2-4 kHz, kiedy driver nie osiąga jeszcze pełnej efektywności.

O zastosowanym przetworniku wysokich tonów można powiedzieć kilka rzeczy, na ogół dobrych. Jest to porządnie wykonany driver z dużym magnesem ferrytowym, w dobie neodymowych „pchełek” praktycznie niespotykany – a zatem stara dobra szkoła w zakresie przetworników wysokich tonów. Oferując syntetyczną, dobrze tłumiącą rezonanse kopułkę na bardzo niskie zniekształcenia i świetną kierunkowość, co w dobrym akustycznie pomieszczeniu przekłada się na łatwe pozycjonowanie źródeł i ich stabilność w panoramie. Brzmi świetnie – jest przejrzysty, nie jazgocze, a najwyższą górę odtwarza precyzyjnie i efektownie. Ale... No cóż, nie jest przesadnie wyrównany, jeśli chodzi o charakterystykę. Jest wiele osób wyczulonych na tym punkcie, uważających, że charakterystyka częstotliwościowa drivera powinna przypominać taflę lodu. Tyle tylko, że charakterystyka mówi nam o głośniku dokładnie tyle, ile o człowieku mówi jego zdjęcie z paszportu. I choć na wykresie driver z G4 nie wygląda imponująco, to ja mu wierzę. On po prostu ładnie gra, brzmi dobrze i nie oszukuje. To taki typ tweetera, którego lubimy nie za charakterystykę, ale za charakter. W końcu mamy do czynienia z narzędziami do produkcji muzyki, a nie sprzętem pomiarowym.

Konstrukcja KRK Rokit 5

Pod względem budowy nowe KRK pozytywnie mnie zaskoczyły. Jak na monitory za tę cenę to bardzo zaawansowana konstrukcja, składająca się z wielu elementów. Dość powiedzieć, że sam panel czołowy – w całości wykonany z tworzywa – to pięć specjalistycznych wytłoczek ze wzmocnieniami i ciekawym układem ich połączeń wzajemnych. Do tego dochodzi interesująca struktura akustyczna mająca na celu „wirtualne” powiększenie gabarytów wewnętrznych, w pewnym sensie bazująca na układzie labiryntowym. Pod względem złożoności budowy, żaden z konkurencyjnych cenowo produktów nie może się równać z KRK. Równie interesująco wygląda sprawa elektroniki. Sygnał analogowy przetwarzany jest do postaci cyfrowej za pośrednictwem konwertera Texas Instruments PCM1862, a następnie trafia do wzmacniacza Burr-Brown TAS5782. Ten ostatni, jako rozwiązanie całkowicie cyfrowe, jest sterowany z zewnątrz za pośrednictwem mikrokontrolera STM32. I to właśnie on realizuje funkcję aplikowania korekcji, współpracując też z wyświetlaczem LCD prezentującym charakterystyki tejże korekcji, oraz enkoderem z przyciskiem do obsługi menu monitorów.

Charakterystyka monitorów z uwzględnieniem wszystkich dostępnych ustawień korekcji.

Wszystko to, noszące nazwę High-Resolution DSP Room Tuning, brzmi dość groźnie, ale w praktyce nie jest aż tak bardzo zaawansowane. Są to bowiem cztery zdefiniowane na stałe filtry (pasmowe 200 Hz i 3,5 kHz oraz półkowe 60 Hz i 10 kHz), których różne konfiguracje funkcjonują jako presety – cztery dla niskich tonów i cztery dla wysokich. Z kolei w menu ustawień monitora definiujemy jasność i kontrast ekranu LCD, wyłączamy aktywację trybu uśpienia po dłuższym czasie bezczynności i decydujemy o podświetleniu logo na przednim panelu. Prezentowana jest też wersja oprogramowania (1.1), co wygląda dość groteskowo wobec faktu, że użytkownik nie ma żadnej możliwości jego aktualizacji. Mówiąc wprost – zrobiono wszystko, by zasugerować możliwość aplikowania zaawansowanych ustawień, ze strojeniem pod kątem pomieszczenia włącznie, ale de facto aż takich możliwości nie mamy. Niemniej należy docenić to, co już jest – dostępność czterech dobrze dobranych filtrów pod postacią gotowych presetów to dużo w tym zakresie cenowym. Ponadto producent nie każe nam za to dodatkowo płacić, więc potraktujmy to jako przydatny bonus.

KRK Rokit 5 w praktyce

Monitory grają bardzo uczciwie i w przeciwieństwie do wcześniejszych generacji KRK Rokit (ale i droższych modeli), którym często zarzucano przesadną „konsumenckość”, oferują wyrazisty środek. Owszem, jego wyższy zakres nie jest tak klarowny jak w droższych systemach monitorowych, ale dzięki temu nie jest męczący i pozwala na wydłużenie czasu trwania poszczególnych etapów sesji odsłuchowych. Jak już wspomniałem wcześniej w kontekście drivera, są to monitory, którym można zaufać. Bas, który często w KRK bywał nieco sztucznie eksponowany, tutaj zachowuje odpowiednie proporcje względem rzeczywistości i wciąż jest dobrze wyczuwalny. Jeśli tylko mamy uporządkowaną akustykę w pomieszczeniu, Rokit 5 G4 pozwolą nam na optymalną kontrolę wszystkiego powyżej 100 Hz, choć oczywiście dostarczają także informacji o znacznie niższych częstotliwościach. Bez większego trudu usłyszymy już 45 Hz, a to znakomite osiągnięcie jak na tak kompaktowe monitory.

Podsumowanie

Poprzednie generacje KRK Rokit są postrzegane różnie – niektórzy je uwielbiają, inni za nimi nie przepadają. Ogólnie panuje opinia, że są mocno „didżejskie” i „elektroniczne”. Po części się z nią zgadzam. Pracując przez wiele lat na VXT8 zawsze musiałem brać poprawkę na ich konturowość i choć przyjemnie się na nich słuchało, to w codziennej pracy trudno je było traktować jako jedyny punkt sonicznego odniesienia.

Z czwartą generacją Rokit, a na pewno z modelem 5-calowym, jest już inaczej. Wyraźnie widać, że wykonano bardzo dużo pracy, aby przenieść ich charakter brzmieniowy na wyższy poziom. Rokity nie tyle spokorniały, co wydoroślały. Dekady doświadczeń i nowoczesna technologia pozwoliły firmie KRK stworzyć produkt, który może śmiało konkurować z podobnymi cenowo i funkcjonalnie monitorami Adam, JBL oraz Kali Audio. Jeśli macie taką możliwość, wypróbujcie też wersje z siedmio- i ośmiocalowym wooferem, które przeznaczone są dla nieco większych pomieszczeń i tam, gdzie trzeba zagrać głośniej i z mocniej wyczuwalnym basem. A jeśli chodzi o KRK Rokit 5 G4, to uważamy, że jako najbardziej z całej serii optymalnemu rozwiązaniu dla domowego studia nagrań należy się im znak Nasz Typ.  

 

Nasze spostrzeżenia

+ wyważone, precyzyjne i wiarygodne brzmienie
+ przydatna funkcja czterech filtrów dostępnych w różnych konfiguracjach
+ zaskakująco mocne wrażenie obecności niskiego basu, jak na monitory 5”
+ dobra charakterystyka kierunkowa
+ neoprenowa podkładka

- nieco spowolniona odpowiedź impulsowa
- dość wyrazisty rezonans pasożytniczy bass-refleksu
- nie są przystosowane do głośnego odsłuchu

 

Zakres zastosowań

- modelowe rozwiązanie uniwersalnych i funkcjonalnych monitorów bliskiego pola dla domowego studia nagrań
- możliwość wykorzystania w mobilnych systemach rejestracji dźwięku, na stanowiskach montażowych i w wozach transmisyjnych
- alternatywny odsłuch bliskiego pola dla profesjonalnych studiów nagrań

 

Informacje

Funkcja aktywne monitory bliskiego pola
Konstrukcja dwudrożna, bi-amp, bass-reflex
Przetworniki 5”, membrana z włókniny aramidowej (Kevlar), gumowy resor; 1”, kopułka z włókniny aramidowej (Kevlar)
Wzmacniacz dwukanałowy, klasa D, moc łączna 55 W, wbudowany limiter progowy
Maks. poziom SPL 104 dBA (poziom szczytowy, 1 m, z obu monitorów)
Pasmo przenoszenia 43 Hz-40 kHz
Zasilanie sieciowe, 100-240 V
Wymiary 285x190x241 mm
Waga 4,85 kg
cena 790 zł (za sztukę)
Dystrybucja AudioTech
Producent KRK Systems