Moog Vocoder - 16-kanałowy analogowy wokoder

Sprzęt studyjny | 28.09.2020  | Dariusz Mazurowski
Marka:  Moog

XXI wiek to renesans analogów. Moog wrócił do sławnego Mini w niemal oryginalnej postaci, wielkich modularów, a obecnie także swojego klasycznego wokodera, pierwotnie wprowadzanego do produkcji w 1978 roku.

Wokoder odtworzono we wszystkich szczegółach, zarówno od strony elektroniki, jak i elementów mechanicznych oraz obudowy. Otrzymujemy solidnie wyglądające urządzenie, zbudowane niemal jak czołg, o standardowej wysokości 4U, ważące 8 kilogramów. Podobnie jak oryginał, testowany model ma charakterystyczne boki z bardzo solidnego tworzywa. Są one montowane w taki sposób, że po ich odwrotnym zamocowaniu można urządzenie zainstalować w raku.

Samo wzornictwo jest dość spartańskie, ale wywodzi się z zupełnie innej epoki. W końcu jest to reedycja urządzenia z lat 70., wyglądająca tak samo i tak samo brzmiąca. Z tyłu obudowy znajdziemy trzy wejścia dla opcjonalnych kontrolerów oraz gniazdo do podłączenia zewnętrznego zasilacza. Pozostałe elementy ulokowano na panelu czołowym. Najbardziej rzucają się w oczy 32 gniazda napięciowe (po 16 na każdą sekcję), które umożliwiają krzyżowane pasm modułów analizy i syntezy. Wraz z urządzeniem otrzymujemy zestaw 16 kabli TS 6,3 mm w czterech kolorach – niebieskim, czerwonym, żółtym i czarnym; z tych ostatnich dwa są dłuższe.

Na panelu znajdują się wejścia do sekcji analizy (nazwane Program) i syntezy (Carrier), odpowiadające im potencjometry poziomów, monofoniczne wyjścia, jeden obrotowy przełącznik i pięć tradycyjnych. Są też diody sygnalizujące stan funkcji albo przesterowanie wejścia. Wejście do sekcji analizy jest niesymetryczne i służy do podłączenia sygnału liniowego lub mikrofonu (wyboru dokonujemy za pomocą przełącznika). Nie ma zatem typowego gniazda mikrofonowego XLR, o zasilaniu fantomowym nie wspominając. Możemy zastosować specjalny kabel z wejściem TR, względnie posłużyć się przedwzmacniaczem mikrofonowym albo wyprowadzić sygnał z miksera. Takie rozwiązanie pochodzi z lat produkcji pierwszej generacji i było normą. Jak wynika z załączonej informacji, układy elektroniczne są wierną kopią oryginalnych, ale z udoskonaleniami, które mają ułatwić ewentualne serwisowanie urządzenia.

Funkcjonalność Moog Vocoder

Sama idea działa wokodera polega na przeniesieniu charakterystyki barwowej (a także jej zmiany w czasie) jednego źródła na drugie. Sygnał trafiający do sekcji analizy jest dzielony w banku filtrów na pasma, które trafiają do detektorów obwiedni. Zmiany poziomów pasm są przetwarzane na napięcia sterujące, które z kolei trafiają do wzmacniaczy sekcji syntezy. W niej to sygnał wejściowy (np. ton syntezatora) jest dzielony na taką samą liczbę pasm o takich samych częstotliwościach, zaś ich poziomami wyjściowymi sterują wspomniane wzmacniacze. Sam wynalazek wokodera, autorstwa Homera Dudleya, został opatentowany w 1938 roku, a rok później pokazano go na Wystawie Światowej w Nowym Jorku. Wówczas nikt nie myślał o zastosowaniu muzycznym, bowiem miał być receptą na kiepskiej jakości połączenia telekomunikacyjne. Sama nazwa wskazuje na zastosowanie do przetwarzania głosu i pod tym kątem dobiera się częstotliwości pasm. Co nie zmienia faktu, że w roli sygnałów analizy i syntezy możemy wykorzystać inne dźwięki.

Moog Vocoder oferuje 16 pasm o częstotliwościach środkowych nieco odbiegających od innych popularnych urządzeń – najniższe ma 50 Hz, najwyższe 5.080 Hz. Zdarzają się wokodery o poszerzonym paśmie, ale użyte w produkcie firmy Moog wydaje się najbardziej optymalne.

Poziomy sygnału Moog Vocoder

Samo zrozumienie zasady działania wokodera i ustalenie do czego służą przełączniki, potencjometry i gniazda zajmie nam dosłownie chwilę. Instrukcja, będąca przedrukiem oryginalnej, jest krótka i treściwa, bo też urządzenie wydaje się proste w obsłudze. Co jednak nie do końca jest prawdą. Wiedzieć co do czego służy to jedno, ale umieć się tym kreatywnie posłużyć, to już zupełnie inna sprawa. Po pierwsze wokoder Mooga jest urządzeniem analogowym, zatem istotną rolę grają różne niuanse. Czasem drobna zmiana ustawień owocuje znaczną poprawą barwy, a czasem może jej zaszkodzić. Po drugie mamy do czynienia ze sterowaniem napięciowym i licznymi gniazdami, co daje przeogromne możliwości, ale wymaga od nas twórczego podejścia i cierpliwości. I wreszcie, wokoder realizuje określoną funkcję, ale jego zastosowania są daleko szersze niż sugerowałaby sama nazwa. I tutaj potrzebna jest pewna wiedza z zakresu akustyki i realizacji dźwięku. Można oczywiście eksperymentować, działać intuicyjne, ale warto też rozpocząć pracę z pewnym bagażem doświadczeń i umiejętności. Moog Vocoder jest przeznaczony dla zaawansowanych użytkowników, wiedzących co z nim zrobić i jak uzyskać najlepsze efekty.

Jedną z najciekawszych funkcji wokodera Mooga jest możliwość dowolnego łączenia pasm syntezy i analizy dla uzyskania nieszablonowych efektów. Wszystkie kable znajdziemy w zestawie.

Kluczowe dla jakości uzyskanego dźwięku są poziomy sygnałów kierowanych do sekcji analizy i syntezy. Wokoder jest dość czuły i łatwo przesterować wejścia, co nie zawsze zabrzmi przyjemnie. Poziom sygnału wpływa także na charakter efektu i jego czytelność. O ile nieco łatwiej ustawić poziom wejścia do sekcji syntezy, to z analiza wymaga szczególnej uwagi, zwłaszcza w przypadku mikrofonu. Rzecz jest na tyle istotna, że warto rozważyć np. zastosowanie limitera. W trakcie testów przekonałem się, że dobrym pomysłem jest wykorzystanie zewnętrznego wzmacniacza mikrofonowego i dostarczenie na wejście sygnału liniowego. Sama jakość mikrofonu także ma duże znaczenie, wbrew powszechnemu, acz mylnemu przekonaniu, że mikrofon do wokodera może być właściwie dowolny. Moog Vocoder nie ma osobnej regulacji poziomu wyjściowego, uzyskamy to dopiero w mikserze. Generalnie zatem poziom powinien być możliwie jak najwyższy, dla zapewnienia właściwego odstępu od szumu. Zarówno w sekcji analizy, jak i syntezy mamy potencjometry poziomów i diody sygnalizujące przesterowanie. Są one pomocne, ale tak naprawdę musimy wszystko ustawiać na ucho. Może się zdarzyć, że choć żadna z diod nie świeci i tak usłyszymy jakieś przesterowanie.

Moog Vocoder w praktyce

Aby na wyjściu usłyszeć dźwięk, do obu wejść musi docierać jakiś sygnał. Wynikową barwę możemy doprecyzować balansem tonów uzyskanych z głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych (tutaj nazwanych Buzz i Hiss), czego dokonujemy za pomocą obrotowego przełącznika. Można też wybrać jedne albo drugie, względnie oba jednocześnie, i potencjometrem ustalić proporcje. W pozycji 0 są one wyrównane i o poziomach decydują wyłącznie sygnały napięciowe docierające do sekcji syntezy.

Wynikową barwę możemy doprecyzować balansem tonów uzyskanych z głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych (Buzz i Hiss).

Przełącznik Switched/Direct pozwala na dodanie do sygnału wyjściowego materiału z sekcji analizy, a konkretnie samych wyższych pasm (od 5.080 Hz w górę), co może poprawić transparentność tego spektrum. Vocoder nie ma osobnego wejścia na sygnał syntezy dla głosek bezdźwięcznych, co jednak nie ma większego znaczenia. Jest tak, ponieważ bardzo dobrze dobrano częstotliwości pasm, a wysoka jakość sprawia, że mowa jest doskonale rozpoznawalna. Moog Vocoder ma cenną i niezbyt często spotykaną w analogowym sprzęcie funkcję zamrażania pasm. Zwykle opisuje się ją jako Freeze, ale w tym wypadku nazwano ją Sample & Hold. Jej włączenie powoduje właśnie zatrzymanie aktualnej wartości napięć ze wszystkich detektorów obwiedni, a wokoder zamienia się w bank filtrów. Jeśli zatem zaśpiewamy do mikrofonu i przeciągniemy głoskę „a”, jednocześnie aktywując Sample & Hold, wówczas tonowi syntezatora nadamy wyraźnie formantowy charakter. Do włączenia S & H można użyć kontrolera nożnego. Kolejny może służyć do przełączania między trybem Bypass a wyjściem wokodera (w tym pierwszym na wyjściu pojawia się sygnał analizy).

Zobacz także test wideo:
Akai MPK Mini Mk III - kontroler MIDI
Akai MPK Mini Mk III - kontroler MIDI
Moc, jaka drzemie we współczesnym minikontrolerach MIDI bywa zaskakująca. Najlepszym tego przykładem jest trzecia wersja Akai MPK Mini, w porównaniu do poprzedniej rozbudowana m.in. o wyświetlacz OLED.

Krzyżowanie pasm syntezy i analizy pozwala daje szerokie pole do eksperymentów. Centralną część panelu zajmuje 16 gniazd napięciowych obu sekcji – górny rząd to wyjścia z sekcji analizy (z detektorów obwiedni), a dolny wejścia do sekcji syntezy (napięć sterujących amplitudami VCA). Przełącznik External Patch, który także może być sterowany nożnie, wyłącza wewnętrzne przypisanie tożsamych pasm analizy i syntezy, pozwalając na ich ręczne krosowanie. Jak się okazuje, nawet w przypadku mowy czy śpiewu możemy uzyskać intrygujące dźwięki, zachowujące dynamikę i ekspresję głosu, ale zupełnie inne pod względem brzmieniowym. Pole do popisu jest przeogromne, wystarczy pomyśleć o liczbie dostępnych kombinacji...

Przełącznik External Patch, który także może być sterowany nożnie, wyłącza wewnętrzne przypisanie tożsamych pasm analizy i syntezy, pozwalając na ich ręczne krosowanie.

Pójdźmy jednak dalej! Skoro są to standardowe gniazda napięciowe, możemy je wykorzystać do współpracy z innymi urządzeniami modularnymi, np. sterując ich parametrami za pomocą napięć z sekcji analizy albo używając zewnętrznych napięć do sterowania amplitudami wybranych pasm sekcji syntezy. I tu ujawnia się całe bogactwo i potencjał testowanego urządzenia, będącego wokoderem modularnym w pełnym znaczeniu tego słowa.

Podsumowanie

Moog Vocoder to wysokiej klasy analogowe urządzenie, które pomimo upływu ponad 40 lat wciąż jest pożądanym narzędziem pracy, oferując bezkompromisową jakość brzmienia. To zawsze charakteryzowało instrumenty tej amerykańskiej marki, cenionej za jakość wykonania i walory użytkowe. Mamy do czynienia z urządzeniem analogowym, w dodatku skonstruowanym w 1978 roku, więc w pewnych sytuacjach na wyjściu może się pojawić delikatny szum, który jednak nie stanowi żadnego problemu. Dynamika i klarowność brzmienia pozostają znakomite. Najbardziej typowe efekty z zastosowaniem głosu są bardzo czytelne, słowa zrozumiałe a charakterystyka barwowa źródła wiernie przeniesiona. Warto jednak eksperymentować z innymi zastosowaniami – jako sygnały analizy i syntezy można przecież wykorzystać cokolwiek, dowolnie krzyżować pasma itd. Sugeruję zastosowanie do analizy tonów oscylatorów – przestrajanych albo z modulowaną szerokością impulsu.

Moog Vocoder zaspokoi oczekiwania najbardziej wymagających użytkowników, oferując klasyczne, analogowe brzmienie i wszystko to, co daje nam sterowanie napięciowe. Nie tylko w postaci krzyżowania pasm, ale także możliwości integracji z innymi instrumentami modularnymi. Cena niewątpliwie jest wysoka i nie na każdą kieszeń, ale otrzymujemy za nią jakość, brzmienie i imponujące możliwości. To w pewnym sensie także rodzaj inwestycji, bo wartość wokodera Mooga raczej nie będzie spadać, a urządzenie za kolejnych 40 lat wciąż będzie obiektem pożądania muzyków.

 

Nasze spostrzeżenia

+ znakomite, klasyczne analogowe brzmienie, dokładnie jak w oryginale
+ bardzo duże możliwości, także dzięki krzyżowaniu pasm
+ wysoka jakość wykonania
+ prosta obsługa

- brak standardowego gniazda mikrofonowego

 

Zakres zastosowań

- brzmieniowy kanon, wręcz symbol współczesnej muzyki elektronicznej; procesor o dużym potencjale eksperymentalnym, charakteryzujący się najwyższą jakością brzmienia

 

Informacje

Funkcja 16-pasmowy analogowy wokoder modularny
Składniki 16 torów sekcji analizy i tyle samo syntezy (z gniazdami napięciowymi); funkcja S & H (zamrażania amplitud pasm); regulowany balans między górnymi i dolnymi pasmami; w zestawie 16 kabli do krosowania
Zasilanie zewnętrzny zasilacz 12 V/16 W
Wymiary 178x389x440 mm
Waga 8 kg