A-Designs Pacifica - dwukanałowy przedwzmacniacz

Sprzęt studyjny | 07.12.2021  | Tomasz Wróblewski
Marka:  A-Designs

Urządzenie to dostępne jest na rynku już od kilku lat, ale zawsze jest dobry moment, by bliżej przyjrzeć się wysokiej klasy narzędziom studyjnym.

Nie można dziś sprzedać przedwzmacniacza w cenie powyżej 2.000 zł, jeśli nie stoi za nim jakaś historia. Może to być rodowód do trzech pokoleń wstecz lub opis tytanicznej pracy wykonanej przy jego projektowaniu i tworzeniu. Obojętnie, ważne, żeby było coś do opowiedzenia. Dlatego z łezką w oku wspominam czasy, kiedy przedwzmacniacze były tylko przedwzmacniaczami i liczyło się jedynie to, aby miały odpowiednie wejścia, potrafiły wzmocnić sygnał i niezbyt mocno przy tym szumiały. Tak było wtedy, kiedy powstawał praprzodek opisywanego tu urządzenia. Nazywał się...

...Pacifica

A dokładnie Quad-Eight Pacifica. Był początek lat 70. – spodnie-dzwony, fryzury afro, gorączka sobotniej nocy i tym podobne klimaty, o których zawsze piszę, gdy mowa o tej cudownej, słonecznej i pogodnej dekadzie. Taką ją zachowam w pamięci, w przeciwieństwie do zwykle ponurych i szarych lat 80. Quad-Eight była firmą sprzedającą sprzęt dla studiów filmowych, takich jak 20th Century Fox, Universal i Lions Gate Films, a także dla zamożnych studiów nagrań, w tym Decca Records, Warner Brothers i Motown. Jednymi ze sprzedawanych przez nią produktów były konsolety Electrodyne. Dzisiaj uważane są za pionierskie, bo miały wszystko – przedwzmacniacze, korektory, wysyłki i powroty wejścia liniowe, a nawet poduszkę do oparcia rąk. Ich brzmienie jest plasowane gdzieś między Neve a API. Firma Quad-Eight „podczepiła” się pod Electrodyne, najpierw przyklejając literkę Q nad E na panelach konsolet, a potem dość bezceremonialnie kopiując ich konsolety. Nieco potem rozwinęła już własny dział projektowy, wciąż jednak opierając się na niektórych rozwiązaniach Electrodyne.

Po włączeniu znajdującego się na przednim panelu tłumika Pad 20 dB, wejścia mikrofonowe XLR mogą pracować jako liniowe.

Konsoleta Quad-Eight Pacifica zasłynęła między innymi tym, że to na niej, a dokładnie na trzech takich stołach, miksowano epokową płytę The Wall grupy Pink Floyd. Z jej udziałem nagrano też wielki przebój More Than A Feeling zespołu Boston. Firma A-Designs użyła konfiguracji przedwzmacniacza z tej właśnie konsolety, oczywiście odpowiednio ją modernizując, by dostosować do wymagań współczesnych klientów. Jeśli zatem też potrzebujecie legendy do Waszego nowego przedwzmacniacza, to eksponując A-Designs Pacifica w studiu możecie śmiało mówić, że na takich przedwzmacniaczach Pink Floyd nagrali The Wall. Efekt murowany...

Konstrukcja A-Design Pacifica

Wyjdźmy jednak z obszaru dziadkowych opowieści o dawnych, pięknych czasach i przejdźmy do rzeczywistości. Zanim to jednak nastąpi, wspomnę o zauroczeniu. Pacifica zafascynowała mnie swoim wzornictwem, a dokładnie doborem kolorów. Klasycznie „sewentisowe” połączenie kremowego panelu i pomarańczowego korpusu wygląda przepięknie. Do tego dochodzą urokliwe gałki oraz przyciski, a jedynym spoilerem nastroju jest niebieska dioda sygnalizująca włączenie. Urządzenie jest zasilane bezpośrednio z sieci, ma porządnie działające potencjometry i solidne przyciski typu Isostat.

Wewnątrz obudowy znajdziemy klasyczną konstrukcję z lat 70., z transformatorami wejściowymi i wyjściowymi firmy Cinemag.

Nie uświadczymy w nim żadnego wskaźnika oprócz diod sygnalizujących włączenie zasilania i napięcia fantomowego – poziom sygnału trzeba ustawiać po staremu, czyli na ucho. Poza tym można odwrócić biegunowość sygnału i zaaplikować 20 dB tłumienia. Na panelu umieszczono wejścia instrumentalne (to jest właśnie ten powiew nowoczesności), z tranzystorami FET w roli konwerterów impedancji.

Sercem przedwzmacniacza jest tzw. opamp, czyli wzmacniacz operacyjny zbudowany w oparciu o elementy dyskretne.

Samo urządzenie jest dwukanałowym przedwzmacniaczem mikrofonowym opartym na klasycznej dziś konstrukcji – transformator wejściowy, bufor na parze tranzystorów MPSA56, customowy układ operacyjny na elementach dyskretnych, wyjście liniowe mocy w symetrycznej klasie A i transformator wyjściowy. Taka konfiguracja zapewnia niski poziom szumów (pod warunkiem użycia odpowiednich podzespołów), duże wzmocnienie napięciowe i potężny sygnał na wyjściu. Rzeczy nie do uzyskania za pomocą nowoczesnych struktur zintegrowanych. Całość ma w zasadzie tylko jedną wadę – jest kosztowna. Transformatory pochodzą z firmy Cinemag (tu też dałoby się opowiedzieć długą i ciekawą historię na temat jej powiązań z marką Electrodyne/Quad-Eight, ale może innym razem), a moduł dyskretnego wzmacniacza operacyjnego jest indywidualnie testowany. Całość jest montowana ręcznie w Kalifornii i kosztuje 11.500 zł.

A-Design Pacifica w praktyce

Przeczytawszy to ostatnie zdanie wiele osób może uznać, że legenda legendą, Kalifornia Kalifornią, ale 5.750 zł za jeden kanał przedwzmacniacza to chyba lekka przesada. Spokojnie, są dużo droższe preampy, choć przyznać trzeba, że marka ich producentów jest nieco lepiej rozpoznawalna niż A-Designs. Ale to w końcu nie marka gra, tylko urządzenie i na tym się skupmy.

Charakterystyki częstotliwościowe przedwzmacniacza wraz z harmonicznymi – drugą i trzecią – przy dwóch skrajnych i środkowym ustawieniu regulatora Gain. Warto zwrócić uwagę na zbliżony dla wszystkich ustawień czułości poziom harmonicznych dla zakresu niskich tonów.

Zmierzony zakres regulacji czułości Gain opiewa na 35 dB, więc rekordu świata nie ma. Dodając do tego 20 dB tłumienia otrzymujemy całkowity zakres regulacji wynoszący 55 dB – zupełnie przyzwoicie, choć bez fajerwerków. Przyznać jednak trzeba, że obszar regulacji wybrano bardzo trafnie. Dzięki temu bez trudu uzyskamy optymalny poziom sygnału przy współpracy z mikrofonami dynamicznymi i wstęgowymi. Jeśli chodzi o nowoczesne mikrofony pojemnościowe, to nominalne wysterowanie uzyskamy w okolicach połowy zakresu regulacji Gain.

Charakterystyki fazowe oraz impulsowe przy dwóch skrajnych i środkowym ustawieniu regulatora Gain. Za impulsem widać krótkie pobudzenie układu przy częstotliwości 20 kHz.

Poziom szumów jest bardzo niski – razem ze zniekształceniami harmonicznymi będą się one plasować w okolicach 86 dB w odniesieniu do sygnału nominalnego (ok. 0,005% THD+N), przy regulatorze Gain ustawionym na minimum. Gdy jest on w połowie, wartość ta wzrośnie o 10 dB, więc cały czas trzymamy klasę. Ponieważ na wejściu i wyjściu są transformatory, możemy oczekiwać większego poziomu harmonicznych dla częstotliwości poniżej 100 Hz. Tak też jest w istocie, przy czym jest on w przybliżeniu taki sam bez względu na ustawienie czułości – dokładnie tak jak w API, a odwrotnie niż w Neve.

Przedwzmacniacz ma bardzo subtelnie przyciemnione brzmienie i nie wyrywa się do przodu, jeśli chodzi o najniższe tony – ale te naprawdę najniższe, mniejsze niż 40 Hz. Nie będzie w najmniejszym stopniu „szklił” brzmienia, dzięki krótkiemu czasowi narastania zachowując fantastyczną odpowiedź transjentową. Przesunięcie fazowe dla 50 Hz wyraża się w liczbie jednocyfrowej i ma bardzo łagodny przebieg z przejściem przez zero w okolicach pasma 2-4 kHz. Na charakterystyce impulsowej można zaobserwować znikome, samoistne wzbudzenie na częstotliwości powyżej 20 kHz, będące efektem rezonansu transformatora wyjściowego. Kompletnie niezauważalne i niesłyszalne, ale dla higieny można by go było wygasić symbolicznym filtrem.

Zobacz także test wideo:
sE Electronics DynaCaster - mikrofon dla podcasterów
sE Electronics DynaCaster - mikrofon dla podcasterów
Oszałamiająca popularność SM7B, którego posiadanie stało się wręcz wyznacznikiem profesjonalizmu przy nagrywaniu podcastów zachęciła wielu producentów do stworzenia produktów o podobnej, jeśli nie lepszej funkcjonalności; zbliżonej, jeśli nie wyższej jakości; i porównywalnej, jeśli nie niższej cenie. Do takich właśnie należy DynaCaster.

Podsumowanie

Pacifica to klasyczna, ze wszystkimi zaletami i niedociągnięciami, konstrukcja z lat 70. Mocna prądowo, z czystą, skróconą do niezbędnego minimum ścieżką sygnałową. Bardzo lubię takie konstrukcje, bo są przewidywalne, stabilne termicznie i ponadczasowe. W tamtym okresie świat konstruktorów pro-audio nie zaraził się jeszcze wirusem audiofilstwa, a miniaturyzacja i bylejakość nikomu nie przychodziła do głowy. To był czas zdrowego rozsądku i hasła, że jeśli coś brzmi dobrze, to dobrze.

I taki właśnie jest ten przedwzmacniacz, a fakt, że pozostaje w produkcji od 2013 roku i wciąż znajduje nabywców, tylko potwierdza jego wysoką jakość i pozycję rynkową.

Nasze spostrzeżenia

+ ponadczasowa konstrukcja o doskonałym brzmieniu
+ transformatorowa separacja wejść i wyjść
+ optymalnie ustawiony punkt wzmocnienia
+ funkcjonalne wejście instrumentalne
+ efektowne, stylowe wzornictwo

- wysoka cena
- brak filtracji górnoprzepustowej

 

Zakres zastosowań

- dwukanałowy przedwzmacniacz dla profesjonalnych studiów nagrań poszukujących klasycznego brzmienia z lat 70. minionego wieku; pozwala na pracę także z mikrofonami dynamicznymi i wstęgowymi

 

Informacje

Funkcja dwukanałowy przedwzmacniacz mikrofonowy solid state z transformatorową separacją wejść i wyjść
Pasmo przenoszenia 9 Hz-101 kHz
Impedancja wejściowa 1,5 kΩ/1 MΩ
Równoważny poziom szumów -128 dBA
Zasilanie sieciowe, 23 W
Wymiary 19”, 1U
Waga 3,5 kg
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó