Więcej...

Świeża porcja wtyczek - kwiecień 2017

01.04.2017 
Świeża porcja wtyczek - kwiecień 2017

W tym cyklu prezentujemy najnowsze narzędzia oraz pakiety brzmieniowe dla Ableton Live, omawiając ich przydatność i wskazując zakres potencjalnych zastosowań.

Isotonik PerforModule Collection FOUR (45 GBP)
pakiet procesorów
Live 9.7

Firma Isotonik nie ustaje w dostarczaniu użytkownikom Abletona przydatnych narzędzi do tworzenia i obróbki muzyki. Niedawno na rynek trafił kolejny zestaw wtyczek z popularnej serii PerforModule. Jej czwarta odsłona ma pomóc w miksowaniu materiału i nadaniu mu finalnego kształtu. W skład zestawu wchodzą jak na razie dwie kolekcje wtyczek: Bussification oraz Dynamixing One – obie pozwalają na w miarę bezbolesne zmiksowanie dowolnego materiału.

I tu mała uwaga. Mam ambiwalentny stosunek do tego typu rozwiązań, gdyż z jednej strony stanowią one drogę na skróty, upraszczając znacznie proces miksowania (co samo w sobie nie jest niczym złym), ale z drugiej strony, opcja „głupi Jaś” sprawdza się zwykle dobrze, ale bardzo rzadko rewelacyjnie. Wiele parametrów zaklętych w raki ma np. ograniczone wartości minimalne i maksymalne, tak by działać tylko we „właściwym” zakresie, co może być zaletą, ale i wadą, gdy nasza muzyka odstaje od przyjętych ogólnie standardów. Dlatego opisywane niżej narzędzia proponuję traktować jako rozwiązania „pierwszego kontaktu”, bowiem poszczególne presety dają użytkownikowi rybę zamiast wędki. Owszem, łatwiej się miksuje bębny, mając pod ręką osiem pokręteł zamiast 20. Z pewnością jednak można by osiągnąć lepsze efekty, wiedząc co tak naprawdę kryje się za enigmatycznymi nieraz parametrami.

Pierwszy rak – Bussification, przeznaczony jest na grupy w miksie – od bębnów, przez bas i efekty po szynę master. Każdy rak charakteryzuje się konkretnym zestawem pokręteł Macro, które odpowiedzialne są za aplikację typowych dla danej sytuacji efektów. Niektóre parametry powtarzają się w większości raków. I tak np. Tauten odpowiada za usuwanie niepożądanych częstotliwości i tak naprawdę jest zmapowany do parametru Gain w korektorze ukrytym wewnątrz raka. Nie wszystkie pokrętła działają jednak tak prosto. Parallel Saturation, czyli równoległa saturacja, steruje jednocześnie dwoma parametrami (Dry/Wet oraz Drive w efekcie saturatora).

Bardzo ciekawe są raki przeznaczone do użytku na szynach powrotu oraz w sekcji master. Te pierwsze możemy ubarwić rakami Dirt oraz Space, które mają za zadanie skleić miks i pozbawić go sterylności. Wystarczy odpalić oba na ścieżkach return w trybie solo i ustawić odpowiedni miks za pomocą wysyłek Send z poziomu każdej ścieżki. Po osiągnięciu pożądanego efektu, ściszamy oba powroty do zera, odpalamy wszystkie ścieżki i powoli zgłaśniamy powroty z „przyprawami”, tak by były ledwo słyszalne w miksie – wszak to tylko przyprawy.

A skoro o przyprawach mowa, to bardzo ciekawie można dodatkowo przetworzyć miks rakami MasterBuss, które oprócz standardowych zabiegów, takich jak monofonizacja basu, czy delikatne podbicie góry szerokim filtrem, pozwalają na emulację brzmienia kasety magnetofonowej (dynamiczny generator szumu) oraz winylu.

Drugą część zestawu stanowi pakiet Dynamixing ONE. Idea jest podobna – grupa prostych narzędzi, mających rozwiązywać konkretne problemy za pomocą kilku parametrów. Tak więc Glueify to kompresor, który spaja miks, a Nifty EQ jest korektorem skrojonym na potrzeby występu na żywo. Nie ma sensu wymieniać wszystkich raków, bo jest ich kilkanaście. Dość powiedzieć, że dla ułatwienia sprawy, pogrupowano je dodatkowo w kolorowe łańcuchy (channel strips). Każdy z kolorów oznacza inny rodzaj brzmienia. Ich odkrywanie, pozostawiam jednak Wam.

45 funtów to całkiem spora suma, ale jeśli wziąć pod uwagę, jak bogaty i precyzyjny zestaw narzędzi dostajemy, to okazuje się, że to przyzwoita cena. Szczególnie że dekonstrukcja łańcuchów efektowych może Wam dostarczyć więcej wiedzy niż niejeden internetowy tutorial.

Puremagnetik Retro Synths 1980s (39 EUR)
biblioteka brzmień
Live 9

Nazwa tej biblioteki nie pozostawia żadnej wątpliwości. Jeśli urodziliście się w latach 80., to brzmienie tych syntezatorów macie w genach. Retro Synths 1980s jest zestawem kanonicznych brzmień elektronicznych, które słychać w każdym niemal hicie z tamtych lat. Do dyspozycji dostajemy więc samo mięso, z takich tłustych świnek, jak Roland Jupiter, Roland Juno 106, EDP Wasp, Casio CZ-1, Korg Polysix czy Yamaha DX7. Firma Puremagnetik zadbała o to, żeby wersja wirtualna tych zacnych klasyków nie ustępowała brzmieniem oryginałom. Na pokładzie opisywanego zestawu znajdziemy więc 38 raków instrumentalnych oraz jeden rak perkusyjny, do skonstruowania których użyto ponad dwóch tysięcy sampli. Każdy instrument został zsamplowany wielowarstwowo, więc nie ma mowy o statycznym, nudnym brzmieniu. Dodatkowo najważniejsze parametry są łatwo dostępne z poziomu pokręteł Macro, jak w każdej szanującej się bibliotece Abletona.

Encoder Audio Immensity (10 EUR)
syntezator
Max 4 Live

Mokry sen każdego szanującego się gałkologa – syntezator modularny Buchla. Kłopot w tym, że oryginał, nawet w postaci niewielkiego systemu, kosztuje tylko co średniej jakości samochód. Nie każdy ma na tyle wyrozumiałą żonę... Ci mniej szczęśliwi z pewnością powitają więc ten piękny promyk słońca z otwartymi ramionami. Immensity jest bowiem bardzo mocno inspirowany ikonicznym modułem Buchla 259, nie bez przyczyny określanym generatorem fal złożonych (complex wave generator). Jego idea opiera się na synergii dwóch oscylatorów. Jeden z nich jest oscylatorem głównym (Principle) a drugi modulującym (Modulation). Główny oscylator składa się z dwóch generatorów wavetable, pomiędzy którymi można się płynnie przełączać (pokrętło Symmetry). Immensity nie tylko oferuje posmak oryginału (w naprawdę doskonałej jakości), ale poszerza jego możliwości. Dostajemy więc dodatkowo prosty filtr dolnoprzepustowy oraz generator obwiedni. Jakby tego było mało, wtyczka ma tryb CV, który umożliwia jej użycie z systemem modularnym np. jako źródło niebanalnych sygnałów modulacyjnych. No i cena jest zdecydowanie lepsza, niż cena oryginału (do pobrania ze strony www.sellfy.com).

Encoder Audio Morph (10 EUR)
filtr
Max for Live

A skoro już jesteśmy przy generatorze dźwięku, to można go ożenić z ciekawym filtrem tej samej firmy. Morph oparty jest na działaniu dwóch niezależnych filtrów, pomiędzy którymi można płynnie się przełączać. Obsługa jest banalnie prosta, a interfejs przejrzysty i sprytny. Wtyczka podzielona jest na sekcje Channel A, Master i Channel B. Channel A i B to sekcje obu filtrów. Wybieramy tu rodzaj filtru (jest ich aż sześć), częstotliwość odcięcia oraz dobroć. Jeśli chcemy zaaplikować modulację to klikamy nagłówek Channel i wtedy pokazuje nam się sekcja modulacji przypisana do danego filtru. Tu decydujemy o częstotliwości modulacji (oczywiście można ją zsynchronizować do tempa projektu), jej kształcie, a nawet offsecie czy odchyleniu. Jeśli chcemy dostać się do większej liczby parametrów modulacji, wystarczy kliknąć nagłówek Master. W ten sam sposób wracamy do poprzedniego okna, gdzie czekają na nas pokrętła służące do przełączania się między filtrami (Morph) oraz pokrętło o wiele mówiącej nazwie Mix.

Soniccouture Morpheus (59 EUR)
biblioteka brzmień
Live 9

Instrument z gatunku tych bardziej egzotycznych. Morpheus nie bez powodu nazwany został imieniem greckiego boga snu. Charakteryzuje się bowiem bardzo eterycznym brzmieniem – gdzieś pomiędzy rozmarzonym wibrafonem a Novachordem, o którym pisałem na tych stronach kilka miesięcy temu. Morpheus generuje dźwięki za pomocą metalowych sztabek. Każda z nich zaopatrzona jest we własny rezonator, którym można tłumić lub uwalniać dźwięk. Dźwięk Morpheusa jest tak „czysty”, że często używa się tego instrumentu podczas sesji medytacji. Jeśli zajmujecie się tworzeniem muzyki ambient, to zdecydowanie powinniście się przyjrzeć tej paczuszce. Oprócz surowych brzmień Morpheusa, developerzy z firmy Soniccouture dorzucili garść bardziej zaawansowanych presetów – głównie padów ożywionych różnymi modulacjami. Nie brak też kilku brzmień perkusyjnych i niemal syntetycznych. Oczywiście wszystkie wyposażone w zgrabnie dobrane parametry Macro i efekty. Podpowiem Wam, że najlepiej sprawdzają się tu delaye oraz chorusy.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
kwiecień 2017
Kup teraz