Więcej...

Biblioteka sampli

01.10.2017 
Biblioteka sampli

W tym cyklu prezentujemy najnowsze narzędzia oraz pakiety brzmieniowe dla Ableton Live, omawiając ich przydatność i wskazując zakres potencjalnych zastosowań.

Coldcut MidiVolve (39 EUR)
Max for Live - arpeggiator

Dawno już nie miałem do czynienia z tak inspirującym i przyjaznym w obsłudze narzędziem. Ale to nie powinno dziwić, wszak za wtyczką MidiVolve stoi Matt Black - połowa legendarnego duetu Coldcut.

MidiVolve jest zaawansowanym generatorem riffów i partii arpeggio, pozwalającym na uzyskanie nowych, ewoluujących sekwencji budowanych na bazie komunikatów MIDI. Mogą być nimi klipy albo nuty aktywowane ręcznie z dowolnego kontrolera.

Budowa interfejsu jest bardzo przejrzysta - w centrum mamy okno sekwencera, a jego zawartość wybieramy zakładkami u góry. Możemy krokowo ustawiać standardowe parametry: Pitch, Velocity, Duration, ale do dyspozycji mamy również dwa parametry, których dowolnego mapowania dokonujemy poprzez kliknięcie małego trójkącika po prawej stronie od ikony Map 1. Na dole interfejsu znajdują się parametry kontrolujące ruch sekwencera - możemy go odwracać, przesuwać cały patern w lewo lub w prawo, bądź skracać i wydłużać o połowę.

Po lewej stronie dokonujemy wyboru trybu działania wtyczki. W trybie Arp, MidiVolve działa jako arpeggiator, z opcją wyboru kierunku odgrywania pasaży (góra, dół, obie strony, przypadkowo). Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak, gdy zaczniemy manipulować wartością Fill, która do sekwencji wprowadza zasady podziałów euklidejskich. Jeśli ustawicie tu np. wartość 12, to wtyczka wypełni patern równo dwunastoma nutami, co oznacza, że wynikiem będzie nietypowy podział. Ten prosty zabieg powoduje, że w przeciągu kilku minut możecie stworzyć całą furę nietypowych, połamanych wariacji głównego riffu.

Tryb Riff służy do tworzenie fraz, które mogą ewoluować automatycznie wedle własnej logiki, w określonych odstępach czasowych, albo w odniesieniu do ustawień, jakie użytkownik ustali w głównym oknie sekwencera (User) oraz w zakładce ustawień zaawansowanych. W obu przypadkach możemy określić długość riffu oraz zdecydować o tym, czy kolejne nuty będę połączone (funkcja Tie). Jest tryb Transpose oraz Thru, pozwalający na granie danym instrumentem niezależnie od partii generowanych przez MidiVolve. W tej części interfejsu znajduje się też poręczny kwantyzator, umożliwiający dostosowanie napływających wartości MIDI do danej skali. Nie było by w nim nic szczególnego, gdyby nie wyjątkowo poręczna opcja Find, pozwalająca zawęzić zakres nut, tylko do używanych przez aktywny w danym momencie riff (wtyczka znajduje najwyżej i najniżej położoną wartość). Patent ten przydaje się szczególnie, gdy pracujemy z Drum Rackiem i nie chcemy, by wtyczka tworzyła nowe riffy operujące poza zakresem strefy, w której załadowane są sample.

Najciekawsze i zarazem najbardziej zaawansowane opcje znajdują się w rozszerzonym interfejsie, do którego dostęp uzyskujemy poprzez przyciśnięcie małego trójkącika w prawym górnym rogu. To tutaj decydujemy, które parametry mają podlegać „mutacji”. Dodatkowo każdy z nich możemy przesuwać w sekwencji zarówno względem osi X, jak i Y. Jest też opcja eksportowania stworzonego paternu do klipu – doskonałe uzupełnienie funkcji importu klipu, znajdującej się po przeciwległej stronie interfejsu; wystarczy kliknąć Import i grający aktualnie klip zasysany jest do sekwencera. Absolutny potwór! Takie wtyczki jak MidiVolve powinny być zakazane. Robienie muzyki za ich pomocą jest zbyt proste...

LDM Devices Mangle FX (10 USD)
procesor efektów - Max for Live

Połączenie multiefektu z sekwencerem nie jest nową ideą, ale sposób w jaki zaimplementowano ten pomysł w Mangle FX, już tak. Oto bowiem dostajemy skromnych rozmiarów sekwencer o typowym, na pierwszy rzut oka, zastosowaniu – osiem kroków, a na każdym inny efekt (wśród kilkunastu z nich, m.in. odwrócenie dźwięku, tremolo perkusyjne, spowolnienie itd.). Ale pod maską tego kolorowego ptaszka kryje się znacznie więcej mocy. Bo poza głównym sekwencerem, do dyspozycji mamy też sekwencer presetów (trzeba kliknąć w prawym górnym rogu, by go aktywować) oraz sekwencer wysyłek – na każdym kroku możemy aktywować jedną z trzech wysyłek na kanale, na którym założony jest Mangle FX. Głębokość każdej z tych modulacji określamy jednym z trzech kolorowych suwaków po lewej stronie interfejsu. Jakby tego było mało, możemy określać też głębokość działania algorytmu odpalania przypadkowych kroków oraz wyboru trybu odtwarzania danego kroku. Jest też funkcja Freeze, która umożliwia zatrzymanie sekwencera na danym kroku, oraz przydatny parametr Smooth, pozwalający na zredukowanie ewentualnych klików i trzasków przy raptownej zmianie trybów odtwarzania. Mały, ale wariat!

Soundmanufacture Scale-O-Mat 3 (bezpłatny)
generator skal - Max for Live

Coś dla fanów Battles i harmonicznej ekwilibrystyki. Scale-O-Mat 3 został bowiem zaprojektowany do spółki z Tyondaiem Braxtonem. To wyjątkowo przydatne narzędzie służy do harmonicznego dyscyplinowania wielu ścieżek MIDI jednocześnie. Idea jest prosta - odpalamy wtyczkę Master na śladzie, który dostarcza informacje harmoniczne do reszty śladów. Na tych ostatnich włączamy wtyczkę Slave, która filtruje dane MIDI tak, jak przykaże Master. W głównym panelu wybieramy daną skalę (wszystkie skale zawarte w bazie Pusha 1 i 2 plus trochę dodatkowych egzotycznych skal - w sumie 40) oraz tryb w jakim ma się odbywać kwantyzacja. W trybie Pitched wszystkie nuty pojawiające się na wejściu wtyczki będą równane do zadanej skali. W trybie Gate wszystkie nuty spoza skali zostaną wyciszone. Użytkownik ma możliwość ustawiania zakresu filtrowanego materiału na klawiaturze (czerwony suwak na dole). Jest też opcja transponowania i zapisywania wszystkich ustawień. I jeszcze jeden drobiazg - pomnóżcie to wszystko razy cztery, bowiem do tylu grup można przyporządkować każdą z wtyczek Slave. Każda z grup dysponuje niezależnymi ustawieniami, a użytkownik może je kontrolować z poziomu jednego okna, klikając w głównym interfejsie przycisk Advanced. A to wszystko za darmo...

ThePhonoLoop Influential Kit (25 EUR)
biblioteka sampli - Live 9

To jedna z tych bibliotek sampli, o których najchętniej bym nigdy nie napisał i nie powiedział o niej nawet najlepszemu kumplowi. A to dlatego, że wręcz ocieka charakterem, jest jednym z oryginalniejszych zestawów perkusyjnych z jakimi miałem do czynienia i chciałbym ją zachować tylko dla siebie. Nie spodziewajcie się ton sampli. Na dzisiejsze standardy jest ich "tylko" 500, a wśród nich 80 stopek, 171 werbli (w tym 74 wielowarstwowych, 82 akustyczne i 15 rolli), 92 hi-haty, 22 blachy i 117 różnorodnych próbek perkusyjnych – wszystkie w dwóch formatach - 16- i 24-bitowym do wyboru. Ale nie o ilość, a o jakość tu idzie. Wszystkie sample są naprawdę starannie dobrane i przetworzone w taki sposób, że tworzą spójną stylistycznie całość. Właściwie każda kombinacja brzmi doskonale i za pomocą tego zestawu można nagrać niejedną płytę. Jeżeli więc lubicie trip-hop albo mroczny hip-hop spod znaku Dälek czy Tyler The Creator, to właśnie trafiliście na kopalnię złota. Jest brudno, sucho, mocno i szumi. Palce lizać. Zresztą sprawdźcie sami - na stronie producenta można ściągnąć darmową wersję Lite, zawierającą 50 próbek wybranych z pełnego pakietu.

Toontrack Fibes Kit (29 EUR)
biblioteka sampli - Live 9

A skoro już jesteśmy w temacie brudnych i wintydżowych brzmień perkusyjnych, to gdyby Influential Kit nie zaspokoił Waszych potrzeb, warto przyjrzeć się Fibes Kit. Firma Toontrack sroce spod ogona nie wypadła (to oni są odpowiedzialni m.in. za klasyczne już zestawy Drumkit from Hell i Superior Drummer), więc należy się spodziewać co najmniej przyzwoitego brzmienia. Już po kilku minutach obcowania z tym zestawem okazało się, że nadzieje nie okazały się płonne. Fibes Kit może być doskonałym uzupełnieniem Influential Kit - tu też mamy do czynienia z suchym i przybrudzonym brzmieniem, ale jednak nie aż tak zaszumionym i ciemnym jak w przypadku zestawu firmy ThePhonoLoop. Zsamplowany zestaw pochodzi z ćwiczeniówki znanego szwedzkiego perkusisty Morgana Agrena. To właśnie na tej perkusji nagrywał on próbki do wspomnianego wcześniej DFH. Od tamtej pory nie wymieniał w niej membran i oto mamy rezultat - 10 lat kurzu, brudu i bębniarskiego molestowania zaklętych w 32 presety i 45 klipy. Fibes Kit świetnie sprawdzi się w hip-hopie, rocku alternatywnym a nawet country.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
październik 2017
Kup teraz