Więcej...

Świeża porcja wtyczek - marzec 2018

14.04.2018 
Świeża porcja wtyczek - marzec 2018 fot. https://www.ableton.com

W tym cyklu prezentujemy najnowsze narzędzia oraz pakiety brzmieniowe dla Ableton Live, omawiając ich przydatność i wskazując zakres potencjalnych zastosowań.

Daan Pothoven/Isotonik Ultrakick (26 GBP)
syntezator perkusyjny
Max for Live

 

Całkiem niedawno opisywałem na tych łamach wtyczkę Analog Kick i wydawało mi się wtedy, że naprawdę nic więcej nie potrzeba do tworzenia brzmień elektronicznej stopy. Zmieniłem zdanie kilka minut po tym, jak zasiadłem za sterami Ultrakicka. Przedrostek „ultra” w nazwie wtyczki nie jest jedynie napuszonym chwytem marketingowym. Na jej pokładzie naprawdę znajdziecie wszystko, co potrzebne do wykreowania każdej możliwej odmiany syntetycznej stopy – od waniliowych brzmień ocierających się o klasyki Rolanda po wykręcone, modulowane i zaszumione uderzenia, plasujące się gdzieś pomiędzy klubowym basem a stopą.

Ultrakick nie korzysta z sampli. Generowane dźwięki są oparte w stu procentach na syntezie, bo tylko dzięki takiemu podejściu można mieć pełną kontrolę nad każdy parametrem dźwięku. Mimo to, brzmi to naprawdę potężnie i „analogowo”. Nie ma mowy o efekcie cyfrowej „wydmuszki”. Znacie zapewne ten scenariusz – kręcicie stopę, która wydaje się wbijać w ziemię, ale potem przychodzi reality check w postaci odsłuchu w samochodzie albo na klubowym systemie i świat nie jest już tak piękny... To oczywiście w dużym stopniu kwestia dobrego miksu, ale ten zawsze opiera się na dobrze brzmiącym materiale wyjściowym. A Ultrakick oferuje brzmienie porównywalne z najlepszymi maszynami sprzętowymi w rodzaju Analog RYTM albo Tempest.

 


Wtyczka oparta jest na dwóch oscylatorach i generatorze szumów. Każde z tych źródeł ma dedykowany kanał audio, na którym można uaktywniać różne efekty w rodzaju filtrowania HP/LP (również w opcji z modulacją z poziomu bardzo precyzyjnej i szybkiej obwiedni), przesteru i pięciozakresowej korekcji. Każdy z oscylatorów operuje na ośmiu „cząsteczkach”, którymi można dowolnie kształtować brzmienie stopy. Z kolei charakter szumu rzeźbimy za pomocą 32-segmentowego filtru pasmowoprzepustowego.
Na szczególną uwagę zasługuje sekcja obwiedni (jest ich aż osiem) pozwalająca na chirurgiczną wręcz ingerencję w ostateczny kształt kreowanego brzmienia. Obwiednie są bardzo szybkie i precyzyjne, dzięki czemu nawet przy krótkim czasie wyzwalania, nie ma mowy o żadnych niepożądanych klikach i artefaktach. Możne je rysować albo wprowadzać wartości numerycznie, co zapewnia dodatkowy poziom precyzji. Każda z sekcji wyposażona jest też w opcję randomizacji, więc gdyby opuściła Was wena, pomocną dłoń może wyciągnąć do Was łut szczęścia...

Najważniejsze jednak, że mimo mnogości parametrów i zaawansowanej syntezy pozwalającej na sound designerskie igraszki, Ultrakick jest bardzo prosty w obsłudze. Podoba mi się to minimalistyczne, monochromatyczne wzornictwo. Zero zbędnych elementów – prosto i przejrzyście. I wreszcie, Ultrakick wyposażono w bardzo elastyczny system presetów, pozwalający na swobodną wymianą tychże pomiędzy użytkownikami. Prawdziwy potwór, bez którego nie wyobrażam sobie już pracy nad muzyką taneczną.

Ableton Punch & Tilt (49 EUR)
pakiet brzmień
Live 10


Programiści z Abletona zadbali nie tylko o to, żeby nowa odsłona Live ułatwiała życie użytkownikom, ale też, aby mieli sporo nowego materiału źródłowego do zabawy. Punch & Tilt to kolejna z nowych paczek, poprzez którą berlińczycy puszczają oko do producentów muzyki tanecznej. Słowo „punch” jest tu słowem kluczowym. Niemal każda próbka z oferowanych zestawów perkusyjnych i pętli, jest perfekcyjnie przetworzona - zadbano o odpowiednią kompresję, sporą zawartość dolnych i górnych częstotliwości. Z jednej strony to dobrze, bo praca z takimi samplami jest igraszką, a z drugiej trochę przypomina to „głupiego Jasia”, co zapewne zaowocuje za kilka miesięcy wysypem bliźniaczo podobnych do siebie produkcji, które „gdzieś już słyszeliście”. No, ale wiadomo, że wszystko przecież zależy od osoby stojącej za sterami. Trzeba jednak przyznać, że przynajmniej sound designerzy zaangażowani w proces powstawania tej biblioteki nie poszli na łatwiznę. Wśród ponad stu raków instrumentalnych, 19. perkusyjnych, 16. efektownych i ponad 150 pętli znajdziecie mroczne basy, kwaśne riffy syntezatorowe, sporą garść padów, efektów i mocno przetworzonych sampli perkusyjnych. Całkiem inspirujące i ciekawe. Pamiętajcie tylko, że przez najbliższy rok WSZYSCY będą ich używać. Zalecam więc umiar...

soundmanufacture.net FX Cental For Push (20 EUR)
aplikacja narzędziowa
Max for Live


Matryca Pusha to łakomy kąsek dla programistów, choć wciąż mam wrażenie, że nie w pełni wykorzystujemy dobrodziejstwa 64 podświetlanych padów. Tym razem zamiast ezoterycznego sekwencera albo odtwarzacza akordów dostajemy bardzo proste, i jednocześnie bardzo efektywne narzędzie, o które niejeden posiadacz Pusha modlił się po cichutku przed snem. Otóż FX Central For Push pozwala na przyporządkowanie każdego z padów matrycy Pusha do dowolnego parametru w secie Live. Obsługa jest równie prosta, co zasada działania. Wrzucamy wtyczkę na ślad MIDI, upewniamy się, że ikona Active świeci na żółto i wciskamy przycisk Scan, by program wykrył naszego Pusha. Po wciśnięciu ikony Open pojawia się matryca, w której możemy edytować i mapować każdy z padów. Wystarczy wcisnąć ikonkę Map a następnie kliknąć odpowiedni parametr. Dodatkowo każdy z padów może działać w jednym z czterech trybów: Momentary, Toggle, Radio i Preset. Ten ostatni pozwala na zmianę presetów, które możemy zapisywać po lewej stronie w jednym z czterech banków. Jest też opcja zmiany właściwości padów dla całych kolumn i rzędów. Potężne narzędzie.

 

 

Expanding Sound Casiotone 403 (bezpłatny)
pakiet brzmień
Live 9


Delikatnie rzecz ujmując nie jest to zbyt bogata biblioteka sampli, ale, po pierwsze, darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, a po drugie, wbrew pozorom na rynku nie ma zbyt wielu dobrze zsamplowanych Casiotonów. A omawiana paczka, oferująca zaledwie siedem brzmień perkusyjnych, choć darmowa i skromna, brzmi naprawdę cieplutko i z kopnięciem. Szczególnie podoba mi się sound stopy, która ma wszystko czego stopa potrzebuje – sporo dołu, ale nie na tyle, żeby trzeba z nim walczyć w miksie, a do tego piękny klik i punch. Świetny jest też charakterystyczny zaszumiony werbel, który tu dodatkowo nabiera charakteru za sprawą zsamplowanego przydźwięku z sieci. Mnie to bawi. Poza tym tak naprawdę nie trzeba wiele więcej, żeby zrobić dobrą ścieżkę perkusyjną do dowolnego numeru. Zapytajcie takie zespoły jak Gorillaz, Hot Chip, Dan Deacon czy Tame Impala...

 

 

Art Frequencies/Isotonik DekobokoFX PRO (24,60 GBP)
procesor efektów
Max for Live


Bardzo ciekawe połączenie filtrów o architekturze State Variable (SVF) z efektem typu “bit crusher”, sterowanymi z poziomu prostego sekwencera i matrycy modulacyjnej. Idea jest prosta - odpalamy efekt na dowolnym śladzie i na dzień dobry dostajemy bardzo dobrze brzmiący filtr i bit crusher w minimalistycznej odsłonie: Cutoff, Resonance, Bitrate i SR (sample rate). Więcej nie trzeba. A to dlatego, że za pomocą sekwencera kontrolującego tryb filtrów (LP, HP, BP i Notch), oferującego od 4 do 32 kroków, można tchnąć życie w najprostszy nawet bit czy sekwencję melodyczną. Każdy z kanałów dysponuje niezależną linią sekwencyjną, którą można zamrażać w danym punkcie. Sytuacja zaczyna się rozwijać po wciśnięciu umieszczonego centralnie emblematu. Pojawiają się wtedy dwa LFO (sześć klasycznych fal plus random) i kolejny skromny sekwencerek, pozwalający na dodatkową automatykę każdego z parametrów. Tu ważna uwaga – aktywacja poszczególnych sekcji nie jest zbyt intuicyjna. A to za sprawą maleńkich kropeczek umieszczonych tuż obok nazwy każdej z sekcji. Dopiero po ich wciśnięciu dana sekcja zaczyna wypluwać sygnały modulacyjne. Każde LFO rozbudowane jest o dodatkowe „samomodulujące LFO”, co powoduje, że za pomocą bardzo prostych narzędzi możemy uzyskać naprawdę skomplikowane przebiegi. W sekcji SEQ znajdziemy również piano roll pozwalający na kreowanie melodii za pomocą modulacji odcięcia filtru... Niech trwa ten karnawał!

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
marzec 2018
Kup teraz