Więcej...

Świeża porcja wtyczek - czerwiec 2019

29.07.2019 
Świeża porcja wtyczek - czerwiec 2019

W tym cyklu prezentujemy najnowsze narzędzia oraz pakiety brzmieniowe dla Ableton Live, omawiając ich przydatność i wskazując zakres potencjalnych zastosowań.

Valiumdupeuple Push 2 ArrangeMode

Jedna z tych niezwykle przydatnych wtyczek, rozwiązujących szereg problemów, które powinny być rozwiązane przez producenta oprogramowania, ale które z niewiadomych przyczyn wciąż takie nie są, choć użytkownicy proszą o to od dawna. Chodzi o integrację kontrolerów Push 1 i 2 z trybem Arrangement View, a właściwie o brak takowej. Bo o ile Push świetnie sprawdza się w trybie Session, zapewniając bajeczną kontrolę nad niemal każdym jego aspektem, o tyle w tradycyjnym, liniowym widoku, w którym pracujemy nad zaaranżowaną kompozycją, wciąż zdani jesteśmy na łaskę myszki. Aż do teraz...

Oto bowiem na scenę wkracza Push-ArrangeMode 2.0 pozwalający na egzekwowanie najistotniejszych komend z poziomu matrycy i przycisków funkcyjnych Pusha. Wystarczy odpalić wtyczkę na dowolnej ścieżce (producent sugeruje szynę Master) i na Pushu wcisnąć kombinację Shift + Session. W ten sam sposób wracamy do natywnego trybu. Na matrycy powinno się pojawić kilkanaście podświetlonych padów, każdy odpowiedzialny za konkretny skrót/funkcję. Centralnie podświetlone na błękitno ułatwiają edycję Cut, Copy, Paste oraz Duplicate i Split. Samotny niebieski padzik po prawej to funkcja Reverse audio. Cztery żółte na samym dole służą do zmiany szerokości i wysokości ścieżek (działa tylko w najnowszej wersji Live 10.1). Te ostatnie można również chować i rozwijać w ramach grupy przyciskiem Fixed Lenght. Na dole po prawej stronie widnieją cztery czerwone pady służące do osadzania znaczników oraz nawigacji pomiędzy nimi. Mamy też tak przydatne skróty jak reaktywacja automatyki (Select + Automate), czy chowanie panelu biblioteki (Select + Page Left). Cieszy również sprytna implementacja enkoderów – za pomocą pokręteł Tempo i Swing użytkownik ma możliwość skalowania widoku okna głównego, zaś pokrętło Master kontroluje pozycję kursora odtwarzania (tzw. Scrub).

Cały zestaw naprawdę ułatwia życie. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę wisienkę na torcie, czyli funkcję Bounce in place. Ile razy chcieliście zgrać dany ślad albo grupę do audio, ale na samą myśl o pokrętnej procedurze robiło Wam się słabo? Witam w klubie. Ale to już historia. Dzięki Push-ArrangeMode 2.0 wystarczy tylko zaznaczyć dany ślad i wcisnąć kombinację Select + Record. Program automatycznie tworzy nową ścieżkę audio, z odpowiednio dobranymi parametrami wejść i wyjść, i zaczyna procedurę zgrywania. Bajka warta każdej ceny, szczególnie tak niewygórowanej. (cena: 6,66 USD)

Tom Cosm Downgrade 1.0

Tom Cosm jest autorem wielce przydatnych wtyczek, za które życzy sobie przysłowiowe „co łaska”. Tak właśnie jest z pakietem pięciu wtyczek służących do przybrudzania dźwięku na wszelkie możliwe sposoby. Każda z nich to w zasadzie multiefekt zaklęty w panel Macro, skupiający się na danej odmianie sonicznej patyny. Tak więc Hiss oferuje szum w najróżniejszych kolorach – od „pykania” licznika Geigera po Vocoder ociekający pompującymi trzaskami. Corrupt łączy w sobie efekt Echo, przester oraz efekt bit reduction i świetnie sprawdza się w dezintegracji ścieżek perkusyjnych. Jest też Flutter będący hybrydą chorusa, flangera, pogłosu i efektów typu Karplus Stong. Ta wtyczka dostępna jest w dwóch różnych wariantach różniących się brzmieniem i dostępnymi parametrami. Z kolei Morph działa na styku dość elementarnego filtrowania oraz phasera. Wszystko proste i efektywne a w dodatku za darmo, jeśli nie macie serca. Jeśli macie, to wesprzyjcie swój arsenał oraz przemiłego Nowozelandczyka. Płacąc co najmniej 1 dolara otrzymacie dodatkowy rak Stutter. (bezpłatny)

LDM Pipa

Darujmy sobie niewybredne żarty na wiadomy temat i przejdźmy do rzeczy. Gdybyście nie wiedzieli, pipa to chiński instrument strunowy, brzmiący trochę jak gitara, a trochę jak bałałajka. Firma LDM Devices pokusiła się o cyfrową emulację tegoż i oto mam całkiem przyjemny i ekspresyjny instrument, który można kontrolować na modłę oryginału. Pipa brzmi krystalicznie czysto i przywodzi na myśl dobrze upichcony patch FM z Yamahy DX7. Oprócz typowych syntezatorowych parametrów w rodzaju obwiedni ADSR, użytkownik ma również dostęp do pokrętła Strum, umożliwiającego uzyskanie owego charakterystycznego efektu „zawodzącej bałałajki” (może ono działać z lub bez synchronizacji do tempa projektu). Co prawda brzmi to dość mechanicznie, ale przy odrobinie kreatywnego filtrowania kontrolowanego automatyką, rezultaty są więcej niż zadowalające. Zresztą wspomniana obwiednia głośności została zaprojektowana tak, aby znacznie nam ułatwić uzyskanie tego efektu. Dodatkowy realizm można uzyskać przez aplikację wbudowanej randomizacji parametru Velocity, przez co każde uderzenie struny brzmi trochę inaczej. Ciekawostka, która z pewnością przyda się kompozytorom filmowym i twórcom reklam. (cena: 5 GBP)

LDM Gravity Delay

Ta sama firma i kolejna świetna wtyczka. A jeśli nie znacie LDM, to polecam przyjrzeć się reszcie ich oferty, bo znajduje się tam sporo perełek, które opisywałem nie raz na tych stronach. Pamiętacie legendarny utwór Bucephalus Bouncing Ball Richarda D. Jamesa? Gravity Delay może Wam pomóc w uzyskaniu podobnego efektu „odbijanej piłeczki”. Do czynienia mamy ze sprytnym, polifonicznym delayem MIDI (tak więc brzmienie „piłeczki” zależy od instrumentu jaki uruchomimy za efektem) z rodziny ping-pong, pozwalającym na ustawienie pierwszego czasu odbicia i kolejnych pojawiających się na zasadach określonych kontrolkami Gravity Level i Velocity. Jest też parametr wprowadzający element przypadkowości oraz opcja manualnego wyzwalania efektu, co może się przydać podczas grania na żywo. Z ciekawostek – jeśli mało Wam skaczących dźwiękowych piłeczek, to polecam tutoriale firmy Make Noise, w których jej założyciel Tony Rolando, tłumaczy krok po kroku, jak uzyskać taki efekt za pomocą modułu Maths. (bezpłatna)

AfroDJMac Echo Noise Machine

A skoro mowa o kreatywnych efektach delay, to warto przyjrzeć się kolejnej wtyczce niezmordowanego AfroDJMaca. Tym razem ukrywający się pod tym pseudonimem Brian Funk wziął na warsztat natywny efekt Echo z Abletona, ale zamiast wykorzystać go jako typowy delay, Amerykanin skupił się na jego ukrytych funkcjach – dodawaniu szumu i mechanicznych artefaktów. Do tej zabawy nie potrzeba nawet zewnętrznego źródła – wystarczy wbudowany generator szumu, więc w tym przypadku Echo z efektu zmienia się tak naprawdę w instrument. Zabawę zacząć najlepiej od otworzenia parametru Noise Amount albo Filter Resonance. W ten sposób zwiększamy czułość filtru, wprawiając go w samooscylację. Dalej wszystko zależy od Was – frajda z delikatnego manipulowania filtrami, sprzężeniem zwrotnym i ilością pogłosu jest spora i daje do myślenia, gdyż okazuje się, że za pomocą tak skromnego zestawu parametrów można generować setki najróżniejszych tekstur, dronów i kaskad wzbudzających się plam dźwiękowych. Wyjątkowo kreatywne narzędzie. (bezpłatna)

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
czerwiec 2019
Kup teraz