Więcej...

Reaper jako... syntezator

19.05.2018 
Reaper jako... syntezator

Testując 8-głosowy syntezator analogowy Lyra-8 od razu skojarzyłem jego brzmienie z efektem, jaki można uzyskać poprzez dodatnie sprzężenie zwrotne w mikserze analogowym zrealizowane z wykorzystaniem efektu delay. Można to zrobić także w Reaperze.

Cała sztuka polega na tym, by sygnał wyjściowy z toru wzmacniacza wprowadzić na jego wejście. Na ogół taki eksperyment kończy się bardzo źle, ponieważ po zwiększeniu poziomu wzmocnienia następuje niekontrolowane wzbudzenie takiego układu, co objawia się wystąpieniem na wyjściu sygnału o ekstremalnie wysokim poziomie mogącym zniszczyć głośniki, nie wspominając już o możliwym uszkodzeniu słuchu. To swoista reakcja łańcuchowa, której skutki mogą być wyjątkowo destrukcyjne. Dlatego niniejszym przestrzegam przed stosowaniem tego zabiegu przez osoby początkujące i nie do końca obeznane z techniczną stroną zagadnienia. Niezbędne w tym wypadku jest włączenie limitera na sumie sygnału kierowanego na monitory. Ponadto rzeczą, bez której nawet nie wolno myśleć o realizacji takich eksperymentów, jest dostępność FIZYCZNEGO regulatora głośności sygnału kierowanego na monitory, nad którym podczas pracy cały czas powinniśmy mieć kontrolę.

Jak już wspomniałem, rzecz cała jest stosunkowo prosta do zrealizowania w mikserach analogowych. W mikserach cyfrowych oraz w programach DAW wyposażonych w mikser nie da się tego efektu uzyskać w sposób bezpośredni i konieczne są różnego typu obejścia wymagające najczęściej podłączenia dodatkowego sprzętu zewnętrznego. Projektanci układów cyfrowych zadbali bowiem o to, aby użytkownik nie zrobił krzywdy sobie i innym ludziom, kierując wyjście sygnałowego toru wzmocnienia na jego wejście. Mówiąc inaczej, cyfrowe konsolety pod każdą postacią nie pozwalają na standardową realizację takiej konfiguracji.

Reaper – o którym zwykło się mówić, że jeśli czegoś w nim zrobić nie można, to nie można tego zrobić w ogóle – także jest zabezpieczony przed takim działaniem. Zabezpieczenie to można jednak wyłączyć, jeśli tylko jest się świadomym tego, co może się stać.

A w gruncie rzeczy chodzi tu o zamianę miksera w syntezator. Jeśli ową reakcję łańcuchową utrzymamy pod kontrolą, to możemy w ten sposób uzyskać nietypowy instrument do wytwarzania dźwięków, o jakich do tej pory nawet nie mieliśmy pojęcia. Trzymając się zatem porównań do technologii nuklearnej stworzymy coś w rodzaju reaktora, który wytwarza dźwiękową energię sterowaną położeniem swoistych prętów regulacyjnych pod postacią kontrolek Gain, Volume, korekcji i różnego typu efektów – najlepiej typu delay.

Nie jest to wcale rzecz nowa, czy jakoś szczególnie odkrywcza. Technika ta była stosowana z powodzeniem przez mistrzów muzyki dub z Jamajki, zaś efekty jej wykorzystania słyszymy do dziś w wielu różnych utworach. Wszak sam efekt delay to nic innego jak realizacja dodatniego sprzężenia zwrotnego, w którym kolejne kopie sygnału oryginalnego, w pewien sposób odkształcone, pojawiają się z regularnie powtarzanym opóźnieniem, a przy maksymalnym ustawieniu regulatora Feedback często występuje niekontrolowane sprzężenie. Zwłaszcza gdy mówimy o efektach analogowych starszej daty.

 

Aby móc nagrywać sygnał bezpośrednio z Reapera w dowolnym innym programie, bez konieczności zmiany przyporządkowania interfejsu audio w Reaperze, warto skorzystać z aplikacji Rogue Amoeba Loopback. Pozwala ona tworzyć wirtualne porty audio i wybierać je jako źródło sygnału rejestrowanego w innym programie, np. edytorze Audacity.

 

Zamianę Reapera w syntezator zaczynamy od włączenia „bezpiecznika”. W nowej sesji tworzymy dwie ścieżki. Otwieramy widok ścieżki Master (View > Master Track) i po kliknięciu na niej przycisku FX aktywujemy dowolny limiter (np. bezpłatny Loudmax) z progiem Output na -3 dB. Korzystając z komutacji w nagłówkach ścieżek (przycisk Rout) wysyłamy sygnał ze ścieżki 1 na ścieżkę 2 oraz ze ścieżki 2 na ścieżkę 1.

Na pierwszej ścieżce umieszczamy plik audio, np. z partią dronu lub niskim basem, zapętlamy ją i aktywujemy powtórki zapętlenia. Na drugiej ścieżce włączamy efekt delay (w naszym przypadku Softube Tube Delay) oraz dowolny korektor (u nas jest to FabFilter Pro-Q 2). Jeśli teraz uruchomimy odtwarzanie, to nic się nie wydarzy – sygnał wysyłkowy nie pojawia się nawet na ścieżce 2, nie mówiąc o zaistnieniu skonfigurowanego sprzężenia.

Ustawiamy wtyczki podobnie jak na powyższej grafice. W oknie otwieranym w menu File > Project Settings przechodzimy do zakładki Advanced i zaznaczamy opcję Allow feedback in routing. Teraz wewnętrzne sprzężenie zwrotne zadziała w pełnej krasie, co natychmiast usłyszymy po uruchomieniu odtwarzania. W pętli pojawi się sygnał, który zaczyna w niej krążyć i pozostaje słyszalny także wtedy, gdy zatrzymamy odtwarzanie.

Od tego momentu wszystko jest już w naszych rękach i głowie. Możemy odtwarzać w pętli sygnał źródłowy, ale też zatrzymywać odtwarzanie i skupić się wyłącznie na powtórkach. W tej drugiej sytuacji cała sztuka polega na tym, aby nie dać wygasnąć powtórkom, a jednocześnie nie doprowadzić do niekontrolowanego wzbudzenia. W tym zakresie pomaga zmiana czasu delay, która wprowadza nowy element do sprzężenia.

Można też włączyć limiter na początku łańcucha efektów, by móc swobodniej pracować z wyższymi poziomami. Korektor ustawiony w trybie banku filtrów przestrajamy zaznaczając wszystkie filtry i współbieżnie zmieniając ich częstotliwość kontrolką Freq. Wyjście z programu Reaper warto cały czas nagrywać, korzystając z wirtualnego portu audio, np. Rogue Amoeba Loopback. Efekt sprzężenia można szybko wyłączyć dezaktywując FX na ścieżce 2.

Możliwości, jakie pojawiają się po zastosowaniu wyżej opisanej procedury są wyjątkowo duże. Począwszy od tworzenia dźwięków o typowo eksperymentalnym charakterze, poprzez użyteczne drony czy akordy, na partiach rytmicznych kończąc. Warto wypróbować co się stanie, gdy w torze sprzężenia dodamy takie efekty jak chorus, flanger, a nawet bramka typu trance (np. KiloHearts Trance Gate).

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
marzec 2018
Kup teraz