IK Multimedia AmpliTube 5 - powrót króla

23.12.2020  | Marcin Staniszewski
IK Multimedia AmpliTube 5 - powrót króla

AmpliTube od lat wyznacza standardy w dziedzinie symulacji gitarowych peryferiów, choć konkurencja nie śpi a pretendentów do tronu jest co najmniej kilku, że wspomnę tylko TH-U firmy Overloud czy Positive Grid BIAS Amp 2. Jednak piąta wersja popularnej platformy dla wirtualnych gitarzystów nie pozostawia wątpliwości, kto tu rozdaje karty.

Mógłbym oczywiście zacząć od tego, że pięć nowych pieców (VHandcraft (Diezel VH4), Silver Plate (PRS Archon), B750 (Aguilar DB750), Miniplex 20 (Friedman Pink Taco), German 34 (Bogner Ecstacy), ponad 100 diametralnie odświeżonych, że dwa nowe efekty gitarowe i 19 studyjnych i że ośmiościeżkowy mini DAW, zaawansowany looper, ale wszyscy wiemy, że i bez tego można żyć i nagrywać dobre piosenki, i że i tak pewnie mamy za dużo opcji. O wiele ważniejsze z mojej perspektywy jest to, co natychmiast rzuca się w oczy przy pierwszym odpaleniu - lepszy sound i naprawdę wygodny interfejs. Ten w "czwórce" był całkiem w porządku, ale ten nowy jest wzorcem przejrzystości i funkcjonalności. Po pierwsze można dowolnie zmieniać rozmiar głównego okna wtyczki, zachowując przy tym niezmienny "aspect ratio". Poza tym wybór presetów, wzmacniaczy i efektów został ekstremalnie uproszczony. U góry mamy wyszukiwarkę z bardzo sprytnym systemem filtrowania z kategoriami w rodzaju: typ brzmienia, gatunek muzyczny, pozycja pickupu, czy typ instrumentu (co ma niebanalne znaczenie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w najbardziej wypasionej wersji AmpliTube 5 MAX, użytkownik ma do dyspozycji ponad 400 elementów).

Interfejs podzielono na trzy strefy. W pierwszej na dole widzimy aktualnie załadowany łańcuch sprzętowy. W poprzedniej wersji widzieliśmy tylko wykres łańcucha. Teraz z lotu ptaka widać dokładnie co się na niego składa i to jest naprawdę ogromny krok naprzód, pozwalający eksperymentować i bez bólu korzystać z modularnej wręcz architektury AmpliTube 5. Co więcej mamy możliwość podmiany dowolnego komponentu poprzez prosty drag&drop. Można więc odpalać dowolny efekt przed piecem tworzyć alternatywne/równoległe łańcuchy itd. (dokonujemy tego z poziomu czterech ikona znajdujących się na dole po lewej stronie). Szczęśliwie podczas ulepszania, nie spieprzono tego, co działało doskonale - po kliknięciu dowolnego komponentu łańcucha w oknie głównym pojawia się jego interfejs, ze wszystkim parametrami, dokładnie tak, jak miało to miejsce w poprzedniej wersji. Wszystkie komponenty dostępne są w oknie po prawej stronie. Podzielono je na cztery kategorie przełączane ikonami u góry: efekty podłogowe, głowy, paczki i efekty studyjne (co ciekawe można używać efektów z serii T-RackS zaadaptowanych na potrzeby wtyczki). Każdą z kategorii można też przeglądać pod kątem funkcji lub konkretnego producenta, co znacznie przyspiesza proces wyboru i porównywania konkretnych efektów różnych producentów czy różnych paczek, ale np. tej samej wielkości. Tutaj też dokonujemy wyboru mikrofonów ich ustawień oraz pomieszczeń, w których gra nasz wirtualny wzmacniacz.

Bardzo duża zmiana zaszła również w departamencie odpowiedzi impulsowych głośników. W nowej wersji AmpliTube nie korzysta już tylko z pojedynczego impulsu zebranego z jednego punktu głośnika. Teraz w ramach technologii VIR ("Volumetric Impulse Response") jest ich...600 (albo 2400 w przypadku paczki 4x12), co według producenta pozwoliło na odtworzenie trójwymiarowej przestrzeni akustycznej paczki, czego skutkiem jest bardziej realistyczne brzmienie. Acha - pomiary te i nagrania impulsów wykonano dla każdej paczki i z udziałem każdego dostępnego mikrofonu. Oczywiście jest też opcja zmiany głośników (nawet indywidualnych) w każdej paczce. A czy wspominałem, że użytkownik może również ładować swoje własne impulsy w miejsce wbudowanych zestawów głośnikowych? Można więc spędzić wiele długich, pandemicznych godzin na samych eksperymentach z głośnikami, mikrofonami i ich ustawieniami, ale gra jest warta świeczki. Muszę przyznać, że brzmi to imponująco. Odkąd na rynku pojawił się TH-U firmy Overloud, używałem właśnie tej wtyczki ze względu na obecność podobnej technologii. Teraz jednak spokojnie mogę wrócić do Amplituba. Brzmi to tak dobrze, że nagrywanie realnych pieców w domowych warunkach przestaje mieć jakikolwiek sens, bo żeby przebić ten sound trzeba mieć naprawdę dobre graty i sporą wiedzę z zakresu nagrywania, o odpowiednim pomieszczeniu nie wspominając. Pomijam już sam aspekt brzmieniowy, ale wartość edukacyjne tej technologii wydaje się ogromna. Bo teraz możemy dokładnie usłyszeć jak brzmi konkretny mikrofon, w dokładnie wybranym miejscu. No i jak już znajdziemy tę idealną kombinację, możemy ze spokojnym sumieniem wydać kilkanaście tysięcy na porządny piec i parę mikrofonów, choć podejrzewam, że po paru godzinach spędzonych z AmpliTube 5, mało kto będzie miał ochotę na podobne ekscesy.  Na uwagę zasługuje również sekcja miksera, pozwalająca nie tylko na miksowanie sygnałów z kilku paczek, mikrofonów i wejść DI, ale także na obróbkę efektami studyjnymi, których w sumie jest 19. I nie są to jakieś zapchajdziury dodane dla picu, ale naprawdę doskonałe efekty, czerpiące wprost z dobrze znanej linii T-RackS.

Kilka słów o różnych wersjach nowego AmpliTube’a. Na początek dobra informacja dla osób, które zakupiły wcześniejszą wersję albo pojedyncze efekty lub bundle - wszystko to można odblokować w darmowej wersji AmpliTube 5 CS. Można więc cieszyć się nowym, przyjaźniejszym workflowem bez wydawania nawet złotówki. Gorsza informacja jest taka, że w tej wersji niestety nie ma dostępu do technologii VIR.  Jeśli miałbym kupować, to zainwestowałbym w opcję MAX, gdyż oferuje ona wszystko, co jest obecnie dostępne w ramach uniwersum AmpliTube, w tym kolekcje sygnowane nazwiskami takich artystów, jak Joe Satriani, Slash, czy Brian May. Jednak jeśli nie macie ochoty na wydanie 299 EUR (obecnie trwa obniżka w ramach cennika intro - regularna cena to 399 EUR), to nawet skromna wersja SE pozwoli cieszyć się najważniejszymi usprawnieniami i zrealizować 80% zadań produkcyjnych związanych z nagraniem partii gitary elektrycznej w dowolnym gatunku muzycznym za jedną trzecią tej ceny. Tak czy siak król powrócił na tron i ma się wyśmienicie.

Więcej informacji TUTAJ

Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó