Caribou - Suddenly

26.05.2020 
Nasza ocena:
6 /6

„If you wanna change it, than you must brake it” śpiewa Dan Snaith w utworze Sister otwierającym nową płytę Caribou. Choć zabrzmi to jak motto Paulo Coelho, to faktycznie, żeby coś zbudować, najpierw trzeba coś zburzyć.

Kanadyjski producent i wokalista doskonale to rozumie, bo choć dalej mamy tu do czynienia z ciepłymi, melancholijnymi kompozycjami, to jednak tkanka dźwiękowa jest radykalnie inna od tej ze Swim czy hitowego Our Love sprzed czterech lat. Na Suddenly nie brak egzotycznych sampli (zwracam uwagę na „nagranie terenowe” wykorzystane w charakterze drastycznego bridge’u w You and I), ale do głosu dochodzą też bardziej zaawansowane brzmienia elektroniczne z działki syntezy modularnej. „Nowa płyta opiera się głównie na samplingu, ale za namową Jamesa Holdena zaprzyjaźniłem się z systemem modularnym w formacie Eurorack, a konkretnie z modułem E370 firmy Synthesis Technology. To jest poczwórny oscylator tablicowy, którego użyłem jako podstawy syntezatora polifonicznego. Każdy z tych oscylatorów pełnił rolę jednego głosu, dodatkowo przepuszczanego przez dedykowany filtr. Każdy z nich można też niezależnie modulować, co oznacza, że gdy zagrasz akord, to jego elementy żyją trochę niezależnie od pozostałych, co w konsekwencji brzmi bardzo osobliwie i ciekawie” – tłumaczy Caribou w wywiadzie udzielonym dla Future Music.

Ciekawa jest też jego metoda powstawania utworu od szkicu do finalnego miksu. „Praca nad tym albumem trwała ponad cztery lata, podczas których wygenerowałem dosłownie setki pomysłów. Nie potrafię pracować inaczej. Każdego dnia zamykam się w studiu i tworzę nowe rzeczy, które często nie mają z sobą nic wspólnego. Dopiero na kilka miesięcy przed ukończeniem płyty, zaczynają tworzyć jakąś spójną całość” – tłumaczy artysta. Cóż, metoda się sprawdziła, bo mamy do czynienia z wybitnym albumem pełnym niespodzianek. Posłuchajcie Sunny”s Time, który zaczyna się niczym melodia z zepsutej pozytywki Erika Satiego (takie „pogięte” piano można uzyskać modulując parametr Pitch w dowolnym samplerze), a kończy się surowym rapem rodem z Nowego Jorku. No i chyba nie muszę tłumaczyć, jak powstał utwór zatytułowany Filtered Grand Piano... Płyta dla tych, których nic już nie kręci.

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
kwiecień 2020
Kup teraz