Więcej...

UVI Key Suite Electric - instrument wirtualny

Oprogramowanie | 14.11.2019  | Marcin Staniszewski
Marka:  UVI

Od kilku miesięcy coraz bardziej ciągnie mnie w stronę sprzętowych instrumentów, które nie wymagają specjalnej atencji i godzin przygotowań. Dlatego rozpatrywałem zakup Nord Electro albo Nord Stage firmy Clavia. Zmieniłem jednak zdanie, po przetestowaniu poniższego zestawu.

Oto bowiem francuska firma UVI wypuściła pakiet 63 instrumentów, które załatwiają temat elektrycznego piana w sposób definitywny. Do tej pory na rynku była w tym miejscu spora dziura. Owszem, mamy doskonałe modele fizyczne autorstwa takich firm jak Modartt czy Applied Acoustic Systems i całkiem spory zestaw elektrycznych pian w ramach NI Komplete, ale niewiele z nich brzmiało porównywalnie z tym, co oferuje Clavia. Jest też monstrualny Keyscape firmy Spectrasonics, ale kosztuje on prawie dwa razy więcej niż Key Suite Electric, oferując dwa razy mniej instrumentów. Z drugiej jednak strony zawiera też kilka ciekawych pianin akustycznych, których tu akurat brak (są one natomiast, w liczbie 20 modeli, w innym pakiecie UVI – Key Suite Acoustic). Skupmy się jednak na instrumentach elektrycznych i elektroakustycznych, a w tej dziedzinie Key Suite Electric zwyczajnie nie ma obecnie konkurencji.

Silnik i paliwo UVI Key Suite Electric 

Żeby móc się cieszyć tą gigantyczną biblioteką najpierw trzeba zainstalować silnik UVI Workstation, dostępny za darmo na stronie UVI. Warto też upewnić się, że mamy odpowiednią ilość wolnego miejsca na dysku, bo będziemy musieli zassać 15 GB danych (format sampli to FLAC), co jest bardzo sensowną liczbą, jeśli wziąć pod uwagę obfitość zestawu i jego doskonałą jakość. Oczywiście, tak czy siak najlepiej umieścić bibliotekę na dysku SSD. Ze zrozumiałych powodów nie ma sensu opisywać wszystkich modeli (patrz ramka „Instrumenty”), ale dość powiedzieć, że oprócz standardowych pianin w rodzaju Rhodesa, Yamahy, Wurlitzera, Taurusa czy Pianetu (pamiętacie I’m the Walrus Beatlesów?), mamy tu do czynienia z całą furą białych kruków w rodzaju Davoli, Denon Piano czy Sanza Keys (ten instrument przypominający połączenie Wurlitzera z marimbą szczególnie przypadł mi do gustu), które usłyszałem pierwszy raz w życiu. To największy atut Key Suite Electric – nowe, jędrne barwy. Spójrzmy bowiem prawdzie w oczy – Rhodes to bardzo ładne brzmienie, ale jednak dość wyeksploatowane.

Edycja brzmienia instrumentów jest wyjątkowo prosta, dzięki czemu szybko możemy uzyskać oczekiwane efekty soniczne.

Kolejnym atutem jest jakość tych modeli, która spokojnie może konkurować z Keyscape albo Clavią – otwarte, dynamiczne brzmienie doskonale reagujące w każdej artykulacji. W przypadku pian elektrycznych papierkiem lakmusowym zawsze jest dla mnie brzmienie nasyconego Rhodesa, z tym charakterystycznym, nieliniowym pomrukiem; testując kolejne jego odsłony w ramach Key Suite Electric nie zawiodłem się.

UVI Key Suite Electric, czyli regulacje, modulacje...

Każdy z instrumentów oferowany jest w kilku odmianach (np. miękka albo bardziej agresywna), więc w większości przypadków gmeranie w parametrach jest zbędne. Jeśli jednak odczujecie potrzebę dostrojenia barwy, to na dole znajdują się wszystkie dodatkowe opcje zgrupowane w trzech zakładkach. Szczęśliwie nie ma tu setek niepotrzebnych parametrów – jest samo mięso i duże, czytelne pokrętła z wyraźnymi napisami. Na początek sekcja filtru z dedykowaną obwiednią i druga obwiednia obsługująca głośność. Poniżej sekcja koła modulacji, do którego można przypisać głębokość wibrato, tremolo albo odcięcie filtru. To wszystko. Po lewej stronie pojawiają się jeszcze dwa lub trzy dodatkowe parametry w zależności od wybranego modelu. Czasami jest to rezonans pudła, a czasami regulacja pomiędzy balansem brzmienia akustycznego i tego z DI.

Pokładowe efekty nie grzeszą zaawansowaniem, ale świetnie sprawdzają się we współpracy z brzmieniami Key Suite Electric.

Ostatnia zakładka poświęcona jest efektom. Zaopatrzono ją tylko w te najważniejsze, które sprawdzają się w połączeniu z instrumentami klawiszowymi. Ich jakość określiłbym jako przyzwoitą. Jest więc pogłos splotowy U7 nawiązujący interfejsem do słynnego Bricasti M7. Oferuje on bardzo przydatne z sonorystycznego punktu słyszenia wszelkiego rodzaju sprężyny, taśmowe artefakty i niebanalne przestrzenie, którymi można umaić i tak już interesujące brzmienia. Na samym dole jest tradycyjny pogłos algorytmiczny Sparkverb, ale tutaj szału nie ma. Oprócz tego mamy bardzo przyzwoity trójzakresowy korektor, modulator generujący efekty typu flanger, wielofunkcyjny delay, tremolo i wah-wah, bez którego nie obejdzie się żaden przyzwoity Clavinet. Do dyspozycji mamy także silnik efektów z UVI Workstation, oferujący dodatkowo kilkadziesiąt najróżniejszych modułów. Jestem fanem pokładowego arpeggiatora z UVI, który jest chyba najbardziej kompletnym i przyjaznym narzędziem tego typu, z jakim się zetknąłem. Wystarczy wspomnieć o liczbie kroków, których maksymalnie może być aż 128. Krzywą przebiegu ustawia się w dużym i przejrzystym oknie, w którym zintegrowano parametry wysokości dźwięku i bramkowania. Oprócz standardowej regulacji w rodzaju siatki podziału rytmicznego, mamy opcję wyboru trybu odtwarzania pasażu, których jest kilkanaście.

Pakiet można uruchomić w samplerze Falcon lub bezpłatnej stacji roboczej UVI Workstation, wyposażonej we własny system warstw, efektów oraz doskonały arpeggiator.

Należy zaznaczyć, że niemal każdy parametr można przypisać do zewnętrznego kontrolera MIDI. Wystarczy kliknąć na wybranym pokrętle prawym klawiszem myszki, by na ekranie pojawiło się okno mapowania. Teraz poruszamy fizyczną gałką i sprawa załatwiona. Można wybrać konkretny numer CC, czyli np. Modwheel albo pedał ekspresji, co przydaje się choćby podczas grania na Clavinecie obiema rękami, podczas gdy pozycję wah-wah zmieniamy nożnie. Działa to szybko i elegancko, choć brakuje mi przypisywania MIDI do enkoderów, które w trybie standardowym zwyczajnie „wariują” i do niczego się nie nadają.

Instrumenty UVI Key Suite Electric

Pakiet UVI Key Suite Electric podzielono na siedem kategorii. Pierwsza to Tines, czyli instrumenty z rodziny Rhodesów (Italian, Japanese, MKI 1975, MKI 1978, MKI Studio, MKI Dark Tone, MKII 54 Key, MKII 73 Key, MKII 88 Key, MKIII Broken, MKV, MK7, Student Green, Student Gold – w oryginalnym nazewnictwie przed każdym z tych określeń znajduje się zwrot EPiano). W kategorii Reeds umieszczono wszelkie odmiany Wurlitzerów, zatem przed nazwą znajduje się litera W (140B, 145 Tubes, 200, 200 Studio, 270 Butterfly 1, 270 Butterfly 2). Z kolei Electric Pianos odwołują się bezpośrednio do klasycznych modeli Yamaha i Kawai, stąd CPiano lub KPiano przez każdą z nazw (60M, 70, 80, 300, 600, 700M i Roadmaster 64).

Clavs wyczerpują temat Clavinetów – tutaj przed nazwą pojawia się Clav (Model C, Model D6, Model E7, Model I, Model L1, Model L2, Model Viba). Kolejne dwie kategorie to Electro-Acoustic (Cembalet, Cembalino, Claviset, Electra Piano T, Electra Piano 1, Electra Piano 2, Pianet Clav Duo, Planet M, Planet N, Sanza Keys) oraz Analog Keys (Analog P16, AP-09, AP-30, CPiano 10, CPiano 30, CPiano 35, Custom 88, InterContinental 7, RMI Keys). I wreszcie kategoria Bass, które to określenie zwykle znajduje się na końcu lub w środku nazwy (Combo, El Toro, EPiano 1965, EPiano Custom, EPiano Extended, EPiano Gold, EPiano Salmon, K-Bass 1, K-Bass 2, K-Bass 3).

UVI Key Suite Electric w praktyce

Te wszystkie opcje są oczywiście jak najbardziej na miejscu, ale dla mnie najważniejsze jest brzmienie oraz drobne usprawnienia, które ułatwiają szybką pracę bez konieczności nurkowania w głębinach menu. Takie jak na przykład pokrętło korekcji przechyłowej Balance, przechylające szalę danej barwy bardziej w dół lub w górę spektrum; albo Velocity, pozwalające na szybką zmianę czułości wybranego instrumentu. I nie chodzi tu o zwykłą zmianę głośności, ale dostęp do całkiem innego poziomu warstw sampli, przez co można wydobyć maksymalną ilość odcieni każdego instrumentu. Doskonale sprawdza się też panel warstw Multi, w którym można aktywować kilka instrumentów naraz, podobnie jak ma to miejsce w przypadku samplera Kontakt. Wasz instrument nie ma odpowiedniego ataku? Zamiast szarpać się z kompresorem albo kreatorem transjentów wystarczy odpalić np. preset RMI Accenter i w kilkanaście sekund sprawa jest załatwiona. Zaskakujące rezultaty można też uzyskać ładując instrumenty z kolekcji UVI, jak choćby mój ulubiony Digital Synsations, przywołujący ducha syntezatorów lat 90.

Podsumowanie

UVI Key Suite Electric ma wszystko to, co powoduje, że obcowanie z instrumentem wirtualnym nie jest męką pod nadzorem myszki i klawiatury. Do czynienia mamy z prostym acz wielce wszechstronnym narzędziem, które świetnie się sprawdzi w typowej produkcji popowej, ale i w bardziej wydumanych, alternatywnych scenariuszach. W dodatku brzmi świetnie, zajmuje stosunkowo niewiele miejsca, ładuje się szybko i zwyczajnie zachęca do współpracy. Można się co prawda przyczepić do braku obsługi wygodnego protokołu NKS, ale to jednak format konkurencji, więc trudno wymagać, żeby Dawid strugał maczugę Goliatowi. Tym bardziej, że jak wspomniałem wcześniej, programiści UVI zrobili naprawdę wiele, żeby ta biblioteka była instrumentem, a nie programem. 

 

Nasze spostrzeżenia

+ bezkonkurencyjne brzmienie
+ uproszczona do minimum obsługa
+ łatwość tworzenia oryginalnych barw
+ warstwy Multi
+ ciekawe efekty
+ sprawne ładowanie brzmień

- brak kompatybilności z NKS

 

Zakres zastosowań

- jeden z najlepszych i najbardziej wszechstronnych instrumentów wirtualnych z brzmieniami elektrycznego/cyfrowego pianina w różnych odmianach, konwencjach i stylach

 

Informacje

Funkcja pakiet sampli odtwarzanych przez UVI Workstation (od 3.0.5) lub Falcon (od 1.6.6)
Zawartość 14,4 GB plików FLAC (odpowiednik 63 GB w formacie WAV); 63 instrumenty, 53.562 sampli, 476 presetów
Format próbek 44,1 kHz, 24 bity (nagrane z próbkowaniem 88,2 kHz)
Zabezpieczenie aktywacja licencji przez internet; 3 aktywacje na 1 licencję; konto iLok
System OS X 10.8 i wyższy, Windows 8 i wyższy
Kompatybilność Audio Unit, AAX, VST, samodzielna aplikacja PC/Mac
Producent UVI