Roland AX-Synth - syntezator naramienny

Sprzęt estradowy | 08.10.2009  | Wojciech Chabinka
Marka:  Roland

Ech te keytary… Według mnie ten, kto wymyślił klawiaturę na pasku, powinien natychmiast dostać Nobla. Nie dość, że to bardzo funkcjonalny "patent" dla klawiszowca, to na dodatek zwykle znakomicie prezentujący się na estradzie, nierzadko znacznie lepiej niż sam wykonawca. I choć szczyt popularności tych instrumentów przypada na lata 80., zarejestrowane na taśmie wideo efektowne występy ówczesnych idoli wciąż robią wrażenie. Niestety, większość firm zarzuciła produkcję tych instrumentów.

Na całe szczęście udoskonalane modele nadal z powodzeniem produkuje firma Roland. Gdy kilka lat temu miałem okazję bliżej przyjrzeć się modelowi Roland AX-7, nie mogłem się go wręcz nachwalić. Wspomniałem wtedy, że ciężko już będzie wymyślić coś bardziej poręcznego. Jak się okazuje, znów mocno się myliłem.

Wspomniany model AX-7 (klawiatura sterująca MIDI) pojawił się na rynku jak meteor. Bardzo mocno zabłysnął i ku wielkiemu zaskoczeniu wielu zainteresowanych stosunkowo szybko dokończył produkcyjnego żywota. Doszło do tego, że obecni szczęśliwi posiadacze, którym udało się go wówczas zakupić, na pewno bez walki go nie oddadzą. Jeśli ktoś mi nie wierzy, niech sobie sprawdzi, ile egzemplarzy jest aktualnie do kupienia na aukcjach internetowych – zwykle praktycznie zero! Dlatego też wręcz cały zainteresowany "świat" mocno pilnie śledził, co też Roland zaproponuje następnego w tym asortymencie. A tu przez pełne cztery lata panowała zupełna cisza i… nagle jest! Tyle, że już nie w wydaniu następnej klawiatury sterującej, a jako potężny syntezator na niej oparty.

AX-Synth, bo o nim będzie już teraz tylko mowa, to w wielkim skrócie nic innego jak Fantom-X w ubranku AX-7. Tyle, że skoro Fantom to (jakby nie było) kawał syntezatora, więc i samo ubranko należało odpowiednio powiększyć. I tak, w stosunku do AX-7 klawiaturze troszkę się przytyło wagowo (o 1 kg), a i samych klawiszy też jest więcej. AX-Synth ma pełnowymiarową, 4-oktawową, dynamiczną klawiaturę pozbawioną funkcji aftertouch. Zawiedzionym dopowiem, iż ów aftertouch jest nadal dostępny, tyle że do jego obsługi służy osobne pokrętło AFTERTOUCH, umieszczone obok pokrętła VOLUME po wewnętrznej stronie "gryfu". Sam nie wiem, czy to aby najlepsze rozwiązanie. Osobiście wolałbym, aby tę funkcję wykonywała jednak klawiatura. Tym bardziej, iż przy takim rozwiązaniu praktycznie nie ma mowy o współakcji Touch Controler/Modulation Bar + Aftertouch. Chyba, że ktoś dysponuje mocno ponadstandardową długością palców. Więcej klawiszy to także większe możliwości ekspresji. Jest tylko jedno "ale". Otóż, aby swobodnie operować prawą ręką po całej klawiaturze, a przy tym lewą sprawować kontrolę nad modulatorami na "gryfie", dobrze jest mieć ręce raczej dłuższe niż krótsze. Jeśli zbyt mocno odchylimy instrument do poziomu, będziemy mieli kłopot ze swobodnym operowaniem lewą ręką, jeśli zaś instrument za mocno pochylimy, trudno nam będzie pograć w najwyższej oktawie. Właśnie przez owe uwarunkowania instrument ten jawi mi się głównie jako rzecz raczej nie dla ułomków.

Roland AX-Synth w praktyce

W praktyce cała sprawa przedstawia się wręcz banalnie. Wyciągamy instrument z kartonu, podłączamy zasilacz (ew. akumulatorki), podpinamy pasek, zakładamy na szyję i... gramy. I tu trzeba uczciwie przyznać, że producent bardzo poważnie podszedł do sprawy tzw. "pierwszego wrażenia". Dla większości projektów muzycznych to, co znajdziemy na "dzień dobry", będzie wystarczające – ba, nawet ze sporą nawiązką. Dotyczy to zarówno samej konfiguracji instrumentu, jak też i brzmień. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie wspomniał o kilku trochę irytujących szczegółach.

Po pierwsze: wyłącznik zasilania –  nieszczęsnym wzorem z modelu AX-7 nadal tkwi w takim miejscu, że chcąc szybko wyłączyć instrument, musimy go wywrócić wręcz do góry nogami, ewentualnie próbować zlokalizować go metodą "na macanego". W tym drugim przypadku bardzo łatwo będzie zrobić mu krzywdę. Tu dodam, że instrument na dobrych akumulatorach pogra około 6 godzin. Oczywiście, system ma opcję wyłączania automatycznego, ale po co czekać, skoro można to zrobić samemu.

Po drugie: w komplecie z paskiem zabrakło choćby byle jakich straplocków (system zabiegający samodzielnemu wypięciu się paska z uchwytu instrumentu). Przez to, gdy w porywie weny ustawimy instrument pod bardzo ostrym kątem, mamy jak w banku, że pasek się nam wypnie. Mając pewne obycie z instrumentem, nie powinno się nam to jednak przydarzyć.

No i coś, o czym zawsze pewnie będę powtarzał, aż do znudzenia: otóż, jakim cudem (w XXI wieku!) wciąż mamy do czynienia z siedmiosegmentowym, wręcz prehistorycznym wyświetlaczem LED? O ile w takim AX-7 (klawiatura sterująca) można było się z takim rozwiązaniem od biedy pogodzić, to w przypadku AX-Synth, gdzie mamy do czynienia z wyborem pośród kilkuset brzmień, zastosowanie takiego wątpliwego "patentu" uważam wręcz za sporą jak na nasze czasy nieodpowiedzialność. Tym bardziej, że w edytorze programowym każde brzmienie (PATCH, czyli TONE w AX-Synth) można sobie dowolnie nazwać.

I to tyle z zażaleń, kolej na pozytywy – tu akurat jest o czym pisać.

Zobacz także test wideo:
HEDD Audio Type-20 - trójdrożne monitory studyjne
HEDD Audio Type-20 - trójdrożne monitory studyjne
Gdy pojawia się określenie „monitory trójdrożne”, to osoby oczekujące bezkompromisowego przetwarzania dźwięku stają się bardzo czujne. Zwłaszcza gdy za taką konstrukcją stoi Klaus Heinz.

Brzmienia w Roland AX-Synth

Nie wiedzieć czemu Roland w AX-Synth, niejako z marszu, mocno postawił na 8 mocno "tłustych" brzmień. Są one zawarte w banku zwanym Special Tone, aktywowanym osobnym przyciskiem o tej właśnie nazwie. Nie ma w tym nic zdrożnego, gdyż są one wręcz wyborne, tyle że osobiście mam poważne obawy, czy aby przez to nie będą nadmiernie eksploatowane w produkcjach muzycznych. Tym bardziej, że nie da się ich edytować, nawet za pomocą edytora programowego. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się ich użyć, z pewnością nie pożałuje. Jakość próbek w połączeniu z możliwościami edycji, jakie dają manipulatory "gryfu", po prostu powala na kolana. Już dawno nie miałem większej frajdy od tej, gdy odgrywając czardasza Montiego "super brzmieniem" Violin udało mi się wreszcie na tyle okiełznać wspomniane kontrolery, iż nawet małżonka (która słyszała wszak już niejedno el-cudo) dała się nabrać na produkt finalny.

Biorąc pod uwagę, iż nie miałem zbyt wiele czasu na ewentualne szlify repertuaru uważam, że Roland w temacie intuicyjności i poręczności zainwestował w ten instrument naprawdę kawał dobrej roboty. O tym, jak działa wstęga TOUCH CONTROLLER (tzw. ribbon, czyli namiastka pokrętła Pitch Bender) i przycisk MODULATON BAR, pisałem w szczegółach przy okazji testu AX-7. Wspomnę tylko, że w tym względzie AX-Synth nie różni się od poprzednika i oba kontrolery działają znakomicie. W porównaniu do AX-7 od wewnętrznej strony "gryfu" doszukamy się superaty w postaci trzech przycisków (HOLD, BENDER MODE i PORTAMENTO). Dwa ostatnie z chwilą ich aktywowania są podświetlone. Długo się zastanawiałem, jaki jest sens owego podświetlenia (wszak są po wewnętrznej stronie "gryfu", czyli praktycznie niewidoczne), aż do chwili, kiedy przyszło mi skorzystać z nich w warunkach live. Wtedy wystarczyło tylko lekko odsunąć rękę, aby stwierdzić, czy któryś z nich nie jest aby aktywny. Niestety to tylko tyle, bo po bliższe szczegóły trzeba obrócić już sam instrument. Tu wielka szkoda, że nie ma owej sygnalizacji na panelu czołowym instrumentu. Bardzo fajnie rozwiązano za to sterowanie podczerwienią (D BEAM). Do dyspozycji mamy trzy tryby, dwa standardowe (PITCH i FILTER) oraz ASSIGNABLE. Do tego ostatniego możemy już sami programowo przypisać praktycznie dowolny własny kontroler MIDI z grupy Control Change, w zakresie od 1 do 95. Skoro już mowa o MIDI, to na panelu głównym znajdziemy także przycisk TX ON. Służy on do szybkiego włączenia transmisji komunikatów MIDI z AX-Synth. To świetne rozwiązanie dla tych, którym często zdarza się pracować przed kamerami, tudzież dla wykonawcy, który swój program ma mocno "pożeniony" pomiędzy formatami MIDI i audio.

Jeśli komuś za mało, zawsze może skorzystać z brzmień poza "tłuścizną". A jest z czego wybierać, gdyż do dyspozycji mamy 8 banków, a w każdym 32 programy (brzmienia) – tym razem podlegające edycji. Do tego 16 najczęściej używanych brzmień możemy sobie zapisać w dwóch bankach FAVOURITE (A/B). Za mało? Oj, chyba nie. Brzmienia zawarte w tym banku możemy w bardzo skromnym zakresie edytować z poziomu samego instrumentu (Volume, Reverb Send). Ech, gdyby tylko zmieniono ten prehistoryczny wyświetlacz LED na nieco bardziej nowoczesny i funkcjonalny, sen o idealnym keytarze spełniłby się dla mnie w całości!

Edytor i biblioteka brzmień w Roland AX-Synth

Z poziomu samego AX-Synth nie możemy edytować ani ustawień, ani też i brzmień. Możemy to zrobić za pomocą komputera. Aby móc w pełni zarządzać naszym instrumentem, obowiązkowo musimy udać się do działu Download serwisu producenta (www.roland.com) i pobrać pakiet AX-Synth Editor. Pisząc o pakiecie mam na uwadze fakt, iż w rzeczywistości w jednym pliku pobierzemy dwa programy: AX-Synth Editor służący do edycji brzmień i parametrów systemowych oraz AX-Synth Librarian – prosty programik do zarządzania bankami brzmień.

Jak już wspomniałem, AX-Synth bazuje brzmieniowo na silniku Fantom-X, stąd też i edytor programowy dla niego to praktycznie ten sam program, co i dla Fantoma – oczywiście odchudzony, gdyż nasz instrument nie jest "multitimbralem". Korzystając z edytora, należy jedynie pamiętać, że zbiór brzmień Tone Family instrumentu jest w nim odpowiednikiem Banków, zaś Tone w AX­‍‑Synth to Patch edytora. Ot, taka mała zmyłka. O samym procesie edycji brzmień i zarządzaniu bankami nie będę się już rozpisywał, po prostu nie starczyłoby na to miejsca wręcz w całym naszym magazynie. Dość powiedzieć, że wszystko odbywa się na tyle intuicyjnie i bezproblemowo, że aż miło na duszy. Wspomnę jedynie, że pojedyncze brzmienie TONE w AX-Synth składa się z czterech warstw (Partów), w każdej z nich możemy powołać "do życia" dwie różne próbki (spośród 313 dostępnych), ustawić dla każdej z nich indywidualnie obwiednie, filtry, przyporządkować generatory LFO, ustawić aktywne zakresy klawiatury, dynamiki i wiele, wiele więcej. Edytor świetnie się synchronizuje z instrumentem zarówno przez USB jak też i przez dowolny zewnętrzny interfejs MIDI. Do dyspozycji mamy też wirtualną klawiaturę. Przez to wszystko, aby skonfigurować cały instrument, nie trzeba go nawet dotykać. Oba programy mają możliwość importu oraz zapisu danych do pliku MIDI File (SMF). Tak więc nasze ustawienia możemy łatwo wkleić w ślad MIDI lub "odpalić" jako samodzielne pliki z dowolnego sekwencera – doskonała sprawa.

Na koniec

Zapewne u wielu wątpliwości może wzbudzić stosunkowo wysoka, w porównaniu do AX-7, cena instrumentu. Zapewniam jednak, iż wrażenie to jest mocno powierzchowne. Wszak AX-Synth to także pełnowartościowy syntezator i wystarczy porównać możliwości instrumentów innych firm w tej samej klasie cenowej, aby się o tym przekonać. Przy tym te inne, w podobnej cenie, nie będą nawet w połowie tak poręczne i mobilne. Mając powyższe na względzie, tudzież biorąc też pod uwagę operatywność, brzmienie, a także możliwości edycyjne, nie zawaham się przed przyznaniem mu redakcyjnego znaczka Nasz Typ.

Wnioski z testów Rolanda AX-Synth

+ doskonałe, pobudzające kreatywność brzmienia
+ wysokiej jakości klawiatura
+ wygodna obsługa kontrolerów
+ programowy edytor brzmień
+ mobilność
- wyświetlacz LED
– utrudniony dostęp do wyłącznika zasilania
– mało ergonomiczne rozmieszczenie pokręteł na "gryfie"

PRODUCENT
Roland Corp., www.roland.com

DOSTARCZYŁ
Roland Polska, Warszawa, tel. 022-679-44-19, www.rolandpolska.pl

Klawiatura: 49 klawiszy dynamicznych.
Maksymalna polifonia: 128 głosów.
Brzmienia: 256 + 8 specjalnych.
Kontrolery: D-Beam, Ribbon Touch, Modulation Bar, Vo­lu­me Knob Controller, After­touch/C1 Knob Cont­rol­ler, Portamento On/Off, Hold button On/Off, Bender Mode (Nor­mal/Catch+Last).
Złącza: 2×1/4" (L/MONO, R), Headphones (stereo 1/4"), Foot Pedal, USB MIDI, MIDI (IN/OUT), Power Adapter.
Zasilanie: 8×Ni-MH (akumulatorki) lub zewnętrzny zasilacz (w komplecie).
Wyświetlacz: 3×7 LED.
Akcesoria: instrukcja obsługi, pasek na ramię, zasilacz sieciowy (PSB-1U, 9V).
Wymiary: 1.145×265×90 mm.
Waga: 3,9 kg.
Cena: 4.450 zł

(EiS 10/2009)

Producent
Roland