Więcej...

Behringer DeepMind 12D

Sprzęt studyjny | 09.06.2018  | Dariusz Mazurowski
Marka:  Behringer

Klawiszową wersję tego syntezatora opisywaliśmy w EiS 3/2017. Teraz czas na wersję desktop, czyli DeepMind 12D.

Dawno już minęły czasy, gdy Behringer budził mieszane uczucia, zwłaszcza u tych, którzy stawiali na technologię z najwyższej półki. Firma dokonała kilku spektakularnych przejęć, czego efektem było istotne poszerzenie możliwości i pozyskanie znakomitych inżynierów. Widać to zresztą na przykładzie omawianego modelu, który ma w sobie coś z Behringera, TC Electronic i Klark Teknik.

Producent przekonuje nas, że to „najprawdziwszy” syntezator analogowy, ale oczywiście musimy wziąć pod uwagę względy reklamowe, czyli dobrze brzmiące hasło, kuszące muzyków. DeepMind w zasadzie jest instrumentem hybrydowym, co zresztą można powiedzieć o wszystkich tego typu syntezatorach. Tor audio jest istotnie analogowy – poczynając od oscylatorów, poprzez filtry, na wzmacniaczu kończąc. Jednak efekty, dodajmy, że naprawdę świetne, są już oczywiście cyfrowe. Cyfrowo generowane są także sygnały kontrolne, jak choćby LFO i obwiednie; w ten sam sposób realizowana jest wewnętrzna komutacja (matryca modulacyjna). To jest standardowe rozwiązanie, które gwarantuje uniwersalność, daje możliwość programowania, zapisu w pamięci i nie wpływa negatywnie na przetwarzane analogowo brzmienie.

Konstrukcja Behringer DeepMind 12D

DeepMind 12D w ogóle nie wygląda na produkt budżetowy. Wszystko sprawia solidne wrażenie – ciekawe i zarazem klasyczne wzornictwo, przemyślana ergonomia panelu, czytelny wyświetlacz (monochromatyczny), drewniane boczki, aż miło popatrzeć. Suwaki nieco się chwieją, ale to typowa cecha większości manipulatorów tego rodzaju. Nakładki wydają się dość mocno osadzone, ale w trakcie transportu, tras koncertowych któraś może spaść i będziemy mieli kłopot. Cóż, tak naprawdę solidność konstrukcji wychodzi dopiero po kilku latach, a tyle czasu na test jednak nie mam.

 

Syntezator wyposażony jest w wentylator chłodzący, ale pracuje on cicho, a ponadto w menu ustawień instrumentu można regulować szybkość jego obrotów.

Syntezator wyposażony jest w parę stereofonicznych, symetrycznych wyjść liniowych, wyjście słuchawkowe, dwa wejścia kontrolerów nożnych, trzy porty MIDI DIN-5 (In, Out, Thru) oraz gniazdo USB. Zasilacz jest wbudowany, a całość otrzymuje napięcie z sieci poprzez solidny kabel z uziemieniem.

Korzystając z USB możemy kontrować parametry instrumentu za pomocą komputera i zintegrować instrument z DAW. DeepMind 12D ma też router Wi-Fi, dzięki czemu skorzystamy z dobrodziejstw zdalnego sterowania, np. za pomocą tabletu. Obecnie dostępne są aplikacje dla iPada, ale można się ich spodziewać także na platformę Android.

W przypadku syntezatorów analogowych użytkownicy (czasem także sami recenzenci) często zwracają uwagę na takie kwestie jak wejście dla zewnętrznego sygnału audio (do sekcji VCF), czy wejścia napięć sterujących i bramkujących. Żadnego z tych elementów DeepMind 12 nie ma, ale nie należy traktować tego jako wady. Takie rozwiązania są standardem w przypadku instrumentów monofonicznych i tam mają swój sens.

DeepMind 12D może pracować jako desktop albo, po zdemontowaniu drewnianych boków i zainstalowaniu uchwytów, jako moduł rak. W tym drugim przypadku dostęp do gniazd i włącznika napięcia może być utrudniony. Instrument wyposażono w wentylator, który pracuje stosunkowo cicho, a jego prędkość obrotową można regulować w menu globalnym.

Od strony konstrukcyjnej, jakości wykonania i wzornictwa nie sposób testowanemu modelowi cokolwiek zarzucić. Układ elementów kontrolnych panelu odpowiada strukturze toru syntezy – na dole mamy oscylatory, filtry, wzmacniacz i obwiednie, na górze LFO, arpeggiator/sekwencer, wyświetlacz i inne elementy. Generalnie DeepMind jest nie tylko instrumentem łatwym w programowaniu, ale także świetnie się na nim gra, na żywo modyfikując parametry barwy.

Choć sam tor syntezy wydaje się stosunkowo prosty, faktyczne możliwości instrumentu są bardzo duże. Wiele operacji wymaga wprawdzie wejścia w menu edycyjne, ale każda sekcja instrumentu ma swój przycisk Edit, którego wciśnięcie od razu przenosi nas tam, gdzie chcemy. Jeśli menu danej sekcji ma więcej stron, kolejne naciśnięcie przycisku powoduje przejście do następnej, a po ostatniej stronie następuje powrót do menu głównego. Najbardziej rozbudowane jest menu efektów, ale to wynika z ich złożoności i bogactwa. Mamy także ustawienia globalne, w których konfigurujemy sam instrument, USB, MIDI, Wi-Fi i wiele innych.

Wyświetlacz, choć monochromatyczny, jest bardzo czytelny i na ogół ciekawie prezentuje dane. Ekran główny pokazuje nam np. numer i nazwę programu, aktualnie modyfikowany parametr oraz ustawienia wszystkich obwiedni. Największą część zajmuje grafika, która zmienia się w zależności od tego, co ostatnio robiliśmy. Jeśli zatem pracowaliśmy nad tonem oscylatora, pokaże się nam jego aktualny przebieg.

Wygląd panelu instrumentu zdaje się sugerować inspiracje jego brytyjskich konstruktorów. Układ elementów oraz tor syntezy przypominają klasyczne syntezatory Rolanda, w szczególności serię Jupiter i Juno. Widać to po zastosowanym dodatkowym filtrze HPF (bez rezonansu) i oscylatorach. Także brzmienie ma podobny charakter, co należy w tym kontekście uznać za zaletę.

Pamięć syntezatora mieści 1.024 programy, podzielone na 8 banków po 128 lokacji. Elementy regulacyjne wysyłają komunikaty kontrolne MIDI, które można zapisać na ścieżkach DAW, a następnie wiernie odtworzyć nasze manipulacje.

Głosy w Behringer DeepMind 12D

Na każdy głos przypadają dwa oscylatory, filtr dolnoprzepustowy z rezonansem, dodatkowy filtr górnoprzepustowy, wzmacniacz, trzy obwiednie oraz dwa LFO. Na panelu znajduje się 12 diod sygnalizujących aktywność głosów, czyli zarazem wykorzystanie polifonii. Instrument oferuje szereg trybów pracy, poczynając od polifonicznego, w którym możemy grać osobno wszystkimi głosami (są także tryby ograniczające polifonię do 6 lub 8 głosów). Inne tryby to unisono, pozwalające użyć 2, 3, 4, 6 albo 12 nałożonych głosów, które można wzajemnie odstroić, oraz tryby monofoniczne. Te ostatnie funkcjonują jednogłosowo, ale także w wersji 2-, 3-, 4- lub 6-głosowej. Głosy są zwielokrotnione, jednak w odróżnieniu od unisono pozostają monofoniczne.

Jeżeli np. wybierzemy tryb Unison-4, to naciskając jeden klawisz użyjemy czterech nałożonych i ew. odstrojonych głosów. Ponieważ angażujemy tylko 1/3 polifonii, możemy równocześnie zagrać trójdźwięk. Kiedy jednak wybierzemy tryb Mono-4, wówczas zawsze zagra nam tylko jeden klawisz, ale czterema głosami. W przypadku trybów monofonicznych, choć nie tylko, możemy określić pierwszeństwo dźwięków – najwyższą, najniższą, względnie ostatnią wciśniętą nutę akordu. Związane z tym są także ustawienia wyzwalania obwiedni – z restartem, bez, legato itd. Nie można jednak tych ustawień określić osobno dla każdej obwiedni.

Oscylatory w Behringer DeepMind 12D

Oscylatory testowanego instrumentu opisano w materiałach producenta jako „autentycznie analogowe”, ale z cyfrowym sterowaniem. W zasadzie jest to rozwiązanie stosowane w każdym analogu z MIDI, bo inaczej się nie da. Jednak wiele takich instrumentów, zwłaszcza monofonicznych, ma także wejścia dla napięć  sterujących i wówczas kontrola wysokości jest bezpośrednia, bez konwersji z wartości cyfrowej na napięcie.

Pierwszy oscylator generuje jednocześnie przebiegi piłowe i impulsowe z regulacją szerokości impulsu, każdy aktywowany przełącznikiem, bez regulacji poziomu czy proporcji. Możemy modulować częstotliwość oraz szerokość impulsu (PW) – w drugim wypadku także ręcznie (kolejne nawiązanie do Rolanda). Nie można jednak określić początkowej wartości PW ani poddawać jej modulacji.

 

Po odkręceniu drewnianych boków instrumentu można w ich miejsce przykręcić uchwyty, za pomocą których zainstalujemy syntezator w szafce rak 19”.

Drugi oscylator oferuje przebieg impulsowy z modyfikacją częstotliwości, odstrajaniem względem pierwszego lub synchronizacją obu oscylatorów. Ciekawie rozwiązano modulację tonu oscylatora, przy której zmienia się nie tylko szerokość impulsu, ale dzieje się to inaczej w dodatniej i ujemnej części przebiegu. Dzięki temu efekt końcowy jest brzmieniowo zupełnie inny niż przy zwykłej modulacji PW.

Syntezator oferuje szereg ustawień precyzujących działanie oscylatorów i całych głosów. Mamy szereg trybów portamento, możliwość wprowadzenia „pływania” oscylatorów (niestabilności), transpozycji całej barwy itd. Projektanci dołożyli wszelkich starań, by zapewnić możliwie jak największą uniwersalność syntezatora. Listę źródeł dźwięku uzupełnia generator różowego szumu.

Filtry i wzmacniacz w Behringer DeepMind 12D

DeepMind oferuje jeden filtr dolnoprzepustowy na głos z nachyleniem 12 lub 24 dB/oktawę. W obu wypadkach maksymalna wartość rezonansu prowadzi do wzbudzenia. Brzmienie, zachowując analogowy charakter, jest bardzo czyste, klarowne i raczej łagodne, bez zjawiska saturacji przy wysokim poziomie sygnału. Nie uzyskamy zatem pewnych barw, typowych np. dla klasycznych filtrów Mooga. Częstotliwość filtru modulujemy za pomocą obwiedni, LFO, klawiatury, szybkości ataku oraz pitchbendera. Głębokość działania LFO da się powiązać z kółkiem modulacyjnym i parametrem aftertouch. Modulować można także rezonans, ale odpowiedniej konfiguracji dokonuje się już w matrycy.

Dodatkowy filtr górnoprzepustowy 6 dB/oktawę nie ma rezonansu, a jego częstotliwości nie można modulować – pozostaje nam ręczne ustawienie i manipulacja za pomocą suwaka. Dolną część spektrum można wzmocnić używając funkcji Boost, co pozwala uzyskać masywne basy.

Analogowy tor audio kończy wzmacniacz, oferujący dwa tryby: transparentny lub lekko koloryzujący. Tu znajdziemy też funkcję rozrzucania polifonicznych głosów w panoramie. Bardziej tradycyjne, dynamiczne panoramowanie za pomocą różnych modulatorów znajdziemy w matrycy. Także tam można ustawić dodatkową modulację amplitudy.

Modulacja w Behringer DeepMind 12D

Dwa identyczne LFO o dużych zakresach częstotliwości oferują przebiegi sinusoidalny, trójkątny, prostokątny, piłowy (dwa rodzaje, wstępujący i zstępujący) oraz losowy – w dwóch wariantach, ze skokowymi i płynnymi zmianami. Częstotliwości i opóźnienie startu ustawiamy za pomocą suwaków, a resztę parametrów przy użyciu menu edycyjnego. Do tych ostatnich należy nie tylko synchronizacja z klawiaturą lub arpeggiatorem, ale także nachylenie ogranicznika zbocza, wygładzającego zmiany. Słychać to zwłaszcza na przykładzie przebiegu prostokątnego.

 

Każdy blok syntezy oprócz manipulatorów do regulacji w czasie rzeczywistym ma przycisk Edit, który aktywuje edycję pozostałych parametrów już za pomocą wyświetlacza.

Każdy głos ma obwiednie przypisane domyślnie do filtru i wzmacniacza, a także dodatkową, tzw. Mod. Ich finalne przypisanie możemy dowolnie zaprogramować w ramach matrycy modulacyjnej. Są to obwiednie typu ADSR z opcją określenia krzywej zmian. W trakcie fazy zatrzymania (sustain) sygnał może także narastać. Ponadto wybieramy impuls startujący każdą obwiednię osobno. Może to być nuta pochodząca z klawiatury, LFO, czy sekwencer. Obwiednie można również zamknąć w pętlę. Nie są to funkcje powszechnie spotykane w syntezatorach i warto przy tej okazji docenić wizjonerstwo i pomysłowość Toma Oberheima, który takie rozwiązania implementował w swoich syntezatorach wiele lat temu.

Matryca modulacyjna umożliwia komutację modulatorów i parametrów oraz określanie głębokości modulacji. Jej programowanie jest wyjątkowo proste i wygodne – mamy jedną stronę menu, 8 wolnych slotów, a dane wprowadzamy za pomocą enkodera, kursorów, albo suwaka Data Entry. Do dyspozycji mamy ponad 20 modulatorów, które mogą sterować zmianami ponad 120 parametrów syntezy i procesora efektów (biorąc pod uwagę mnogość algorytmów, suma dających się modyfikować parametrów idzie w setki). Modulacji podlegają także parametry samych modulatorów, jak częstotliwości LFO czy czasy obwiedni, a nawet głębokości samej modulacji. Dzięki temu spektrum dostępnych barw ogranicza tylko nasza wyobraźnia. Widać wyraźnie, jak ważna jest kwestia modulacji w syntezatorze. Choć mamy dwa oscylatory i jeden pełnowymiarowy filtr, to można zrobić z nimi prawdziwe cuda. Pod tym względem DeepMind prezentuje się imponująco.

Efekty, arpeggiator i sekwencer w Behringer DeepMind 12D

Cyfrowy procesor efektów ma 4 sloty na różne algorytmy, a poszczególne bloki można konfigurować z uwzględnieniem 10 ustawień, poczynając od szeregowego, po bardziej złożone zależności. Efekty mogą pracować w trybie insertowym lub wysyłkowym.
Nie sposób omówić wszystkich modułów, bo powstałaby z tego książka... W sumie mamy 34 różne efekty, przy czym w większości wypadków wzorowano się na jakimś klasycznym urządzeniu. Część algorytmów pochodzi ze sprzętu Behringera, sporo inspiracji dostarczył Lexicon (480L, PCM-70 i inne), swoje dołożył przede wszystkim TC Electronic, a także Midas i Klark Teknik.

Generalnie jakość efektów jest wysoka i bardzo wzbogacają one brzmienie instrumentu. Ich edycja jest prosta i wygodna, choć prezentacja graficzna wydaje się nieco archaiczna. W każdym razie dzięki efektom instrument brzmi nowocześnie i jest bardzo uniwersalny.

 

Nie oczekujmy od DeepMind dużego, kolorowego i dotykowego ekranu – wszak to syntezator analogowy! A i tak ten, który jest, znakomicie ułatwia pracę.

Dostępny w DeepMind arpeggiator oferuje szereg ustawień indywidualizujących modele rytmiczne i wzorce. Taki dodatek jest właściwie standardem i niemal obowiązkowym elementem. Programowanie jest bardzo proste – tempo w BPM i czas otwarcia bramki określa się za pomocą tłumików, a resztę parametrów znajdziemy w menu. Z kolei sekwencer służy do generowania sygnałów sterujących, które wykorzystujemy do modulowania parametrów. Sekwencja może mieć do 32 kroków, a wartości ustawia się za pomocą suwaka Data Entry. Kroki sekwencera można wykorzystać do startowania obwiedni, a ich długość do sterowania częstotliwością oscylatorów, co pozwoli uzyskać ekwiwalent napięciowego sekwencera krokowego. Sygnał z tego elementu da się wykorzystać także w dowolnym miejscu matrycy modulacyjnej, modyfikując każdy z dostępnych parametrów.

Podsumowanie

DeepMind jest doskonałym przykładem nowoczesnego syntezatora analogowego. To, co stanowi kwintesencję brzmienia, jest w istocie analogowe, a jednocześnie instrument korzysta w pełni z dobrodziejstw technologii cyfrowej. Jest stabilny, łatwo się go obsługuje, ma pojemną pamięć na barwy i mnóstwo elementów regulacyjnych, które pozwalają na modyfikację brzmienia na żywo. To syntezator, który zachęca do gry i inspiruje, stanowiąc idealne połączenie klasyki z nowoczesnością.

DeepMind jest także idealnym narzędziem dla tych, którzy wychowali się już na wtyczkach, DAW i wirtualnych analogach. Dla nich opanowanie pracy z takim instrumentem nie będzie stanowiło problemu, bo ma on wszystko to, co zaawansowane instrumenty cyfrowe, tylko że... jest w części analogowy.

Behringer wkroczył na rynek syntezatorów bez kompleksów, od razu oferując dojrzały i przemyślany produkt. Oczywiście stoją za nim lata doświadczeń projektantów, a ponadto DeepMind odwołuje się do już istniejących rozwiązań, kompilując swego rodzaju „the best of...” w jednym pudełku o bardzo atrakcyjnym wyglądzie. Bez wątpienia jest instrumentem godnym polecenia, nie tylko ze względu na cenę, ale nade wszystko brzmienie, łatwość obsługi oraz ogromny i inspirujący potencjał brzmieniowy.

To syntezator dla każdego muzyka, bez względu na to, jaki gatunek muzyczny uprawia. Sprawdzi się nie tylko w muzyce popularnej, ale także w eksperymentach dźwiękowych, muzyce filmowej, efektach dźwiękowych do gier itd. Choć nie jest stacją roboczą, wyobrażam sobie, że dla wielu muzyków może stać się głównym syntezatorem w studiu. To idealny wybór dla kogoś, kto chciałby mieć coś analogowego, ale za przystępną cenę i bez typowych dla takiego sprzętu ograniczeń.  

 

Nasze spostrzeżenia

+ znakomite brzmienie – zarówno analogowe, jak i współczesne
+ bardzo duże możliwości przy nieskomplikowanym torze syntezy
+ prosta obsługa
+ przemyślane wzornictwo i ergonomia
+ doskonały stosunek jakości wykonania do ceny

- kłopotliwa lokalizacja gniazd i włącznika w przypadku montażu w raku
- niezbyt czytelna grafika efektów na wyświetlaczu

 

Zakres zastosowań

- praktycznie każdy rodzaj muzyki, w którym jest miejsce na ciekawe barwy syntetyczne; zarówno gatunki lżejsze, jak i te najbardziej eksperymentalne, gdzie poszukiwania brzmieniowe są podstawowym sposobem pracy
- instrument doskonale sprawdzi się w roli głównego syntezatora w studiu i zestawie scenicznym, oferując wyraziste i ciekawe barwy

 

Informacje

Funkcja analogowy/hybrydowy syntezator polifoniczny o maksymalnie 12 głosach
Składniki 2 oscylatory, generator szumu, filtr dolnoprzepustowy z rezonansem, filtr górnoprzepustowy, wzmacniacz z blokiem panoramy, 2 LFO, 3 obwiednie, matryca modulacyjna z 8 slotami, arpeggiator i sekwencer krokowy, procesor efektów składający się z 4 bloków
Inne elementy Wi-Fi do bezprzewodowego sterowania i programowania, port USB 2.0
Zasilanie sieciowe, 100-240 V
Wymiary 116x461x224 mm
Waga 5 kg
Dystrybucja SoundTrade