Więcej...

sE Electronics V Beat, V Kick i V Clamp - mikrofony dynamiczne

Sprzęt studyjny | 06.06.2019  | Tomasz Wróblewski
Marka:  sE Electronics

Producenci mikrofonów coraz częściej oferują nowe konstrukcje dynamiczne z dwóch powodów...

Pierwszy to taki, że na rynku mikrofonów pojemnościowych niewiele jest już do ugrania. Ceny spadły do granic absurdu, a wysoka jakość jest obecnie dostępna niemal dla każdego. Drugi powód to szeroka dostępność nowych materiałów, takich jak ekstremalnie wydajne magnesy oraz wytrzymałe i lekkie materiały na membrany i karkasy cewek. Powinniśmy się więc przygotować na to, że premiery nowych mikrofonów dynamicznych będą coraz częstsze, a jakość samych mikrofonów coraz wyższa.

Konstrukcja sE Electronics V Beat, V Kick i V Clamp

Firma sE Electronics niemal od początku swojego istnienia była w awangardzie i pierwsza spośród tzw. „chińskich producentów mikrofonów” przebiła się do głównego nurtu, gdzie wyrobiła sobie doskonałą pozycję. Dysponując nowoczesnym zapleczem technologicznym, szerokimi kontaktami na świecie i dobrze znanym znakiem firmowym, śmiało może stawiać czoło nowym wyzwaniom. Opisywane tu mikrofony dynamiczne nie są pierwszymi w jej ofercie, bo wcześniej pojawiły się typowo wokalowe V3 i V7, które szybko trafiły do wielu użytkowników z czołówek list przebojów. Model V7X, o którym można mówić jak o swoistym odpowiedniku klasycznego SM57, jest mikrofonem na wskroś uniwersalnym, mogącym współpracować z każdym rodzajem sygnału. Jednak w przypadku bębnów na ogół liczą się też takie elementy, jak małe gabaryty i możliwość montażu bez konieczności stosowania uchwytów. W cenie jest też funkcja instalowania mikrofonu bezpośrednio na bębnie, pozwalająca uniknąć lasu statywów wokół perkusji. Wszystkie te cechy znajdziemy w najnowszych sE Electronics V Beat i V Kick, które wraz z uchwytem V Clamp właśnie wchodzą do sprzedaży.

Krótki korpus V Beat oraz efektywne mocowanie V Clamp sprawiają, że omikrofonowanie perkusji staje się prostsze i pozwala uniknąć stosowania niewygodnych statywów.

Mikrofony dostarczane są w kartonowych pudełkach zawierających dodatkowy, wewnętrzny filtr piankowy, materiałowy pokrowiec, reduktor gwintu wraz z nakrętką blokującą i bardzo przyzwoicie napisaną instrukcję obsługi. Wszystko wykonane bardzo starannie i bez typowego dla niektórych azjatyckich produktów zapachu marki Fabryka Trucizny. Pełny profesjonalizm od początku do końca. Cechą charakterystyczną obu mikrofonów jest krótki korpus zintegrowany z mocowaniem do statywu, które stanowi jedną całość z wyjściem XLR. Połączenie korpusu z uchwytem jest ruchome w jednej płaszczyźnie, pozwalając swobodnie zmienić kąt ustawienia mikrofonu o pełne 180 stopni w przypadku V Beat i o około 110 stopni w V Kick. W obu mikrofonach mamy łatwy dostęp do wygodnej śruby blokującej położenie mikrofonu, które jest wyjątkowo stabilne. Wyprowadzenie sygnału z kapsuły do gniazda w uchwycie bez widocznego kabla to prawdziwy majstersztyk i należy tylko żywić nadzieję, że połączenie to przetrwa długi lata użytkowania. Oba mikrofony mają jednolite, metalowe korpusy i także metalową, odkręcaną osłonę kapsuły, wyłożoną czerwoną pianką. Dzięki niej mamy wrażenie, że wewnątrz mikrofonu coś się mocno żarzy. Można tę piankę wymienić na czarną w sytuacji, gdyby komuś czerwony nie odpowiadał.

V Kick nie tylko znakomicie sprawdza się jako mikrofon do stopy zestawu perkusyjnego, ale można z niego korzystać w przypadku innych instrumentów, np. wzmacniacza do basu czy gitary.

W obu mikrofonach mamy podobnie wyglądające, ale różniące się pod względem brzmienia i parametrów kapsuły. Ich wspólne cechy to bardzo elastyczne, dobrze tłumiące drgania zawieszenie, neodymowy magnes i cewka nawijana drutem aluminiowym. Kapsuła mikrofonu V Kick ma znacząco mniejszą czułość, a sam mikrofon wyposażony jest w układ pasywnego filtru pozwalającego kształtować charakterystykę częstotliwościową. W efekcie sygnał z V Kick jest o 20 dB mniejszy niż z V Beat. Nie powinno to dziwić zważywszy na poziom ciśnienia dźwięku, z jakim mamy do czynienia w przypadku stopy zestawu perkusyjnego.

sE Electronics V Beat, V Kick i V Clamp w praktyce

Prawdziwy charakter mikrofonu dynamiczne w przypadku bębnów można poznać dopiero po dłuższym czasie, pracy w różnych warunkach, z różnymi zestawami perkusyjnymi, w różnej stylistyce i z różnymi perkusistami. Aż takich możliwości nie miałem, ale w tym zakresie, w jakim mogłem przeprowadzić testy, udało mi się dokonać szeregu spostrzeżeń. Mechaniczne tłumienie drgań przenoszonych przez korpus na kapsułę jest bardzo efektywne, a samo zawieszenie nie wnosi praktycznie żadnego zakolorowania dźwięku. Efekt zbliżeniowy w przypadku V Beat jest dość wyrazisty, a co ciekawe, jest on słyszalny nie tylko w zakresie niskich tonów, ale też niskiego środka. W efekcie sposób ustawienia mikrofonu względem membrany daje duże możliwości kształtowania dźwięku. Tym bardziej, że charakterystyka kierunkowa jest, jak na tego typu mikrofon, dość wąska. Tam, gdzie zależy nam na głębokim dźwięku z wyrazistym dołem, warto skorzystać z V Clamp. Dzięki temu mikrofon nie tylko będzie blisko źródła dźwięku, ale też odbierze nieco drgań z korpusu bębna. W czasie testów odniosłem wrażenie, że V Beat jest nieco zbyt czuły jak na mikrofon perkusyjny, ale w większości przypadków nie będzie to żadną wadą, a wręcz zaletą, pod warunkiem dobrania odpowiedniego przedwzmacniacza.

V Clamp pozwala wygodnie zamocować mikrofon na górnej lub dolnej obręczy bębna, dając jednocześnie możliwość regulacji wysokości i ustawienia kierunku mikrofonu.

V Kick bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jest pod każdym względem przewidywalny, daje plastyczny dźwięk, bardzo łatwo go się umieszcza wewnątrz bębna i nie ma potrzeby kombinowania w sytuacji, gdy przednia membrana ma niewielki otwór. Świetnie się sprawdza przy ustawieniu w okolicach miejsca uderzenia bijaka, także w większej odległości od membrany, jeśli tylko mechanizm bębna za mocno nie skrzypi. Raczej nie jest to mikrofon do brzmień ekstremalnych, ponieważ uzyskanie kliknięcia przy 3-4 kHz nie przychodzi tak łatwo jak np. w D112. Ma jednak swoiste ciepło, którego w tym modelu AKG zawsze mi brakowało, a które można znaleźć np. w E-V RE20. Reasumując: bardzo solidny mikrofon, którego wartość zwiększają filtry, w dużej mierze pozwalające ukształtować dźwięk. I jeśli z tych dwóch opisywanych produktów miałby wybrać jeden, to postawiłbym właśnie na V Kick. Tym bardziej, że doskonale się sprawdził przy nagrywaniu małego, starego comba gitarowego Peaveya, które przy ujęciach za pomocą SM57 zawsze wymagało głębokiej obróbki po nagraniu. V Kick, umieszczony zgodnie z obowiązującą modą z tyłu głośnika (wewnątrz skrzynki) dał wyjątkowo ciekawy efekt.

Podsumowanie

Czy opisywane tu mikrofony są zaskoczeniem? Na pewno nie, bo firma sE Electronics już nieraz pokazała, że stać ją na wiele. Także i w tym wypadku wykonała bardzo solidną robotę, w efekcie której otrzymujemy naprawdę porządne mikrofony mogące doskonale sprawdzić się w każdym studiu. O ile V Beat w mojej opinii charakteryzuje się nieco przesadnie barokowym brzmieniem (co wcale nie jest żadną wadą!), o tyle V Kick jest dokładnie tym, czego oczekiwałbym od mikrofonu do stopy, który można wykorzystać także w innych sytuacjach, a rzadko kiedy te cechy idą w parze. Spodobał mi się też V Clamp – prosty, ale funkcjonalny uchwyt znacząco ułatwiający pracę i pomagający w kreowaniu brzmienia.

Zupełnie inną sprawą jest to, że ceny obu tych mikrofonów mogą się wydać relatywnie wysokie. V Kick jest bowiem droższy od takich klasyków jak Sennheiser e902, Shure Beta 52, Audix D4/D6, że o D112 MkII nawet nie wspomnę, plasując się niebezpiecznie blisko Beyerdynamic M88TG i E-V RE320. Z kolei V Beat kosztuje prawie dwukrotnie więcej niż Audix i5, Beyerdynamic TG D35 czy AKG D40, będąc sporo droższy od SM57. Ponadto jest cenowo porównywalny z Shure Beta 56 i Audio-Technica ATM230. Doskonale wiem, że seria V to mikrofony klasy premium, o bardzo szerokim paśmie przetwarzania i precyzyjnie ukształtowanej charakterystyce. Nie można też od firmy sE Electronics wymagać, by takie mikrofony sprzedawała tanio, ale jednak wspomniane wcześniej firmy mają na rynku nieco inną pozycję, oferując swoje produkty od wielu dziesięcioleci.

Tak czy owak, warto sprawdzić nową serię V, bo w przypadku mikrofonów nigdy tak do końca nie wiadomo, kiedy trafimy na coś, co zdecydowanie zmieni na korzyść nasz sposób nagrywania bębnów.

 

Nasze spostrzeżenia

+ wysoka jakość wykonania
+ znakomicie rozwiązana regulacja kąta ustawienia mikrofonu
+ interesujące brzmienie i duże możliwości jego kształtowania
+ bardzo dobra koncepcja V Clamp
+ przydatne filtry w V Kick
+ nieprzeciętna funkcjonalność V Kick

- nieco zbyt wysoka czułość V Beat (co nie musi być wadą)
- ceny wyższe niż w przypadku uznanych konkurentów

 

Zakres zastosowań

- mikrofony dedykowane do bliskich ujęć instrumentów perkusyjnych, głównie stopy (V Kick), werbla i tomów (V Beat)
- V Kick może znaleźć szereg innych zastosowań, łącznie ze współpracą ze wzmacniaczami basowymi i gitarowymi

 

Informacje

Kapsuła dynamiczna, supernerkowa, neodymowy magnes, aluminiowa cewka
Pasmo przenoszenia 20 Hz-19 kHz (Kick); 30 Hz-19 kHz (Beat)
Impedancja 300 Ω
Czułość 0,2/0,4 mV/Pa (Kick); 2 mV/Pa (Beat)
Wymiary 60x135 mm (Kick); 61x110 mm (Beat)
Waga 468 g (Kick); 347 g (Beat)
cena 950 zł - V Kick
699 zł - V Beat
169 zł - V Clamp
Dystrybucja Audiostacja
Producent sE Electronics