Więcej...

Świeża porcja wtyczek - sierpień 2019

08.09.2019 
Świeża porcja wtyczek - sierpień 2019

W tym cyklu prezentujemy najnowsze narzędzia oraz pakiety brzmieniowe dla Ableton Live, omawiając ich przydatność i wskazując zakres potencjalnych zastosowań.

Meta Function Wave Weld

Synteza tablicowa (tzw. wavetable), to ciekawa forma tworzenia dźwięku, która w ciągu ostatnich kilku lat stała się bardzo modna za sprawą agresywnych brzmień dominujących w dubstepie i pochodnych gatunkach. Nic dziwnego, że firma Ableton w najnowszej odsłonie programu Live oferuje instrument o nazwie Wavetable służący właśnie do generowanie barw opartych na tym rodzaju syntezy. Wtyczka sama w sobie już na dzień dobry brzmi wyśmienicie, a w dodatku zachwyca prostym interfejsem, ale po niedawnym uaktualnieniu Live do wersji 10.1, pojawiła się w niej dodatkowa opcja zmieniająca reguły gry – możliwość ładowania własnych fal. Do Wavetable można wrzucić jakąkolwiek próbkę dźwiękową w trybie Raw z nadzieją, że w głośnikach pojawi się jakiś sensowny dźwięk, lecz o wiele ciekawiej robi się, gdy mamy pełną kontrolę nad tworzonymi falami.

I tu na białym koniu wjeżdża darmowa wtyczka Wave Weld (wystarczy tylko zapisać się do newslettera) w formacie Max for Live, pozwalająca na tworzenie własnych fal, które idealnie sprawdzą się nie tylko w Wavetable, ale również w innych instrumentach, takich jak np. cyfrowy oscylator Bang firmy Livestock Electronics. Żeby wtyczka działała, potrzebna jest najnowsza wersja Live. Wrzucamy Wave Welda na dowolny ślad MIDI i naszym oczom ukazuje się zatrważająca liczba parametrów. Nie lękajcie się. Najważniejsze z nich to Size, Grid i Wave Start. Pierwszy ustala długość fali w samplach. W przypadku Wavetable wybierzemy najkrótszą, czyli 1.024 (każdy syntezator ma konkretne wymagania w tej kwestii i np. w przypadku Serum długość ta wynosi 2.048 sampli).

Teraz czas ustalić, z ilu segmentów będzie składała się nasza fala (im więcej, tym bardziej skomplikowana tablica). Robimy to za pomocą parametru Grid – mniejsza wartość to więcej segmentów, co elegancko widać w oknie głównym, gdzie pojawiają się generowane fale. Przykładowo, jeśli długość całej fali ustaliliśmy na 1.024, to wybierając w menu Grid wartość 128, podzielimy ją na 8 segmentów. Z kolei Wave Start służy do wyboru danego segmentu, w którym będziemy generować nową część fali. Procedura wygląda więc następująco: wybieramy pierwszy segment, a po prawej stronie ustawiamy parametry fali, jaką chcemy uzyskać – od zwykłej sinusoidy po przypadkowe fale. Każda z nich ma po kilka parametrów umożliwiających doprecyzowanie jej kształtu. Teraz wystarczy tylko kliknąć ikonę Create Wave w lewym dolnym rogu i w wybranym segmencie pojawia się wygenerowana fala, którą teraz można odsłuchać za pomocą MIDI, jak w każdym typowym syntezatorze.

Operację powtarzamy dla każdego kolejnego segmentu, zmieniając parametry fal. Teraz możemy znormalizować falę (Normalise Wavetable) i wyeksportować ją do pliku w formacie WAV, który później zaimportujemy do syntezatora Wavetable albo dowolnego innego instrumentu opartego na syntezie tablicowe (Save wavetable as WAV).

Wygląda to na skomplikowany proces, ale wystarczy pół godziny i będziecie tworzyć dźwięki, których pozazdrościłby Wam Skrillex.

(cena: bezpłatny)

Meta Function Mono Junction

Gdy już zapiszecie się na newsletter od firmy Meta Function, to po otrzymaniu maila potwierdzającego zaprzedanie duszy diabłu okaże się, że to bardzo dobry deal. Dostajemy bowiem nie jedną, opisywaną wyżej „kuźnię fal” i nie dwie, ale aż trzy darmowe wtyczki! Drugą z nich jest całkiem sensowny syntezator Mono Junction, będący młodszym bratem pełnej i płatnej wersji The Wave Junction. W wersji darmowej brakuje wielu opcji, ale i tak mamy do czynienia z niebanalnym synthem w formacie Max for Live.

Jego sercem jest sekcja jednego, ale nietuzinkowego oscylatora, w której oprócz tradycyjnych kształtów fal znajdziemy m.in. jedną o nazwie NegSawPW, powstałą z, cytuję, „połączenia dwóch pił, z których jedna jest przesunięta o połowę w stosunku do drugiej i od niej odjęta”. Mniejsza o definicję, brzmi to ciekawie, trochę jak dwa lekko rozstrojone oscylatory. Mono Junction specjalizuje się w barwach typu PWM, więc świetnie nadaje się do nowoczesnych produkcji. Oprócz oscylatora mamy całkiem pokaźną sekcję filtrowania, której sercem jest rezonujący filtr typu State Variable, oferujący aż osiem odcieni. Jest zatem klasyczny dolnoprzepustowy filtr diodowy o nachyleniu 18 dB/okt. znany ze słynnego Rolanda TB-303, nieśmiertelny filtr drabinkowy z Mooga o nachyleniu 24 dB/okt., a do tego waniliowe filtry HP, LF i BP w wariantach 12 i 24 dB/okt. Animacji tej bestyjki dokonujemy za pomocą zgrabnej sekcji modulacji znajdującej się po prawej stronie interfejsu.

(cena: bezpłatny)

Meta Function Multi-band Junction

Jednym z wielu usprawnień wprowadzonych w Live 10.1 jest możliwość wielokanałowego routingu sygnałów we wtyczkach Max for Live. Możliwości zastosowań są dziesiątki i jedną z nich przedstawia firma Meta Function w swojej trzeciej darmowej wtyczce.

Mamy do czynienia ze splitterem pasmowym (rozdzielaczem sygnału) zbudowanym na sieci filtrów Linkwitz-Riley, co brzmi zawile, ale takie nie jest. W praktyce oznacza to, że po zainicjowaniu takiej wtyczki na danym śladzie, można podzielić obrabiany sygnał na trzy pasma (dół, góra i środek), a każde z tych pasm wysłać na inny kanał w Live, i tam poddać je dalszej obróbce. Możemy więc w danym sygnale np. przesterować dolne pasmo, na środkowym dodać chorusa, a do górne umaić delayem. Możliwości są tysiące, jeśli nie miliony. Bardzo kreatywne narzędzie, zarówno do miksowania, jak i do kreowania nowych barw.

(cena: bezpłatny)

Expanding Sound Hohner Clavinet D6

A skoro w tym miesiącu tak dobrze nam idzie z darmowymi wtyczkami, to przyjrzyjmy się jeszcze jednej. Nasi starzy znajomi z Expanding Sound raczą nas klasycznym Clavinetem firmy Hohner z lat 70., który na pewno dobrze znacie, jeśli tylko lubicie Steviego Wondera, a zwłaszcza jego płytę Musiquarium. Wtyczka oferuje pięć brzmień spreparowanych za pomocą różnych ustawień na instrumencie. Oprócz klasycznego, funkującego brzmienia jest też np. dość unikalna barwa basowa. Małe, a cieszy, szczególnie że oryginał jest już dość rzadko spotykany i zabiera bardzo dużo miejsca.

(cena: bezpłatny)

Brian Funk Vocal FX

Tym razem AfroDJMac występuje pod swoim własnym nazwiskiem (zgadza się – on naprawdę nazywa się Funk). Nie są mi znane przyczyny tej decyzji, ale nie wpływa ona na niezmiennie wysoką kaloryczność jego wtyczek. Vocal FX to niezwykle przydatny zestaw efektów do obróbki głosu. Idea jest prosta – jedno pokrętło zmienia charakter, zaś drugim decydujemy o ilości aplikowanego efektu (Dry/Wet).

Mamy do dyspozycji 35 presetów, od delikatnych (Down the Hall) do skrajnie agresywnych efektowo (Screaming). Jednak mi szczególnie przypadły do gustu te najbardziej banalne i utylitarne, służące do podstawowej obróbki ścieżek wokalnych, czyli rzeczy, które robimy najczęściej. Zamiast aktywować osiem wtyczek wystarczy jedna. Pokrętłem Macro czyścimy dół, drugim redukujemy nadmiernie wyeksponowany środek, kolejnym kompresujemy sygnał a jeszcze innym saturujemy albo redukujemy sybilanty. Oczywiście nad takimi „jednogałkowcami” nie mamy głębszej kontroli, ale w praktyce częściej okazuje się to wybawieniem niż przekleństwem. Brian bardzo starannie dobrał parametry w efektach ukrytych pod pokrętłami Macro, więc w większości przypadków wokale brzmią całkiem sensownie i spokojnie mogę sobie wyobrazić robienie szybkiego miksu za pomocą tego narzędzia.

Wielce przydatne mogą być również dwa splittery znajdujące się w pakiecie. Pierwszy – Low, Mids, Highs – dzieli sygnał na trzy pasma na wzór opisywanego wyżej Multi-band Junction. Drugi natomiast – Left, Right – dzieli sygnał stereo na lewy i prawy kanał, pozwalając przetwarzać każdy z nich niezależnie i umożliwiając uzyskanie naprawdę szalonych efektów stereo.

(cena: 6 USD)

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
sierpień 2019
Kup teraz