Więcej...

Gładko, ciepło, TBProAudio DSEQ

17.06.2020  | Marcin Staniszewski
Gładko, ciepło, TBProAudio DSEQ

Kilka lat temu na rynku pojawił się znikąd korektor dynamiczny Soothe firmy OEK Sound całkowicie zmieniając reguły gry. Likwidacja przykrych rezonansów i innych "niespodzianek" nigdy nie była prostsza (niedawno pojawiła się jego druga, ulepszona odsłona). Nic dziwnego więc, że kolejni producenci próbują udoskonalać ten koncept. Jednym z nich jest niewielka, acz prężna firma TBProAudio.

Trudno nie być fanem półautomatycznych korektorów dynamicznych w rodzaju wspomnianego Soothe’a czy Gulfossa - to szybkie i efektywne narzędzia, choć paradoksalnie to czyni je też niebezpiecznymi, bo bardzo łatwo wylać dziecko z kąpielą. W przypadku OEK Soothe czasami problematyczna ścieżka owszem pozbawiona jest rezonansów, ale jednocześnie potrafi stracić sporo ciała i stać się nijaka. Choć trzeba przyznać, że dzieje się tak głównie w naprawdę ciężkich przypadkach. Z kolei Gullfoss potrafi nie tylko likwidować spektralnych bandziorów, ale też uwypuklać konkretne pasma, czyniąc miks bardziej zbalansowanym i selektywnym, choć interfejs na początku może być niezrozumiały i mało intuicyjny w użyciu. DSEQ bliżej jednak do tego pierwszego - jak zatem na tle Sothe’a prezentuje się DSEQ?

Najpierw określmy kto zacz. Do czynienia mamy z dynamicznym korektorem bazującym na analizie FFT. Idea jest prosta, efektywna a sposób użytkowania podobny do wspomnianego Soothe’a. Aktywujemy wtyczkę na problematycznej ścieżce i łapiemy za pokrętło progu działania "Threshold" znajdujące się w lewym dolnym rogu. Im bardziej w lewo, tym bardziej obniżamy próg działania i tym samym pogłębiamy proces eliminacji niesfornych rezonansów. Następnie sięgamy do suwaka "Slope" u góry po lewej stronie. Tutaj dostrajamy algorytm - pozytywne wartości skupiają działanie wtyczki na wysokim paśmie (przydatne np. podczas deesowania nieprzyjemnych wokali), zaś negatywne wartości na niskim.

Tuż poniżej znajduje się parametr "Selectivity", który można porównać do parametru "Q" w tradycyjnych korektorach - pozwala on na określenie szerokości działania algorytmu. "Sharp" oznacza pojedynczą, selektywną redukcję, zaś niższe wartości to szerszy zakres działania, który potencjalnie może brzmieć mniej naturalnie. Podobnie jak w Soothe, i tu możemy odsłuchiwać różnicę w sygnale wchodzącym i wychodzącym, co pozwala szybciej określić co tak naprawdę dzieje się z sygnałem i czy przypadkiem nie pojawiły się jakieś problemy z fazą albo z przesterem. Służy do tego ikona "Delta" zlokalizowana na górnym pasku.

Wisienką na torcie jest sekcja "Pre-Filter". Działa on na podobnej zasadzie jak moduł wewnętrznego kluczowania w kompresorach - gdy podbijemy dane pasmo, algorytm będzie na nie bardziej czuły, więc i jego działanie będzie bardziej radykalne. Gdy z kolei osłabimy jakiś zakres, "znieczulamy" algorytm w tym paśmie. Dzięki temu możemy przetwarzać tylko część sygnału, bez szkody dla jego zdrowych obszarów. Testowałem DSEQ głównie na wokalach, bo są one najbardziej wymagające i najszybciej słychać na ich przykładzie wszelkie nienaturalne artefakty. W porównaniu do Soothe, DSEQ ma większy "sweet spot". Mam na myśli to, że w przypadku tego pierwszego często efekt jest ledwie słyszalny, ale gdy podkręci się głębokość działania, sygnał szybko traci spójność i "blaknie".

W przypadku DSEQ udawało mi się zażegnać problemy szybciej, przy jakości nie ustępującej konkurentowi. Dopiero przy naprawdę ekstremalnych i pozbawionych zdrowego rozsądku ustawieniach, DSEQ zaczynał brzmieć plastikowo. W trybie "Ultra" DSEQ jawi się jako jeden z najlepszych deeserów z jakimi miałem do czynienia. A skoro o "Ultra" mowa, to nawet w tym najbardziej intensywnym ustawieniu jakości działania, wtyczka zużywała na moim komputerze dwukrotnie mniej zasobów niż Soothe. DSEQ sprawdza się też rewelacyjnie na szynie master, szczególnie jako narzędzie do wygładzania cyfrowej góry. Wystarczy delikatne muśnięcie z filtrem podbitym w okolicach 4-7 Khz i miks staje się cieplejszy, zyskując na szlachetności.

Warto też podkreślić, że wtyczka może pracować zarówno w trybie stereo jak i M/S, co pozwala na jeszcze subtelniejszą ingerencją w obrabiany materiał. Miłymi dodatkami są też: rozbudowana sekcja monitoringu (pre-filter, delta, side-chain) i analizatora widma (stereo, left, right, mid, side), jak i opcja porównywania ustawień A/B. Bardzo przypadła mi do gustu również funkcja "Perceptual Loudness Matching", która kompensuje ewentualne różnice głośności, będące wynikiem działania algorytmu. Biorąc pod uwagę stosunkowo niską cenę (79 EUR), jakość i łatwość obsługi, DSEQ jawi się jako solidna konkurencja dla ponad dwukrotnie droższego Soothe’a.

Więcej informacji TUTAJ.