Arctic Monkeys - Tranquility Base Hotel & Casino

27.08.2018 
Nasza ocena:
5 /6

Szósty album kwartetu z Sheffield, jest zarazem pierwszym, który przesłuchałem od początku do końca z własnej, nieprzymuszonej woli. Wcześniejsze dokonania arktycznych małp kompletnie mnie nie przekonywały. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że ktoś to już zrobił wcześniej i w dodatku lepiej.

Tym razem jednak miałem wrażenie obcowania z czymś prawdziwym i bardzo osobistym, mimo że nie mamy do czynienia z rewolucją, a raczej z bardzo stylowym powrotem do lat 60. i 70. Może to kwestia tego, że album został pierwotnie skomponowany przez Alexa Turnera jako piosenki na wokal i fortepian, przez co zyskały one bardziej intymny, spójny sznyt? A może po prostu zespół dojrzał. Nieistotne.

 

 

Ważne, że dostajemy zestaw solidnych pop-rockowych numerów, poszerzonych aranżacyjnie o fortepian, organy i inne przemiłe instrumenty klawiszowe. Staroświecki klimat zapewnia klasyczny slapback na głosie Turnera oraz lunaparkowe organy VOX Continental. Szczególnie podoba mi się sound basu z przepięknym, pełnym środkiem. Podobne brzmienie wykręcicie z klasycznego Jazz Bassu wpiętego w dobry preamp lampowy albo koloryzujący DI-box w rodzaju REDDI firmy A-Designs (niedawno na rynku pojawił się też rewelacyjny klon tego urządzenia autorstwa The House of Kush). W temacie takiego oldschoolowego brzmienia miksu nie wyobrażam sobie nic lepszego niż opisywany na stronach obok Cream firmy Acustica Audio.

 

fot. Zackery Michael

Artykuł pochodzi z numeru:
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
lipiec 2018
Kup teraz
Star icon
Produkty miesiąca
Sennheiser MD 421 Kompakt
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó