Więcej...
Nowy poziom echa
Nowy poziom echa

Czy nie odnosisz wrażenia, że echo w Twoich utworach brzmi zbyt powtarzalnie? No cóż, taka jest właśnie natura tego efektu, ale istnieją sposoby na to, by owa powtarzalność prezentowała się jeszcze bardziej interesująco. Zapoznaj się z najbardziej zaawansowanymi spośród stosowanych dziś technik i narzędzi typu delay.

Technologia
2018-10-10

W projekcie muzycznym, podobnie jak w kolejnictwie, opóźnienia stanowią istotny element rzeczywistości. Pomysł na wykorzystanie powtórek dźwięku, generowanych automatycznie i zgodnie z charakterem muzyki, jest znany od tak dawna, że po prostu przyzwyczailiśmy się do niego, podobnie jak wszyscy słuchacze.

Obsługa dzisiejszych procesorów typu echo/delay jest tak wyrafinowana, jak profesjonalne obranie dojrzałego mango – wymaga dużej wprawy i doświadczenia. Zazwyczaj po prostu włączamy delay na ścieżkę, albo kierujemy do niego wysyłki z kanałów, często nawet nie zadając sobie trudu, by eksperymentować z nowoczesnymi narzędziami, jakie mamy do dyspozycji. I tu pojawia się szansa zdobycia nowych umiejętności, których wykorzystanie często daje Tę Różnicę.

Nie tylko same procesory echa osiągnęły nieznany do tej pory poziom jakościowy i funkcjonalny. Stało się to samo także z technikami wykorzystania tych narzędzi przez producentów. Przyjrzyjmy się bliżej wszystkim aspektom zastosowania narzędzi i technik najwyższej klasy, przy okazji podsuwając szereg przydatnych wskazówek produkcyjnych.

Echa przeszłości

Gdy w latach 50. zaczęły powstawać studia nagrań, technicy dźwiękowi musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Skoro mamy do dyspozycji skompletowany system dźwiękowy i odpowiednio przygotowane pomieszczenie, w jaki sposób uzyskać brzmienie realnego otoczenia? Z takim właśnie problemem zmierzyć się musieli technicy studyjni – ale również nagrywający muzycy.

W świecie rzeczywistym mamy do czynienia z bardzo złożoną sceną soniczną – tworzą ją odbicia dźwięku, narastające i wzmacniające się; czasami krótko, czasami dłużej. Prawdopodobnie najbardziej oczywistym efektem opóźnieniowym jest echo, dlatego wkrótce zaczęto go wyczarowywać, przebudowując używane podówczas magnetofony taśmowe.

Magnetofon taśmowy zbudowany jest na bazie dwóch systemów: jednego nagrywającego i drugiego z głowicą odtwarzającą, pozwalającą na monitorowanie zapisu i odczyt. Odsuwając głowicę odczytującą wzdłuż taśmy (czyli opóźniając odczyt), można zapisany sygnał opóźnić, a poprzez skierowanie owego sygnału z odpowiednim poziomem do wejścia tego samego lub innego magnetofonu – wykreować efekt rytmicznych, stopniowo zanikających (lub wręcz przeciwnie – coraz głośniejszych) powtórek.

W niedługim czasie powstały dedykowane procesory, których zadaniem było generowanie tego właśnie efektu. Echoplex, a następnie Space Echo, okazały się bardzo wygodnym urządzeniami, zaprojektowanymi i zdolnymi do wytwarzania intrygujących efektów echa – to m.in. charakterystyczny element nagrań w stylu reggae z tamtych czasów.

Kolejna innowacja w zakresie efektów opóźniających pojawiła się, gdy dostępna stała się możliwość generowania efektu metodą elektroniczną. Miało to miejsce w latach 70., kiedy to zaczęto stosować układy scalone typu BBD (bucket brigade device), wyposażone w matryce pojemnościowe pozwalające zmagazynować sygnał wejściowy przez określony czas, zanim trafił do wyjścia.

Oczywiście urządzenia oparte na układach BBD były znacznie łatwiejsze i tańsze w produkcji, a także wygodniejsze w obsłudze niż te bazujące na taśmie, co zaowocowało powstaniem przenośnych efektów podłogowych, takich jak Electro-Harmonix Deluxe Memory Man czy Boss DM-2, czyli delayów dla gitarzystów.

Dzięki rozwojowi elektroniki możliwe stało się uzyskiwanie regulowanych czasów opóźnień, gdyż ich długość nie była już warunkowana fizyczną odległością głowicy zapisującej od odtwarzającej. To sprawiło, że na rynku pojawiły się efekty flanger i chorus, których podstawą działania jest rytmiczna zmiana opóźnienia. Najbardziej znanymi urządzeniami tego typu były Boss Chorus Ensemble oraz MXR Flanger/Doubler.

Choć pogłos i delay są ze sobą powiązane (najprościej mówiąc, pogłos składa się z dużej liczby zsumowanych odbić, o czym będzie mowa w dalszej części artykułu), to technologie wytwarzania pogłosu rozwijane były odrębnie, raczej z użyciem rozwiązań fizycznych, takich jak stalowe płyty, sprężyny czy specjalne pomieszczenia. Pogłos i delay spotkały się dopiero w domenie cyfrowej, wraz z pojawieniem się na rynku multiefektów, zarówno przeznaczonych dla gitarzystów, jak i zaprojektowanych do użytku scenicznego i studyjnego.

Gdy cyfrowe ziarno spadło na sprzętową glebę, szybko rozsiało się też w świecie komputerów. Wśród stosowanych dziś aplikacji i wtyczek typu delay spotykamy różnego rodzaju loopery, rozbudowane moduły wieloodczepowe, a także, co oczywiste, najrozmaitsze emulacje sprzętu z minionej epoki.

Nowoczesna magia

Współczesne, bazujące na komputerze studio stanowi doskonały grunt dla kreatywnego wykorzystania efektów, a biorąc pod uwagę moc obliczeniową dzisiejszych komputerów, trudno wymyślić taką konfigurację delaya i pogłosu, jakiej nie dałoby się zrealizować. Przed kreatywnymi programistami świat stanął otworem, a w ciągu ostatnich kilku lat byliśmy świadkami pojawienia się wielu innowacyjnych pomysłów w zakresie implementacji efektów opóźniających.

Każda aplikacja DAW oferuje co najmniej jeden rodzaj efektu delay, który jest w stanie z łatwością odtworzyć brzmienia, jakie wielkim nakładem sił i środków uzyskiwano przed laty. Oczywiście nie ma nic złego w tym, by stosować w swoich nagraniach proste konfiguracje, ale warto pamiętać, że istnieją narzędzia, które mają nam do zaoferowania coś nieco innego, wyznaczając nowe kierunki technologii wytwarzania efektów opóźniających i pogłosowych. Analogowe emulacje wciąż cieszą się uznaniem wielu twórców. Niedawno zaprezentowana wtyczka firmy Universal Audio, odwzorowująca sposób działania Roland Space Echo. To świetne narzędzie do symulowania efektów dubowych, jednak Audio Damage Dubstation 2 oferuje podobne możliwości, przy niższej cenie, a przy tym nie wymagając obecności dedykowanego akceleratora, jak ma to miejsce w przypadku wtyczki UA. A jeśli chciałbyś jeszcze głębiej eksplorować świat cyfrowych emulacji, koniecznie zwróć uwagę na PSP Audioware PSP 42, czyli wtyczkę będącą emulacją cyfrowego, sprzętowego procesora Lexicon PCM42.

Delaye wieloodczepowe oferują możliwość wizualnego manipulowania opóźnianym sygnałem. Zamiast pojedynczego opóźnienia o ustalonej długości, powtarzanego aż do zaniku sygnału, pozwalają one określić głośność i timing poszczególnych odbić, a tym samym tworzyć niezwykłe schematy rytmiczne. Jednym z dających bardzo szerokie możliwości jest kolejna wtyczka polskiej produkcji – D16 Group Tekturon, wraz z którą otrzymujemy sekwencer.

Jeśli szukasz uniwersalnego, „wszystkomającego” delaya do studia, zainteresuj się FabFilter Timeless 2. Najprościej mówiąc, to czyste płótno, na którym za pomocą opóźnienia można malować własne obrazy soniczne. Wtyczka ta bazuje na dwóch osobnych liniach opóźniających (po jednej dla sygnału lewego i prawego), z których sygnały wyjściowe przesyłane są wzajemnie na wejścia i poddawane działaniu filtrów, w konfiguracji szeregowej bądź równoległej. Do tego dochodzi świetny system modulacji FabFilter, pozwalający dodatkowo użyć LFO, obwiedni, padów X/Y i innych narzędzi, komutując je do praktycznie dowolnego parametru, z dowolnie ustaloną głębokością.

Oczywiście delay nie funkcjonuje w próżni. Innymi efektami, jakie można uzyskać z wykorzystaniem echa, są efekty modulacyjne. W ostatnim czasie daje się zauważyć, że delaye projektuje się z takim właśnie ukierunkowaniem – oferują one nie tylko możliwość generowania klasycznych opóźnień, ale też wbudowane moduły modulacyjne, dzięki którym można uzyskać efekty typu chorus i flanger. PSP Audioware PSP stompDelay emuluje, jak wskazuje nazwa, brzmienie efektów gitarowych. Fundamentalnym elementem stompDelay jest rozbudowany moduł LFO, który automatycznie generuje efekty chorus i flanger na opóźnionym sygnale. Mając do dyspozycji taką możliwość nie musimy już oddzielać procesów modulacji i wytwarzania echa.

Równie dobrze ma się świat wtyczek glitchowych. Klasyki, takie jak Effectrix, doczekały się konkurencji pod postacią produktów takich firm jak Inear Diplay, której Incipit Delay charakteryzowany jako „kreatywny zestaw narzędziowy delay”, oferuje trzy łańcuchy manipulacji sygnałem, a oprócz tego cztery LFO i inne dodatki. Kolejną kategorię tworzą skromne loopery. Działanie tych, początkowo popularnych wśród gitarzystów, delayów w stylu „makro” polega na rejestrowaniu dłuższych odcinków dźwięku – całych taktów czy nawet kilkusekundowych fragmentów – i powtarzaniu ich bez ustanku, tworząc swego rodzaju tło dla wykonania innej partii. Loopery bywają jednak znacznie bardziej rozbudowane: zapoznaj się z wtyczką Unfiltered Audio Sandman Pro, reprezentującą nowe podejście do całej koncepcji. Jakkolwiek funkcjonuje przede wszystkim jako standardowy delay, Sandman Sleep oferuje funkcję zamrażania delaya i pogłosu, a także szerokie możliwości komutacji międzymodułowej.

Własny procesor pseudo-pogłosowy

Na czym polega różnica pomiędzy delayem i pogłosem? Na gęstości występowania powtórek. Spróbujmy więc zanurkować w pogłosowym oceanie.

 

Pogłos i delay często stosuje się jednocześnie, ponieważ pozostają w dość ścisłej relacji. Użyjemy linii opóźniających, wzajemnie przesyłających sobie sygnały, tworząc swego rodzaju procesor pseudo-pogłosowy. Dokonamy tego w Ableton Live, gdzie system wysyłek i powrotów jest wyjątkowo elastyczny i daje możliwość wykorzystania różnych metod komutacji sygnałów. Upewnij się, że na szynie głównej włączony został limiter.

 

Utwórz kanał Return (Alt+Cmd+T) i włącz na nim procesor Simple Delay. Lewy kanał przełącz z trybu host Sync na Time, a Time Base ustaw na 1. Parametrowi Time nadaj wartość 10 milisekund, co odpowiada mniej więcej dystansowi około 3 metrów przemieszczenia fali dźwiękowej w powietrzu. Podobne ustawienia zaaplikuj w prawym kanale. Regulator Dry/Wet ustaw w skrajnie prawym położeniu, czyli 100%.

 

Feedback ustaw na 66%, i sprawdź, jak to wpływa na brzmienie. Stanie się ono nieco bardziej atmosferyczne za sprawą krótkich powtórzeń pogłosu w kanałach. Utwórz kolejny kanał Return z procesorem Simple Delay, podobnymi ustawieniami timingu i Dry/Wet na 100%. Ustaw Feedback w obu delayach na 0. Klikając prawym przyciskiem myszy na pokrętłach Send w kanałach Return wybierz Enable Send, tworząc pętle sprzężenia zwrotnego.

 

Używając pokrętła A Send skieruj wysyłkę Send A na nią samą i na wysyłkę B. Podobnie użyj pokręteł wysyłki B, kierując sygnał z powrotem na nią, a także na wysyłkę A, różnicując nieco poziomy. W ten sposób powstał szereg nakładających się odbić. Póki co nie brzmi to jeszcze, jak pogłos. To, co uzyskałeś, to jedynie symulacja wczesnych odbić, nadająca przetwarzanemu dźwiękowi efekt przestrzenności.

 

Utwórz dwa kolejne kanały Return, z procesorami Simple Delay i opóźnieniem około 100 ms. Kliknięciem prawym przyciskiem myszy włącz Enable All Sends i dodaj te wszystkie delaye do łańcucha. Wyślij każdy kanał na wszystkie wysyłki, z różnymi poziomami, regulując gęstość powtórek. Zbyt duża dawka w którymś procesorze może spowodować ich spiętrzenie i pojawienie się drażniącego dzwonienia. Zaradzimy temu w kolejnym etapie...

 

Dodaj efekty modulacyjne, umieszczając procesory flanger, phaser i chorus na różnych kanałach powrotnych Return. Chodzi tu o to, że pogłos w rzeczywistych pomieszczeniach nie ulega modulacji, a już na pewno nie w ten sposób, jednak efekty te wykorzystuje się do wygładzania sygnału w wielu sztucznych pogłosach i stało się to normalną praktyką. Spróbuj też rozłożyć „odczepy” w panoramie przed tłumikiem, co zwiększy realizm.

Biorąc pod uwagę moc obliczeniową komputerów trudno wymyślić taką konfigurację delaya, jakiej nie dałoby się zrealizować

Użycie echa wieloodczepowego

Procesory wieloodczepowe pozwalają dopasować kolejne powtórki do wybranej siatki rytmicznej. Jest to szczególnie wygodne we wtyczkach z graficzną reprezentacją rozkładu kolejnych odbić.

W świecie cyfrowym możliwe jest niemal wszystko, a co bystrzejsi twórcy oprogramowania stworzyli zupełnie nową koncepcję procesorów typu delay. Tak jak wizualnie mapujemy nuty w edytorze pianolowym, w delayu wieloodczepowym możemy zrobić to samo w odniesieniu do poszczególnych odbić (czyli odczepów) opóźnianego sygnału. Spróbujmy okiełznać moc drzemiącą w tego rodzaju procesorach, rysując, kształtując i układając w sekwencje dowolne ciągi powtórek.

 

W standardowym procesorze typu delay, z jakim można spotkać się najczęściej, czas opóźnienia określa częstotliwość powtórzeń, zaś głębokość sprzężenia decyduje o ich liczbie. Tutaj mamy SoundToys EchoBoy w najprostszym trybie Single Echo.

 

Przełączając EchoBoy w tryb Rhythm Echo, pojawi się wyświetlacz graficzny, który pozwala zaprogramować liczbę „odczepów” (w konfiguracji na rysunku widać cztery) i określić głośność każdego z nich poprzez regulację wysokości słupków na siatce.

 

Delay wieloodczepowy, jak ten, zapewnia znacznie wiekszą kontrolę nad rozłożeniem powtórzeń. Pracując w ten sposób delay niemal staje się sekwencerem, ale takim sekwencerem, który powtarza oryginalny dźwięk według ustalonego przez Ciebie schematu.

Anatomia echa

W dowolnym współczesnym efekcie typu delay z całą pewnością znajdziemy regulator służący do ustawiania czasu opóźnienia; od niepamiętnych czasów nosi on nazwę Delay Time. Od dystansu pomiędzy głowicami zapisującą i odczytującą, po cyfrowe ustawienia w nowoczesnym oprogramowaniu, parametr ów określa długość czasu, jaki upływa pomiędzy pojawieniem się dźwięku źródłowego i pierwszym odbiciem (czyli czas, po jakim usłyszmy echo). Obok Delay Time może znaleźć się kontrolka Time Base, która pozwala ustalić mnożnik lub ułamkową wartość czasu opóźnienia.

Regulator Feedback steruje ilością sygnału (opóźnionego), który trafia z powrotem na wejście delaya, pogłębiając efekt. Zazwyczaj stosuje się ustawienia w okolicach połowy skali – 0% oznacza brak sprzężenia; 100% to sprzężenie stałe, niegasnące, a niekiedy wręcz narastające. Wartości bliskie 100% wykorzystuje się zwykle do tworzenia efektów typu glitch.

 

D16 Group Sigmund to w pełni wyposażony delay, ze wszelkimi opcjami regulacji niezbędnymi do ukształtowania brzmienia.

Ponieważ sprzężenie może doprowadzić do bardzo szybkiego spiętrzenia efektu, warto korzystać z wbudowanego limitera, by zapobiec utracie kontroli nad dźwiękiem. Regulator Dry/Wet (lub regulatory Dry Level i Wet Level w wersji bardziej rozbudowanej) decyduje o proporcji poziomu sygnału pierwotnego i przetworzonego. Jeśli używasz efektu na szynie wysyłkowej, ustaw tę kontrolkę całkowicie na Wet – sygnał czysty (Dry) przechodzi już bowiem innym torem w naszym mikserze.

Możesz nieco zróżnicować ustawienia kontrolek czasu opóźnienia albo, kręcąc nimi, wprowadzić element rozchwiania rytmiki odbić. Wiele procesorów echa oferuje ponadto funkcję filtracji, co ułatwia nadanie efektowi lekkości i subtelności. Niczym niezwykłym w obecnych czasach jest też funkcja modulacji, dzięki której filtry – a także czas zanikania, proporcje Dry/Wet i wszelkie inne parametry można poddać animacji.

Rozważania na temat programowania

Najlepsze efekty echa uzyskuje się nie tylko przy użyciu regulatorów! Bardzo duże znaczenie ma też rodzaj sygnału przesyłanego do procesora.
Niezwykle ważna jest długość dźwięków. Porównaj krótki, wyskakujący dźwięk z długim, narastającym. Dźwięki dłuższe niż czas opóźnienia sprawiają, że sygnał opóźniony zlewa się z oryginalnym. Kiedy wysokość dźwięku się zmienia – choćby stopniowo – pojawia się subtelne echo, tworząc swoistą atmosferę.

W przypadku dźwięków krótkich delay słyszalny jest po każdej nucie, a zatem słyszymy niejako dźwięki podwojone – czy też, bardziej literalnie, powtórzenia. Z tego powodu warto w niektórych miejscach dodać nowe nuty, pojawiające się wraz z opóźnionym sygnałem, uzyskując w ten sposób podkreślenie wybranych punktów i tworząc akordy.

Należy też pamiętać o możliwościach, jakie daje zautomatyzowanie regulacji poziomu opóźnionego sygnału. Dzięki niej można sprawić, że nagranie będzie ewoluowało, ale też pozwala ona na zachowanie kontroli nad intensywnością efektu i uzyskanie niezbędnej przestrzeni w kluczowych fragmentach.

 

Długość nut może mieć decydujące znaczenie dla uzyskanego efektu opóźnienia.

Zastanówmy się też nad synchroniczną naturą dzisiejszych procesorów delay. Jeśli nuty w Twoim projekcie są ściśle kwantyzowane, to pojawiają się one w dokładnie tym samym tempie, co sygnał opóźniony. Dlatego aby uzyskać bardziej naturalnie brzmiące riffy, warto nieco odseparować delay od tempa projektu. A czemu nie spróbować innej metody, zmieniając rozkład rytmiczny paternów i oddzielając je od opóźnionego sygnału?

Kolejnymi elementami kształtującymi brzmienie opóźnionego sygnału są panorama i regulacja szerokości obrazu stereo, które pozwalają poszerzyć, zawęzić lub przesunąć ów sygnał na jedną stronę. A ponieważ delay jest powiązany z efektami modulacyjnymi, niektóre procesory mogą oferować możliwość łatwego uzyskania chorusu, flangera i innych efektów tego rodzaju.

Desynchronizacja powtórek

Timing w domenie cyfrowej jest doskonały, choć przesadna doskonałość nie zawsze jest pożądana. Niekiedy warto nieco rozsynchronizować delay...

Gdy linia opóźniająca pozostaje w ścisłej synchronizacji z tempem projektu, wszystko jest idealnie wyrównane. Wszak to najlepsza metoda na uzyskanie takiego wyrównania. Jednak nie zawsze jest ono pożądane. Oczywiście takie odbicia pojawiają się dokładnie w tych samych punktach, co kolejne nuty w taktach, ale w miksie często chodzi też o to, by dokonać separacji elementów tworzących nagranie. Programując procesor echa z dokładnością do milisekund można go nieco rozsynchronizować względem siatki tempa. W tym celu jednak – jeśli procesor nie daje możliwości regulacji parametru Offset – trzeba dokonać pewnych wyliczeń. Tempo wyraża się w bitach na minutę (BPM), gdzie jeden bit odpowiada jednej ćwierćnucie. Bierzemy zatem wartość 60 (liczba sekund w minucie) i dzielimy przez tempo, by obliczyć czas jednego bitu, a zatem ćwierćnuty. Jeśli linia melodyczna zawiera ósemki, wynik dzielimy jeszcze przez dwa; w przypadku szesnastek jeszcze raz. Aby otrzymać dokładną wartość w milisekundach, otrzymany wynik należy następnie podzielić przez 1.000.

 

Mamy tu linię perkusyjną, w której sporo się dzieje, a w łańcuchu efektów znajduje się echo. Wprowadza ono nieco przestrzenności, ale dźwięk jest trochę zbyt gęsty, dlatego delay przesłania pierwotną pętlę. Moglibyśmy użyć patentów z kluczowaniem albo...

 

Zamiast programować delay w synchronizacji z tempem projektu, dokonamy szybkiego wyliczenia i określimy opóźnienie w milisekundach. Delay jest aktualnie ustawiony z podziałem ósemkowym (dwie 16-tki), który, przy tempie 87 BPM, odpowiada 344 milisekundom (60/87, dzielona przez 2 – patrz wyżej).

 

Ustawiając opóźnienie w milisekundach i nieco ten czas zmieniając, można przesunąć powtórki nieznacznie w przód bądź w tył względem dźwięków wyzwalających, w ten sposób nadając przejrzystości zarówno samej linii opóźniającej, jak i bitowi. Czas opóźnienia należy dostroić tak, aby sprawić, że powtórki będą lepiej słyszalne.

Stwórz własną modulację

Zadaniem echa nie jest wyłącznie uzupełnianie innych efektów, wyraźniej słyszalnych w miksie – jest on również odpowiedzialny za znacznie bardziej subtelną obróbkę, z czego producenci skwapliwie korzystają od wielu lat. A wszystko zaczęło się – jak większość rzeczy w mitologii produkcji muzycznej – od nieznośnych Beatlesów.

Legenda mówi, że Wielka Czwórka zażyczyła sobie opracowania metody na automatyczne podwajanie wokalu. Kiedy inżynier z Abbey Road, Ken Townsend, przedstawił rozwiązanie – polegające na powielaniu sygnału wokalu na taśmie i modulowaniu jednej z kopii – narodził się efekt „flange”, zastosowany po raz pierwszy na albumie Beatlesów Revolver.

 

Większość efektów modulacyjnych bazuje na opóźnianiu sygnału; możesz je uzyskać samodzielnie, odpowiednie je formując.

Flanging jest blisko spokrewniony z efektami takimi jak phasing i chorus. Wszystkie trzy bazują na tym samym, prostym procesie, a łatwo jest je uzyskać przy użyciu delaya: ustaw krótki czas opóźnienia, dołóż do niego nieco modulacji i upewnij się, że słyszalny jest zarówno sygnał oryginalny, jak i przetworzony.

Echa przyszłości

Ciekawi Cię, jak będzie wyglądała przyszłość efektów opóźniających? Pozwól, że pospekulujemy tu nieco, a pewnego dnia, kiedy spojrzysz wstecz, będziesz mógł sam stwierdzić, czy mieliśmy rację...

Moc obliczeniowa komputerów wciąż rośnie, a trend tworzenia emulacji urządzeń analogowych osiągnął pełen rozmach. Widzieliśmy już emulacje klasycznych efektów, takich jak Roland Space Echo, jak również szereg stworzonych jako swoisty hołd oddany starym echom taśmowym i opartych na analogowej technologii BBD.

Ponieważ konstrukcja CPU podlega ograniczeniom wyznaczonym Prawem Moore’a, być może będziemy świadkami tego, że programiści nieco poskromią swoją fantazję w zakresie tworzenia emulacji. Być może też pojawią się wersje bardziej efektywne, zaś wersje „starsze” będą oferowane w znacznie obniżonych cenach albo wręcz bezpłatnie. Czy to oznacza, że każdy z nas będzie mógł mieć w swoim folderze z wtyczkami pokaźną kolekcję emulacji analogowych? Tak, jeśli tylko lubi takie rzeczy!

Wiele do zrobienia pozostało w zakresie delaya wieloodczepowego. Zapewne jest to tylko kwestią czasu, kiedy pojawią się procesory z funkcją w pełni graficznej konfiguracji odczepów. Jest tu jeszcze szerokie pole do popisu, a możliwość wizualnego formowania pozwoli wycisnąć ostatnie soki z niewidzialnego przecież echa.

 

Blue Cat Audio Late Replies pozwala użytkownikowi na kreatywne wykorzystanie pętli sprzężenia zwrotnego

Wraz ze wzrostem stopnia złożoności współczesnych wtyczek delay, pojawia się potrzeba znalezienia metody, która dawałaby możliwość kontrolowanego usuwania delaya w momencie pojawienia się czystego sygnału. Nie powinniśmy być zaskoczeni, jeśli we wtyczkach tego typu w przyszłości pojawi się więcej funkcji duckingu. Dzięki implementacji pokładowego limitera, zapewniającego pewną ochronę, przetwarzanie tego typu można ukierunkować w tę właśnie stronę.

Być może przyszłość delaya jest zbieżna z przyszłością pogłosu. Procesory pogłosowe przyjęły dziś kurs efektów „sygnowanych”, a ich algorytmy opracowują specjaliści o doskonale wyćwiczonym słuchu. Czyż to więc nie najwyższy czas, by pojawił się jakiś „artystyczny” procesor opóźniający, firmowany przez któregoś z najlepszych realizatorów świata?

Procesory pogłosowe coraz częściej wyposaża się w pokładowe korektory. Czyż nie byłoby wspaniale mieć też taki procesor delaya, w którym każdy odczep pozwalałby na modulację w całym spektrum częstotliwościowym? Jako przykład weźmy Blue Cat Audio Late Replies, w którym poszczególne odczepy można przetwarzać indywidualnie za pomocą łańcucha maksymalnie czterech wbudowanych wtyczek, uzyskując coś, co w połowie będzie efektem delay, a w połowie sekwencerem. Late Replies oferuje cztery sloty efektowe na wejściu, cztery na wyjściu i tyleż samo – co szczególnie interesujące – na każdej z dwóch pętli sprzężenia zwrotnego. Czyż koncepcji przetwarzania sygnału w pętli sprzężenia nie należy uznać za kolejny krok na drodze ewolucji efektu echa?

Pętle sprzężenia od samego początku stanowią nieodzowny element, jednak rzadko można spotkać narzędzia do przetwarzania sygnału w samej pętli. Poddając obróbce sygnał w pętli sprzężenia za każdym razem, kiedy przechodzi on przez delay, można uzyskać efekt animacji i ciągłych zmian brzmienia.
W przypadku najnowszych efektów delay, oferujących jedynie prostą pętlę sprzężenia, ale bez możliwości jej przetwarzania, jest to obszar bardzo podatny na wszelkie eksperymenty. Chcielibyśmy, aby procesory delaya z funkcją przetwarzania sygnału w pętli sprzężenia stały się standardem i nie możemy się wprost doczekać, kiedy kreatywni producenci zaczną rutynowo wykorzystywać tę technologię. Efekty glitchowe uczyniły bardzo wiele dla muzyki IDM, a zatem sposób wykorzystania pętli sprzężenia mógłby podążyć tą samą ścieżką.

I wreszcie, ponieważ świat wciąż idzie do przodu i zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że poziom algorytmów przetwarzania z użyciem opóźnienia jest bardzo wysoki, to można to uznać za dobrą wróżbę na przyszłość, jeśli chodzi o jakość wtyczek freeware oraz tych, jakie otrzymujemy wraz z aplikacjami DAW. Biorąc pod uwagę, że standardy rosną także w przypadku innych pluginów, wkrótce może się okazać, że możliwe jest skompletowanie pokaźnego zestawu narzędzi najwyższej klasy, i to całkowicie za darmo, a oprócz tego wejść w posiadanie kilku dodatkowych procesorów, które poszerzą nasze możliwości – wszystko to bez inwestowania ani złotówki!

Tworzenie efektów glitch z użyciem delaya

Glitch, bazujący na urywanym dźwięku z bufora, można uzyskać także za pomocą procesorów echa, wzbogacając tym samym swoje możliwości

Glitche nabrały popularności wraz z rzeczywistym rozwojem produkcji muzycznej w komputerze. Ładując krótkie fragmenty sygnału źródłowego do „bufora”, a następnie uruchamiając odtwarzanie jego zawartości, z jednoczesnym wyciszeniem sygnału pierwotnego, uzyskasz brzmienie jak ze starej, porysowanej płyty CD, z przeskakującym dźwiękiem. W tym wypadku jednak rzecz dzieje się w DAW, z pełną synchronizacją do tempa projektu i możliwościami kontroli efektu. Algorytm działania efektu glitch daje się łatwo odtworzyć przy użyciu delaya, gdyż procesor echa to po prostu bufor, z którego odtwarzany jest przechowywany w nim dźwięk źródłowy. Zwiększając głębokość sprzężenia do 100%, będziesz słyszał wyłącznie zmagazynowany sygnał, ale rzecz jest nieco bardziej złożona, bo jednocześnie musi nastąpić odcięcie sygnału wejściowego. Można sobie z tym bardzo łatwo poradzić przy wykorzystaniu makr Bitwiga.

 


Wykorzystaliśmy procesor Delay-1 z Bitwig Studio, ładując go na ścieżkę audio bądź instrumentalną. Możesz użyć każdego innego, ustawiając Mix na 100%, aby słyszalny był jedynie sygnał opóźniony. Wyzeruj sprzężenie, ustawiając Feedback na minimum. Dla bezpieczeństwa za echem włącz limiter.

 

Obracając szybko pokrętło Feedback w położenie 100%, sygnał zostanie uwięziony w pętli sprzężenia, nie tracąc nic z głośności. Spróbuj zmienić ustawienie czasu opóźnienia i zobacz, jak to wpłynie na zachowanie efektu. Problem polega na tym, że sygnał wejściowy jest wciąż podawany do bufora delaya.

Po zagnieżdżeniu Delay-1 w łańcuchu syntezatora, dodajemy urządzenie Tool (narzędziowe). Możemy wykorzystać makra instrumentu, przypisane z wartością dodatnią do sprzężenia w Delay-1 i ujemną do Amplitude w Tool, co powodować będzie wyciszanie sygnału wejściowego, gdy głębokość sprzężenia sięga 100%.

Przetwarzanie sprzężeń w Late Replies

Wtyczka delay Blue Cat Audio daje możliwość przetwarzania sygnału w obu pętlach sprzężenia, a także poszczególnych odczepów przy użyciu dowolnych efektów

 

Na przykładzie procesora Late Replies przyjrzymy się koncepcji przetwarzania sprzężenia i powtórek. W trybie początkowym Late Replies oferuje pojedyncze opóźnienie, określane jako Reply. Możemy zmienić timing owego odbicia, dodawać kolejne i rozmieszczać je w czasie. Wtyczka pozwala przetwarzać pojedyncze odbicia za pomocą efektów i wtyczek użytkownika.

 

Zaczniemy od czterech powtórek, które możemy rozmieścić w pewnej sekwencji. Każda z nich ma własny slot efektowy – zajmijmy się więc ich przetwarzaniem. Na trzecim i czwartym odczepie włączamy bitcrusher, a za nim filtr grzebieniowy. Filtr ten możemy dostroić do określonej nuty, obniżając jednak głębokość sprzężenia dla zredukowania wyrazistości brzmienia.

 

Na drugiej powtórce włączamy Frequency Shifter, ale zamiast głębokiego odstrojenia, ustawiamy jedynie kilka herców. Pierwszą powtórkę odstrajamy lekko w przeciwnym kierunku. Dzięki temu oba te odbicia wprowadzą element subtelnego, niemal analogowego rozchwiania. Na koniec poddajemy je działaniu filtru górnoprzepustowego, a następnie dolnoprzepustowego.

 

Zajmijmy się pętlami sprzężenia. Sygnały z wyjść linii opóźniających kierujemy z powrotem na ich wejścia korzystając z kontrolki FB Level. Możliwe jest zastosowanie takiej konfiguracji, w której sygnał będzie przetwarzany podczas każdego przejścia przez pętlę. Użyjemy pitchshiftera, by wysokość dźwięku za każdym przejściem rosła o dwa półtony. Efekt może przybrać ekstremalną formę.

 

Spróbujmy teraz użyć filtru przestrajanego oraz bitcrushera, który będzie stopniowo degradował każdą kolejną powtórkę w pętli. W łańcuchu możemy umieścić kompresor spłaszczający sygnał, który pozostanie od słyszalny nawet podczas zanikania. Przy tak intensywnym sprzężeniu trzeba jednak zwracać baczną uwagę na kompensację poziomu, czyli Make-up Gain.

 

Sygnał w drugiej pętli panoramujemy nieco z boku, po czym włączamy drugi panner, z wyższą wartością i w przeciwnym kierunku, a po nim jeszcze jeden. Do dyspozycji mamy też kontrolki Crossfeed (X-feed) i Crosstalk (Xtalk), przy użyciu których możemy kierować sygnał z jednej pętli sprzężenia do drugiej. Możliwości kreacji są więc tutaj praktycznie nieograniczone!