Więcej...
Delay
Delay

Odkryj sekrety jednego z najważniejszych efektów – od prostego echa i synchronicznych powtórzeń po sprzężone pętle, sound design i jeszcze więcej.

Technologia
2017-01-01

Spośród wszystkich procesorów studyjnych delay jest jednym z najczęściej używanych. Pozwala uzyskać pogrubiające brzmienie wokalu, okraszone echem linie syntezatorowe, a także wszystko to, co znajduje się pomiędzy nimi. Trudno byłoby znaleźć choćby jedno nowoczesne nagranie, w którym nie wykorzystano efektu opóźnienia bądź powtórzeń. Tę popularność i powszechność można tłumaczyć jego uniwersalnością. Dodanie delaya na etapie miksu pozwala wzbogacić brzmienie np. poprzez wprowadzenie wirtualnego „ambientu”, a nawet „sklejenie” poszczególnych dźwięków współtworzących nagranie. A jeśli jesteś zainteresowany tematyką kreowania brzmień czy aranżacji, to delay będzie dla Ciebie świetnym narzędziem do generowania wyraźnie zrytmizowanych dźwięków, piszczących pętli ze sprzężeniem, oryginalnie brzmiących efektów chorusa/flangera/phasingu, i sprawdzi się w najrozmaitszych zadaniach wymagających kreatywności.

Jeśli uważasz, że możliwości kształtowania brzmienia przy użyciu delaya ograniczają się jedynie do regulacji głębokości sprzężenia zwrotnego i ustawiania czasu opóźnienia, to najwyraźniej potrzebujesz solidnych podstaw teoretycznych, które pozwolą Ci wycisnąć z tego wyjątkowego efektu najwięcej, jak się da.

Dawno, dawno temu...

Urządzenie typu delay zapisuje przychodzący sygnał audio w buforze, po czym odtwarza powtórzenie owego sygnału w określonym interwale czasowym. Początkowo urządzenia te miały za zadanie emulować echo, jakie możemy usłyszeć każdego dnia, ale szerzej znane stały się dzięki zastosowaniu w charakterze gitarowego efektu slapback, który zdefiniował brzmienie Rockabillyw latach 50-tych. Pierwsze studyjne efekty typu delay oparte były na konstrukcji wykorzystującej taśmę magnetyczną, na której zapisywany był sygnał wejściowy, a następnie odtwarzany z ustalonym opóźnieniem. Taśma ta była zapętlona, a zapisany na niej sygnał odczytywało kilka głowic odczytujących, ustawionych jedna za drugą. Zmieniając szybkość przesuwu taśmy lub rozstaw głowic można było regulować odstęp pomiędzy powtórzeniami, a dokonując tego w czasie rzeczywistym uzyskiwało się odstrajanie typowe dla wczesnych efektów Dub Reggae. W miarę degradacji taśmy, jaka następowała wraz z upływem czasu, brzmienie delaya stawało się coraz „starsze”, niestabilne i i coraz niższej jakości, efekt nabierał wyraźnie rozpoznawalnej chwiejności, a sound przybierał coraz ciemniejszą barwę. Te cechy staramy się odtworzyć w nowoczesnych delayach cyfrowych, pracujących w pełnym paśmie. Najbardziej znane modele delayów taśmowych, takie jak Echoplex (1959), Watkins Copicat (1960) czy też Roland RE-201 Space Echo (1973), są wciąż poszukiwane, utrzymując wysokie ceny na rynku wtórnym.

 

 

Wraz z postępem technologii w latach 70. pojawiły się delaye w postaci półprzewodnikowych efektów podłogowych, jakie znamy do dziś, zbudowane w oparciu o układy Bucket Brigade Device (BBD). Ów niewielki układ jest zdolny do zapisania fragmentu o długości wystarczającej do wygenerowania przekonująco brzmiących efektów echa. Ponadto można go zaimplementować w urządzeniach o mniejszych rozmiarach, a przez to wygodniejszych, w postaci zasilanych bateryjnie efektów podłogowych. To dało początek wysypowi wszechobecnych delayów przeznaczonych dla gitar. Echa generowane przy użyciu BBD wyróżniają się charakterystycznie ciemnym brzmieniem, z ekstremalnym tłumieniem częstotliwości powyżej 2 kHz i maksymalnym czasem opóźnienia 500 ms. Cechy te sprawiają, że możliwości brzmieniowe tych efektów są ograniczone, ale cieszą się opinią ikonicznych.

Gdy na przełomie lat 70. i 80. pojawiła się technologia cyfrowa, normą stały się efekty delay o znacznie czystszym brzmieniu i szerszym paśmie. W odróżnieniu od rozwiązań mechanicznych z taśmą magnetyczną czy układów analogowych, cyfrowe delaye były w stanie zapętlać sygnał wejściowy w wewnętrznej pamięci, generując na wyjściu perfekcyjnie zalgorytmizowane, matematycznie wyliczone powtórzenia, których brzmienie nie ulegało degradacji. Podobnie jak w przypadku większości pozostałych cyfrowych technologii z lat 80., czystość tę uznawano za ogromną zaletę w stosunku do mizernie brzmiących delayów z lat ubiegłych. Obecnie jednak, jak na ironię, poszukujemy tej właśnie chropowatości i brudu, a większość cyfrowych delayów potrafi emulować degradację i starzenie się urządzeń analogowych.

Obecnie zdecydowana większość efektów typu delay ma formę wtyczek programowych. Są one preferowane z wielu różnych przyczyn – natychmiastowa dostępność, możliwość ładowania nieograniczonej liczby instancji, mnogość funkcji pozwalających na dostosowanie efektu do własnych potrzeb, relatywnie niskie koszty zakupu i szereg innych. Komputerowe delaye przybierają różne formy, od prostych linii opóźniających, które otrzymujemy w pakiecie z oprogramowaniem DAW, po śpiewające i tańczące potwory, wyposażone we wszelkie funkcje, jakie tylko możemy sobie wymyślić. Wiele z nich określa się mianem delayów multi-tap (wieloodczepowych), ponieważ stanowią one zespół niezależnie działających linii opóźniających, dostępnych w ramach jednego wspólnego interfejsu.