Celemony Melodyne 5 Studio - edytor audio

Oprogramowanie | 30.07.2020  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Celemony

Melodyne w wersji 4 już był niemal perfekcyjnym narzędziem do obróbki wokalu. Czy wersja 5 przeniosła jego możliwości na inny poziom?

Edytory intonacji stały się trzecim po korekcji i kompresji narzędziem, bez którego nie może obejść się żadna współczesna partia wokalna w muzyce pop i urban. Tu już nawet nie chodzi o to, że wykonawcy nie potrafią śpiewać i nagminnie fałszują, to raczej kwestia estetyki. Wokal musi być wypolerowany jak buty pruskiego generała, nadekspresyjny, nadnaturalny i chorobliwie precyzyjny. Pomijając już oczywiste wykorzystanie korekcji intonacji jako efektu, gdy wykonawca jest kimś w rodzaju dawcy sampli dla nut wyzwalanych przez MIDI, takie edytory jak Melodyne i Revoice Pro służą też do utrzymania swoistej higieny wykonania. Robią to tak dobrze, że tylko wytrenowane ucho wychwyci ich ingerencję, i to tylko wtedy, gdy wokal jest odsłuchiwany w trybie solo.

Korzenie korekcji intonacji

Współczesne edytory intonacji bazują na analizie FFT oraz wydajności współczesnych komputerów. Ta pierwsza to wyodrębnianie elementarnych przebiegów sinusoidalnych o tysiącach częstotliwości, z których składa się dźwięk i tworzenie swego rodzaju mapy w funkcji czasu i poziomu. Patrząc na widok spektrum np. w edytorze iZotope RX4 widzimy dokładnie to, co „widzi” edytor intonacji po dokonaniu analizy materiału audio. Owa analiza dokonywana jest z uwzględnieniem kilku alternatywnych algorytmów dostosowanych do charakteru dźwięku – w przypadku Melodyne mamy algorytmy uniwersalny, dwa rodzaje perkusyjnego, melodyczny i dwa rodzaje polifonicznego. Program Celemony jest bowiem jednym z nielicznych tego typu narzędzi, który pozwala na edycję materiału wielogłosowego.

Tak wykonana mapa, czy może prześwietlenie dźwięku, zamieniana jest na postać graficzną, by użytkownik mógł widzieć obwiednie głośności poszczególnych nut, ich wysokość w skali muzycznej, fluktuację częstotliwości i szereg innych parametrów rozpoznawalnych przez algorytm. I one właśnie, pod postacią pomarańczowych „plamek” podlegają daleko posuniętej edycji, której może dokonać użytkownik. Owa edycja odbywa się na drodze syntezy granularnej połączonej z resyntezą, czyli tak, jak we współczesnych samplerach. Jednak cechą szczególną edytorów intonacji jest obecność bardzo inteligentnych algorytmów zachowania płynnych, przyjaznych naszemu słuchowi przejść pomiędzy poszczególnymi elementami, uwzględniających fluktuację głośności, wysokość dźwięku, a także formanty.

Segregacja sybilantów w Celemony Melodyne 5 Studio

W Melodyne 5 wprowadzono funkcję rozpoznawania głosek nietonalnych, czyli takich, które nie mają określonej wysokości dźwięku. Są to głównie sybilanty, takie jak „cz”, „ś”, „ź”, „s” i tym podobne. Idea ich detekcji jest taka, by wyłączyć je z obszaru działania narzędzi odstrajania, ponieważ zmiana ich wysokości na ogół daje mało atrakcyjne i wyraźnie sztuczne brzmieniowo efekty. Tego typu selekcja od dawna była jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających za wykorzystaniem do edycji głosów programu Synchro Arts Revoice Pro. W Melodyne należało za każdym razem „na oko” oddzielać te elementy wszędzie tam, gdzie zanikała linia rzeczywistej wysokości tonu podstawowego, a to oznaczało przynajmniej setki kliknięć. Teraz już program robi to automatycznie za nas, wyróżniając te segmenty kreskowanym wypełnieniem.

Najbardziej znaczącą funkcją Melodyne 5 jest automatyczna separacja elementów nietonalnych, takich jak np. sybilanty, które podlegają innym regułom edycji niż składowe tonalne.

O ile jednak w Revoice Pro elementy nietonalne są nieedytowalne w kontekście wysokości dźwięku i za każdym razem wyraźnie oddzielone od składowej tonalnej, w Melodyne 5 możemy je swobodnie edytować ich obwiednię Fade In i Fade Out oraz głośność, ściszając narzędziem Sibilant Balance Tool. Możemy więc przytemperować sybilanty pod kątem wyrazistości i dynamiki, w wielu sytuacjach z powodzeniem zastępując de-esser, zwykle działający w odhumanizowanym trybie automatycznym.

Składowe nietonalne są domyślnie „przywiązane” do towarzyszących im fragmentów tonalnych i przynajmniej teoretycznie nie zmieniają swojej wysokości. W rzeczywistości jednak bywa z tym różnie i niekiedy zachodzi konieczność ich oddzielenia znaną już metodą separacji, a także potraktowania wszystkimi narzędziami dostępnymi dla głosek tonalnych. Sugeruję jednak zachowanie dużej wstrzemięźliwości przy tego typu edycji. W przypadku manipulacji ręcznej na przejściach pomiędzy głoskami tonalnymi a sybilantami mogą się pojawić trudne do usunięcia stuki i trzaski. Trzeba też zachować ostrożność przy aplikowaniu płynnego przechodzenia wysokości dźwięku na styku sybilanty/głoski tonalne – te pierwsze mogą w takiej sytuacji generować artefakty. Będąc w swojej istocie specyficznym szumem, niechętnie poddają się zabiegom dynamicznego pitchshiftingu i słychać to przy odstrojeniu większym niż półton.

Bardzo istotną cechą jest natomiast zachowanie niezmiennej długości sybilantów przy wydłużaniu i skracaniu powiązanych z nimi głosek tonalnych i właśnie w tym kontekście utrzymanie powiązania z elementem tonalnym ma sens. Co ważne, dla elementów tonalnych i nietonalnych mamy oddzielne narzędzia regulacji głośności, co przy edycji pojedynczych dźwięków nie jest szczególnie wygodne, ale doskonale się sprawdza dla większej grupy zaznaczonych elementów. Jednym ruchem możemy wpłynąć na proporcje głośności między sybilantami a głoskami tonalnymi, a potem już, na drodze indywidualnej edycji wyrównać poszczególne fragmenty. Gdy zatem nagrany wokal ma wyraźnie sybilantowy charakter i brzmi przesadnie jasno, nawet nie musimy używać korekcji, która w takich sytuacjach sprawdza się jak siekiera przy naprawie zegarka. Optymalne proporcje, bez wpływania na ogólny charakter brzmienia, uzyskamy już w Melodyne.

Szczególnie przydatną funkcją grupowego wyciszania sybilantów jest możliwość stworzenia alternatywnej wersji wokalu bez głosek syczących i szeleszczących, a następnie wysłania jej do procesora pogłosu. W efekcie uzyskamy jedwabiście gładki reverb, w którym nie musimy kontrolować poziomu częstotliwości wysokiego środka, tak uprzykrzających życie realizatorom miksu.

Celemony Melodyne 5 Studio - czysto w punkt

W nowej wersji Melodyne poprawiono algorytm wykrywania uśrednionej wysokości głosek wszędzie tam, gdzie pojawia się wibrato, a w przypadku partii wokalnych w tej czy innej formie jest ono wszędzie. Teraz po dwukrotnym kliknięciu na nutę jest znacznie większa szansa, że dostroi się ona do najbliższego dźwięku chromatycznego (lub zgodnego z narzuconą skalą) w bardziej przyjazny dla naszego ucha sposób. Wprawdzie w Celemony Melodyne 4 funkcja ta i tak działała bez zarzutu, ale teraz wykrywanie zasadniczej wysokości dźwięku dokonuje się w odniesieniu do obszaru o najmniejszej fluktuacji, a nie całej nuty, więc jest bardziej muzyczna niż matematyczna. Można to zaobserwować zwłaszcza przy aplikowaniu makro automatycznego dostrojenia dla wybranego zakresu dźwięków.

Celemony Melodyne 5 Studio zamiast kompresora

Nowe narzędzia dynamiki uwzględniają funkcje Fade-in oraz Fade-out i jest to drugie, po funkcji regulacji głośności sybilantów narzędzie, które może wyeliminować konieczność stosowania dodatkowych procesorów – w tym wypadku kompresji. Dzięki funkcji aplikowania stopniowego zgłaśniania początków dźwięków z łatwością przytemperujemy niesforne transjenty lub głoski wybuchowe, a regulacją całościowej obwiedni wyrównany poziom każdej głoski. To oznacza, że już na etapie korekcji intonacji partii wokalnej możemy ją obrobić tak, by wyeliminować konieczność stosowania narzędzi korygujących podczas miksu. Z kompresorów i korektorów na ścieżkach sesji będziemy zatem korzystać tylko dla uzyskania określonych efektów brzmieniowych, a nie do eliminowania problemów technicznych. Funkcja Fade jest przy tym na tyle elastyczna, że uwzględnia długość zaaplikowanego zgłaśniania/ściszania a także kształt charakterystyki dokonywanej zmiany.

Zobacz także test wideo:
Soma Laboratory Pulsar-23 (maszyna perkusyjna/syntezator modularny)
Soma Laboratory Pulsar-23 (maszyna perkusyjna/syntezator modularny)
Zdaniem autora testu, Marcina Staniszewskiego, Soma Laboratory Pulsar-23 zachwyca brzmieniem, wyglądem i funkcjonalnością, co sprawia, że za kilka lat będzie to klasyk pokroju EMS Synthi AKS.

Wprowadzenie edycji obwiedni początków i zakończeń poszczególnych elementów pozwala precyzyjnie ukształtować charakter dynamiczny przetwarzanej partii.

Ale to jeszcze nie wszystko! Z nieukrywaną radością odkryłem dostępność nowej funkcji makro odnoszącej się do cichszych i głośniejszych nut. Po zaznaczeniu grupy dźwięków i kliknięciu przycisku Note Leveling pojawia się okno z dwoma suwakami – jeden pozwala zwiększyć głośność najcichszych dźwięków tonalnych w zaznaczeniu, a drugi ściszyć poziom najgłośniejszych. Algorytm działa na tyle inteligentnie, że nie ma potrzeby definiowania poziomów odniesienia dla tych suwaków, czego swoją drogą Melodyne 5 nie udostępnia. Podobnie jak bardziej zaawansowanych możliwości ustawiania progów i zakresów pracy algorytmów, co oferuje np. Revoice. Jeśli jednak przyjmiemy, że Melodyne służy do pracy ze standardowymi partiami wokalnymi, to ingerencja w ustawienia silnika programu nie jest potrzebna.

Celemony Melodyne 5 Studio zamiast korektora

Dalsze operacje w zakresie charakteru brzmieniowego poszczególnych nut lub ich grup dostępne są w oknie edytora: Options > Show Sound Editor. Edytor ten pojawił się już w wersji 4, ale tu funkcjonuje w udoskonalonej formie. Możemy skorygować skład poszczególnych harmonicznych dźwięku, mając wgląd w ich rozkład z uwzględnieniem poziomów, a także zdefiniować charakter brzmieniowy za pomocą korektora graficznego o częstotliwościach opisanych w półtonach, hercach i z możliwością globalnej aplikacji formantów. Co więcej, ustawienia edytora można kopiować i przenosić na wybrane nuty lub ich grupy.
Reasumując powyższe, Melodyne 5 w zakresie edycji wykracza daleko poza zaawansowaną korekcję intonacji, wchodząc śmiało w obszary przeznaczone dotąd dla edytorów spektralnych i wyrafinowanych procesorów dynamiki. Jednocześnie różni się od nich tym, że niesłychanie prosty w obsłudze i pozwala na aplikowanie działań do pojedynczych głosek lub nut. Nie zapominajmy też, że wersje Studio i Editor są polifoniczne, więc takie rzeczy jak edycja partii akordowych także znajdują się w obszarze ich kompetencji.

Elementy nietonalne mają oddzielne narzędzie regulacji głośności, co sprawdza się szczególnie dobrze w przypadku zaznaczenia większej grupy zawierającej oba typy głosek.

Wobec takiego natłoku nowych i niezwykle efektownych funkcji, można nie zauważyć innych udoskonaleń. Należą do nich przede wszystkim nowe algorytmy rozpoznawania wysokości dźwięku, zwłaszcza jeśli chodzi o dźwięki perkusyjne, które mogą być analizowane z uwzględnieniem składowych tonalnych i bez nich, rozbudowa algorytmu melodycznego, który lepiej radzi sobie z dźwiękami pogłosowymi czy dwa rodzaje analizy polifonicznej – Decay i Sustain. Pierwszy doskonale się sprawdza np. w przypadku gitary akustycznej nagranej liniowo, a drugi przy nagraniach mikrofonowych, gdy pojawia się czynnik akustyki pomieszczenia. Przybyło też skrótów klawiaturowych, a funkcja ich wyszukiwania pozwoli szybko znaleźć odpowiedni zestaw narzędzi dostosowany do specyfiki naszej pracy.

Celemony Melodyne 5 Studio w praktyce

Moja przesiadka na Melodyne 5 odbyła się płynnie. Wszystkie indywidualne skróty klawiaturowe zostały zachowane, a starsze sesje otwierają się bez żadnych dąsów. W ramach programu (wciąż korzystam z Melodyne jako aplikacji samodzielnej i jakoś nie mogę się przekonać do jej użycia w charakterze wtyczki) możemy otworzyć wiele zakładek z sesjami i nie ma znaczenia czy są one stworzone w wersji 4 czy 5.

Zaobserwowałem, że ręczna separacja fragmentów nut odbywa się z nieznaczną zwłoką w porównaniu do wersji 4, co jest zapewne pochodną bardziej zaawansowanych algorytmów, ale innych różnic w funkcjonalności nie stwierdziłem. Program działa szybko, sprawnie i nie obciąża procesora komputera w dającym się zauważyć stopniu. Ponieważ przy pracy z obróbką wokalu spędzam nierzadko wiele godzin dziennie, natychmiast doceniłem funkcję automatycznej separacji elementów nietonalnych. Inną sprawą natomiast jest to, że nie zawsze są one przeźroczyste brzmieniowo – niekiedy zdarzają się takie, w których wyraźnie słychać charakterystyczne „fazowanie” wynikające z ich automatycznego odstrojenia przy rozpoznawaniu wysokości dźwięku. Warto wówczas zastosować ręczną separację i opcję przywrócenia oryginalnej wysokości (prawy klawisz myszy, Restore original > Pitch center). Teoretycznie nie powinno to wpływać na brzmienie sybilantów, ale praktyka tego nie potwierdza. Gdy jednak w jej sąsiedztwie pojawiają się zmiany wysokości dźwięków tonalnych, istnieje niebezpieczeństwo wystąpienia artefaktów. Jest więc tutaj pole do wprowadzenia udoskonaleń.

Kolejnym narzędziem ułatwiającym obróbkę dynamiczną jest makro Note Leveling, pozwalające wyrównać różnice głośności pomiędzy najcichszymi i najgłośniejszymi dźwiękami.

Wszystkie nowe funkcje odnoszące się do niezależnej głośności dla elementów nietonalnych, wyrównywania poziomu nut oraz narzędzia Fade-In i Fade-Out, o edycji harmonicznej i częstotliwościowej nawet nie wspominając, przenoszą Melodyne na zupełnie inny poziom. W rękach sprawnego operatora program ten staje się nie tylko podstawowym narzędziem do „prostowania” wokalu, ale też jego zaawansowanej obróbki. I to do takiego etapu, by można go było od razu umieścić w sesji miksu. Wszystkie zabiegi „ratujące życie”, jak interwencyjna kompresja, wyrównywanie głośności czy de-essing mogą być teraz wykonywane od razu na etapie korekcji intonacji. To rewolucyjna wręcz zmiana, która w wielu profesjonalnych studiach może doprowadzić do przedefiniowania całego dotychczasowego systemu pracy z wokalem.

W którymś momencie pracy stwierdziłem, że program prawidłowo rozpoznał tonację, w jakiej utrzymana była partia wokalna, wyświetlając ją na górnej belce. To efekt implementacji funkcji rozpoznawania akordów oraz towarzyszącej jej ścieżki Chord Track. Akurat wokal nie jest najlepszym źródłem sygnału do rozpoznawania akordów, ale gdy jest to np. partia gitary czy instrumentów klawiszowych, detekcja odbywa się sprawnie i dość precyzyjnie (czym czystsze brzmieniowo dźwięki, tym lepiej). Do czego można tę funkcję wykorzystać? Choćby do stworzenia siatki wysokości nut w edytorze, także z opcją przyciągania, która ułatwi nam kreowanie lub edycję dubli, chórków czy głosów harmonicznych. Nawet jeśli nie zastosujemy przyciągania, to dźwięki zgodne z aktualnie rozpoznanymi akordami będą podświetlane na siatce edytora, ułatwiając nam pracę. A gdy Melodyne pracuje jako wtyczka w programie DAW który oferuje własną ścieżkę akordów, to za pośrednictwem protokołu ARA może ją wczytywać bez konieczności dokonywania wcześniejszej analizy. Ścieżka akordów podlega edycji – można uruchomić ponowną analizę, wprowadzić nowe akordy oraz zmienić już istniejące.

Celemony Melodyne 5 vs Revoice

Jak wygląda Melodyne 5 na tle konkurencji? W zasadzie możemy mówić tylko o jednym poważnym rywalu, jakim jest Revoice Pro 4.2 firmy Synchro Arts, ponieważ Auto-Tune już od dawna jest bardziej efektem wokalowym niż funkcjonalnym edytorem. Brytyjczycy z Synchro Arts pilnie odrobili wszystkie zadania domowe i każda kolejna aktualizacja prostuje zagięcia, jakie pojawiły się w tym programie wraz z wprowadzeniem wersji 4.0, kiedy to Revoice mocno stracił na stabilności. Aktualnie w wersji 4.2 Revoice nie tylko wrócił do formy, ale zaczął brzmieć jeszcze lepiej i pozwala efektywnie naprawiać nawet najdziksze fałsze.

Może nie najważniejsza, ale na pewno przydatna funkcja zmiany jasności interfejsu graficznego uwzględnia cztery opcje kontrastu. Tutaj też możemy zdefiniować standard określania nut i sposób pisowni symboli akordów.

Melodyne 5 idzie jednak znacznie dalej w zakresie obróbki dynamiki. I nie chodzi tu tylko o obwiednię głośności, bo Revoice ma tę funkcję na najwyższym poziomie, ale przede wszystkim niezależną regulację poziomów głosek tonalnych i sybilantów oraz globalne dopasowanie głośności nut. W Melodyne można to zrobić dwoma ruchami, podczas gdy w Revoice wciąż pozostaje nam metoda „na piechotę”. Przewaga po stronie Revoice polega jednak na perfekcyjnym zaimplementowaniu funkcji Tilt (zmiana „pochylenia” dźwięków). Choć służące do tego celu narzędzie Pitch Drift w Melodyne 5 jest znacznie bardziej efektywne niż w wersji 4, to jednak wciąż nie działa tak jak doskonały Tilt w Revoice Pro. Ale za to sprowadzenie nuty do najbliższego dźwięku chromatycznego podwójnym kliknięciem to w dalszym ciągu rzecz w Revoice niedostępna (suwak Correct Pitch to nie to samo), podobnie jak otwieranie ostatniego widoku przy ponownym otworzeniu sesji. No cóż, nie można mieć wszystkiego.

Podsumowanie

Cena, jaką trzeba zapłacić za Melodyne 5 w najwyższej wersji Studio, czyli 699 euro, to dla przeciętnego użytkownika bardzo dużo. W przypadku profesjonalnego studia zakup ma szansę zwrócić się już po kilku sesjach, choć nauka pełnego wykorzystania wszystkich możliwości tego kluczowego narzędzia studyjnego może trochę potrwać. I nie chodzi tu o samą obsługę, bo ta jest banalnie prosta, ale o wypracowanie metodologii pracy, pozwalającej użyć wszystkiego, co oferuje Melodyne 5, by wyeliminować konieczność dalszej pracy nad dostrojonym wokalem. A w grę wchodzi obróbka dynamiczna, brzmieniowa, dopasowanie rytmiczne, wykreowanie dubli i chórków, partii alternatywnych oraz różnego typu efektów.

A skoro o efektach mowa, to w Melodyne 5 można nie tylko stworzyć pozbawioną „esek” partię do przetworzenia w pogłosie, ale generować wręcz nieprawdopodobnie brzmiące efekty kreatywnego echa, z odstrajaniem wysokości powtórek, korekcją ich charakterystyki brzmieniowej, rytmiki, odstrajaniem formantowym itd. Otwarty na tego typu działania operator Melodyne 5 nigdzie nie znajdzie lepszego procesora do ręcznego „rzeźbienia” w delayu, a jedyne czego w tym przypadku brakować, to wyobraźnia.

Dla osób o skromniejszych zasobach finansowych lub po prostu nie potrzebujących pełnego zestawu narzędzi z Melodyne 5 Studio, dostępne są tańsze wersje Essential (99 euro, proste funkcje dostrajania i edycji timingu), Assistant (249 euro, dostęp do wszystkich narzędzi potrzebnych do korekcji intonacji i rytmiki partii jednogłosowych) i Editor (399 euro, wszystko jak w wersji Assistant, ale już polifonicznie).

Melodyne 4 funkcjonowała na rynku bez większych zmian od 2016 roku, więc to najwyższa pora na dokonanie aktualizacji. Program stał się jeszcze wydajniejszy a przede wszystkim znacznie bardziej funkcjonalny, pozwalając na poszerzenie zakresu jego wykorzystania. Poza wszechstronnym edytorem intonacji i programem do kreowania głosów, stał się pełnowartościowym edytorem audio ukierunkowanym przede wszystkim na obróbkę partii wokalnych. I robi to na poziomie niedostępnym dla innych narzędzi. 

 

Nasze spostrzeżenia

+ funkcja izolacji sybilantów
+ niezależna edycja głośności składowych tonalnych i sybilantów
+ zaawansowane funkcje dynamiki
+ doskonale brzmiące algorytmy odstrojenia
+ wszechstronność zastosowań w przypadku obróbki wokali
+ ułatwiająca pracę kreatywną funkcja identyfikacji akordów

- wciąż zbyt mało efektywna funkcja Pitch Drift
- sporadyczne kłopoty z artefaktami po ręcznym oddzieleniu sybilantów

 

Zakres zastosowań

- wszechstronny edytor audio pozwalający na pełną edycję śladów wokalnych – od korekcji intonacji i rytmiki aż po definiowanie równowagi tonalnej i dynamicznej; szerokie możliwości w zakresie prac kreatywnych, także z uwzględnieniem partii polifonicznych i rytmicznych

 

Informacje

Funkcja edytor intonacji/audio pod postacią samodzielnej aplikacji oraz wtyczek w formatach VST3, AU i AAX; obsługa protokołu ARA
Wersje Essential, Assistant, Editor i Studio
Kompatybilność ≥ macOS 10.12; ≥ Windows 10
Aktywacja iLok lub zabezpieczenie indywidualną instalacją
Wersja demo tak, 30-dniowa, bez ograniczeń